Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lily Lolo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lily Lolo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2015

Lily Lolo: Flawless Matte Powder (Matowy sypki puder mineralny)

Puder matujący, to jeden z podstawowych kosmetyków wchodzących w skład mojej kosmetyczki. Obok podkładu i korektora, ważnym elementem dla mnie jest wykończenie makijażu, gdyż moja cera dość szybko zaczyna się świecić. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam puder o naturalnym, krótkim i przyjaznym składzie.


Lily Lolo,
Flawless Matte Powder (Matowy sypki puder mineralny)








Opis Producenta:


Flawless Matte to wyjątkowy kosmetyk matujący. Doskonale sprawdza się jako naturalna baza pod podkład lub też jako nieskazitelne wykończenie makijażu. Ten puder o właściwościach absorbujących sebum zabezpiecza skórę twarzy przed nadmiernym świeceniem. Świetnie sprawdza się również jako mineralna baza pod cienie.  

- nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków i konserwantów 
- bezzapachowy 
- lekki i niezwykle drobno zmielony, co gwarantuje wyjątkową trwałość makijażu 
- optyczna redukcja drobnych zmarszczek i niedoskonałości cery 
- 100% naturalny
- może być używany przez wegetarian i wegan.



Opakowanie transparentnego pudru Flawless Matte nie odbiega kolorystycznie i wizualnie od pozostałych produktów tej marki. Czarna nakrętka z widocznym logo, biała podstawa i wygodny dozownik w formie sitka - to cechy charakterystyczne dla słoiczków Lily Lolo. Flawless Matte ma pojemność 7 gram, jest produktem bezzapachowym i w 100% naturalnym. Pewnie ciekawi Was, co wchodzi w skład tego kosmetyku. Spieszę z odpowiedzią. :-) Możliwe, że będziecie zdziwione, bo Flawless Matte to połączenie tylko i wyłącznie dwóch składników - glinki porcelanowej i miki. Według Producenta to wystarczy, aby stworzyć idealny produkt matujący.

Do nakładania pudrów matujących używam pędzli typu kabuki. Ten od Lily Lolo, który pokazywałam Wam kiedyś na blogu (klik!), świetnie się do tego nadaje i jest uniwersalny, ponieważ możemy aplikować nim także podkład. We wrześniu stuknie rok, od kiedy pierwszy raz po niego sięgnęłam. Muszę przyznać, że jest trwały i solidny gdyż do tej pory bardzo dobrze mi się nim pracuje.

Wróćmy do tematu notki. Puder aplikuję standardowo - wysypuję niewielką ilość na spodek, w proszku zanurzam pędzel, nadmiar strzepuję z powrotem do opakowania i tym, co pozostało na włosiu omiatam twarz. Producent zaleca używać Flawless Matte jako bazę (pod podkład) bądź jako produkt wykańczający (na podkład). Ja jestem zwolenniczką drugiej opcji.

Proszek jest bardzo drobno zmielony, nałożony w odpowiedniej ilości nie bieli twarzy tylko ładnie stapia się z kolorystyką skóry. Nie tworzy uczucia ściągniętej czy obciążonej cery, w ogóle nie czuć go podczas noszenia makijażu, jego formuła jest bardzo lekka. Produkt matuje moją skórę, ale wymaga poprawek, gdyż nie jest to efekt długotrwały (w moim przypadku wytrzymuje około 3 godzin). Puder nie tworzy efektu "płaskiego matu" dlatego jeżeli lubicie produkty mocno matujące, to raczej nie będziecie z niego zadowolone. Nie mniej jednak dobrze wygląda na twarzy, zabezpiecza skórę przed nadmiernym świeceniem, optycznie wygładza, cera nie wygląda w nim sztucznie, a pory zostają zmniejszone. Nie ma możliwości aby zapchał naszą skórę, nie zaobserwowałam też aby wysuszał. Naturalny skład i wydajność zdecydowanie zasługują na pochwałę. Przyczepię się jedynie do wysokiej ceny, podobny produkt możemy stworzyć samodzielnie, dużo niższym kosztem.






Skład: Kaolin, Mika.



