Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Body Shop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Body Shop. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 września 2014

ShinyBox: recenzja sierpniowego pudełka

Już po wakacjach, na kalendarzu połowa września, mimo dzisiejszej, ciepłej i symaptycznej pogody widać za sprawą pożółkłych liści opadających z drzew, że nadciąga do nas jesień. I tylko mam takie marzenie - aby była ona słoneczna! :-) Zrecenzuję Wam dzisiaj sierpniowe pudełko, a dla zainteresowanych ShinyBoxem powiem, że już jutro rusza wysyłka wrześniowej edycji! :-)




ShinyBox
recenzja sierpniowego pudełka




W sierpniowym pudełku ShinyBoxa znalazła się głównie pielęgnacja. Umieszczono tutaj tylko jeden produkt pełnowymiarowy, pozostałe to miniaturki, część z nich o sporej pojemności. Dołączono również 4 próbki w saszetkach, kupon zniżkowy i kartę z opisem kosmetyków.


Bandi Krem intensywnie nawilżający 48 zł / 50 ml (dostajemy opakowanie 30 ml)



Na ten krem przerzuciłam się zaraz po stosowaniu elixiru Clareny, który postawił poprzeczkę w nawilżaniu cery dość wysoko. Bandi to marka, która od dawna mnie ciekawiła dlatego ucieszyłam się kiedy dostrzegłam ten produkt w pudełku. Krem został zapakowany w mój ulubiony typ pudełek, opakowanie typu airless. Produkt jest lekki, szybko się wchłania (do matu!), odświeża i łagodzi skórę. Zawiera kwas hialuronowy, którego działanie bardzo sobie cenię. Nawilżenie jest dobre, chociaż muszę przyznać, że chyba słabsze od testowanego przeze mnie poprzednika, mimo to jestem zadowolona, moja mieszana skóra jest dopieszczona. Krem nie wyrządził krzywdy mojej cerze (opinia po 3 tyg.użytkowania).


Yasumi Emerald Cooling Mist - Odświeżająca mgiełka likwidująca uczucie zmęczonych nóg 39 zł / 200 (dostajemy opakowanie 50)


Wspomniałam już wcześniej, że bardziej ucieszyłabym się z mgiełki zapachowej do ciała, ale i tak fajnie, że coś tego typu (w zasadzie to nowość dla SB) pojawiło się w boxie. Mgiełka ma sprawny dozownik, mentolowo-alkoholowy zapach. Produkt zauważalnie odświeża skórę, ale użyty w nadmienej ilości może wysuszać za sprawą alkoholu denaturowego, który znajduje się na 1 miejscu w składzie. Jako, że nie mam uczucia ciężkich nóg nawet po całym dniu spędzonym w pracy, głównie (i nieregularnie) używa go moja mama. 



The Body Shop Masło do ciała Wild Argan Oil 30 zł / 50 ml, 64 zł / 200 ml (dostajemy opakowanie 50 ml)


Masełko opisałam w odzielnej recenzji, znajdziecie ją tutaj: klik! Zapach początkowo nie przypadł mi do gustu, ale później zmieniłam na jego temat zdanie i polubiłam. Konsystencja jest maślana, gęsta, konkretna. Krem dobrze rozsmarowuje się na skórze, pozostawia lekką, delikatną powłoczkę, pewnie za sprawą masła shea i kakaowego które są dość wysoko w składzie. Taka warstewka mi odpowiada - w przeciwieństwie do warstw parafinowych pod którymi skóra nie może oddychać. Nie mam nadto suchej czy wymagającej skóry ciała, dlatego krem się u mnie sprawdził, chociaż mam wrażenie, że co poniektóre sucharki mogą nie być zadowolone z nawilżenia jakie daje ten egzemplarz. Przyczepię się do ceny - jest zdecydowanie zbyt wysoka!


Dermika Serum - Koncentrat piękna z technologią potrójnej redukcji zmarszczek 70 zł / 30 ml (dostajemy opakowanie 5 ml)


Gagatek powędrował do kosmetyczki mojej Mamy i tam czeka na swoją kolej do wypróbowania. Z racji profilu mojej cery, nie stosuję jeszcze produktów do redukcji zmarszczek.



