Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Be Beauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Be Beauty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 sierpnia 2014

Be Beauty: Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy

Produkty Be Beauty są Wam pewnie znane. Można je znaleźć w Biedronkach. Pod szyldem nowych nazw i opakowań często kryją się znane i popularne kosmetyki z nieco zmienionym składem. W tym miejscu serdecznie polecam Wam micel (moja recenzja: klik!), który kosztuje grosze (4,50 zł / 200 ml) a świetnie radzi sobie z demakijażem i odświeżaniem skóry twarzy (jest produkowany przez naszą rodzimą Tołpę). Dzisiaj mowa o kolejnym wypróbowanym przeze mnie czyściku tej marki.



Be Beauty: 
Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy




Opis producenta:


Łagodnie oczyszcza skórę twarzy i oczu z makijażu i zanieczyszczeń, nie powodując wysuszenia. Delikatna formuła żelu koi podrażnienia i pozostawia uczucie komfortu. Wyciąg z owocu noni działa na skórę antyoksydacyjnie i odżywczo, dodaje energii oraz wspomaga jej naturalna ochronę. Zawarta w żelu gliceryna utrzymuje optymalny poziom nawilżenia. Skóra po użyciu żelu jest oczyszczona, nawilżona i ukojona. Wysokie bezpieczeństwo stosowania, 0% alergenów. 


Kosmetyk zapakowany w miękką stojącą tubę z wygodnym otworem, zamknięcie typu "klik". Konsystencja kremowa, dość gęsta, kolor biały, wyczuwalny przyjemny zapach. 0% alergenów. Pojemność: 150 ml.




Przykładam dużą uwagę do oczyszczania cery, dlatego stawiam dość wysokie wymagania kosmetykom myjącym. Jestem w stanie przeznaczyć na nie większą sumę byle bym była w 100% zadowolona - tak było w przypadku mojego ukochanego kremu do mycia Uriage Creme Lavante. Koszt dość wysoki, bo aby go nabyć, musimy wydać ok. 70-80 zł, ale otrzymujemy za to solidną, wielką tubę (z dozownikiem) mieszczącą aż 500 ml produktu, który wystarczyłby na wieki, gdyż jest mega wydajny. Piszę "wystarczyłby" ponieważ na opakowaniu Producent sugeruje zużyć kosmetyk w ciągu 9 mc od dnia otwarcia - szkoda że data ważności jest tak krótka. Co prawda po skończeniu opakowania planowałam kupić kolejne, ale akurat natknęłam się na bardzo pozytywne opinie na temat bohatera dzisiejszego wpisu i postanowiłam go wypróbować.

Opakowanie jest wygodne, dobrze leży w dłoni, odpowiednio można dozować wydobywanie żelu. Tubka jest miękka, więc z pewnością wyciśniemy produkt do ostatniej kropli. Od jakiegoś czasu do mycia twarzy używam specjalnej szczoteczki myjącej, więc to przy jej użyciu testuję wszelkie specyfiki. Biedronkowy żel nie pieni się, dla niektórych jest to zaletą, ja jednak wolę te tworzące widoczną pianę. Dobrze rozprowadza się na skórze, nie pozostawia tłustej powłoki. Przeznaczony jest dla cery suchej i wrażliwej i faktycznie nie podrażnia (ale też nie łagodzi podrażnień i zaczerwienienia, a to obiecuje producent), mam też wrażenie, że nieco ściąga moją skórę. Zapach jest intensywny, ale niedrażniący, znika wraz z usunięciem makijażu ze skóry. Przejdźmy do najważniejszego czyli do skuteczności oczyszczania. Mając niemałe doświadczenie w kwestii tego rodzaju czyścików stwierdzam że... Znam lepsze. Po użyciu tego kremowego żelu podczas zmywania makijażu konieczna jest druga aplikacja produktu, bądź pozbycie się resztek makijażu przy użyciu micela. Niejednokrotnie zauważyłam, że na płatku kosmetycznym zostały jakieś pozostałości makijażu, a maluję się minerałami, które przecież nie tworzą trudnej powłoki do usunięcia.
Jako żel oczyszczający (po usunięciu makijażu) radzi sobie bardzo dobrze, odświeża skórę, usuwa zanieczyszczenia dnia codziennego. Jako, że ja potrzebuję produktu, który skutecznie i szybko poradzi sobie ze zmywaniem kolorówki - nie kupię go ponownie.
Bardzo kuszącym aspektem jest cena. Produkt kosztuje ok. 5 zł i jest wydajny.




