Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Pharmacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Pharmacy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 stycznia 2015

Green Pharmacy, Balsam do ciała "Aloes i mleko ryżowe"

W skład serii Body Care, produktów marki Green Pharmacy, wchodzi pięć rodzajów balsamów do ciała. Przedstawiam Wam jeden z nich - wersję łączącą właściwości pielęgnujące aloesu i mleka ryżowego.



Green Pharmacy, 
Balsam do ciała "Aloes i mleko ryżowe" 







Opis Producenta:

Aromatyczna przyjemność i pielęgnacja lekką, nietłustą emulsją, która długotrwale nawilża, regeneruje, wygładza i zmiękcza. Ulga dla skóry suchej, łuszczącej się, wrażliwej, pozbawionej miękkości i elastyczności. Wchłania się szybko i delikatnie otula zmysłowym zapachem. Przywraca równowagę i komfort, odbudowuje warstwę lipidową. 

 - Ekstrakt z aloesu regeneruje i ujędrnia, łagodzi podrażnienia.  
- Mleko ryżowe i witamina E poprawiają wygląd i kondycję skóry.  
- Kwas hialuronowy i pantenol są siłą nawilżania.  
- Olej z australijskich orzechów macadamia odżywia i regeneruje, gdyż zawiera kwas omega 7, składnik młodej skóry. 







Duża butelka z atomizerem w formie zamykanej pompki mieści 500 ml produktu. Opakowanie jest wygodne i trwałe, etykieta nie niszczy się pod wpływem wody czy wytworzonej podczas ciepłej kąpieli w łazience i unoszącej się w powietrzu pary. Balsam posiada wyczuwalny zapach, jest raczej delikatny, nienachalny i mało trwały.
Kosmetyk jest koloru białego, posiada zwartą konsystencję, ale śliską, niektórym z Was może przypominać niegdyś popularne mleczka do demakijażu (no, może jest nieco gęstszy). Łatwo sunie po skórze, wchłania się już po chwili, a to jest dla mnie sporym atutem. Sprawdza się również w roli kremu do rąk gdyż konsystencja nie jest tłusta ani lepka.
Jeżeli chodzi o działanie, to produkt spełnia obietnice producenta w kwestii nawilżania skóry. Zauważalnie poprawia wygląd i komfort suchej skóry, wspomaga pielęgnację moich dłoni w czasie obecnie przeprowadzanego remontu w mieszkaniu (malowanie, fugi itp). Przy regularnym użytkowaniu możemy cieszyć się miękką skórą. Nie podrażnia, nawet wtedy, gdy zaaplikujemy go na chwilę wcześniej wydepilowaną powierzchnię. Powiem więcej - łagodzi i chroni naskórek. W składzie znajdziemy m.in. ekstrakt z aloesu, mleko ryżowe, olej z orzechów macadamia, kwas hialuronowy, pantenol, witaminę E, glicerynę. Niestety, szereg dobrych składników poprzedza obecność parafiny, która w niektórych przypadkach potrafi zapychać pory skórne. Wolałabym aby produkt był jej wyzbyty. Na szczęście zrezygnowano z dodawania parabenów i barwników.







Dostępność: drogerie, internet, supermarkety z produktami GP
Cena: ok 13 zł / 500 ml




Co sądzicie o produktach nawilżających Green Pharmacy?

piątek, 4 lipca 2014

Green Pharmacy: Herbal Cosmetics, Peeling cukrowy róża piżmowa i zielona herbata

W zeszłym roku używałam peelingu solnego marki Green Pharmacy i muszę przyznać, że miło mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się tak dobrego wygładzenia, gdyż sam kosmetyk wygląda dość niepozornie. Tym razem w moje ręce wpadła wersja cukrowa.


Green Pharmacy,
Peeling cukrowy, róża piżmowa i zielona herbata





Opis producenta:

Scrub cukrowy. Naturalne kryształki cukru. Oczyszczanie, pielęgnacja, aromat, relaks dla ciała i zmysłów. Delikatne  złuszczanie naskórka, poprawa mikrokrążenia. Gładka i miękka skóra. Ekstrakt z płatków róży piżmowej łagodzi i nawilża, ekstrakt zielonej herbaty 
chroni młodość skóry.