Glazel Konturówka do brwi 30 zł / szt (produkt pełnowymiarowy)


To właśnie ten produkt pełnowymiarowy, który jako jedyny w takiej wersji pojawił się w sierpniowym ShinyBoxie. Początkowo ucieszyłam się jak zobaczyłam, że trafił mi się brązowy egzemplarz kredki, ale sądziłam, że będzie do kredka do oczu, bo zwykle trafiam na czarne. Jeśli chodzi o konturówkę do brwi - nie używam. Mam gęste, grube brwi, które zdarza mi się ujarzmiać korektorem Delii, nic poza tym. Ten egzemplarz podarowałam siostrze, która początkowo miała problemy z odpowiednią aplikacją, gdyż jest przyzwyczajona do swojego zestawu cieni do brwi. Kredka jest wg niej zbyt sucha dlatego głównie leży na dnie jej kosmetyczki.




Do zestawu kosmetyków dołączono również próbki w saszetkach. Wypróbowałam już olejki pod prysznic i muszę przyznać, że jestem miło zaskoczona. :-)



Jeżeli zainteresowała Was zawartość tego pudełka, to można je jeszcze kupić, koszt zakupu to 59 zł (już z wysyłką kurierem). Tutaj więcej informacji: klik!


Czy podobają Wam się kosmetyki z wrześniowego
 pudełka? :-)

niedziela, 14 września 2014

The Body Shop: Body Butter Bourre Corporel Wild Argan Oil - arganowe masło do ciała

Po masełka do ciała chwytam najczęściej dopiero na przełomie kończącej się jesieni, a rozpoczynającej się zimy, ale w tym roku rozpoczęłam pielęgnację tego typu produktem trochę wcześniej, za sprawą pewnego znaleziska w lipcowym kartoniku ShinyBoxa. Na temat arganowej serii kosmetyków TBS pojawiły się już informacje na niektórych blogach za sprawą akcji marketingowej marki. Ja sama dopiero od trzech tygodni użytkuję ten kosmetyk, jako, że masełko dosięgnęło już dna, zdecydowałam się opisać swoje spostrzeżenia na jego temat.


The Body Shop: 
Body Butter Bourre Corporel Wild Argan Oil - arganowe masło do ciała




Opis producenta:


Zanurz się w najbardziej luksusowym rytuale piękności z tym bogatym kremem nawilżającym wzbogaconym o pozyskany ze Wspólnoty Sprawiedliwego Handlu (Fait Trade) olej arganowy z Maroka do skóry suchej. 
- 24 godzinne nawilżenie 
- skóra staje się miękka i gładka  
- maślana konsystencja.  
Nasze szlachetne orzechy argan pochodzą z odległych gór Atlas w Maroku. Są zbierane ręcznie, ręcznie łupane i powoli przetłaczane na najczystszy, najbardziej promienny olej arganowy


Prezentowany w tej notce produkt to miniatura i posiada 50 ml pojemności. Pełnowymiarowe opakowanie jest 4 razy większe i zawiera 200 ml. Opakowanie plastikowe, konsystencja kosmetyku zwarta, zapach wyrazisty.





Wychodzę z założenia, że dobry kosmetyk nie musi być piekielnie drogi i uważam, że na niektóre produkty niewarto wydawać zbyt dużej ilości pieniędzy gdyż można znaleźć coś tańszego równie dobrej jakości. Tak właśnie jest z masłami i balsamami do ciała. O ile na dobry podkład, czy specyfik do pielęgnacji twarzy mogę przeznaczyć sporą ilość gotówki, to na lakier do paznokci czy krem do ciała najzwyczajniej mi szkoda.
Masełka The Body Shop są popularne, co chwilę wychodzą nowe linie zapachów, jest w czym wybierać. Miałam już kiedyś dwa masła tej marki, nie zachwyciły mnie dlatego do wersji z olejem arganowym podeszłam dość sceptycznie.