Skład:




Dostępność: Biedronka
Cena: ok. 5 zł / 150 ml




Używałyście już żelu myjących z Be Beauty? Który jest wg Was najlepszy?

piątek, 13 czerwca 2014

Nowości kosmetyczne

Dzisiaj krótko i rzeczowo. :-) Poczyniłam niewielkie zakupy kosmetyczne, chciałabym pokazać Wam, na jakie produkty zdecydowałam się tym razem. Może staną się inspiracją dla Was, jeżeli planujecie uzupełnić swoją pielęgnację. Na zdjęciu uwieczniłam także moją wygraną w postaci różu mineralnego, z którego jestem bardzo zadowolona, ma przepiękny kolor!


Nowości kosmetyczne








Loreal, Eliksir przeciw blaknięciu koloru 

To chyba jakaś nowość marki Loreal, bo wcześniej nie widziałam tego produktu w sklepach. Jestem ciekawa czy jakkolwiek będzie w stanie ochronić kolor po farbowaniu. Producent obiecuje, ze eliksir (jaka szumna nazwa!) uszczelni powierzchnię włosów, poprawi ich wygląd i będzie chronił kolor nawet do 8 tygodni. 

Balea, More Blond - szampon i odżywka

Coś dla blondynek. :-) Lubię Baleę i chętnie sięgam po ich produkty jeśli tylko uda mi się je dostać gdzieś stacjonarnie. O tym zestawie kosmetyków czytałam już kiedyś w internecie, opinia była pozytywna, zobaczymy jak sprawdzą się u mnie. 

Lily Lolo, Mineral Blush

Trzy dni temu dowiedziałam się, że wygrałam konkurs u Saurii. Mogłam sobie wybrać na stronie sklepu Costasy dowolny produkt do kwoty 50 zł. Zdecydowałam się na róż Clementine, który chodził za mną już od jakiegoś czasu. Już wczoraj otrzymałam wiadomość, że mogę odebrać przesyłkę z Paczkomatu. :-) Niesamowita prędkość!

Be Beauty, Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy

Zużyłam próbki kremowego żelu Uriage Creme Lavante, który bardzo polubiłam (z pewnością do niego wrócę) i musiałam rozejrzeć się za czymś nowym. Tym razem postanowiłam dać szansę dużo tańszemu produktowi z Biedronki. Marka Be Beauty jest mi znana od dawna, cenię sobie jakość ich produktów. Jestem już po paru aplikacjach żelu, makijaż (przy użyciu szczotki do twarzy) zmywa odpowiednio, zobaczymy co będzie dalej.

Be Beauty, Płyn micelarny

Zużyłam już sporo buteleczek tego kosmetyku. Jak wszystkim już pewnie wiadomo skład nie różni się znacznie od micela z Tołpy, a cena jest kilkukrotnie niższa. Świetnie radzi sobie z demakijażem i do tego kosztuje grosze. Pełna recenzja tutaj: klik!

Isana, lakier do włosów farbowanych

Isanę znam i lubię, ale lakierów tej marki nie miałam dotychczas okazji używać. Do zakupu przekonała mnie cena - obecnie w Rossmannie jest promocja 3,99 za sztukę. Producent obiecuje ekstra mocne utrwalenie (moc 5/5), ochronę i lśniący wygląd włosów.




Ostatnia fotka przedstawia efekt mojej wymiany wizażowej. W zamian za kilka obecnie zbędnych mi produktów, wybrałam sobie mój ulubiony tusz Max Factora, micel La Roche Posay, a także wypróbuję czegoś zupełnie nowego - odżywki do laminowania włosów marki Natura Siberica. Jestem jej ogromnie ciekawa! 


