poniedziałek, 9 lipca 2012

Inglot: Freedom Sytem Pro-5 Double Sparkling, cienie do powiek 467 i 501

Zielone cienie z Inglota pokazywałam Wam tutaj klik! Dzisiaj przychodzę ze swatchami i opisem dwóch kolejnych, na prawdę pięknych kolorów - niestety jakościowo wypadają nieco słabiej niż wspomniane poprzedniki.


Cienie o których mowa prezentują się tak:



Po lewej stronie, odcień szary numerek 501
Po prawej stronie, odcień brzoskwiniowy, cielisty, numerek 467


Oba cienie kolorystycznie bardzo w moim guście, dodatkowo nadają się do nałożenia na całą ruchomą powiekę. Cienie dobrze rozprowadzają się na skórze, jednak bez bazy wypadają średnio (od kosmetyków Inglot zawsze dużo wymagam, tak już jakoś mam). :-) Solo ścierają się dość szybko, na szczęście baza z Hean rozwiązuje ten problem, przedłuża ich żywotność a na dodatek sprawia, że są wyraźniejsze. Oba cienie są matowe, ale zawierają sporo maleńkich, srebrnych drobinek (na oku mało widocznych), świetnie nadają się do rozświetlenia spojrzenia, można je z powodzeniem nałożyć tylko w kącikach oczu. Jak widać na zdjęciach cienie są dość jasne, ale nadają się do wielu makijaży. Pigmentacja zadowalająca, z resztą - oceńcie same. :-)





Na zdjęciach poniżej, cienie zostały nałożone palcem, na sucho.

bez bazy:



z bazą Hean:





Oba cienie pod względem kolorystycznym bardzo polubiłam, niestety bez bazy mają średnią trwałość. Pójdę nawet o krok dalej i powiem - wydaje mi się, że osoby z tłustymi powiekami nie byłyby z nich zadowolone jeżeli używałyby ich solo, na gołą skórę. Prawdopodobnie spłynęłyby im z oka.


Dostępność: Inglot
Cena: ok 10 zł / sztuka




Znacie je? Używacie takich kolorów w swoich makijażach? :-)

sobota, 7 lipca 2012

Dr Irena Eris: UNDER TWENTY, ANTI!ACNE, 3w1 żel myjący+peeling złuszczający+maska regulująca

Ten produkt jakiś czas temu wygrałam w konkursie u Basi. O przetestowanie poprosiłam siostrę jako, że obecnie nie mogę używać peelingów, moja skóra jest wysuszona, podatna na uszkodzenia.





Opis producenta:

Preparat aktywnie i głęboko oczyszcza skórę, eliminuje zaskórniki i niedoskonałości skóry, redukuje trądzik.


Zależnie od zastosowania, daje efekt:

  • żelu myjącego: dla głębokiego oczyszczenia 
  • . peelingu złuszczającego: dla skutecznego odblokowania porów, złuszczania martwego naskórka
  •  maseczki: długotrwałe matowanie, regulacja przetłuszczania skóry

Zawiera składniki aktywne: ACNEcleansersA + glinka matująca + drobinki peelingujące.






Recenzja gościnna - Magda (lat 21)

"Moja cera: nigdy nie miałam jakiś szczególnych problemów z cerą, w obecnym momencie również niespodzianki zdarzają się bardzo sporadycznie. Moja cera jest normalna, w ciągu dnia przetłuszcza się, mam lekko rozszerzone pory. Zaskórników brak.

Opakowanie: jest poręczne i nie wyślizguje się z ręki. Jest to miękka tubka, która bez problemu może stać "na głowie". Zawiera dozownik.

Zapach, konsystencja, kolor, aplikacja: bardzo ładnie pachnie. Jest białego koloru, z którym zatopiono dość dużo niebieskich drobinek, które odpowiedzialne są za ścierania naskórka. Konsystencja gęsta, dlatego trzeba troszkę siły aby wydobyć kosmetyk z tubki. Na mokrej skórze dobrze się rozsmarowuje.

Działanie: kojarzę tego typu produkty ze sklepowych półek, ale tak na prawdę nigdy ich nie używałam. Bardzo lubię używać maseczek, sporadycznie stosuję peeling. Taki produkt 3in1 to fajne rozwiązanie, ekonomiczne, jeden kosmetyk do różnych zadań.

Żel myjący: kiedy używałam tego produktu w formie żelu oczyszczającego co wieczór, czułam, że skóra robi się trochę przesuszona i ściągnięta. Dopiero później przeczytałam zalecenia producenta aby używać go 2-3 razy w tygodniu, wtedy było lepiej. Mimo to, mam cerę normalną i wydaje mi się, że ten kosmetyk jest dla mnie zbyt silny. Na co dzień wybieram delikatne żele lub mleczka oczyszczające. Myślę, że ten kosmetyk sprawdzi się najlepiej u mieszanej i tłustej cerze.

Peeling złuszczający: skóra po peelingu jest gładziutka i miła w dotyku. Peeling nakładam na mokrą skórę. Dobrze złuszcza, nie raniąc przy tym skóry. Drobinek jest sporo, fajnie ścierają. Nie jest to bardzo ostry zdzierak, ale miejmy na uwadze to, że jest do twarzy, z którą należałoby obchodzić się ostrożnie. Peeling odpowiednio wykonuje swoje działanie.