Kosmetyk znajduje się w efektownym, solidnym słoiku z nakrętką. Peeling posiada wyczuwalny zapach, różowy kolor i zwartą konsystencję. Pojemność: 300 ml.




Po pozytywnych wrażeniach jakie wywarł na mnie peeling solny tej marki, oczekiwałam równie dobrej jakości od wersji cukrowej.
Scrub, podobnie jak mój wcześniejszy egzemplarz, znajduje się w sporej wielkości opakowaniu, które posiada duży i wygodny otwór. Po zdjęciu nakrętki, oczom ukazuje się zabezpieczające sreberko. Bardzo lubię kiedy taka rzecz chroni kosmetyk, mam pewność, że produkt jest świeży i nikt wcześniej w nim nie grzebał.
Przedstawiona przeze mnie wersja pachnie bardzo przyjemnie, rzeczywiście czuć różany aromat, który bardzo mi odpowiada. Jest delikatny, nienużący ani nie drażniący.
Peeling ma zwartą konsystencję, dobrze rozprowadza się zarówno na wilgotnej jak i suchej skórze. Zawiera dużą ilość kryształków cukru, które są wyczuwalne podczas wykonywania masujących ruchów. O dziwo, nie rozpuszczają się zbyt szybko dlatego mamy czas na porządne natarcie naskórka. W efekcie scrub pozostawia wygładzoną powierzchnię ciała, miłą w dotyku, delikatnie pachnącą. Poziom ścierania określiłabym jako dobry, mnie obecnie zadowala, chociaż nie pogardziłabym jeżeli byłby mocniejszy. Nie pozostawia tłustej warstwy. Po jego zmyciu i osuszeniu ciała, bez problemu możemy nałożyć swój ulubiony balsam nawilżający. Do minusów zaliczam z pewnością fakt, że już na drugim miejscu w składzie zawiera parafinę, to samo było bodajże przy wersji solnej, dlatego szkoda, że nie zostało to zmodyfikowane. Nie toleruję jej w produktach do twarzy, wolałabym aby było jej mniej w produktach do ciała. Po drugie wydajność - średnia, ale nie jest najgorzej. A cena? Warto obserwować promocje, bo widywałam go nawet za 9 zł (uważam, że taka kwota byłaby najrozsądniejsza).

Skład:

Sucrose, Paraffinum Liquidum, Petrolatum, Ceteareth-20, Silica, Parfum, Tocopheryl Acetate, Rosa Moschata Seed Oil, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linalool, Hexyl Cinnamal, Geraniol, Citronellols,  Limonene, CI 14720.



 0% parabenów, silikonów, SLS, SLES








Dostępność: sklepy, internet, drogerie
Cena: ok. 13 zł / 300 ml


Wolicie peelingi solne czy cukrowe?

wtorek, 21 stycznia 2014

Green Pharmacy: Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych z rumiankiem lekarskim

Rumianek ma wiele zastosowań, lubię stosować go w postaci okładów na oczy, przemywać nim skórę, ostatnio dodaję go także do mieszanki ziół jaką stosuję przy używaniu mojej sauny do twarzy.
Wyciągi z rumianku często pojawiają się także w szamponach i dzisiaj opowiem Wam o jednym z nich.



Green Pharmacy,
Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych z rumiankiem lekarskim



Opis producenta:


Głównym składnikiem szamponu jest wyciąg z koszyczków rumianku lekarskiego o działaniu ogólnie wzmacniającym, przeciwzapalnym i antyalergicznym. Wyciąg z rumianku, bogaty w witaminę C, 
zwalczającą wolne rodniki - 
powoduje opóźnienie starzenia się skóry, a także witaminę PP, wzmacniającą naczyńka krwionośne
dzięki czemu poprawia wygląd skóry oraz wspomaga procesy regeneracyjne włosów na całej ich długości. Wzmacnia cebulki włosowe i chroni końcówki przed rozdwojeniem.