Używałyście któregoś z tych produktów? :-)

czwartek, 6 lutego 2014

Zakupy i wielka paka z BingoSpa

Tym razem tematem przewodnim notki będą niewielkie, poczynione w ostatnim czasie przeze mnie zakupy kosmetyczne. Te z Was, które nie zaglądają na funpage'a mojego bloga na Facebooku dowiedzą się także co skrywał wielki karton z napisem BingoSpa, który podrzucił mi przedwczoraj kurier. :-)


Zakupy kosmetyczne

Na początek skromnie, ale naturalnie. :-) Jest to zamówienie ze sklepu internetowego EcoSpa. Już od dawna chodził za mną olejek z drzewa herbacianego (13,90 zł /10 ml), potrzebowałam też jakiegoś produktu do masażu (mój Chłopak jest masażystą, i ujędrniamy obecnie moje uda:D). Wybrałam olej sojowy (8,60 zł / 100 ml) ze względu na niską cenę, sporą pojemność i przede wszystkim - wysokie nawilżenie. Słynie też ze swojej lekkości, podobno się nie klei. Działania obu produktów jestem bardzo ciekawa.




Poniżej zakupy w Rossmannie. Balsam z wysoką zawartością mocznika to był cel mojej wyprawy do sklepu. Wiedziałam, ze Isana ma taki produkt, rozejrzałam się po półkach w poszukiwaniu jakiegoś zamiennika i nie znalazłam niczego ciekawego. Mam problem ze skórą na nogach, jest często podrażniona, mam wrażenie, że to może być zapalenie mieszków włosowych. Dodatkowo uporczywie walczę z wrastającymi włoskami i zaczerwienieniem po depilacji. Mam nadzieję że Isana Med Urea 10% (jest teraz w promocji: 5,99 zł / 250 ml) wniesie coś pozytywnego do mojej pielęgnacji. Facelle (bodajże 3,79 zł / 300 ml) kupuję od dawien dawna. Jest to bardzo dobry płyn do higieny intymnej. Używam go również do mycia pędzli i zmywania olejków z włosów. Na koniec żel pod prysznic Original Source o zapachu pomarańczy z imbirem.




Moja ulubiona depilacja to ta woskiem na ciepło. Kiedyś odwiedzałam w celu wykonania tego zabiegu kosmetyczkę, teraz (a właściwie od dawna) do wyrywania włosków przystępuję sama. Mam specjalny podgrzewacz, kupuję woski i paski. Uzupełniłam zapas tych ostatnich o 50 metrową rolkę. :-) (27, 99 zł / rolka bez perforacji)




W Biedronce złapałam za mój ulubiony płyn micelarny BeBeauty (7,99 zł / 400 ml). Teraz można go kupić w dużej pojemności - aż 400 ml. Jest to produkt, który sprawdza się u mnie rewelacyjnie. Pisałam o nim tutaj: klik! Z tym, że dodać muszę, że już od dawna stosuję go na całą twarz (nawet do trzech razy dziennie) i nie wpływa negatywnie na stan skóry.



Naturalne mydełko z nanosrebrem Vinsvin (ok. 6 zł / kostka). Kupiłam je z myślą o skórze moich nóg, zdążyłam już użyć kilkukrotnie i nie widać różnicy. No cóż, popróbuję z tą Isaną z mocznikiem i zobaczymy co da się w tej sprawie zrobić. Jak się nie uda to wybiorę się do dermatologa.




Wspomnę jeszcze o ciężkiej, trzy kilogramowej pace z kosmetykami marki BingoSpa. Do dalszych testów wybrałam sobie:

- Maska błotna do twarzy z zieloną glinką (12 zł / 150 g)
- Szampon Minerały z Morza Martwego z odżywką keratyna i spirulina (8 zł / 1000 ml)
- Peeling z solą z Morza Martwego z ekstraktem z bawełny (12 zł / 580 g)
- Kolagen do mycia i pielęgnacji włosów (10 zł / 500 ml)
I ostatni produkt wzięłam dla Taty:
- Mydło do stóp ze słonnościami do grzybicy (9 zł / 500ml)






Znalazłyście coś dla siebie? ;-)

czwartek, 12 grudnia 2013

Moje nowości kosmetyczne: wymiana, nagroda i zakupy

Odwlekałam napisanie tego postu już dość długo, więc dzisiaj przy chwili wolnego czasu, biorę się za pokazanie Wam moich kolejnych nowości.