Maseczka: tutaj muszę się zgodzić z tym, że maseczka wspomaga regulację przetłuszczania się skóry. Mam cerę normalną, ale w ciągu dnia widać, że zaczyna się błyszczeć, nie obejdzie się wtedy bez pudru matującego. W tak ciepłe dni jak obecnie wolałabym jednak nakładać na buźkę niezbędne minimum. Używanie maseczki 2-3 razy w tygodniu jak zaleca producent jest dla mnie zbyt częste gdyż powoduje przesuszenie skóry. Mi wystarczy używanie raz na tydzień, rozsmarowuję maskę na twarzy i zostawiam na około 5 minut. 

Czy polecam? Kosmetyk jest ogromnie wydajny, używam już od dłuższego czasu a w opakowaniu jest go wciąż mnóstwo. Jako żel nie polubiliśmy się ponieważ okazał się dla mnie zbyt silny, wysuszał. Na co dzień wybieram delikatne mleczka bądź żele, które również dobrze oczyszczają moją skórę z zanieczyszczeń. Jako peeling i maseczka - sprawdziły się. Produkt dobrze złuszcza naskórek, wygładza, a także sprawia, że skóra pozostaje matowa. Jednak używanie go 2-3 dni w tygodniu okazało się dla mnie zbyt częste. Raz na tydzień peeling, raz na tydzień maseczka - to mi wystarcza. Uważam, że ten produkt najlepiej sprawdzi się u cery tłustej, ew. mieszanej. Czy redukuje trądzik nie mogę stwierdzić, bo nie mam z nim problemu."



Skład:



Ja od siebie dodam, że używałam go 3 razy jako peeling do nóg i stóp. Okrężnymi ruchami masowałam zmoczoną wcześniej skórę - robiłam to delikatnie i ostrożnie. Peeling spowodował, że skóra fajnie się wygładziła. Dobrze złuszczył przez aplikacją balsamu brązującego dlatego polecam spróbować nie tylko do twarzy, ale także do ciała. :-)


Dostępność: markety, drogerie
Cena: ok. 12 zł / 150 ml.




Używacie tego typu produktów? :-) 

piątek, 6 lipca 2012

Nailty: bezacetonowy zmywacz do paznokci

Moje główne wymaganie wobec zmywacza do paznokci? Nie musi pachnieć, nie musi pielęgnować, te wszystkie zapewnienia o witaminach, wyciągach, dobroczynnym wpływie na paznokcie wkładam między bajki. Mój zmywacz musi przede wszystkim ZMYWAĆ lakier i nie szkodzić paznokciom. Tyle.


Nailty: bezacetonowy zmywacz do paznokci




Obietnice producenta:

Bezacetonowy zmywacz do paznokci, zwiera pielęgnacyjne składniki aktywne: kompleks witamin A, E F, H oraz ekstrakty z kasztanowca i alg.


Opakowanie ok, nie wyślizguje się z dłoni, zawiera niewielki otwór przez, który dozujemy produkt. 
Ważny 12 mc od dnia otwarcia. 200 ml.





Wiem, że ten produkt ma ogromną ilość zwolenniczek, ale u mnie w ogóle się nie sprawdził. Nie używam nie wiadomo jakich lakierów aby zmywacz nie mógł sobie z nimi poradzić. Isana migdałowa (klik!) zmywa bezproblemowo, a to Nailty... Aby zmyć paznokcie muszę zużyć więcej wacików aniżeli wtedy, kiedy zmywam rossmannowską Isaną. Nailty z niektórymi lakierami radzi sobie lepiej, z niektórymi słabiej. Najgorsze jest jednak to, że wacik nasączony tym produktem przykleja się do paznokci i skóry wokół płytki pozostawiając na nich takie niteczki, farfocle. To nie jest wina wacików, bo zawsze używam tych samych i nigdy nie miałam takiego problemu. Nailty rozmywa lakier, w ten sposób brudzą się dodatkowo palce - czyli te miejsce, do którego siłą rzeczy dosięga płatek kosmetyczny. Kolejny minus i ten już skutecznie skreśla ten produkt w moich oczach - wysusza paznokcie i skórki. 

Szczerze? Poza odpowiedniej wielkości dozownikiem, nie dopatrzyłam się w tym produkcie żadnych plusów.







Dostępność: Biedronka
Cena: 3,99 / 200 ml


Ja ze swojej strony - zdecydowanie nie polecam.



Znacie ten zmywacz? Co o nim sądzicie?   

środa, 4 lipca 2012

Oleje w kosmetyce (część druga)

Odnośnik do I części: klik!


Pod koniec maja opublikowałam post, któremu nadałam nazwę: Sposób na kapryśną cerę - olejki (część pierwsza), skoro w nazwie pojawiła się jedynka, to najwyższy czas zająć się dwójką. :-)
Dzisiaj będziemy dzielić oleje na poszczególne rodzaje, a także spróbujemy przypasować je konkretnym typom cery.

Chyba nie ma w naszym blogowym światku osoby, która nie słyszałaby o olejach i ich kosmetycznym zastosowaniu. Coraz więcej z nas korzysta z metody OCM, olejuje włosy czy tworzy różnego rodzaju kosmetyki przy użyciu tych produktów. Oleje to świetny i co najważniejsze naturalny zamiennik dla drogeryjnych, chemicznych kosmetyków. Jeśli chodzi o mnie, to z szczególną uwagą dbam o skórę twarzy, bo to ona zwykle przysparza mi problemów. Dlatego post oparty będzie głównie na pielęgnacji cery i moich własnych doświadczeniach.



źródło: klik!



Jakie wyróżniamy rodzaje olejków?

