Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ISANA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ISANA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 czerwca 2014

Nowości kosmetyczne

Dzisiaj krótko i rzeczowo. :-) Poczyniłam niewielkie zakupy kosmetyczne, chciałabym pokazać Wam, na jakie produkty zdecydowałam się tym razem. Może staną się inspiracją dla Was, jeżeli planujecie uzupełnić swoją pielęgnację. Na zdjęciu uwieczniłam także moją wygraną w postaci różu mineralnego, z którego jestem bardzo zadowolona, ma przepiękny kolor!


Nowości kosmetyczne








Loreal, Eliksir przeciw blaknięciu koloru 

To chyba jakaś nowość marki Loreal, bo wcześniej nie widziałam tego produktu w sklepach. Jestem ciekawa czy jakkolwiek będzie w stanie ochronić kolor po farbowaniu. Producent obiecuje, ze eliksir (jaka szumna nazwa!) uszczelni powierzchnię włosów, poprawi ich wygląd i będzie chronił kolor nawet do 8 tygodni. 

Balea, More Blond - szampon i odżywka

Coś dla blondynek. :-) Lubię Baleę i chętnie sięgam po ich produkty jeśli tylko uda mi się je dostać gdzieś stacjonarnie. O tym zestawie kosmetyków czytałam już kiedyś w internecie, opinia była pozytywna, zobaczymy jak sprawdzą się u mnie. 

Lily Lolo, Mineral Blush

Trzy dni temu dowiedziałam się, że wygrałam konkurs u Saurii. Mogłam sobie wybrać na stronie sklepu Costasy dowolny produkt do kwoty 50 zł. Zdecydowałam się na róż Clementine, który chodził za mną już od jakiegoś czasu. Już wczoraj otrzymałam wiadomość, że mogę odebrać przesyłkę z Paczkomatu. :-) Niesamowita prędkość!

Be Beauty, Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy

Zużyłam próbki kremowego żelu Uriage Creme Lavante, który bardzo polubiłam (z pewnością do niego wrócę) i musiałam rozejrzeć się za czymś nowym. Tym razem postanowiłam dać szansę dużo tańszemu produktowi z Biedronki. Marka Be Beauty jest mi znana od dawna, cenię sobie jakość ich produktów. Jestem już po paru aplikacjach żelu, makijaż (przy użyciu szczotki do twarzy) zmywa odpowiednio, zobaczymy co będzie dalej.

Be Beauty, Płyn micelarny

Zużyłam już sporo buteleczek tego kosmetyku. Jak wszystkim już pewnie wiadomo skład nie różni się znacznie od micela z Tołpy, a cena jest kilkukrotnie niższa. Świetnie radzi sobie z demakijażem i do tego kosztuje grosze. Pełna recenzja tutaj: klik!

Isana, lakier do włosów farbowanych

Isanę znam i lubię, ale lakierów tej marki nie miałam dotychczas okazji używać. Do zakupu przekonała mnie cena - obecnie w Rossmannie jest promocja 3,99 za sztukę. Producent obiecuje ekstra mocne utrwalenie (moc 5/5), ochronę i lśniący wygląd włosów.




Ostatnia fotka przedstawia efekt mojej wymiany wizażowej. W zamian za kilka obecnie zbędnych mi produktów, wybrałam sobie mój ulubiony tusz Max Factora, micel La Roche Posay, a także wypróbuję czegoś zupełnie nowego - odżywki do laminowania włosów marki Natura Siberica. Jestem jej ogromnie ciekawa! 


Używałyście któregoś z tych produktów? :-)

czwartek, 6 lutego 2014

Zakupy i wielka paka z BingoSpa

Tym razem tematem przewodnim notki będą niewielkie, poczynione w ostatnim czasie przeze mnie zakupy kosmetyczne. Te z Was, które nie zaglądają na funpage'a mojego bloga na Facebooku dowiedzą się także co skrywał wielki karton z napisem BingoSpa, który podrzucił mi przedwczoraj kurier. :-)


Zakupy kosmetyczne

Na początek skromnie, ale naturalnie. :-) Jest to zamówienie ze sklepu internetowego EcoSpa. Już od dawna chodził za mną olejek z drzewa herbacianego (13,90 zł /10 ml), potrzebowałam też jakiegoś produktu do masażu (mój Chłopak jest masażystą, i ujędrniamy obecnie moje uda:D). Wybrałam olej sojowy (8,60 zł / 100 ml) ze względu na niską cenę, sporą pojemność i przede wszystkim - wysokie nawilżenie. Słynie też ze swojej lekkości, podobno się nie klei. Działania obu produktów jestem bardzo ciekawa.