Opakowanie wykonane z plastiku, jest poręczne, za sprawą współgrających kolorów przyjemnie się na nie patrzy.  Po ściągnięciu pokrywki ukazuje się nam kosmetyk o bardzo zwartej konsystencji i delikatnie brzoskwiniowym kolorze. Zapach jest wyrazisty, początkowo nie przypadł mi do gustu, ale później przekonałam się do niego i polubiłam. Nawet niewielka ilość kosmetyku nałożonego na skórę otula ją wyczuwalnym aromatem i pozostaje na niej na dłuższy czas.
Mimo, maślanej, gęstej, dość twardej konsystencji kosmetyk łatwo i przyjemnie rozprowadza się na skórze, ładnie się wchłania, nawilża, wygładza. Co prawda pozostawia lekką, delikatną warstewkę na powierzchni skóry, ale w tym przypadku mi ona nie przeszkadza. Wysoko w składzie, tuż za wodą znajdują się kolejno: masło shea i kakaowe, trochę dalej olej palmowy, wosk pszczeli, tytułowy olej arganowy. Fakt, znajduje się tutaj również między innymi silikon i konserwanty, ale i tak chwała za to, że pominięto w składzie parafinę i olej mineralny - coś, co tak często producenci pakują do swoich wyrobów.
Ogólnie rzecz biorąc, uważam, że dla wymagającej skóry kosmetyk ten się nie nadaje i może okazać się za słaby. Jego działanie nie jest długotrwałe czy spektakularne, nie mniej jednak dla mnie jest wystarczające.

Kosmetyk przypadł mi do gustu, jednak jego cena powoduje, że nie zdecyduję się na regularny zakup. Tak jak wspomniałam wcześniej, na rynku jest sporo tego typu produktów wartych uwagi, tak samo pielęgnujących, które nie przekraczają kwoty 10 zł.





Dostępność: sklepy The Body Shop, lipcowy Shiny Box
Cena: 30 zł / 50 ml, 69 zł / 200 zł




Używałyście arganowej serii kosmetyków The Body Shop?

niedziela, 24 sierpnia 2014

ShinyBox - sierpień 2014

Część z Was z pewnością zapoznała się już z jego zawartością, do części pewnie jeszcze nie dotarła. Zapraszam wszystkich na zapoznanie się z moją wstępną opinią dotyczącą edycji, która kończy tegoroczne wakacje. :-)


ShinyBox - sierpień 2014




W pudełku znajduje się tylko jeden produkt pełnowymiarowy, pozostałe to miniaturki, niektóre wcale nie są takie małe. Dołączono również 4 próbki w saszetkach, kupon zniżkowy i kartę z opisem kosmetyków.






Bandi
Krem intensywnie nawilżający
48 zł / 50 ml
(dostajemy opakowanie 30 ml)




Nie ukrywam, że obecność tego produktu ucieszyła mnie najbardziej. Markę Bandi znam jedynie z niewielkich próbek kremów z kwasami, z resztą zawsze mnie ciekawiła. Obecnie kosmetyki o działaniu nawilżającym testuję z dużą chęcią. Producent zapewnia, że powyższy kosmetyk nadaje się do każdego rodzaju cery i będzie odpowiedni także pod makijaż. Minus za brak składu na opakowaniu, będę musiała poszukać go w internecie.



Dermika
Serum - Koncentrat piękna z technologią potrójnej redukcji zmarszczek
70 zł / 30 ml
(dostajemy opakowanie 5 ml)




Zdziwił mnie napis na tubce tego koncentratu, że jest to "próbka nie do sprzedaży", ale pominę ten fakt gdyż i tak produkt nie jest dopasowany do moich potrzeb i powędruje do kogoś innego. Kosmetyk został stworzony dla kobiet w okolicy 40 roku życia, i ma służyć do opóźniania procesu powstania zmarszczek.



Yasumi
Emerald Cooling Mist - Odświeżająca mgiełka likwidująca uczucie zmęczonych nóg
39 zł / 200
(dostajemy opakowanie 50)




W tej przyjemnej dla oka buteleczce otrzymujemy... Odświeżającą mgiełkę, która likwiduje uczucie ciężkich i zmęczonych nóg. Bardziej ucieszyłabym się z jakiejś mgiełki zapachowej do ciała, ale myślę, że i ten produkt zostanie wykorzystany u mnie w domu. Opakowanie ma wygodną pompkę a sam kosmetyk pachnie mentolowo. Wypróbuję przy najbliższej okazji.