Jeśli znajdziecie się na internetowej stronie bądź stacjonarnie w którymś ze sklepów z naturalną pielęgnacją, spostrzeżecie, że często oleje są podzielone na dwie grupy: rafirowane i nierafirowane. Czym one właściwie się różnią?

- rafinowane
są to oleje, które uzyskano poprzez metodę tłoczenia na zimno, a potem zostały dokładnie oczyszczone czyli pozbawione: smaku, zapachu i koloru. Takie oczyszczanie ma głównie na celu możliwość długotrwałego ich przechowywania. Niestety, w wyniku procesu rafinacji oleje zostają wyjałowione z pewnych wartościowych składników np. może im brakować chlorofilu, witaminy E, beta karotenu, żelaza, wapnia, magnezu, miedzi i fosforu.


- nierafinowane
są to oleje, które również uzyskano poprzez metodę tłoczenia na zimno, jednak pozbawiono ich kolejnych faz oczyszczania, co ma miejsce przy olejach rafinowanych. Przeszły jedynie przez filtrację czyli przecedzane przez filtry papierowe pod niskim ciśnieniem. Taka filtracja pozwala na usunięcie fragmentów nasion i mechanicznych zanieczyszczeń. Oleje nierafinowane to produkty, które zachowały swój kolor, smak, zapach i typową dla siebie mętność. Z uwagi na to, że nie przeszły przez proces filtracji, nie utraciły naturalnych składników odżywczych.



Oleje schnące, półschnące i nieschnące. Czym się różnią?
(Jako, że za bardzo się na tym nie znam, to przytoczę fragment ze strony jaworek.net)

Oleje roślinne dzielą sie pod względem "tłustości" na schnące, półschnące i nieschnące. Im więcej dany olej zawiera kwasów tłuszczowych wielokrotnie nienasyconych, tym szybciej "wysycha" na powietrzu. Proces "wysychania" nie jest dokładnie zbadany, ale objawia się tym, że oleje schnące pod wpływem powietrza zmieniają sie w elastyczną, niepłynną warstwę.

50% i więcej - olej schnący (trwałość olejku 3-4 mc)
49-20% - olej półśchnący   (trwałość olejku 4-6 mc) 
19% i mniej - olej nieschnący  (trwałość olejku 6-8 mc)                                      źródło: klik!



Cera tłusta i mieszana powinna być najbardziej zadowolona z olejków schnących i półschnących.

Cera sucha i dojrzała powinna być najbardziej zadowolona z olejków półschnących i nieschnących.


Oleje nieschnące mogą zapychać pory i tworzyć zaskórniki dlatego cera trądzikowa i skłonna do zapychania musi na nie uważać. W pielęgnacji cery najbardziej wartościowe są oleje z wysoką zawartością kwasów linolowego i linolenowego (mają także najmniejszy potencjał zapychania porów).



Oleje schnące: słonecznikowy, z kiełków pszenicy, z dzikiej róży, z krokosza bawarskiego, z konopii, lniany, z rokitnika, z ogórecznika, z pestek winogron, z orzecha włoskiego, z wiesiołka, olej z czarnuszki itd.

Oleje półschnące:  arachidowy, tamanu, migdałowy, z pestek moreli, sezamowy, andiroba, bawełniany  itd.

Oleje nieschnące: neem, z orzechów arachidowych, kokosowy, z orzechów makadamii, rzepakowy, z pestek dyni, ryżowy, awokado, rycynowy, arganowy, czaulmugrowy itd.



źródło: klik!




Oleje i ich podział na poszczególne typy cery


Przeglądając obecny asortyment kilku sklepów internetowych, które prowadzą sprzedaż naturalnych olejków roślinnych, sporządziłam tabelę której nadałam podział: poszczególne typy skóry / konkretne oleje.
Ważne! Tego spisu nie należy trzymać się kurczowo. Są oczywiście olejki, które będą pasować każdej cerze (zapach, działanie) bądź z kolei odwrotnie: nie będą pasować tym, które zaznaczyłam poniżej. W tabelce wypisałam pozycje które są „szczególnie zalecane” konkretnym cerom, nie należy brać tego jako wyznacznik !!

Oleje naturalne są bogatym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych. Takie kwasy świetnie działają na skórę, która podczas używania ich staje się wygładzona i nawilżona. Olejki mają działanie kojące, regenerująco i lecznice.



Cera tłusta
Cera mieszana
Cera trądzikowa
- olej jojoba
- olej z dziurawca
- olej z orzechów laskowych
- olej lniany
- olej sojowy
- olej z mniszka lekarskiego
- olej z krokosza barwierskiego
- olej z wiesiołka
- olej ze słonecznika
- olej z konopii
- olej rycynowy
- olej z krokosza bawarskiego


- olej z orzechów laskowych
- olej konopny
- olej z krokosza bawarskiego
- olej sojowy
- olej z pestek winogron
- olej z orzecha włoskiego
- olej z kiełków pszenicy
- Skwalan z oliwy z oliwek
- olej konopny
- olej z pestek arbuza
- olej z pachnotki
- olej z pestek granatu
- olej z orzechów włoskich
- olej słonecznikowy
- olej z krokosza bawarskiego