Rumianek to naturalny filtr UV oraz bogate źródło życiodajnej energii z przyrody, która przywraca włosom zdrowie.



Szampon mieści się w przyciemnionej butelce o pojemności 350 ml. Kolor produktu przezroczysty, zapach dość intensywny. Nie zawiera SLSów, parabenów i barwników.




Wspomnę na początku, że rodzaj tego szamponu nie jest odpowiednio dobrany do moich włosów. Szampon kupiłam ze względu na obecność lubianego przeze mnie rumianku, ale moje włosy nie są ani zniszczone ani osłabione. Dodam także, że moje oczekiwania od tego typu produktów nie są jakoś zbytnio wygórowane. A mimo to nie kupię go ponownie. Zaraz powiem dlaczego.

Szampon pachnie dość intensywnie i niekoniecznie typowo-rumiankowo, ale nie przeszkadza mi to, bo nie wyczuwam aby jakoś długo utrzymywał się na włosach. Bardzo dobrze się pieni, ze zmywaniem nie ma problemów. Konsystencja ok. Oczyszczanie jest odpowiednie, jednak używany codziennie powoduje przesuszenie moich włosów (skóra głowy bez zmian). Producent wspomina o regeneracji włosów na całej długości, a także wspomaganie końcówek przed rozdwajaniem - zużyłam całe opakowanie i nic takiego nie zaobserwowałam. Do głównych minusów zaliczam to, że po umyciu włosów tym szamponem, stają się one szorstkie i trudne do rozczesania, a także powoduje puszenie się włosów.
Podczas zakupu nie zwróciłam uwagi, ale wyciąg z rumianku jest dopiero na ósmym miejscu składu. Pozycja dość odległa. Wyczytałam w internecie, że produkt ten ma silne detergenty i dość często dziewczyny skarżą się na podrażnienie skalpu.
Wydajność i cena są w porządku.
Plusem jest brak w składzie SLS, SLES i parabenów, jednak ja nie kupię go ponownie gdyż męczyłam się ze zużyciem i sięgałam po niego dość niechętnie.

Skład (nowy):






Dostępność: drogerie, markety, internet
Cena: ok. 8 zł / 350 ml





Znacie szampony tej marki? Macie jakiegoś ulubieńca, którego mogłybyście polecić?

środa, 18 września 2013

Sierpniowe denko

Postanowiłam wrócić do projektu denkowego. Zużywanie kosmetyków lepiej mi szło, kiedy przygotowywałam posty podsumowujące dany miesiąc. Częściej sięgałam po te same specyfiki aby je wykończyć do ostatniej kropli, nie ruszałam zapasów. Po porzuceniu pisania tych postów zdarzało się, że miałam otwartych na raz kilka żeli pod prysznic lub pozostawiałam kosmetyki z niewielką ilością produktu, rzucałam je w kąt szafy i sięgałam po kolejne.



Sierpniowe denko




Denko w tym miesiącu nie jest obfite, znalazły się w nim dwa produkty z kolorówki, trzy pielęgnacyjne i jeden do stylizacji włosów. Powinny tutaj trafić również chusteczki Cleanic, ale opakowania nie uchowały się do zdjęcia zbiorczego.




1. Isana, odżywka nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych

Moje włosy potrzebowały nawilżenia w okresie letnim, dziewczyny na Facebooku poleciły mi ten produkt. W moim przypadku ta odżywka nie sprawdziła się.  Z resztą, wydaje mi się, że moje włosy w ogóle nie lubią się z odżywkami Isany. Podobnie było w przypadku różowej, wygładzającej siostry zawierającej w składzie olejek Babassu - po prostu nie widziałam działania pielęgnacyjnego. Mam grube i gęste włosy. Odżywka jest konkretna, ma bardzo zwartą konsystencję i dzięki temu jest wydajna. Dobrze rozprowadza się na włosach. Trochę ułatwia rozczesywanie, ale bez szału.
Do tego produktu już nie wrócę, chociaż jak znam siebie, w przyszłości pewnie kupię jakąś "zachwalaną nowość". :) Produkt kosztuje około 5 zł / 300 ml i można go nabyć tylko w Rossmannie.