Glazel
Konturówka do brwi
30 zł / szt
(produkt pełnowymiarowy)



I to jest właśnie ten produkt pełnowymiarowy, o którym wspomniałam na początku wpisu. Markę Glazel już znam, właśnie za sprawą ShinyBoxa. Początkowo ucieszyłam się jak zobaczyłam, że trafił mi się brązowy egzemplarz kredki, ale sądziłam, że będzie do kredka do oczu, bo zwykle trafiam na czarne. Jeśli chodzi o konturówkę do brwi - nie używam. Mam gęste, grube brwi, które zdarza mi się ujarzmiać korektorem Delii, nic poza tym. Podaruję siostrze, która ma z kolei mniej widoczne brwi i używa takich bajerów.


The Body Shop
Masło do ciała Wild Argan Oil
17 zł / 50 ml
(produkt występuje także w pojemności 200 ml)



To już ostatni produkt w tym kartoniku i cieszę się, że trafiłam akurat na masełko, bo niektóre boxy zawierały w zamian za ten produkt olejek do twarzy i ciała marki Joanna. Hm, cieszę się i nie cieszę się, bo masła The Body Shop nie są moimi ulubionymi, na dodatek są drogie i mają średni skład. Nie mniej jednak to nowość, a dawno nie użytkowałam ich mazideł dlatego wypróbuję na 100%, jest szansa aby zmienić o nich zdanie. Zapach oryginalny, w zasadzie mi odpowiada, zobaczymy jak potoczy się znajomość z tym produktem.



W każdym boxie znalazły się także 4 próbki, po jednej z każdego rodzaju: olejek oliwkowy pod prysznic marki Barwa, olejek różany pod prysznic marki Barwa, krem siarkowy długotrwale nawilżający marki Barwa i krem rewitalizujący z komórkami macierzystymi marki Saluterra.




Ja osobiście jestem usatysfakcjonowana, żadnego z tych produktów nie używałam dlatego cieszę się, że mam okazję je poznać. Zostanie też coś dla mamy i siostry, więc w tym mc znowu będzie więcej zadowolonych fanek SB. :-)


Jeżeli zainteresowała Was zawartość tego pudełka, to można je jeszcze kupić, koszt zakupu to 59 zł (już z wysyłką kurierem). Tutaj więcej informacji: klik!




Co sądzicie o tej zawartości? :-)

środa, 20 listopada 2013

Shinybox - recenzja październikowego pudełka

Think Pink - tak nazwano tę edycję pudełka ShinyBox. Październik jest miesiącem walki z rakiem piersi, to z tego względu poza kosmetykami i ulotkami promocyjnymi, w opakowaniu znalazła się także ulotka, informująca w jaki sposób należy prawidłowo wykonać samodzielne badanie piersi.

ShinyBox
- październik 2013





Powiem tak - z tego pudełka jestem zadowolona w stopniu umiarkowanym, znalazły się tutaj produkty, które chętnie wypróbowałam - i jestem z nich zadowolona. Nie podoba mi się to, że dwa z trzech pełnowymiarowych produktów to saszetki, pomijając to, że nie lubię tej formy opakowania, to kosmetyk jest rzecz jasna - małej pojemności.

Zacznę od produktów, które przypadły mi do gustu.

GOLDWELL
Balsam na włosy 60-sekundowy

Balsam pachnie bardzo przyjemnie, ma odpowiednią konsystencję, którą łatwo zaaplikować na włosy. Produkt wystarczy zaaplikować na 60 sekund, więc nie ma problemu z długim oczekiwaniem na możliwość spłukania kosmetyku. Po użyciu balsamu, moje włosy łatwo się rozczesują, delikatny zapach utrzymuje się na nich jeszcze trochę po kąpieli. Pełnowymiarowe opakowanie kosztuje 64 zł (200 ml) i zastanawiam się nad zakupem tego produktu, jednak wciąż się zastanawiam, bo nigdy nie kupowałam tak drogich kosmetyków do włosów - trochę żal mi pieniędzy. Więcej napiszę o nim w osobnej notce.