Cera dojrzała
Cera sucha
Cera wrażliwa, zniszczona, atopowa, z egzemą
- Skwalan z oliwy z oliwek
- olej z dzikiej róży
- olej migdałowy
- olej z pestek czarnej porzeczki
- olej kukurydziany
- olej z avocado
- olej makadamia
- olej z ogórecznika
- olej z wiesiołka
- olej z rokitnika
- olej z nasion truskawki
- olej z orzecha włoskiego
- olej z kiełków pszenicy
- olej sezamowy
- olej avocado
- olej makadamia
- olej z miodli indyjskiej
- olej z nasion baobabu
- olej ze słodkich migdałow
- olej z kalend uli
- olej z pestek moreli
- olej z orzechów laskowych
- olej z kiełków pszenicy
- olej sezamowy




- Skwalan z oliwy z oliwek
-  olej jojoba
- olej z avocado
- olej z ogórecznika
- olej arganowy
- olej makadamia
- olej sojowy
- olej ze słodkich migdałow
- olej z wiesiołka
- oliwa z oliwek
- olej z rokitnika
- olej z krokosza bawarskiego




Cera normalna
Cera naczynkowa
- Skwalan z oliwy z oliwek
- olej jojoba
- olej kukurydziany
- olej słonecznikowy
- olej rzepakowy
- olej ze słodkich migdałów
- olej z pestek winogron
- olej słonecznikowy
- olej z orzechów laskowych
- olej z ogórecznika
- olej ryżowy
- olej z nasion herbaty
- olej jojoba
- olej z pestek winogron
- olej z dzikiej róży




Jak stosuję oleje?

O nawilżaniu i regenerowaniu włosów a także skóry całego ciała nie będę pisać, bo chciałabym aby post poświęcony był głównie skórze twarzy. Wiem, że wiele z Wam boryka się z uciążliwymi zmianami skórymi, często nawet po typowym dla młodzieży okresie dorastania. Ja dzisiaj dzięki niezliczonemu wytaczaniu walk przeciwko trądzikowi, mogę powiedzieć, że na buzi od kwietnia NIC się nie pojawiło. Jest to dla mnie wielkim sukcesem, bo choć trądzik nie był duży, to był cały czas. Mam nadzieję, że nigdy nie wróci. Należy jednak wziąć pod uwagę, że sukces poparty jest wieloma czynnikami: zmianami codziennych nawyków i pielęgnacji, a także pomocy dermatologa. 

Ale do rzeczy. Wiadomo - każdy trądzik czy inne zmiany skórne wymagają indywidualnego podejścia, a najlepiej konsultacji dermatologicznej. To co chciałabym Wam polecić od siebie to przejrzenie swoich kosmetyków, których używacie na co dzień. Błędem jest używanie na raz wielu preparatów do twarzy i (także ich częste zmiany), błędem jest również używanie mocno chemicznych kosmetyków. Koniecznym jest codzienne, staranne oczyszczanie cery z makijażu i zanieczyszczeń. Duża część osób, która opowiadała o swojej "przygodzie" z trądzikiem (fora internetowe itd.) potwierdza, że ich problem zmniejszył się kiedy zaczęto korzystać z naturalnej pielęgnacji.

Jeśli chodzi o oleje, to zastąpiłam nimi kremy do twarzy, a także produkty do demakijażu (o tym drugim napiszę oddzielny post). Obecnie do pielęgnacji twarzy nie używam w ogóle chemicznych kremów i maseczek, preparatów do zmywania makijażu (jedynie oczy zmywam micelem Bourjois). Aby nawilżyć i zregenerować skórę używam zwykle dwa razy dziennie ekspresowego serum, bardzo łatwego w przygotowaniu, mianowicie: kwas hialuronowy + olej. Tyle. :-) Czasem, kiedy mam więcej czasu, bądź skóra koniecznie tego wymaga, dodaję witaminy np. : niacynamid, d-phantenol, dobre są też witaminy E, C, A, ale ja osobiście ich nie stosuję.
 
Wybieram oleje lekkie. Moimi ulubionymi do tej pory olejkami okazały się: olejek z pachnotki (recenzja klik!), a także: konopny, z pestek arbuza, słonecznikowy i uwaga już po pierwszej aplikacji zakochałam się w skwalenie coś mi się wydaje, że zostanie ze mną na dłużej i chyba przebije dotychczas używaną pachnotkę, ale o tym dopiero za jakiś czas, po dłuższych testach. :-)





źródło: klik!




Ponownie, wyszedł mi przydługi post. Kolejna część, a będzie nią działanie poszczególnych olejków - przed nami. :-) Myślę, że w przyszłym tygodniu ją opublikuję.


*Pisząc post opierałam się na:



Jak tam Dziewczyny, używacie olejków do nawilżania i regenerowania skóry twarzy? Może któreś z Was się przełamały i zaczęły stosować? :-) Jak wygląda Wasz codzienna pielęgnacja?

poniedziałek, 2 lipca 2012

Czerwcowe denko

Czas na czerwcowe denko. Nie wyszło tego dużo, ale zawsze to jakieś zużycie, które powoduje uzasadnioną konieczność pójścia na kolejne zakupy kosmetyczne. ;-)




Neutrogena: ochronny sztyft do ust, SPF 20 

Pomadka o twardej, zbitej konsystencji. Słabiej nawilża i mniej natłuszcza aniżeli rumiankowa z Alterry. Mam wrażenie, że działa tylko wtedy kiedy jest na ustach. Dość często trzeba powtarzać aplikację. Skład kiepski zawiera m.in. parafinę i glikol propylenowy, konserwanty, zbędne wypełniacze, jest perfumowana. Z lepszych składników: m.in. wosk biały, rącznik pospolity. Posiada filtr SPF20, opakowanie 4,8g. Pełna recenzja: klik! Nie kupię jej ponownie.