Zdarza się, że wymieniam się z innymi dziewczynami kosmetykami, które nie przypadły mi do gustu, albo nie trafiają w moje preferencje, znudziły mi się, nie są mi potrzebne. Tak było i tym razem. Cieszę się, że kilka moich (w szczególności naturalnych) produktów przyda się innej osobie i zrobi z nich użytek. I ja na tym skorzystałam, bo w zamian udało mi się wybrać produkty, które są mi akurat potrzebne. Co prawda oczekuję jeszcze jednej paczuszki, ale pokażę Wam ją innym razem, bo jej transport się nieco wydłuża, może to z powodu gorączki przedświątecznej.


Zacznę od podkładów. Jako, że ja używam niemalże jedynie minerałów, pomyślałam przy okazji, nad drobnymi podarkami dla moich dwóch Sióstr. :-)

  • Podkład Annabelle Minerals (tym razem w kolorze Golden Fairest - matujący) posłuży mi jako korektor, gdyż odkryłam, że ma bardzo ładny kolor, a jest nieco jaśniejszy od tego samego podkładu w wersji kryjącej, którego używam od dawna.
  • Jedna z moich sióstr jakiś czas temu polubiła podkład Rimella Stay Matte (kolor 200), dlatego kiedy spostrzegłam, że jedna z dziewczyn ma na wymianę niemalże nieruszaną tubkę, to postanowiłam zagarnąć ją jako prezent. 
  • Ostatni, ten z prawej, to podkład z Pharmaceris (Ivory, matujący) kupiłam podczas promocji w SuperPharm dla mojej drugiej siostry. Wersja kryjąca w kolorze 01 była dla niej za jasna, a matująca dopasowuje się do jej cery idealnie. Jako że lubię od czasu do czasu pomalować się formułą kryjącą, to myślę, że podkradnę też matującą, aby zobaczyć jak działa, ale pewnie dopiero jak się lekko opalę.




Zanim jednak każdy egzemplarz trafił w odpowiednie ręce, zrobiłam dla Was małe porównanie kolorów, na wypadek, gdyby którąś z Was dany podkład zainteresował.




Poniższe perfumy również pochodzą z wymiany. Wzięłam je "w ciemno" dlatego ryzyko było duże. W pierwszej chwili, kiedy je powąchałam, pomyślałam "nie jest źle, ale mogłoby być lepiej". Myślę, że będę ich używać, bo coraz bardziej przekonuję się do tego zapachu. A mowa o Burberry Brit EDP.




Kilka dni temu dotarł do mnie płyn micelarny Dermedic, jest to nagroda w konkursie zorganizowanym na blogu Wery. Lubię kosmetyki tej marki, dlatego cieszę się, że mogę go wypróbować.





A z Biedronki przytargałam dwie sole do kąpieli marki Be Beauty o zapachu lotosu. 





I na koniec niewielkie zakupy odzieżowe. W Sinsay'u kupiłam delikatnie skrzący się gdzieniegdzie sweterek (59,99 zł) i naszyjnik (14,99 zł). Dodam, że na Facebooku, po wypełnieniu ankiety, możecie zgarnąć zniżkę -20% i jest ona ważna do końca roku. Ja z niej skorzystałam. :-) 
* (Ceny w nawiasach to kwota do zapłaty bez rabatu).







Jutro postaram się pokazać Wam dwa produkty, które testuję już od jakiegoś czasu w ramach współpracy.  


Używałyście któregoś z przedstawionych kosmetyków? :-)

czwartek, 25 lipca 2013

Be Beauty: Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu

Płynów micelarnych używam z dużą chęcią jednakże nie przecieram nimi całej twarzy. Służą mi do szybkiego zmycia makijażu oczu. Moja skóra całej buźki nie lubi sztucznych składników, dlatego raczę ją tylko tymi naturalnymi.
Płynów micelarnych przetestowałam całe mnóstwo i niekwestionowanym faworytem w tej kwestii jest dla mnie fioletowy Bourjois, bardzo też polubiłam Oeparol Hydrosence. Jeśli chodzi o poniższy kosmetyk, to odkryłam go jakiś czas temu dzięki blogspotowi i czujnym blogerkom kosmetycznym. :-)


Be Beauty
Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu


Opis producenta: 


Płyn micelarny delikatnie oczyszcza wrażliwą skórę twarzy oraz oczu z makijażu, także wodoodpornego oraz zanieczyszczeń. Pełni funkcje toniku, działa łagodząco i odświeżająco. Przywraca komfort czystej skóry bez pozostawienia uczucia ciągnięcia.