ORGANIQUE
Hot&Spicy, płyn do kąpieli

To produkt pełnowymiarowy, ładna buteleczka mieści 125 ml płynu do kąpieli. Zapach przypadł mi do gustu, chociaż nie uważam aby był on jakiś fenomenalny, wiem jednak, że wielu blogerkom bardzo się spodobał. Produkt uprzyjemnia moją kąpiel, a tego właśnie oczekuję od tego rodzaju produktów. Ma odpowiednią konsystencję, tworzy sporą pianę, nie wysusza mojej skóry ani nie podrażnia. Takie opakowanie to koszt rzędu 22 zł. Ja zwykle kupuję produkty innych marek w cenie nieprzekraczającej 10 zł za pół do nawet litra pojemności. Na zakup tego produktu w przyszłości się nie zdecyduję, właśnie ze względu na jego cenę.


SECHE VITE TOP COAT
Odżywka do paznokci

Niedawno myślałam o takiej wysuszającej odżywce do paznokci i ku mojemu zaskoczeniu - znalazłam tego typu produkt w pudełku. Bardzo mnie to ucieszyło, tym bardziej, że zdążyłam się zorientować, że wiele dziewczyn chwali Seche Vite. Początkowo aplikacja tego topa mi nie wychodziła, ściągał mój bazowy lakier, ale poczytałam na jego temat i metodą prób i błędów nauczyłam się nakładania. Produkt, który otrzymałam w boxie nie jest pełnowymiarowy i to jedyna rzecz do której się przyczepię, bo jestem z niego zadowolona. Przyspiesza wysychanie lakieru, przedłuża jego trwałość, nabłyszcza. Cieszę się, że trafił do pudełka, jego cena regularna też nie jest zaporowa (34 zł za 14 ml).


THE BODY SHOP
Maska do twarzy z wit. E

Sięgam po maseczki, ale są to głównie naturalne produkty, glinki, spirulina - tego typu rzeczy. Maska z The Body Shop powędrowała więc do mojej siostry.









SYIS
Płatki pod oczy

Nigdy nie używałam tego typu produktów, dostęp do marki Syis mam bardzo ułatwiony gdyż mojej siostry chłopak pracuje w miejscu gdzie sprzedają ich produkty. Nie przetestowałam ich, powędrowały na wymianę. Cena tego opakowania jest dość wysoka - 26 zł (w środku znajdują się 3 płatki - dwa pod oczy i jeden na "lwią zmarzczkę"). 





FLOSLEK
Szampon przeciwłupieżowy Elastabion S

Prezent od FlosLeku - szampon przeciwłupieżowy. Saszetka podzielona na dwie "komory", w każdej znajduje się po 8 ml produktu. Nie lubię tego typu opakowań, zdecydowanie bardziej wolę małe tubki.
Od czasu do czasu borykam się z problemem niewielkiego łupieżu, raczej nie kupuję pełnowymiarowych produktów zwalczających ten problem, dlatego fajnie, że saszetka trafiła do boxa. Ten produkt może być stosowany profilaktycznie. Dobrze się pieni, ma dość gęstą konsystencję i przyjemny zapach. O działaniu przeciwłupieżowym się nie wypowiem - po pierwsze, bo obecnie z problemem łupieżu się nie borykam, po drugie wolałabym poużywać go dłużej, aby móc wyrobić sobie na jego temat zdanie. Możliwe, że zwrócę na niego uwagę w przyszłości i rozważę zakup.


Na drugim zdjęciu z kolei, widzicie także gadżet w postaci dwóch koronkowych bransoletek. Zdecydowanie nie w moim guście, noszę całkowicie inne dodatki/biżuterię. 


Jeśli macie chęć na ShinyBoxa to zapraszam Was na ich stronę: 




Spodobał się Wam któryś produkt?

piątek, 25 października 2013

Shiny Box Think Pink - październik 2013

Wczoraj dotarło do mnie kolejne pudełko, tym razem w zmienionej szacie graficznej, dół opakowania jest różowy, pokrywka zaś czarna. W boxie poza kosmetykami i ulotkami rabatowymi znajdziemy także kartkę z instrukcją jak należy prawidłowo wykonać samodzielne badanie piersi. Różowa wstążeczka widoczna na pudełku jest symbolem walki z rakiem piersi.