Everyday Minerals: MINT, zielony korektor mineralny

Uwielbiam korektory mineralne Everyday Minerals, a ten jest już moim którymś z kolei. Zielony korektor ma dobrą pigmentację i ładnie kryje zaczerwienienia (zakryje/zgasi także rumień, naczynka i wpryski). Opakowanie 5,5g starcza na bardzo długo, kosmetyk jest ogromnie wydajny. Nakładam go puchatym pędzlem (bardziej zbity powoduje, że zieleń może przebijać nam przez nałożony później podkład). Opakowanie 5,5g kosztuje ok. 50 zł. Pełna recenzja: klik! Mam jeszcze zapasowe opakowanie, ale z pewnością w przyszłości - kupię kolejne.


Farmona: Tutti Frutti Aromatyczna sól do kąpieli z płatkami kwiatów

To moje drugie opakowanie soli, w poprzednim miesiącu również wylądowała w denku. Kupiłam ją bo polubiłam jej zapach. Ładnie pachnie, ma dobre opakowanie - funkcjonalne i przyjemne dla oka. Zapach na skórze pozostaje niestety krótko. Na wodzie nie tworzy piany, sól nie rozpuszcza się do końca. Sól sprawia że kąpiel jest przyjemna i relaksująca. Uważam, że to bardzo fajny gadżet, dodatek gdyż nie zauważyłam właściwości nawilżających czy pielęgnujących. Za opakowanie 600g zapłaciłam 9,90 zł. Pełna recenzja: klik! Czy kupię ponownie? Lubię ją, ale teraz spróbuję czegoś innego.


Astor: dwufazowy plyn do demakijazu oczu i twarzy

Całkiem dobrze zmywa makijaż, ale niestety - pozostawia tłustą, śliską otoczkę, której nie lubię. Kiedy przedostanie się do oczu - a robi to prawie za każdym razem to tworzy uczucie jakby widzenia przez mgłę. Te dwa minusy skreślają u mnie ten produkt.  Na plus - nie podrażnił mi oczu ani skóry w okolicach powiek. Całkiem wydajny.  Pełna recenzja: klik!Opakowanie 125 ml / ok. 12 zł Nie kupię ponownie.


Joanna: Z Apteczki Babuni, Szampon nawilżająco - regenerujący z ekstraktem z miodu i proteinami mlecznymi


Szampon o ładnym zapachu i właściwej konsystencji, dobrze się pieni i myje włosy. Nie mam po nim większych problemów z roczesaniem. Skład jest krótki i pozbawiony silikonów, niestety zawiera SLS. Nie plącze włosów. Czy nawilża? Ciężko mi powiedzieć, bo często używam masek, mogę jednak wspomnieć, że kompres z tej serii robi to wyśmienicie. Szampon nie wysuszył moich włosów, ani nie podrażnił skóry głowy. Opakowanie 250 ml/ chyba ok. 6 zł  Prawdopodobnie za jakiś czas - kupię ponownie.


Colgate: Płyn do płukania ust Colgate Total Pro-Zdrowe Dziąsła


To moje drugie opakowanie tego płynu do płukania jamy ustnej. Uważam, że cena bez promocji jest zbyt wysoka (16 zł) dlatego kiedy była obniżka -skorzystałam. Kolor fioletowy, zakrętka posłuży nam jako miarka. Zapach nie przypadł mi do gustu. Czyści i odświeża oddech, nie powoduje pieczenia. Opakowanie 400 ml. Możliwe że kupię ponownie, albo spróbuję czegoś innego, pewnie będę kierować się ceną.


NO 36, intensywnie nawilżający balsam do stóp

Krem, a właściwie jego końcówkę dała mi siostra, użyłam go zaledwie trzy razy (grubsza wartswa) więc powiem jedynie o pierwszych wrażeniach. Zaznaczam jednak, że nie mam większych problemów ze stopami. Ma kremową konsystencję, zamknięty jest w poręcznym opakowaniu. Łatwo się rozprowadza, dość szybko wchłania. Skóra po jego użyciu jest gładka, nawilża bądź tylko daje takie uczucie (parafina na 2 miejscu w składzie, ale zaraz na 3 jest gliceryna). Opakowanie zawiera 100 ml kremu.
Prawdopodobnie ten sam krem (skład, producent) znajdziemy w Biedronce, w produktach marki BeBeauty za 2,99 zł/szt - kupię ponownie (ale ten z Biedronki), aby móc wyrobić sobie zdanie po dłuższym stosowaniu.


Mrs. Potters: maska do włosów farbowanych (Ginkgo biloba i keratyna) 


Używałam jej choć nie mam farbowanych włosów. Łatwo rozprowadza się, ma przyjemny zapach. Dobrze wygładza włosy, łatwo się rozczesują, są gładkie i miękkie w dotyku. Spełnia obietnice producenta. Produkt posiada naturalne składniki, a także filtr UV. Zawiera tylko 1 silikon, poza tym skład całkiem w porządku. Na pewno kupię ponownie, ale inny wariant. Opakowanie 250ml / ok. 8 zł.




Lirene: Intensywna Regeneracja, Balsam do ciała, do skóry suchej i szorstkiej

Zapomniałam o nim dlatego nie wylądował na zbiorowym zdjęciu. Konsystencja jest dość lejąca i jakby tłusta, śliska. Zdziwiło mnie, że krem szybko się wchłania. Łatwo rozsmarowuje się, ale pozostawia tłustą otoczkę. Ogólnie rzecz ujmując: nawilża, wygładza, łagodzi, sprawia, że skóra jest miękka. Można stosować po depilacji. Do minusów zaliczam, znajdujące się w składzie: parafinę (już na drugim miejscu z kolei!!) i parabeny, a także cenę. Pełna recenzja: klik! Nie kupię ponownie.






