Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balea. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 czerwca 2014

Nowości kosmetyczne

Dzisiaj krótko i rzeczowo. :-) Poczyniłam niewielkie zakupy kosmetyczne, chciałabym pokazać Wam, na jakie produkty zdecydowałam się tym razem. Może staną się inspiracją dla Was, jeżeli planujecie uzupełnić swoją pielęgnację. Na zdjęciu uwieczniłam także moją wygraną w postaci różu mineralnego, z którego jestem bardzo zadowolona, ma przepiękny kolor!


Nowości kosmetyczne








Loreal, Eliksir przeciw blaknięciu koloru 

To chyba jakaś nowość marki Loreal, bo wcześniej nie widziałam tego produktu w sklepach. Jestem ciekawa czy jakkolwiek będzie w stanie ochronić kolor po farbowaniu. Producent obiecuje, ze eliksir (jaka szumna nazwa!) uszczelni powierzchnię włosów, poprawi ich wygląd i będzie chronił kolor nawet do 8 tygodni. 

Balea, More Blond - szampon i odżywka

Coś dla blondynek. :-) Lubię Baleę i chętnie sięgam po ich produkty jeśli tylko uda mi się je dostać gdzieś stacjonarnie. O tym zestawie kosmetyków czytałam już kiedyś w internecie, opinia była pozytywna, zobaczymy jak sprawdzą się u mnie. 

Lily Lolo, Mineral Blush

Trzy dni temu dowiedziałam się, że wygrałam konkurs u Saurii. Mogłam sobie wybrać na stronie sklepu Costasy dowolny produkt do kwoty 50 zł. Zdecydowałam się na róż Clementine, który chodził za mną już od jakiegoś czasu. Już wczoraj otrzymałam wiadomość, że mogę odebrać przesyłkę z Paczkomatu. :-) Niesamowita prędkość!

Be Beauty, Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy

Zużyłam próbki kremowego żelu Uriage Creme Lavante, który bardzo polubiłam (z pewnością do niego wrócę) i musiałam rozejrzeć się za czymś nowym. Tym razem postanowiłam dać szansę dużo tańszemu produktowi z Biedronki. Marka Be Beauty jest mi znana od dawna, cenię sobie jakość ich produktów. Jestem już po paru aplikacjach żelu, makijaż (przy użyciu szczotki do twarzy) zmywa odpowiednio, zobaczymy co będzie dalej.

Be Beauty, Płyn micelarny

Zużyłam już sporo buteleczek tego kosmetyku. Jak wszystkim już pewnie wiadomo skład nie różni się znacznie od micela z Tołpy, a cena jest kilkukrotnie niższa. Świetnie radzi sobie z demakijażem i do tego kosztuje grosze. Pełna recenzja tutaj: klik!

Isana, lakier do włosów farbowanych

Isanę znam i lubię, ale lakierów tej marki nie miałam dotychczas okazji używać. Do zakupu przekonała mnie cena - obecnie w Rossmannie jest promocja 3,99 za sztukę. Producent obiecuje ekstra mocne utrwalenie (moc 5/5), ochronę i lśniący wygląd włosów.




Ostatnia fotka przedstawia efekt mojej wymiany wizażowej. W zamian za kilka obecnie zbędnych mi produktów, wybrałam sobie mój ulubiony tusz Max Factora, micel La Roche Posay, a także wypróbuję czegoś zupełnie nowego - odżywki do laminowania włosów marki Natura Siberica. Jestem jej ogromnie ciekawa! 


Używałyście któregoś z tych produktów? :-)

środa, 14 maja 2014

Balea: Peelingujący żel pod prysznic "Buttermilk lemon"

Balea ma fajne produkty, używałam już szamponów, odżywek, olejków tej marki i zwykle byłam zadowolona. Żel peelingujący wygrałam kiedyś w konkursie organizowanym na Blogspocie. Ucieszyłam się, że będę mogła wypróbować kolejny produkt, z resztą - lubię peelingi, zużywają się u mnie w ekspresowym tempie.


Balea,
Peelingujący żel pod prysznic "Buttermilk lemon"






Opis producenta:

 Żel skutecznie i delikatnie złuszcza martwy naskórek, wyraźnie wygładza skórę. Zwiększa jej elastyczność, gładkość i jędrność. 
Nadaje się do każdego rodzaju skóry. Utrzymuje prawidłowe PH skóry. 


Żel zapakowano w miękką tubkę. Produkt jest delikatnie zabarwiony i zawiera drobinki peelingujące. Konsystencja: średnio gęsta. Pojemność: 200 ml
Edycja limitowana.