Poniżej zakupy w Rossmannie. Balsam z wysoką zawartością mocznika to był cel mojej wyprawy do sklepu. Wiedziałam, ze Isana ma taki produkt, rozejrzałam się po półkach w poszukiwaniu jakiegoś zamiennika i nie znalazłam niczego ciekawego. Mam problem ze skórą na nogach, jest często podrażniona, mam wrażenie, że to może być zapalenie mieszków włosowych. Dodatkowo uporczywie walczę z wrastającymi włoskami i zaczerwienieniem po depilacji. Mam nadzieję że Isana Med Urea 10% (jest teraz w promocji: 5,99 zł / 250 ml) wniesie coś pozytywnego do mojej pielęgnacji. Facelle (bodajże 3,79 zł / 300 ml) kupuję od dawien dawna. Jest to bardzo dobry płyn do higieny intymnej. Używam go również do mycia pędzli i zmywania olejków z włosów. Na koniec żel pod prysznic Original Source o zapachu pomarańczy z imbirem.




Moja ulubiona depilacja to ta woskiem na ciepło. Kiedyś odwiedzałam w celu wykonania tego zabiegu kosmetyczkę, teraz (a właściwie od dawna) do wyrywania włosków przystępuję sama. Mam specjalny podgrzewacz, kupuję woski i paski. Uzupełniłam zapas tych ostatnich o 50 metrową rolkę. :-) (27, 99 zł / rolka bez perforacji)




W Biedronce złapałam za mój ulubiony płyn micelarny BeBeauty (7,99 zł / 400 ml). Teraz można go kupić w dużej pojemności - aż 400 ml. Jest to produkt, który sprawdza się u mnie rewelacyjnie. Pisałam o nim tutaj: klik! Z tym, że dodać muszę, że już od dawna stosuję go na całą twarz (nawet do trzech razy dziennie) i nie wpływa negatywnie na stan skóry.



Naturalne mydełko z nanosrebrem Vinsvin (ok. 6 zł / kostka). Kupiłam je z myślą o skórze moich nóg, zdążyłam już użyć kilkukrotnie i nie widać różnicy. No cóż, popróbuję z tą Isaną z mocznikiem i zobaczymy co da się w tej sprawie zrobić. Jak się nie uda to wybiorę się do dermatologa.




Wspomnę jeszcze o ciężkiej, trzy kilogramowej pace z kosmetykami marki BingoSpa. Do dalszych testów wybrałam sobie:

- Maska błotna do twarzy z zieloną glinką (12 zł / 150 g)
- Szampon Minerały z Morza Martwego z odżywką keratyna i spirulina (8 zł / 1000 ml)
- Peeling z solą z Morza Martwego z ekstraktem z bawełny (12 zł / 580 g)
- Kolagen do mycia i pielęgnacji włosów (10 zł / 500 ml)
I ostatni produkt wzięłam dla Taty:
- Mydło do stóp ze słonnościami do grzybicy (9 zł / 500ml)






Znalazłyście coś dla siebie? ;-)

środa, 18 września 2013

Sierpniowe denko

Postanowiłam wrócić do projektu denkowego. Zużywanie kosmetyków lepiej mi szło, kiedy przygotowywałam posty podsumowujące dany miesiąc. Częściej sięgałam po te same specyfiki aby je wykończyć do ostatniej kropli, nie ruszałam zapasów. Po porzuceniu pisania tych postów zdarzało się, że miałam otwartych na raz kilka żeli pod prysznic lub pozostawiałam kosmetyki z niewielką ilością produktu, rzucałam je w kąt szafy i sięgałam po kolejne.



Sierpniowe denko




Denko w tym miesiącu nie jest obfite, znalazły się w nim dwa produkty z kolorówki, trzy pielęgnacyjne i jeden do stylizacji włosów. Powinny tutaj trafić również chusteczki Cleanic, ale opakowania nie uchowały się do zdjęcia zbiorczego.