Biochemia Urody: Kwas hialuronowy 1%

Nie zużyłam go do końca, bo wcześniej używałam kwasu z Mazideł. Ten niestety skończył ważność wraz z końcem czerwca więc postanowiłam go wyrzucić i kupić nowy (zakup - fotka poniżej). Kwas hialuronowy kupuję od dawna, to mój "must have". Jest ogromnie wszechstronny, świetnie wspomaga nawilżanie, i penetrację składników odżywczych wgłąb naskórka. Nadaje się do twarzy, skóry całego ciała, a nawet włosów. Dzięki niemu można przyrządzić wiele ciekawych kosmetyków. Jak zwykle w jego przypadku: już kupiłam ponownie. :-) Pełna recenzja: klik! Opakowanie 100 ml to koszt ok 20 zł.





We wczorajszym poście zakupowym zapomniałam Wam pokazać mój mini zakup produktów naturalnych. W sklepie BeautyEver kupiłam:
kwas hialuronowy (ten kosztował 16,10 zł / 100 ml, kupiłam, bo choć zostało mi jeszcze trochę kwasu z BU, to wraz z końcem czerwca skończyła się jego data ważności więc wylądował w koszu), a także
skwalen (5,90 zł /10 ml) - którego jeszcze nigdy nie używałam, a jestem bardzo ciekawa działania. :-)





Może moje denko nie jest zjawiskowe, ale cieszy mnie każdy wykończony kosmetyk. :-) A jak Wasze czerwcowe zużycia? :-)

niedziela, 1 lipca 2012

Zakupy kosmetyczne. :-)

Za wszystkie propozycje dotyczące balsamów brązujących, pozostawione przez Was pod wczorajszą notką ogromnie dziękuję, zawsze mogę na Was liczyć! :-) Początkowo zastanawiałam się nad Lirene i Dove, jednak później zaczęła mnie kusić również Perfecta i ta Daxowa pianka, ciężko było zdecydować mi się na jeden konkretny produkt. Wybrałam jednak Sun Ozon, który kilka z Was mi poleciło. Wybrałam go z co najmniej 3 powodów:
- po pierwsze spodobał mi się efekt u Aga-Star (ja jednak wzięłam wersję do jasnej karnacji),
- po drugie był najtańszy z wszystkich mi poleconych,
- a po 3 miałam na niego kupon rabatowy -20%! ;-)


No, zobaczymy co z tego wyjdzie. :-) Wczoraj zrobiłam peeling, nakremowałam porządnie skórę, a dzisiaj pójdzie w ruch poniższy balsam (takie wskazówki dotyczące aplikacji znalazłam w internecie). Mam nadzieję, że obejdzie się bez smug i pomarańczowego odcienia. Nie mam wprawy w nakładania tego typu kosmetyków.
Cena standardowa to 10,69 zł. Ja z kuponem zapłaciłam za niego 8,56 zł.
(Dodam jeszcze że Lirene kosztował 13,99, a Dove bodajże 17,99 zł - ceny w Rossmannie).


- Sun Ozon, mleczko samoopalające, dla osób o jasnej karnacji



Kupiłam także spray i piankę z Tafta z mojej ulubionej zielonej serii.

- TAFT, 100% Volume & Strong Hair, 2 x Push Up Effect, Extra Strong (spray)
- TAFT, Volume Mousse, Thermo All-Around-Protection (pianka)





Odżywka Garnier, olejek z awokado i masło karite

Ta odżywka już jakiś czas czekała w mojej szafie na to, aż jej użyję. Kiedyś kupiłam ją w promocyjnym dwupaku, jedną dałam siostrze, a druga czekała na mnie. Ostatnio czytałam, że polecana jest do mycia włosów. Podchodziłam do tej metody niepewnie aż do przedwczoraj. Wow! Po umyciu nią włosy były  mięciutkie, mega wygładzone iiiii rozczesanie ich było tylko formalnością! Szczotka dosłownie sunęła po włosach, zero kołtunów. Następnego dnia nie były przetłuszczone, a tego się obawiałam. Od razu kupiłam drugą "na zapas". :-)
Podobno nie ma silikonów - tak czytałam na jakimś blogu.





Przy okazji pokażę Wam kilka moich nowych nabytków. Ostatnio na kilku produktach marki Oriflame się przejechałam, dlatego wybrałam "bezpieczne" kosmetyki, które raczej krzywdy nie wyrządzą.

- Nature Secrets 'jojoba&mango' krem do rąk,
- Tender Care Cherry wiśniowy krem uniwersalny,
- Soap Bar, Floral Collection, mydełko.






- SPA AROMA, dwustronny pumeks kosmetyczny,

ma dwie powierzchnie: ścierną i wygładzającą. Dostępny w Naturze za grosze. Siostra dostała go do zakupów i mi podarowała. ;-)




Dr Beckmann, Mydło do odplamiania, naturalne odplamianie

I na koniec zakup w sklepie z niemiecką chemią, (choć widuję je też w Carrefour). Kosztuje ok. 5 zł, świetnie zmywa plamy z ciuszków, a także tapicerki (można myć również dywany, ale nie miałam potrzeby więc nie próbowałam). Poleciła mi je koleżanka, w momencie kiedy uplamiłam sobie białe spodenki jagódkami, zatopionymi w frużelinie, które zsunęły mi się niespodziewanie z gofra. ;-) Myślałam, że szorty będą do wyrzucenia, miło się zdziwiłam kiedy spostrzegłam, że mydełko wywabiło plamy. Polecam też dodawać je do białego prania.