ShinyBox
Paździenik 2013



I szybciutko przechodzimy do kosmetyków, a tym razem w pudełku znalazły się:



A także wspomniane już wcześniej ulotki rabatowe (-10% na produkty w sklepie mineralnie.pl, -10% na zakup kolejnego ShinyBoxa) i kartka z opisem jak krok po kroku należy wykonywać samodzielne badanie piersi.



GOLDWELL
Balsam na włosy 60-sekundowy
64, 00 zł / 200 ml
(poniższe opakowanie ma 50 ml)


ORGANIQUE
Hot&Spicy, płyn do kąpieli
21,90 zł / 125 ml
(produkt pełnowymiarowy)


SECHE VITE TOP COAT
Odżywka do paznokci
34, 00 zł / 14 ml
(poniższe opakowanie ma 3,6 ml)


THE BODY SHOP
Maska do twarzy z wit. E
10, 00 zł / 6 ml
(produkt pełnowymiarowy)


SYIS
Płatki pod oczy
26,00 zł / 1 opakowanie
(produkt pełnowymiarowy)


FLOSLEK
Szampon przeciwłupieżowy Elastabion S
(2 x 8 ml - prezent)



Tak prezentuje się pudełko opatrzone hasłem Think Pink. Trzy pierwsze produkty bardzo mnie cieszą i jestem zadowolona, że trafiły do pudełek. Opis maski Goldwella brzmi rewelacyjnie, już nie mogę doczekać się, aż wypróbuję ją na swoich włosach. Jakiś czas temu w SB znajdował się lakier do włosów tej firmy, który bardzo miło wspominam. Następnie mamy płyn do kąpieli Organique. Markę lubię, ten produkt jest dla mnie nowością i ciekawi mnie jak się sprawdzi w kąpieli. Wiele dziewczyn, które dostały już swoje boxy, bardzo chwali zapach tego kosmetyku. Mi również przypadł do gustu jednak wychwalać go nie będę, gdyż nie jest wg mnie jakoś szczególnie rewelacyjny. Mojej siostrze natomiast w ogóle się nie spodobał Wiadomo - każdy lubi co innego. Ten produkt otrzymałyśmy w wersji pełnowymiarowej. Kolejna rzecz, która mnie ucieszyła to top coat nieznanej mi do tej pory marki Seche Vite, chętnie sprawdzę działanie tej odżywki na moich paznokciach. Dalej znajdują się już tylko saszetki. Płatki pod oczy Syis są pełnowymiarowe. Marka jest mi znana, gdyż chłopak mojej siostry pracuje w hurtowni z kosmetykami gabinetowymi i od czasu do czasu podrzuci mi jakieś próbki, które chętnie testuję. Płatki pod oczy powędrują prawdopodobnie do mojej mamy.
The Body Shop dołożył od siebie maseczkę do twarzy. Jeśli mnie czytacie, to wiecie, że w kwestii maseczek głównie sięgam po naturalne produkty, ostatnimi czasy są to głównie glinki i spirulina. Może podaruję ją siostrze. Na koniec mamy prezent od Flosleku - szampon w podwójnej saszetce. Przyda się, gdyż od czasu do czasu, borykam się z problemem niewielkiego łupieżu, takie saszetki są idealne, bo zwykle nie kupuję tego typu pełnowymiarowych opakowań.
A, i otrzymałyśmy w pudełkach bransoletki "zaprojektowane z myślą o Tobie". No, z myślą o mnie to one na pewno nie zostały zaprojektowane, bo zupełnie nie wpasowują się w mój gust... Śmieszny mnie też ich cena, 30 zł za te dwie koronki? Eeee... :-)


Jeśli macie chęć na ShinyBox to odsyłam Was do strony: 




Podoba Wam się ta edycja SB? Co najbardziej, co najmniej?

poniedziałek, 16 stycznia 2012

The Body Shop: Stawberry Shower Gel (truskawkowy żel pod prysznic)

Na początku grudnia otrzymałam w prezencie od koleżanki truskawkowy zestaw The Body Shop, o wrażeniach poniżej. :-)




W skład zestawu wchodzi:
  • żel pod prysznic 60 ml
  • masło do ciała 50 ml
  • myjka do kąpieli 



Notkę podzielę na dwie części, bo coś ostatnio wychodzą mi strasznie długie.
Zacznijmy od żelu pod prysznic i do kąpieli, a o masełku i myjce będzie w którejś z przyszłych notek. :-)





Obietnice producenta:

Żel pod prysznic i do kąpieli. Pozostawia skórę miękką, gładką, czystą. Bez dodatku mydła. Bardzo dobrze się pieni, ma właściwości nawilżające skórę, pozostawiając ją wspaniale pachnącą.
Zawiera sok z truskawek z wysoką zawartością wit. C i olej sojowy.