1. Isana, odżywka nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych

Moje włosy potrzebowały nawilżenia w okresie letnim, dziewczyny na Facebooku poleciły mi ten produkt. W moim przypadku ta odżywka nie sprawdziła się.  Z resztą, wydaje mi się, że moje włosy w ogóle nie lubią się z odżywkami Isany. Podobnie było w przypadku różowej, wygładzającej siostry zawierającej w składzie olejek Babassu - po prostu nie widziałam działania pielęgnacyjnego. Mam grube i gęste włosy. Odżywka jest konkretna, ma bardzo zwartą konsystencję i dzięki temu jest wydajna. Dobrze rozprowadza się na włosach. Trochę ułatwia rozczesywanie, ale bez szału.
Do tego produktu już nie wrócę, chociaż jak znam siebie, w przyszłości pewnie kupię jakąś "zachwalaną nowość". :) Produkt kosztuje około 5 zł / 300 ml i można go nabyć tylko w Rossmannie.

2. Green Pharmacy, Peeling solny "Drzewo herbaciane i zielona glinka"

Ten produkt mile mnie zaskoczył. Chętnie sięgam po peelingi, ale przyznać muszę, że wersja solna - nigdy wcześniej nie trafiła w moje ręce. Zwykle wybierałam te cukrowe. Produkt ten, ma bardzo zwartą konsystencję i dużo maleńkich drobinek. Na pierwszy rzut oka co prawda nie wyglądają, ale są dość ostre, dlatego dobrze spełniają swoją funkcję ścierania naskórka. Do pełnej recenzji zapraszam Was tutaj: klik!
Dość masywny słoik mieści 300 ml produktu i kosztuje w okolicach 13 zł.

3. Balea Young, żel pod prysznic

Lubię produkty marki Balea, a żele pod prysznic to kosmetyk, którego mam zawsze troszkę w zapasie. Powyższy produkt ma odpowiednią konsystencję, przyjemnie pachnie, myje i nie szkodzi skórze (ani nie wysusza, ani nie podrażnia). Spełnia swoją funkcję i w zasadzie nie mam mu nic do zarzucenia.
Z dostępnością słabo (Allegro, sklepy z niemiecką chemią, bądź zagraniczny DM), a ceny nie kojarzę -  z resztą są one dość zróżnicowane.

I tutaj zdjęcie kolorówki i sprayu do włosów.




1. Rimmel, Extra Super Lash, tusz do rzęs

Spektakularnego efektu na pewno nie daje, ale jest dobrym produktem do codziennego makijażu. Czerń odpowiednia, szczoteczka dobrze rozdziela rzęsy, wydłuża je. Niby producent wspomina dodatkowo o "super pogrubieniu"- ja takiego nie zaobserwowałam. Nie rozmazuje się, a i ze zmyciem nie ma większych problemów (zawsze nakładałam 2, nawet 3 warstwy). Poprzez całe użytkowanie produkt był mokry, nie wysechł w opakowaniu. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęć w umalowanych rzęsach, przy następnej maskarze spróbuję naprawić ten błąd. Ogólnie oceniam go całkiem dobrze, ale wątpię abym wróciła do niego ponownie.
Do kupienia w drogeriach, jego cena to około 16 zł / 7 ml.

2. Annabelle Minerals, podkład kryjący, kolor Golden Fairest

Po wydenkowaniu pierwszego opakowania od razu kupiłam drugie - więc można stwierdzić, że 'pierwsze' wrażenie wywarł na mnie jak najbardziej pozytywne. Mam spore doświadczenie z minerałami, używałam już wielu marek, a były to np.: Everyday Minerals, Lily Lolo, Lucy Minerals, Pixie, Blushe, Lumiere, Lauress itd. Annabelle służy mi, dobrze kryje, znalazłam odpowiedni odcień dla mojej skóry. Naturalny efekt i brak zapychania sprawiają, że ciężko mi wrócić do podkładów w płynie - w zasadzie nieudany powrót do Revlona sprawia, że w najbliższym czasie raczej nie będę miała takich zamiarów (chociaż kto wie czego będę szukała zimą...). Pełna notka odnoście tego produktu na pewno pojawi się na moim blogu.
Opakowanie 4 g kosztuje 30 zł, więc cena jak najbardziej do przeżycia.