2. Green Pharmacy, Peeling solny "Drzewo herbaciane i zielona glinka"

Ten produkt mile mnie zaskoczył. Chętnie sięgam po peelingi, ale przyznać muszę, że wersja solna - nigdy wcześniej nie trafiła w moje ręce. Zwykle wybierałam te cukrowe. Produkt ten, ma bardzo zwartą konsystencję i dużo maleńkich drobinek. Na pierwszy rzut oka co prawda nie wyglądają, ale są dość ostre, dlatego dobrze spełniają swoją funkcję ścierania naskórka. Do pełnej recenzji zapraszam Was tutaj: klik!
Dość masywny słoik mieści 300 ml produktu i kosztuje w okolicach 13 zł.

3. Balea Young, żel pod prysznic

Lubię produkty marki Balea, a żele pod prysznic to kosmetyk, którego mam zawsze troszkę w zapasie. Powyższy produkt ma odpowiednią konsystencję, przyjemnie pachnie, myje i nie szkodzi skórze (ani nie wysusza, ani nie podrażnia). Spełnia swoją funkcję i w zasadzie nie mam mu nic do zarzucenia.
Z dostępnością słabo (Allegro, sklepy z niemiecką chemią, bądź zagraniczny DM), a ceny nie kojarzę -  z resztą są one dość zróżnicowane.

I tutaj zdjęcie kolorówki i sprayu do włosów.




1. Rimmel, Extra Super Lash, tusz do rzęs

Spektakularnego efektu na pewno nie daje, ale jest dobrym produktem do codziennego makijażu. Czerń odpowiednia, szczoteczka dobrze rozdziela rzęsy, wydłuża je. Niby producent wspomina dodatkowo o "super pogrubieniu"- ja takiego nie zaobserwowałam. Nie rozmazuje się, a i ze zmyciem nie ma większych problemów (zawsze nakładałam 2, nawet 3 warstwy). Poprzez całe użytkowanie produkt był mokry, nie wysechł w opakowaniu. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęć w umalowanych rzęsach, przy następnej maskarze spróbuję naprawić ten błąd. Ogólnie oceniam go całkiem dobrze, ale wątpię abym wróciła do niego ponownie.
Do kupienia w drogeriach, jego cena to około 16 zł / 7 ml.

2. Annabelle Minerals, podkład kryjący, kolor Golden Fairest

Po wydenkowaniu pierwszego opakowania od razu kupiłam drugie - więc można stwierdzić, że 'pierwsze' wrażenie wywarł na mnie jak najbardziej pozytywne. Mam spore doświadczenie z minerałami, używałam już wielu marek, a były to np.: Everyday Minerals, Lily Lolo, Lucy Minerals, Pixie, Blushe, Lumiere, Lauress itd. Annabelle służy mi, dobrze kryje, znalazłam odpowiedni odcień dla mojej skóry. Naturalny efekt i brak zapychania sprawiają, że ciężko mi wrócić do podkładów w płynie - w zasadzie nieudany powrót do Revlona sprawia, że w najbliższym czasie raczej nie będę miała takich zamiarów (chociaż kto wie czego będę szukała zimą...). Pełna notka odnoście tego produktu na pewno pojawi się na moim blogu.
Opakowanie 4 g kosztuje 30 zł, więc cena jak najbardziej do przeżycia.