Niewątpliwe zalety mydła:

- wyselekcjonowane surowce roślinne, kontrolowanego pochodzenia,
- produkt bez barwników, środków zapachowych i konserwujących, 
- 99% biodegradacja
- hypoalergiczne.

Muszę umyć narożnik, mam nadzieję, że mydełko jemu również podobała.





To chyba na tyle. Znacie te produkty, używacie ich? :-) A i jeszcze jedno! Przed nałożeniem balsamu brązującego mam nałożyć balsam nawilżający? Bo z takimi poradami również się spotkałam.

sobota, 30 czerwca 2012

Balsam brązujący - który najlepszy?

Jako, że w tym roku muszę bardziej chować się przed słoneczkiem aniżeli wystawiać na bezpośrednie jego działanie - pomyślałam że spróbuję "opalić się" przy użyciu balsamu brązującego. Przyznaję, że nie lubię tego typu preparatów, a z samoopalaczami mam raczej niemiłe doświadczenia. Nigdy nie udało mi się tego równomiernie nałożyć na skórę. Jednak robi się na prawdę gorąco, a ja wstydzę się chodzić z białymi nogami, nie podoba mi się to, z kolei z krótkich spodenek nie zrezygnuję...

Stąd moje pytanie do Was. Możecie polecić mi jakiś skuteczny, dobrej jakości i łatwy w użyciu balsam brązujący? Taki, który nada mi delikatną opalenizną, ale nie w kolorze pomarańczowym. ;-) Mam jasną karnację, zależy mi na tym, aby efekt był naturalny.


Zastanawiam się nad Dove Summer Glow i Lirene Body Arabica, ale chętnie poczytam o Waszych propozycjach.



źrodło: klik!



źrodło: klik!



źrodło: klik!


źrodło: klik!


źrodło: klik!



źródło: klik!



Używacie balsamów brązujących? Które sprawdziły się u Was, a które odradzacie? Będę wdzięczna za każdą propozycję!

piątek, 29 czerwca 2012

Essence: Colour & Go, No More Drama 27 (lakier do paznokci)

Uwielbiam wszelkie odcienie fioletu na paznokciach. Pastelowe odcienie lilii, bzu, lawendy i wrzosu skradły moje serce już dawno temu. Dzisiaj o nowym nabytku, który pewnie wiele z Was kojarzy. Dość często pojawiał się swego czasu na blogach.


Essence
Colour & Go, kolor: No More Drama 27



Piękny, po prostu piękny, nie mogę się na niego napatrzeć. :-) Choć mam go zbyt krótko aby móc powiedzieć o jego trwałości, to mogę wspomnieć, że malowanie nim nie sprawia żadnych problemów. Dwie warstwy wystarczają mi do pełnego porycia płytki. Lakier ładnie rozprowadza się na paznokciach, tworząc gładką taflę. Kiedy już wyschnie (czas schnięcia standardowy), nie pozostaje miękki, dzięki temu nic nie odbija się na nim, jak to niekiedy bywa z gorszej jakości emaliami. Na zdjęciu widać produkt nałożony na paznokcie solo bez jakiejkolwiek bazy.
Miałam już dwa odcienie z tej serii i byłam z nich zadowolona więc podejrzewam, że w tym przypadku będzie tak samo.
Opakowanie zawiera 5 ml produktu.


Dostępność: szafy Essence
Cena: ok. 6 zł.


Lubicie lakiery z tej serii? Na jaki kolor macie pomalowane dzisiaj paznokcie? :-)

wtorek, 26 czerwca 2012

Neutrogena: ochronny sztyft do ust, SPF 20 (+ porównanie z rumiankową Alterrą)

Od pół roku pomadki ochronne towarzyszą mi w zasadzie non stop. Kiedyś sięgałam po nie sporadycznie, a obecnie moje usta wymagają niemalże ciągłego nawilżania. Dacie wiarę, że jedna pomadka w sztyfcie wystarcza mi zaledwie na 2 tygodnie?
Odkąd pierwszy raz używałam pomadki rumiankowej z Alterry, bardzo chętnie do niej wracałam. Jeśli chodzi o Neutrogenę, to kiedyś używałam ich balsamu do ust, ale obecnie takie kosmetyki nie sprawdzają się u mnie, wolę sztyfty.

Właśnie wczoraj skończyłam pierwsze opakowanie pomadki, czas na recenzję.


Neutrogena: ochronny sztyft do ust, SPF 20




Obietnice producenta:

Głęboko nawilżająca formuła pielęgnuje oraz poprawia wygląd i miękkość Twoich ust, zapewniając im długotrwałą ochronę przy każdej pogodzie 
(filtr ochronny SPF 20).


Pomadka w typowej dla marki Neutrogena szacie graficznej. Sztyft koloru kremowego, jest twardy, nie topi się, nie łamie. Zapach delikatny. Delikatnie nabłyszcza usta. Posiada filtr SPF 20. Pojemność 4,8g. Produkt ważny 12 mc od dnia otwarcia.