3. Goldwell, StyleSign Gloss Magic Finish

Przyznam szczerze, że chyba nigdy nie używałam tak dobrego sprayu do włosów, ale zaznaczyć także muszę, że nigdy nie używałam tego typu profesjonalnych produktów marek fryzjerskich. Zwykle wybierałam w drogerii Wellę i tyle. Ten produkt z serii StyleSign daje bardzo dobre utrwalenie włosów, a przy tym nie skleja i nie obciąża moich włosów. Nie pozostawia osadu. Z tego co widzę - w opisie mamy zawarte, że jest to produkt chroniący kolor - ja szczerze mówiąc nie zwracałam na to uwagi przy jego użytkowaniu, nic takiego nie rzuciło mi się w oczy. Opakowanie na zdjęciu to 50 ml i pochodzi z majowej edycji ShinyBoxa. Poza tym można go nabyć w salonach z profesjonalnymi kosmetykami fryzjerskimi i na Allegro. Jest dość drogi, około 40 zł / 300 ml, jak trafię na jakąś promocję to prawdopodobnie trafi do mojego koszyka.


I to by było na tyle. Wracam pod kołdrę, ból gardła nie daje mi spokoju, chyba szykuje się angina.


A jak Wasze denko na koniec wakacji?
Znacie powyższe produkty? ;-)

poniedziałek, 7 maja 2012

ISANA: krem ujędrniający z Q10

Jakiś czas temu zostałam wylosowana na Wizażu do przetestowania tego kremu z Isana. Recenzje na platformie forum się skończyły, pomyslałam, że przedstawię Wam moje spostrzeżenia także na blogu. Produkt na blogspocie nie jest popularny, szczerze mówiąc jeszcze w ogóle się tutaj z nim nie spotkałam.


Zacznę może od moich oczekiwań. Jestem osobą szczupłą i z sylwetką w zasadzie problemów nie mam. Krem sprawdzałam pod kątem ujędrnienia moich ud - choć potrafię z nimi żyć - chętnie bym je jakoś wzmocniła / ujędrniła. Wiem, że więcej efektów można uzyskać dzięki regularnym ćwiczeniom, a krem to w zasadzie taki dodatek. Recenzja poniżej. :-)







Obietnice producenta:


Pielęgnuje i zwalcza cellulit. Optymalnie nawilża skórę. W efekcie staje się ona sprężysta i elastyczna. Polecany dla każdego rodzaju skóry. Ujędrniający krem do ciała zawiera Q10 i glicerynę.
Ma właściwości pielęgnujące i odżywcze.




Krem znajduje się w dużym, zakręcanym słoiku, który zabezpiecza dodatkowo sreberko. Opakowanie ma duży otwór i jest dobrze wyprofilowane. Krem koloru cytrynowego, przyjemny zapach, dobra konsystencja. Brak dokładnego opisu produktu na opakowaniu. Pojemność 300 ml.









Po ściągnięciu sreberka moim oczom ukazał się krem, którym było wypełnione CAŁE opakowanie słoika, aż po brzegi. Nie zdarza się to często więc nie trudnym jest się domyślić, że zareagowałam pozytywnym 'WOW!' :-) Krem jest koloru wybielonej cytryny. Zapach bardzo mi się podoba, choć przyznaję - jest dość typowy dla kremów, w każdym bądź razie, mnie do siebie przekonał. :-) Mimo, że używam go co dzień od prawie miesiąca nie znudził mi się, chętnie po niego sięgam. Opakowanie - w sam raz, dobrze leży w dłoni, ma duży otwór. Plus za to dodatkowe zabezpieczenie w postaci sreberka - miałam pewność, że nikt wcześniej przy moim egzemplarzu nie grzebał, co niestety nagminnie zdarza się w drogeriach... :-(
Jeśli chodzi o konsystencję - jest zwarta, nie przecieka przez palce dzięki temu aplikacja nie sprawia problemów. Jest lekka, nie taka jak w przypadku np. masełek do ciała. Krem nada się idealnie na obecną porę roku, myślę, że latem również. Kosmetyk łatwo rozprowadza się na skórze. Po rozsmarowaniu, produkt potrzebuje chwilki aby się wchłonąć. Nie jest to długi czas, powiedziałabym nawet, że dobrze rozsmarowany, wchłania się całkiem szybko. 