Zdaję sobie sprawę z tego, że to żel z drobinkami, a nie typowy peeling-zdzierak, dlatego efekty złuszczania nie są do siebie podobne, ale wg mnie ten produkt jest bardzo słaby. 

Butelka zachęca, jest kolorowa, wygląda estetycznie, do testów przystałam ochoczo, jednak już pierwsze użycie tego produktu spowodowało, że ten zapał się gdzieś ulotnił. Żel jak żel - dobrze myje, pieni się, nie wysusza, nie podrażnia. Nie mam wobec takich kosmetyków dużych wymagań, więc gdyby był to zwykły żel pod prysznic - oceniłabym go lepiej. 
To co mi się nie podoba w tym produkcie to drobinki peelingujące. Po pierwsze spodziewałam się, że będzie ich więcej. Po drugie - sądziłam, że będą bardziej konkretne. Te są dość drobne, delikatne, łagodne, mam wrażenie, że w ogóle nie ścierają naskórka. Do prawdy - nie zauważyłam na mojej skórze  żadnych pozytywnych efektów po użyciu tego kosmetyku. Dobrze, że łatwo się zmywa i nie pozostawia tłustej czy śliskiej warstwy. Zapach jest ciekawy, nie przypominam sobie aby jakiś inny kosmetyk, którego używałam, posiadał podobny aromat. Przypomina babkę cytrynową, czuć mleczno-cytrusowo-jogurtową woń.

Trochę plusów, trochę minusów, ale ogólnie jestem na "nie".



Skład:



Dostępność: sklepy z niemiecką chemią, internet, DM
Cena: ok. 6 zł / 200 ml





Używałyście żeli peelingujących? Macie pośród nich jakiegoś faworyta?

sobota, 5 kwietnia 2014

Balea: Fiji Passionfruit Dusche (żel pod prysznic)

Baleę lubię i z ogromną chęcią sięgam po kolejne ich produkty. Jak szkoda, że są tak słabo u nas dostępne! Marka niewątpliwie kojarzy mi się z kolorowymi opakowaniami, wspaniałymi zapachami, dobrą ceną i przyjemnym działaniem. Dzisiejszy post poświęcę żelowi pod prysznic o zapachu wielu owoców. :-)

Balea, Fiji Passionfruit Dusche 
(żel pod prysznic)





Opakowanie to stojąca butelka z niewielkim otworem. Żel ma niebieski kolor, pachnie owocowo, ma dość gęstą konsystencję. Pojemność: 300 ml.
Jest to edycja limitowana.




Mmmm - jak to pachnie! :-) Mogłabym się rozwodzić nad zapachem i poświęcić mu zdecydowaną większość notki. Pachnie wspaniale, bardzo chętnie sięgam po niego podczas kąpieli. Aromat jest intensywnie owocowy, na tyle przyjemny, że można byłoby go pomylić z jakimś smacznym sokiem do picia.
Utrzymuje się na skórze jeszcze trochę po rytuałach kąpielowych - co bardzo mi się podoba.
Ma dość niespotykany, niebieski kolor. Konsystencja jest gęsta i jak to bywa przy tego rodzaju kosmetykach - nieco ciągnąca. W kontakcie z wodą tworzy fajną pianę. Nie zauważyłam jakiegoś nadzwyczajnego nawilżenia czy wysuszenia skóry. Jest delikatny, nigdy nie podrażnił mnie, nawet po wieczornej depilacji. Myje odpowiednio, nie pozostawia tłustej powłoki, łatwo się spłukuje. Z resztą, po żelach i płynach do mycia nie spodziewam się nigdy nadzwyczajnych efektów - najważniejsze, że umilają moją kąpiel.
Wspomnę też o opakowaniu, ta seria kosmetyków posiada bardzo ładną szatę graficzną, przykuwa oko.


Skład:  



Dostępność: DM, internet, sklepy z niemiecką chemią
Cena: ok. 7 zł / 300 ml



Znalazłyście już swoich ulubieńców z Balea? :-)

środa, 18 września 2013

Sierpniowe denko

Postanowiłam wrócić do projektu denkowego. Zużywanie kosmetyków lepiej mi szło, kiedy przygotowywałam posty podsumowujące dany miesiąc. Częściej sięgałam po te same specyfiki aby je wykończyć do ostatniej kropli, nie ruszałam zapasów. Po porzuceniu pisania tych postów zdarzało się, że miałam otwartych na raz kilka żeli pod prysznic lub pozostawiałam kosmetyki z niewielką ilością produktu, rzucałam je w kąt szafy i sięgałam po kolejne.