Oczyszczające MICELE zapewniają wysoką skuteczność oczyszczania, dokładnie usuwają makijaż i zanieczyszczenia nie naruszając bariery hydrolipidowej naskórka

Ekstrakt z malwy działa nawilżająco, zmniejsza nadwrażliwość skóry.
D-panthenol działa przeciwpodrażnieniowo.


Przeźroczyste opakowanie skrywa 200 ml produktu. Buteleczka zawiera dozownik "na klik". 
Konsystencja płynna. Delikatny zapach. Dedykowany cerze wrażliwej.




Chodziły słuchy o tym, że płyn ten, miał zostać wycofany ze sklepowych półek, chyba jednak nie doszło to do skutku, bo w dalszym ciągu spotykam go w Biedronkach.
Płyn bardzo miło mnie zaskoczył. Marka Be Beauty jest mi znana, używałam już kilku ich produktów i nie miałam do nich zastrzeżeń. Ten micel również mnie nie rozczarował.

Płyn nie pozostawia tłustej otoczki, dobrze rozprowadza się na skórze. Ma przyjemny, delikatny, szybko ulatniający się zapach. Bardzo dobrze zmywa pełny makijaż oczu. Niezależnie co mam na powiekach to bez problemu udaje mi się tego pozbyć: tusz, cienie, kredka, eyeliner. Płyn radzi sobie bardzo dobrze, z łatwością usuwa wspomnianą kolorówkę, pozostawiając skórę czystą. Produkt nie jest lepki, nie klei się, ani nie wysusza. Nie podrażnił mojej skóry wokół oczu. Uważam, że to produkt bardzo dobrej jakości i jak tylko sięgnie dna - kupię drugie opakowanie gdyż cena jest śmiesznie niska. ;-)
edit. Przekonałam się i pokochałam go do oczyszczania całej twarzy. Nie wyrządza mi krzywdy, świetnie myje i usuwa pozostałości makijażu jak i wszelkie zanieczszczenia. Skóra jest po nim czysta i świeża.

Skład:




Dostępność: Biedronka
Cena: ok. 4,50 zł / 200 ml


Domyślam się, że płyn jest Wam znany. Napiszcie jak się u Was sprawdził, ewentualnie wspomnijcie, który micel jest Waszym faworytem. ;-)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Be Beauty: green nature, odżywczy krem do rąk (skóra sucha)

Krem do rąk? Lubię i używam, ale nie jest to kosmetyk, który noszę zawsze przy sobie. Nie używam go kilka razy dziennie gdyż moja skóra po prostu tego nie potrzebuje. Jest raczej normalna, nieco ściągnięta jedynie po kąpieli.



Opis producenta:


Green Nature to zielona strefa skutecznej pielęgnacji, bazująca na hypoalergicznych, komfortowych formułach, zawierających naturalne składniki roślinne. 
 Krem do rąk zmniejsza uczucie szorstkości i chroni przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. 
 Przebadane dermatologicznie kosmetyki nie zawierają alergenów ani sztucznych barwników, przez co są dobrze tolerowane przez skórę wrażliwą.


Opakowanie to stojąca, miękka tubka z odpowiednim dozownikiem ułatwiającym aplikację kosmetyku. Lekka konsystencja, szybkie wchłanianie. Kolor biały. Tubka zawiera 75 ml produktu.




Zacznijmy od trzech najważniejszych rzeczy, które wymagam od kremu do rąk - jeśli dany produkt je spełnia, to w zasadzie nie ma żadnych przeszkód - zużywam go do końca. Chodzi o konsystencję, wchłanialność i lepkość. Mój idealny krem do rąk musi mieć lekką konsystencję, powinien szybko się wchłaniać i nie pozostawiać uczucia lepkości. Krem z Be Beauty właśnie taki jest, dlatego polubiłam go od razu. Nie pozostawia tłustego filmu na dłoniach. Przyjemnie pachnie, ładnie nawilża, pomaga zlikwidować uczucie ściągnięcia skóry spowodowane kąpielą. Pozostawia skórę gładką i miłą w dotyku.
Myślę, że to bardzo udany produkt, w niskiej cenie, fajnie pielęgnuje skórę (choć nie wiem jak poradziłby sobie z bardziej wymagającą).
Produkty z tej serii nie zawierają alergenów ani sztucznych barwników. :-) I ciekawostka - są produkowane przez polską markę Tołpa!