Krem pozostawia lekki film, ale skóra nie jest ani tłusta ani lepka.
Na poniższym kolażu widać krem przed rozsmarowaniem (lewa strona), i chwilkę po rozsmarowaniu (prawa strona)




Krem - mimo, że ujędrniający - nie powoduje żadnego uczucia mrowienia, chłodu czy gorąca - jak w przypadku niektórych tego typu preparatów.
Po użyciu kremu skóra jest miękka, gładka i miła w dotyku. 
Ten krem świetnie nawilża skórę. Pod tym względem sprawdził się u mnie bardzo dobrze, skóra na drugi dzień nadal jest przyjemna w dotyku, widać, że jest odżywiona. :-)

Jako, że jest to krem ujędrniający - należy postawić pytanie, czy spełnia się w tej roli. Jutro minie okres 3 tygodni od kiedy aplikuję krem. Ujędrnienia dotychczas nie zauważyłam, a jeżeli takie powstało, to jest mało zauważalne i wątpię aby coś w tej kwestii się zmieniło. 

Podsumowując: gdyby był to krem nawilżający dostałby ode mnie wysoką notkę. Jako, że producent obiecuje ujędrnienie, a takiego nie odnotowałam - dałam mu ocenę 4/6.


Poniżej skład, który podobno ma niewiele wspólnego z ujędrniającymi specyfikami:



I na koniec aby pokazać wielkość opakowania, położyłam obok wszystkim nam znaną monetę o nominalne 2 złote. :D







Cena: 10,69 / 300 ml
Dostępność: Rossmann



Używacie kremów ujędrniających? Sprawdziły się któreś u Was? Mimo, że problemów z sylwetką nie mam, od jakiegoś czasu kremuję uda takimi specyfikami (najpierw serum z Eveline, a teraz ta Isana). Znacie ten opisywany przeze mnie krem z Q10? W ofercie jest również w tej serii balsam o pojemności 400 ml ale go nie używałam. Może wiecie czy warto go kupić?

czwartek, 8 marca 2012

Isana: Masło do ciała orzech włoski i mleko

Wszyscy mają masło Isana, mam i ja! Początkowo nigdzie nie mogłam go dostać, w moim Rossmannie widywałam w miejscu tego kosmetyku non stop pustą półkę, ale w końcu - udało się! :-) Jeden dla mnie, drugi dla siostry. Przeczytałam mnóstwo zachwytów pod adresem tego produktu, więc na jego zakup bardzo się nakręciłam, podobnie jak wiele z Was.
Mam je od wczoraj w domu, ale jeszcze nie otworzyłam, dlatego też nie pokażę zdjęć dotyczących konsystencji, nie będzie wstępnych opisów. Muszę dokończyć nadpoczęte balsamy dlatego masełko musi zaczekać na swoją kolej, szkoda, bo bardzo mnie kusi - ciekawa jestem zapachu i tego jak się wchłania, jak nawilża - czy rzeczywiście jest takie idealne?






Skład i opis mieszczący się na opakowaniu:






Masło pochodzi z edycji limitowanej i podobno świetnie nawilża skórę. Opakowanie zawiera 200 ml produktu i kosztuje tylko 4,49 zł.
Obok wspomnianych zachwytów na forach kosmetycznych, ostatnio czytam coraz częściej mniej pochlebne opinie. Podobnie zresztą jak w przypadku limitki peelingu waniliowego tej samej marki. Pamiętacie? Najpierw wielki szał, a potem pojawiało się coraz to więcej rozczarowań.




A jak jest w przypadku tego masła? Udało Wam się je zdobyć? Jak oceniacie zapach i jego działanie? :-)

I przy okazji...

Wszystkiego najlepszego z okazji dnia Kobiet! :-)

wtorek, 27 grudnia 2011

Isana: Nagellack Entferner 'Mandelduft' (Zmywacz do paznokci o zapachu migdałów)

Dotychczas nieczęsto malowałam paznokcie, ale postanowiłam to zmienić. Głównie dzięki Waszym blogowym opisom i zdjęciom. Ostatnio moje paznokcie są w kiepskim stanie - rozdwajają się, są łamliwe - potrzebują regeneracji, dlatego stosuję odżywkę Eveline 8in1, mam nadzieję, że szybko dojdą do formy i będę mogła je tutaj zaprezentować. :-)

Poniżej zmywacz do paznokci, który kupuję najczęściej.