Sierpniowe denko




Denko w tym miesiącu nie jest obfite, znalazły się w nim dwa produkty z kolorówki, trzy pielęgnacyjne i jeden do stylizacji włosów. Powinny tutaj trafić również chusteczki Cleanic, ale opakowania nie uchowały się do zdjęcia zbiorczego.




1. Isana, odżywka nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych

Moje włosy potrzebowały nawilżenia w okresie letnim, dziewczyny na Facebooku poleciły mi ten produkt. W moim przypadku ta odżywka nie sprawdziła się.  Z resztą, wydaje mi się, że moje włosy w ogóle nie lubią się z odżywkami Isany. Podobnie było w przypadku różowej, wygładzającej siostry zawierającej w składzie olejek Babassu - po prostu nie widziałam działania pielęgnacyjnego. Mam grube i gęste włosy. Odżywka jest konkretna, ma bardzo zwartą konsystencję i dzięki temu jest wydajna. Dobrze rozprowadza się na włosach. Trochę ułatwia rozczesywanie, ale bez szału.
Do tego produktu już nie wrócę, chociaż jak znam siebie, w przyszłości pewnie kupię jakąś "zachwalaną nowość". :) Produkt kosztuje około 5 zł / 300 ml i można go nabyć tylko w Rossmannie.

2. Green Pharmacy, Peeling solny "Drzewo herbaciane i zielona glinka"

Ten produkt mile mnie zaskoczył. Chętnie sięgam po peelingi, ale przyznać muszę, że wersja solna - nigdy wcześniej nie trafiła w moje ręce. Zwykle wybierałam te cukrowe. Produkt ten, ma bardzo zwartą konsystencję i dużo maleńkich drobinek. Na pierwszy rzut oka co prawda nie wyglądają, ale są dość ostre, dlatego dobrze spełniają swoją funkcję ścierania naskórka. Do pełnej recenzji zapraszam Was tutaj: klik!
Dość masywny słoik mieści 300 ml produktu i kosztuje w okolicach 13 zł.

3. Balea Young, żel pod prysznic

Lubię produkty marki Balea, a żele pod prysznic to kosmetyk, którego mam zawsze troszkę w zapasie. Powyższy produkt ma odpowiednią konsystencję, przyjemnie pachnie, myje i nie szkodzi skórze (ani nie wysusza, ani nie podrażnia). Spełnia swoją funkcję i w zasadzie nie mam mu nic do zarzucenia.
Z dostępnością słabo (Allegro, sklepy z niemiecką chemią, bądź zagraniczny DM), a ceny nie kojarzę -  z resztą są one dość zróżnicowane.

I tutaj zdjęcie kolorówki i sprayu do włosów.




1. Rimmel, Extra Super Lash, tusz do rzęs

Spektakularnego efektu na pewno nie daje, ale jest dobrym produktem do codziennego makijażu. Czerń odpowiednia, szczoteczka dobrze rozdziela rzęsy, wydłuża je. Niby producent wspomina dodatkowo o "super pogrubieniu"- ja takiego nie zaobserwowałam. Nie rozmazuje się, a i ze zmyciem nie ma większych problemów (zawsze nakładałam 2, nawet 3 warstwy). Poprzez całe użytkowanie produkt był mokry, nie wysechł w opakowaniu. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęć w umalowanych rzęsach, przy następnej maskarze spróbuję naprawić ten błąd. Ogólnie oceniam go całkiem dobrze, ale wątpię abym wróciła do niego ponownie.
Do kupienia w drogeriach, jego cena to około 16 zł / 7 ml.

2. Annabelle Minerals, podkład kryjący, kolor Golden Fairest

Po wydenkowaniu pierwszego opakowania od razu kupiłam drugie - więc można stwierdzić, że 'pierwsze' wrażenie wywarł na mnie jak najbardziej pozytywne. Mam spore doświadczenie z minerałami, używałam już wielu marek, a były to np.: Everyday Minerals, Lily Lolo, Lucy Minerals, Pixie, Blushe, Lumiere, Lauress itd. Annabelle służy mi, dobrze kryje, znalazłam odpowiedni odcień dla mojej skóry. Naturalny efekt i brak zapychania sprawiają, że ciężko mi wrócić do podkładów w płynie - w zasadzie nieudany powrót do Revlona sprawia, że w najbliższym czasie raczej nie będę miała takich zamiarów (chociaż kto wie czego będę szukała zimą...). Pełna notka odnoście tego produktu na pewno pojawi się na moim blogu.
Opakowanie 4 g kosztuje 30 zł, więc cena jak najbardziej do przeżycia.