Skład:

Ricinus Communis Oil, Cera Alba, Cetyl Palmitate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Cetyl Alcohol, Candelilla Cera, Cera Microcristallina, Bisabolol, Isopropyl Palmitate, Isopropyl Laurate, Stearic Acid, Palmitic Acid, Propylene Glycol, Sodium Cetearyl Sulfate, Sodium Sulfate, Citric Acid, BHA, BHT, Parfum.





Jak już wspomniałam moje usta potrzebują bardzo silnego nawilżenia (biorę retinoid doustny) dlatego sporo oczekuję od pomadki.  Weźcie tę informację pod uwagę przy czytaniu mojej opinii. :-)


Sztyft z Neutrogeny ma twardą konsystencję. Aby nałożyć odpowiednią warstwę produktu należy przeciągnąć go po ustach kilkukrotnie. Lekko nabłyszcza usta, nie tworzy białego nalotu. Nawilża, jednak aplikację trzeba często powtarzać (częściej niż rumiankową Alterrę klik!). Niestety wspomniane nawilżenie nie jest u mnie długotrwałe, dlatego nie mogę pozwolić sobie na dłuższe odstawienie jej. Dopóki pomadka znajduje się na ustach jest fajnie, usta nie są spierzchnięte, ale kiedy znika - odczuwam dyskomfort. Podobnie jest z uczuciem wygładzenia. Nie klei się. Twarda i sztywna konsystencja pomadki sprawia, że sztyft nie topi się w upałach, a także nie łamie się.
Ogromny plus za to że posiada wysoki filtr (SPF20), opakowanie również mi się podoba, nie otwiera się samo w torebce czy kieszeni.

Wiem, że ta pomadka ma ogromną rzeszę zwolenniczek. Na pewno do niej wrócę po skończeniu kuracji (jeszcze tylko 16 dni) więc drugie opakowania musi zaczekać na to, aż moje usta staną się bardziej normalne. Moje usta wymagają obecnie ekstremalnego nawilżenia i przyznaję, że Alterra rumiankowa lepiej sobie radziła.




Dostępność: Drogerie, supermarkety
Cena: ok. 11 zł 
(niekiedy można kupić tę pomadkę, jako gratis dodawany do kremu do rąk)




Na koniec pojedynek! 


Neutrogena kontra Alterra




Opakowanie: 
Alterra: nie mam zastrzeżeń.  +
Neutrogena: nie mam zastrzeżeń.  +

Pojemność:
Alterra: 4,8g   +
Neutrogena: 4,8g    +

Wygląd i zapach:
Alterra: żółta, na ustach bezbarwna, bezsmakowa, nie klei się, nie zostawia białego nalotu. Zapach rumiankowy.  +
Neutrogena: kremowa, na ustach bezbarwna, bezsmakowa, nie klei się, nie zostawia białego nalotu. Zapach delikatny+

Skład:
Alterra: naturalny, znajdziemy w nim m.in. olejek rycynowy, słonecznikowy, kokosowy, jojoba, rumianek, witaminę E, wosk pszczeli, masło shea. Nie zawiera konserwantów ani środków zapachowych. 
Neutrogena: raczej chemiczny, zawiera m.in. parafinę i glikol propylenowy, jest perfumowana. Zawiera konserwanty i zbędne wypełniacze. Z ważniejszych składników: m.in. wosk biały, rącznik pospolity. -



(Na tym zdjęciu Alterrka jest już na wykończeniu)


Konsystencja:
Alterra: Ani twarda ani miękka, ale zbita. Pod wpływem ciepła robi się bardzo miękka, łatwo ją wtedy złamać. Nie zamarzła mi w zimie. / -
Neutrogena: Twarda, zbita, wymaga kilkukrotnego przeciągnięcia po ustach. Nie robi się miękka pod wpływem ciepła. W zimie jej nie używałam. -

Działanie i trwałość, wydajność:
Alterra: Nawilża, zmiękcza i pielęgnuje i dobrze natłuszcza usta. Utrzymuje się na ustach dłużej niż Neutrogena. Nabłyszcza usta. Z racji swojej miękkiej konsystencji jest nieco mniej wydajna od Neutrogeny.
Neutrogena: Słabiej nawilża, szybciej znika z ust i mniej natłuszcza niż Alterra, aplikację trzeba często ponawiać. Nabłyszcza usta. Wydajna.  -

Filtr:
Alterra: brak -
Neutrogena: SPF20 

Cena:
Alterra: Ok. 5.50 zł / sztuka 
Neutrogena: ok. 11 zł / sztuka. -


Posumowanie:

Alterra otrzymała:      7 +  i  2 -
Netrogena otrzymała: 5 i  4 -


Jak widać pomadki mają swoje plusy i minusy, jednak wg mnie pojedynek wygrywa Alterra. W kwestiach ważniejszych tj.: działanie, skład i cena pokonała Neutrogenę. Żałuję tylko, że pomadka z Alterry nie  posiada filtra. 




Oczywiście o wygranej dowiedziała się Alterra. Radości z jej strony nie było końca (:P) :








PS. Właśnie dzisiaj dołączył do mojej witryny 600 Obserwator! Dziękuję! :-)
Zdradzę Wam, że w przyszłym miesiącu z okazji pierwszych urodzin mojego bloga, szykuję fajny konkurs/ rozdanie (jeszcze nie wiem dokładnie co to będzie).
To taka forma podziękowania, że jest Was już tak dużo!! :-)




  
Wracając do pomadek - znacie je? Używacie ochronnych sztyftów? Które najbardziej sobie chwalicie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...