3. Goldwell, StyleSign Gloss Magic Finish

Przyznam szczerze, że chyba nigdy nie używałam tak dobrego sprayu do włosów, ale zaznaczyć także muszę, że nigdy nie używałam tego typu profesjonalnych produktów marek fryzjerskich. Zwykle wybierałam w drogerii Wellę i tyle. Ten produkt z serii StyleSign daje bardzo dobre utrwalenie włosów, a przy tym nie skleja i nie obciąża moich włosów. Nie pozostawia osadu. Z tego co widzę - w opisie mamy zawarte, że jest to produkt chroniący kolor - ja szczerze mówiąc nie zwracałam na to uwagi przy jego użytkowaniu, nic takiego nie rzuciło mi się w oczy. Opakowanie na zdjęciu to 50 ml i pochodzi z majowej edycji ShinyBoxa. Poza tym można go nabyć w salonach z profesjonalnymi kosmetykami fryzjerskimi i na Allegro. Jest dość drogi, około 40 zł / 300 ml, jak trafię na jakąś promocję to prawdopodobnie trafi do mojego koszyka.


I to by było na tyle. Wracam pod kołdrę, ból gardła nie daje mi spokoju, chyba szykuje się angina.


A jak Wasze denko na koniec wakacji?
Znacie powyższe produkty? ;-)

wtorek, 9 lipca 2013

Green Pharmacy, Peeling solny "Drzewo herbaciane i zielona glinka"

Dzisiaj o kolejnym peelingu, który wspomagał w ostatnim czasie pielęgnację mojej skóry ciała. Mowa o produkcie marki Green Pharmacy, który prezentuje się tak:


Green Pharmacy
Peeling solny Drzewo herbaciane i zielona glinka




Opis producenta:


                  Naturalne kryształki soli. Oczyszczanie, pielęgnacja, aromat,         relaks dla ciała i zmysłów. Delikatne złuszczanie naskórka, poprawa                  mikrokrążenia. Gładka i miękka skóra. Ekstrakt z liści drzewa herbacianego                                działa przeciwzapalnie, ułatwia gojenie.  
                                Zielona glinka wygładza.


Opakowanie to solidny, sporej wielkości słoik, mieszczący 300 ml produktu. Kosmetyk zielonkawy, zwarty, o wyczuwalnym zapachu.  


Słoik zabezpieczony jest dodatkowym sreberkiem co czyni produkt w pełni świeżym - mamy pewność, że nikt przed nami w nim nie grzebał i za to ogromny plus, bo wciąż zdarzają się kosmetyki, w których brakuje takiego - moim zdaniem - podstawowego bajeru. Opakowanie jest trwałe i ładnie się prezentuje. Konsystencja jest bardzo zwarta, produkt ma kolor zielonkawy, nie ma problemu z jego aplikacją dobrze rozprowadza się zarówno w kontakcie z wodą jak i na suchej skórze. Peeling posiada dużo maleńkich drobinek, które są wg mnie bardzo dobrej ostrości tzn. są mocne, nie ranią przy tym naskórka. Wygładza skórę i zapewnia odpowiednie złuszczanie. Plus za dodatek zielonej herbaty, lubię ten składnik gdyż działa przeciwzapalnie, natomiast zielona glinka zawarta w powyższym specyfiku działa oczyszczająco. Zapach produktu jest przyjemny i mi pasuje, występuje jeszcze w wersji np. rumianek i imbir, róża piżmowa i zielona herbata. Produkt jest wydajny. Nie zawiera parabenów, silikonów, SLES, SLS. Zdecydowanym minusem jest obecność parafiny na drugim miejscu w składzie.  





Dostępność: drogerie, internet 
Cena: ok 14 zł / 300 ml

Co sądzicie o peelingach solnych? Używałyście tego z Green Pharmacy?

czwartek, 20 czerwca 2013

ShinyBox - czerwiec 2013

Zaglądałyście już do czerwcowego pudełka? Moje dostarczył przed momentem kurier. Jest to edycja urodzinowa, ponieważ Shiny obchodzi w tym miesiącu swoje święto.


ShinyBox
Czerwiec 2013


Otwieramy? :-)






W tym miesiącu dostałyśmy kosmetyki w nowym pudełku, które zyskało na wyglądzie dzięki kolorom: delikatnego różu, bieli i brązu. Podoba mi się, poprzednie również prezentowało się w porządku. Oba cieszą oko.
Czerwcowy box pośród pięciu produktów zawiera cztery w wersji pełnowymiarowej.