 


Od producenta:

Zmywacz do paznokci o zapachu migdałów. Zawiera cenny olejek, szybko i dokładnie usuwa lakier.


Skład: Acetone, Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Parfum, Limonene, Coumarin, Alpha-Isomethyl Ionione, CI 19140, CI 42090


W sprzedaży znajdziemy dwie pojemności zmywacza: 125ml i 250ml. Opakowania to typowe zakręcane, stojące buteleczki. Posiada olejek migdałowy w składzie. Zapach bardzo intensywny.
Data przydatności: 36 mc od otwarcia.



Zmywacz świetnie usuwa każdego rodzaju lakier: jasny, ciemny, z brokatem czy bez. Jest tani i wydajny. Nie niszczy płytki paznokcia mimo zawartości acetonu. Nie wyczuwam w nim zapachu migdałów o którym pisze producent. Jest łatwo dostępny, znajdziemy go w każdym Rossmannie.

Jeśli chodzi o minusy to doszukałam się dwóch: ujście buteleczki jest nieco zbyt duże, wolałabym opakowanie z pompką. Częste używanie tego zmywacza powoduje u mnie wysuszenie skórek i paznokci. Na szczęście wystarczy jednorazowe użycie jakiegokolwiek olejku odżywczego (np. rycynowy, kokosowy itd.) i wszystko wraca do normy.






Plusy:
szybko i dokładnie usuwa każdy lakier
nie niszczy płytki paznokcia
łatwo dostępny
niska cena

Minusy:
brak pompki
przy dłuższym użytkowaniu wysusza

Dostępność: Rossmann
Cena: 2,99 / 125ml,   4,99 / 250ml


Znacie ten zmywacz? Spełnia Wasze oczekiwania? A może jest pośród innych marek zmywacz zasługujący wg Was na uznanie? :-)

czwartek, 22 grudnia 2011

Isana: Dusche Gebrannte Mandel (żel pod prysznic) palone migdały

O tym żelu przeczytałam u jednej z bloggerek. Jako, że lubię limitowanki, a recenzja skusiła  mnie, wybrałam się do drogerii w celu przyjrzenia się produktowi z bliska. :-) Spodobał mi się więc wylądował w koszyku. :-)


Obietnice producenta:

Zimowy żel pod prysznic ISANA palone migdały odpręża ciało już podczas kąpieli. Delikatny zapach palonych migdałów sprawia, że codzienny prysznic staje się wyjątkowym przeżyciem. Delikatnie pielęgnujący kompleks pomaga utrzymać prawidłową gospodarkę wodną skóry, chroniąc ją w ten sposób przed wysuszeniem. Skóra sprawia wrażenie miękkiej i sprężystej w dotyku. 




Opakowanie - typowa miękka, stojąca tubka. Kosmetyk ma żelową, kremową konsystencję i ciekawy zapach. Wersja limitowana.

Zacznę od zapachu, który może nie jest bardzo oryginalny, ale z pewnością - ciekawy. Czuć zapach migdałów, miodu i wanilii. Fajny na zimowe wieczory, przypadł mi do gustu. :-) Żel dobrze myje i fajnie się pieni. Skóra po myciu jest czysta, miękka i pachnąca. Nie wysusza, ale szczególnego nawilżenia - nie zauważyłam, po kąpieli nakładam balsam - tak samo jak przy innych żelach. Zmiękcza skórę. 
Kosmetyk jest tani i przyjemnie się go użytkuje. :-)




Zimowa wersja kosmetyków Isana przykuła moją uwagę, mam zamiar zakupić jeszcze peeling o zapachu białej czekolady i wanilii (również edycja limitowana).


Cena: 300 ml / 4,49 zł.
Dostępność: Rossmann


Poza powyższym żelem w moim koszyku wylądowały również:



Lubicie limitowanki? :-) Pokładam wielką nadzieję w tej odżywce Eveline. :-) Używacie tych produktów?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...