Uważam, że to bardzo udany produkt, moje dłonie go polubiły, jest dla nich wystarczający.

Nie wiem czy ta seria jest jeszcze w sprzedaży, ale jeśli spotkacie kosmetyki Green Nature, to polecam Wam ich zakup (miałam również balsam, który także dobrze się sprawdził).





Plusy:
+ lekka konsystencja
+ szybko się wchłania
+ nie lepi się
+ nie pozostawia tłustej otoczki
+ fajny zapach
+ wydajny
+ miękka tubka, umożliwia wydobycie kosmetyku do samego końca
+ dobrze pielęgnuje i nawilża dłonie
+ cena

Minusy:
- wszędobylska parafina i parabeny w składzie


Dostępność: Biedronka (nie wiem czy produkty z tej serii są jeszcze dostępne)
Cena: 3,99 zł / 75 ml.



Używacie kosmetyków Be Beauty? Który najbardziej przypadł Wam do gustu? Co polecacie? A czego radzicie unikać?

środa, 6 czerwca 2012

Miyo: Nailed It! No 28 Grape (lakier do paznokci)

Lakier, który polubiłam od pierwszej chwili ze względu na ładny kolor. :-) Wspomniałam Wam w zeszłym tygodniu, wygrałam go w konkursie, który organizowała na swoim blogu Wera.



Miyo Nailed It! No 28 Grape




Obietnice producenta:
Długotrwały lakier do paznokci, zawierający substancje wzmacniające płytkę paznokcia. Hipoalegriczny.


Dwie warstwy lakieru wystarczą aby uzyskać pożądane przeze mnie krycie. Ładny kolor, bardziej zielony niż miętowy, w każdym bądź razie - ciemniejszy i w nieco innym odcieniu aniżeli popularny 73 replay z Essence  klik! Trwałość całkiem niezła 3-4 dni. Aplikacja łatwa, lakier dobrze rozprowadza się na płytce paznokci, nie ma też problemu z jego zmyciem. Butelka wizualnie wygląda bardzo fajnie, ma 8 ml pojemności. Dostępny obecnie w 28 odcieniach.
Bardzo fajny, jeśli nadarzy się tylko okazja i będę przechodzić obok szafy Miyo na pewno kupię dodatkowo jakiś kolor z tej serii. :-)





Dostępność: Miyo
Cena: 4,99 / 8 ml



A tutaj taki mały bonusik w postaci morelowych groszków, a także zapowiedź lakieru, który znalazłam w paczuszce-niespodziance od Edyty. :-) Jest to lakier Beauty UK, Glam Nails w kolorze Peach Melba.






Używacie lakierów MIYO? A Beauty UK? :-) Spodobały się Wam te kolory? 

sobota, 31 marca 2012

Zakupy z całego tygodnia

Dzisiaj post o zdobyczach zakupowych ostatniego tygodnia. Wreszcie udało mi się upolować pielęgnację z Be Beauty. W pobliskiej Biedronce od dawna nie mogę spotkać balsamów a bardzo chciałam je przetestować. Kupiłam przy okazji krem do rąk (maniak:P) ale nie mogłam się powstrzymać kiedy zobaczyłam cenę: 3,99 zł!
W Rossmannie kupiłam żel pod prysznic, bardzo lubię te z Isany, są tanie i dobre jakościowo. Na zdjęciu widać również żel do skórek z Sally Hensen, naczytałam się o nim tyle dobrego, że w końcu kliknęłam go na Allegro. :-)