Organique Odświeżający krem do stóp
produkt pełnowymiarowy
27 zł / 75 ml



KMS California HairPlay makeover - spray odświeżający
opakowanie 75 ml
87 zł / 250 ml


Dermo Pharma Maska kompres 4D
produkt pełnowymiarowy
6,99 zł / 21 g


Green Pharmacy Peeling do ciała
produkt pełnowymiarowy
16 zł / 300 g


Paese Szminka w płynie Manifesto
produkt pełnowymiarowy
17,90 zł / 6 ml



Dodatkowo w prezencie dostajemy peelniczek i kod rabatowy (5%) na zakupy w drogerii ekobieca.pl






Z racji tego, że moje pudełko dotarło dopiero dzisiaj, a mnie zżerała ciekawość już wczoraj co do zawartości opakowania, pozwoliłam sobie zajrzeć na inne blogi w celu obejrzenia kosmetyków czerwcowej edycji. Tym samym, wiem, że większość z Was pisała, że jesteście zawiedzione tym co znajduje się w środku ponieważ poza produktem KSM wszystkie pozostałe specyfiki są ogólnodostępne w naszych drogeriach.
To prawda, z tym muszę się zgodzić. Przyznać jednak muszę, że zawartość mi się podoba i na pewno kosmetyki te zostaną przeze mnie wykorzystane. Produkty Organique bardzo lubię, nie mam jednak z nimi dużego doświadczenia, dlatego krem do stóp ruszy już dzisiaj do testów. Maska prezentuje się fajnie, jednak gliceryna już na drugim miejscu w składzie skreśla ten produkt u mnie, moja cera nie lubi tego typu rzeczy. Szminka ma bardzo, bardzo intensywny kolor, jednak ten odcień chyba nie za bardzo mi pasuje, bardzo nad tym ubolewam. Pozostałe dwa produkty to kosmetyki, których jestem bardzo ciekawa: odświeżający spray do włosów na pewno się przyda, chętnie sprawdzę jak się u mnie sprawuje. Natomiast peeling to rzecz, której używam chętnie i regularnie dlatego jestem zadowolona z dużego opakowania od Green Pharmacy.
Jeśli chodzi o peeliniczek - jest fajnym dodatkiem, a kupon rabatowy może się przydać, choć przyznam szczerze, że choć kojarzę tę drogerię to nigdy do tej pory nie zrobiłam tam zakupów. 



Jeśli również macie chęć na ShinyBox to odsyłam Was do strony: 




A jak Wam podoba się urodzinowe pudełko?

czwartek, 6 czerwca 2013

Green Pharmacy: Jedwab w płynie

To mój pierwszy produkt marki Green Pharmacy. Z tego typu specyfikiem, mnie miałam do tej pory zbyt wiele do czynienia, swego czasu zużyłam buteleczkę BioSilka i na tym się skończyło.



Green Pharmacy
Jedwab w płynie




Opis producenta:


Jedwab w płynie, serum na łamliwe końcówki. 
100% ekstraktu aloesu. 
Bardzo silnie skoncentrowane serum wygładza końcówki włosów i przeciwdziała ich rozdwajaniu, dla efektu jednolitych włosów na całej ich długości. Przeznaczone do włosów: cienkich, delikatnych, łamliwych, uwrażliwionych na wskutek działania czynników chemicznych i/lub mechanicznych, przemęczonych zabiegami fryzjerskimi. Dzięki lekkiej formule nie obciąża włosów. Olejki ryżowy i kameliowy regenerują uszkodzoną strukturę włosa i chronią końcówki przed rozdwajaniem. 100% ekstrakt aloesu i olejek cedrowy nawilżają przesuszone partie włosów przywracając im lśniący, zdrowy wygląd.


 Sposób użycia: rozprowadzić 1-2 kropelki serum na końcówki suchych lub zwilżonych włosów. Nie spłukiwać.