Pełnowymiarowe opakowanie zawiera 200 ml produktu, na moich zdjęciach widać buteleczkę 50 ml. Wizualnie - bez zastrzeżeń - fajnie się prezentuje. Opakowanie posiada dozownik. Pięknie pachnie truskawkami. Konsystencja: gęsty żel.


truskawki zerwałam ze strony: http://i.pinger.pl/pgr376/e5bfc6cc00227c434e7d9644


Przede wszystkim ładny zapach truskawek, niechemiczny, nie za słodki, przypomina koktajl, który z uwielbieniem przygotowuję sobie w letnie dni. :-) Żel jest gęsty, ale bez problemu rozprowadza się na skórze, dobrze się pieni.  Nie podrażnił ani nie wysuszył mojej skóry, super-nawilżenia nie odnotowałam, ale uważam, że od tego są balsamy do ciała. Niestety pełnowymiarowy produkt jest dość drogi, dlatego nie zdecyduję się na ponowny zakup gdyż w drogeriach jest mnóstwo ładnie pachnących żeli, takiej samej jakości, w bardziej przystępnej cenie.

Dostępność: The Body Shop, Internet.
Cena: ok. 25 zł / 200 ml, ? zł / 60 ml
Plusy:
dobrze się pieni
pięknie pachnie
gęsty
dobrze myje
wydajny

Minusy:
cena
zapach nie utrzymuje się na skórze po kąpieli


Lubicie płyny do kąpieli z TBS? Które zapachy najbardziej?

A i jeśli macie jeszcze dzisiaj w planach zakupy w Rossmannie to w notce poniżej wkleiłam kupon rabatowy -30% na pomadkę Alterra, kod ważny tylko do 16 stycznia, czyli do dzisiejszego zamknięcia Rossmanna. ;-)

wtorek, 23 sierpnia 2011

The Body Shop: Cranberry Body Butter, Żurawinowe masło do ciała.

Masła do ciała ze względu na swój intensywny i długotrwały zapach mają mnóstwo zwolenniczek. Do tej pory używałam jedynie balsamów dlatego pokusiłam się o jedno masełko. :-)
A konkretnie  o te z The Body Shop:




Obietnice producenta:

Kremowe masło do ciała o bogatej konsystencji, które pozostawia na ciele piękny, słodki aromat żurawin i doskonale zmiękcza skórę, dzięki zawartości masła kakaowego, masła shea i oleju sezamowego.


Nie przypadło mi do gustu. Zapach nie przypadł mi do gustu, ale to rzecz indywidualna, więc nie będę się rozpisywać pod tym kątem.
Masło Jjest gęste, kremowe - to prawda. Opakowanie ma ładne i wygodne - to też prawda. Łatwo się rozprowadza. Zapach utrzymuje się dość długo.
Nie podoba mi się jednak to, że po nałożeniu na ciało strasznie się klei, pozostawiając nieprzyjemną tłustą powłoczkę. Nie wchłania się tak jak powinno. Nie zauważyłam jakiegoś specjalnego nawilżenia czy odżywienia.  Na szczęście w żaden sposób nie zaszkodziło - nie uczuliło, nie podrażniło.
Małe opakowanie zawiera 50 ml produktu i kosztuje ok 20 zł, moim zdaniem cena jest za wysoka. 

Dostępny w The Body Shop i na Allegro. 






Inne masła z tej serii

Moja ocena:
 Działanie: 2/5
  Konsystencja: 5/5
  Opakowanie: 5/5
 Wydajność: 2/5
  Zapach: 2/5
 Cena: 1/5
  Dostępność: 2/5
MOJA OGÓLNA OCENA: 2/5



Lubicie masła z The Body Shop? Jakie konkretnie? A może inne marki mają lepsze masła? :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...