3. Goldwell, StyleSign Gloss Magic Finish

Przyznam szczerze, że chyba nigdy nie używałam tak dobrego sprayu do włosów, ale zaznaczyć także muszę, że nigdy nie używałam tego typu profesjonalnych produktów marek fryzjerskich. Zwykle wybierałam w drogerii Wellę i tyle. Ten produkt z serii StyleSign daje bardzo dobre utrwalenie włosów, a przy tym nie skleja i nie obciąża moich włosów. Nie pozostawia osadu. Z tego co widzę - w opisie mamy zawarte, że jest to produkt chroniący kolor - ja szczerze mówiąc nie zwracałam na to uwagi przy jego użytkowaniu, nic takiego nie rzuciło mi się w oczy. Opakowanie na zdjęciu to 50 ml i pochodzi z majowej edycji ShinyBoxa. Poza tym można go nabyć w salonach z profesjonalnymi kosmetykami fryzjerskimi i na Allegro. Jest dość drogi, około 40 zł / 300 ml, jak trafię na jakąś promocję to prawdopodobnie trafi do mojego koszyka.


I to by było na tyle. Wracam pod kołdrę, ból gardła nie daje mi spokoju, chyba szykuje się angina.


A jak Wasze denko na koniec wakacji?
Znacie powyższe produkty? ;-)

czwartek, 5 września 2013

Balea i Farmona

Wczoraj do mojego zbiorku kosmetyków Balea trafiły dwa kolejne produkty, mianowicie żele pod prysznic o niesamowicie kuszących zapachach. :-) Rzuciłam okiem na moją obecną "kolekcję" tychże produktów i pomyślałam, że zrobię na ich temat krótki wpis.


Balea



Muszę przyznać, że zanim pierwszy raz trafiły w moje ręce produkty marki Balea, to wiele na ich temat naczytałam się w internecie. Kusiły mnie te kolorowe opakowania, mnogość wariantów, zdjęcia na blogspocie. Z ich dostępem bywa różnie, w typowych polskich drogeriach ich nie znajdziemy, dlatego nie od razu zdecydowałam się na zakup. Z pomocą przyszły blogerki, odkryłam, że w małych sklepikach z niemiecką chemią możemy nabyć tego typu specyfiki.
Jak widać na załączonym obrazku polubiłam żele pod prysznic, mam ich obecnie kilka, lubię zmieniać i wypróbowywać nowe zapachy. W słoiczku mieści się balsam do ciała, waniliowy. Kusi mnie aby go otworzyć, ale mam kilka nadpoczętych - więc ten - czeka w kolejce. :-)

Post nie powstaje przypadkowo gdyż zastanawiam się nad kolejnymi zakupami produktów Balea i Alverde. Podpowiedzcie mi proszę - jakie wg Was produkty tych marek zasługują na uznanie? Podrzucicie jakieś pomysły? :-) Macie swoje ulubione, niemieckie kosmetyki?


Farmona



Przy okazji pokażę Wam dwa balsamy do ciała, są to nowości Farmony, które otrzymałam w ramach kontynuacji współpracy.

Sensitive Eco Style Balsam do ciała nawilżająco – wygładzającyw jego składzie znajdziemy: 

§  Kwiat lotosu– wygładza i ujędrnia skórę oraz zapobiega jej wysuszeniu.

§  Kwas hialuronowy – zapewnia silne, natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie oraz sprawia, że skóra staje się sprężysta i aksamitnie gładka.

§  Proteiny jedwabiu – tworzą na skórze film ochronny zatrzymujący wilgoć oraz doskonale wygładzają, zmniejszając szorstkość naskórka. 

§  Inutec– naturalny prebiotyk, łagodzi i koi podrażnienia oraz chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych

Sensitive Eco Style Balsam do ciała odżywczo – regenerujący, tutaj w składzie są m.in.:

§  Mleczko owsiane– doskonale odżywia i regeneruje skórę, opóźniając procesy jej starzenia.

§  Olej ryżowy– delikatnie natłuszcza, głęboko odżywia oraz zmiękcza i wygładza skórę. 

§  Ceramidy – zapobiegają odwodnieniu i przesuszeniu naskórka. 

§  Inutec– naturalny prebiotyk, łagodzi i koi podrażnienia oraz chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych



Więcej na ich temat za jakiś czas. Na razie pierwsza wersja, ta z różową szatą graficzną jest w fazie testów. :-)




Używacie kosmetyków Balea i Farmona? Możecie polecić mi swoje ulubione produkty tychże marek? :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...