Produkt znajduje się w niewielkich rozmiarów przezroczystej buteleczce z atomizerem. Kosmetyk bezbarwny o delikatnym zapachu. Opakowanie 30 ml.





Jeśli chodzi o aplikację - to przebiega bez problemów ponieważ buteleczka posiada pompkę, która dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Sam płyn jest przeźroczysty, tłustawy, gęsty. Dobrze rozprowadza się na włosach. Przyjemnie pachnie, nienachalnie, a delikatnie.
Zacznę od tego, że jestem posiadaczką grubych, gęstych i długich włosów, a już dawno temu w nawyk weszło mi używanie prostownicy. Jedwab nie obciąża moich włosów, odpowiednio zabezpiecza końcówki, chroni je. Nie przetłuszcza ani nie wysusza. W składzie znajdziemy kilka olejków: ryżowy, cedrowy a także ekstrakt z aloesu. Nie zawiera alkoholu i parabenów. Z tego co zdążyłam się zorientować - skład jest bardzo chwalony przez internautki.
Jedwab wygładza moje włosy, nawilża je. Serum dodatkowo ułatwia rozczesywanie. Jest bardzo wydajne, a cena przystępna.
Spełnił moje oczekiwania, mogę go Wam polecić.




Dostępność: drogerie
Cena: 8,90 zł / 30 ml


Używałyście tego kosmetyku? Jak wrażenia?

wtorek, 30 kwietnia 2013

ShinyBox - kwiecień 2013

W tym miesiącu Shiny odnotował niemałe spóźnienie, ale aby zadośćuczynić długie oczekiwanie przygotował dla nas aż 5 pełnowymiarowych produktów. Jesteście ciekawe zawartości?



ShinyBox
kwiecień 2013






A poszczególne kosmetyki prezentują się następująco:




Green Pharmacy
Jedwab w płynie - serum na łamliwe końcówki
produkt pełnowymiarowy
8,50 zł / 30 ml


Belcils
Krem rewitalizujący do rzęs
produkt pełnowymiarowy
35 zł / 4 ml


AA Therapy
Krem do twarzy
produkt pełnowymiarowy
15 zł / 50 ml


Grashka
Tusz wydłużający
produkt pełnowymiarowy
21,90 / 8 ml


Rimmel
Podwójne cienie do powiek z aplikatorem
produkt pełnowymiarowy
18 zł / 2 g


Bentley Organic
Odżywka do włosów
próbka 8 ml


A tę kredkę dostałam chyba w prezencie za pomoc w promowaniu konkursu ShinyBox:

Maybelline
Expression Kajal






Jak widać w pudełku znajduje się zarówno kolorówka jak i pielęgnacja. Kosmetyki są różnorodne i żadnego z powyższych nie miałam okazji wcześniej używać. Marka Grashka i Green Pharmacy kusiły mnie od dawna, więc fajnie, że będę mogła wreszcie przetestować ich produkty. Jak to się mówi maskar do rzęs nigdy za wiele, więc cieszę się, z tuszu wydłużającego. ;-) Ciekawi mnie odżywka do rzęs, mimo, że nie mam problemu z ich wypadaniem chętnie poużywam tego kremu aby sprawdzić, czy może coś dodatkowego zdziałać. Krem do twarzy - jako, że nie używam drogeryjnych - powędruje do Siostry (na pewno się ucieszy). Cieni z Rimmela jeszcze nie ruszałam, więc opinia o nich dopiero się pojawi. Chcę powiedzieć jeszcze słówko o kredce. Niby darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, ale... No słabiutka jest, już pierwsze jej użycie spowodowało, że osłabł do niej mój zapał. Ucieszyłam się, że moje opakowanie skrywa również kredkę, chętnie używam czarnych, ale ta raczej nie zostanie moim faworytem, jest daleko w tyle za Supershock'iem z Avonu.



Jeśli również macie chęć na ShinyBox to odsyłam Was do strony:
http://shinybox.pl/



Jak Wam się podoba kwietniowy box?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...