Kolejnym zakupem był zestaw z Avon. Przyznam szczerze, że nie znam za bardzo ich zapachów, kojarzę może z cztery pozycje. Do katalogu nie mam dostępu, nie mam swojej konsultantki. Przypadek sprawił, że któregoś dnia katalog znalazłam w swojej skrzynce na listy. :-) Zapach Infinite Moment przypadł mi do gustu. Zaczęłam szukać na Allegro. Cena zestawu w katalogu to 74,00 zł, a ja kupiłam go za... 35, 00 zł!
To mi się podoba! :-)
Rozczarowaniem jest jednak zapach w rzeczywistości i trwałość... Nie pachnie tak samo jak ten, którym pachnie potarta kartka w katalogu, ale nie jest zły, więc sobie go zostawię.






to zdjęcie pochodzi ze strony: http://ibeauty.pl


Ostatnim nabytkiem jest uzupełnienie zapasów hydrolatów, o których pisałam Wam przedwczoraj. Post wywarł pozytywny odzew z Waszej strony więc już niebawem dalsza część. :-) Poza hydrolatami w moim wirtualnym koszyku wylądowały dwa olejki myjące o których wspomnę jeszcze na pewno za jakiś czas.




A Wy co ciekawego ostatnio upolowałyście? Mnie czekają jeszcze zakupy odzieżowe, które popełnię za pewne w przyszłym tygodniu, chętnie się Wam pochwalę co kupiłam. :-) Pozdrawiam!

niedziela, 31 lipca 2011

Be Beauty HYDRO EFFECT micelarny żel

Niedawno, przeglądając moje ulubione forum na stronie Wizaż.pl natknęłam się przypadkowo na informację o tym oto żelu micelarnym do mycia i demakijażu. Jest on coraz częściej opisywany na blogach kosmetycznych - odkąd zaczęłam go używać, pojęłam skąd tak wielki zachwyt u Dziewczyn, które już go przetestowały! :-)
Ale do rzeczy.

Żel firmy Be Beauty można dostać w Biedronce (tak, w Biedronce!) za śmieszną cenę 4,99 zł. (Ja kupiłam go w promocji za 3,75zł). Nie jest w stałej sprzedaży, dlatego niekiedy półki świecą pustkami (czytałam, że Dziewczyny wykupują ten produkt w większej ilości robiąc tym samym sobie zapas).



Żel całkiem dobrze zmywa makijaż i w swojej grupie cenowej jest moim zdecydowanym faworytem. Używam go do tak zwanego wstępnego demakijażu - sam nie radzi sobie z dokładnym zmyciem podkładu, tuszu, eyelinera, mocno napigmentowanych cieni. Robię tak: masuję twarz przy użyciu tego kosmetyku, a potem przecieram twarz micelem z Biodermy bądź hydrolatem, którym to dokańczam proces oczyszczania. Po użyciu żelu czuję świeżość na twarzy, jest ona gładka i miła w dotyku. Co najważniejsze - nie ściąga, nie wysusza ani nie napina skóry! Nie zapycha i nie podrażnia, po jego użyciu nie wyskakują mi żadne przykre niespodzianki.
Pojemność żelu to 150 ml, jest przeźroczysty, łatwo go rozprowadzić na twarzy, nie przecieka przez palce. Nie pieni się (dla mnie to plus), ładnie pachnie i jest stosunkowo wydajny, a cena? No rewelacja. :-)

Dotychczas używałam Cetaphilu (cena ok 40 zł) - jeśli chodzi o działanie to mogę porównać go do tego żelu z Biedronki, a cena w przypadku tego drugiego 8 razy niższa.




Żel biedronkowy polecam, mam chęć przetestować inne żele do twarzy Be Beauty, gdyby nie forum internetowe nigdy nie sięgnęłabym po ten żel, nigdy nie sięgnęłabym "po jakąś biedronkową markę". ;-)

A, i bardzo ciekawa informacja: powyższy micel produkuje polska firma Tołpa!
Skład żelu Be Beauty jest niemal identyczny (różni się jedynie jednym składnikiem) jak żel do mycia twarzy Tołpy kosztujący w drogerii ok. 25 zł.

Poniżej wklejam opis i skład produktu. 



Na prawdę warto wypróbować. :-)  Polecam, to mój faworyt.
Moja ocena:
Działanie: 4/5
Konsystencja: 5/5
Opakowanie: 5/5
Wydajność: 5/5
Zapach: 5/5
Cena: 5/5
Dostępność: 4/5
MOJA OGÓLNA OCENA: 5/5
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...