Dostępność: Costasy
Cena: 72,90 zł / 7 g




Miałyście już okazję używać pudrów z oferty Lily Lolo? Który sprawdził się najlepiej?

niedziela, 19 października 2014

Lily Lolo: korektor mineralny Barely Beige

W jednym z ostatnich wpisów mogłyście przeczytać o pędzlu Lily Lolo, dzisiaj - idąc za ciosem - opowiem Wam o korektorze, następny zaś post traktować będzie o podkładzie.
Produkty maskującące niedoskonałości cery w postaci sypkiej nie są dla mnie nowością, już od kilku lat stosuję tego typu kosmetyków do makijażu. Główną ich zaletą jest w moim odczuciu to, że są to specyfiki lekkie i naturalne, nie szkodzą skórze. Bezapelacyjnie górują nad tymi, które zalepiają pory i nie pozwalają jej oddychać.



Lily Lolo, 
korektor mineralny Barely Beige







Opakowanie 
Przedstawione na zdjęciach opakowanie to produkt pełnowymiarowy mieszczący 5 g kosmetyku.  Słoiczek został wykonany z solidnego plastiku, zawiera sitko i nakładkę zabezpieczającą przed wysypaniem. Całość została dodatkowo ulokowana w kartoniku.


Konsystencja
Sypka


Zapach
Bezzapachowy


Kolor

Dzisiaj opisuję odcień o nazwie Barely Beige




Dzięki połączeniu podkładu marki Lily Lolo z odpowiednio dopasowanym korektorem można stworzyć naturalny, dobrze kryjący makijaż nawet bardzo wymagającej cery.

W ofercie Lily Lolo znaleźć możemy kilka różnych korektorów, wiadomo - w zależności od posiadanych problemów skórnych należy sięgnąć po inny rodzaj produktu. Przykładowo, korektor zielony niweluje zaczerwienienia skóry, żółty maskuje cienie pod oczami, beżowe ukryją niedoskonałości.
Mój korektor nazywa się Barely Beige, w palecie znajduje się na drugim miejscu jeżeli chodzi o stopień jasności. Na stronie Dystrybutora opisywany jest jako "jasny, idealny do tuszowania skaz i wyprysków skórnych". Proszek znajduje się w okrągłym opakowaniu, typowym dla marki, jest estetyczne i poręczne. Słoiczek zawiera sitko, dzięki któremu dozowanie produktu jest dużo mniej kłopotliwe. Kosmetyk ma ładny, przyjemny koloryt i pasować będzie posiadaczkom jasnych karnacji. Nie ma różowych ani żółtych tonów, jest beżowo - neutralny.  Ja stosuję go wraz z podkładem Blondie, te odcienie dobrze ze sobą współgrają. Korektor ładnie kryje moje zaczerwienienia skórne, sporadyczne już niewielkie niedoskonałości. Ja zawsze nakładam warstewkę na całą twarz dla ujednolicenia koloru cery, a następnie aplikuję kosmetyk dodatkowo w miejscu widocznych jeszcze pojedynczych przebarwień. To prawda, że w połączeniu z odpowiednio dobranym podkładem może zdziałać wiele. Jest trwały, nie roluje się, nie przebija spod makijażu.
Jego naturalny skład sprawia, że  nie mam obaw przed nakładaniem go na skórę mojej twarzy, gdyż nie zapycha i nie powoduje podrażnień.




Skład:
Kaolin, Zinc Oxide [+/- CI 77891 [Titanium Dioxide], CI 77492 (Iron Oxide), CI 77491 (Iron Oxide), CI 77499 (Iron Oxide)].





Dostępność: Costasy
Cena: 42.90 zł / 5 g





Jakiego korektora obecnie używacie?

środa, 15 października 2014

Lily Lolo: Super Kabuki (pędzel do makijażu)

Tak, ta notka już była, jednak niechcący usunęłam ją wczoraj wieczorem przy sprzątaniu niepotrzebnych zapisków na bloggerze. Może akurat wpis trafi do tych z Was, które przeoczyły niedzielny opis pędzla do makijażu marki Lily Lolo. Mam do przedstawienia Wam jeszcze podkład, korektor i bronzer, ale aby było czytelniej - każdy kosmetyk będzie miał osobną publikację. :-)


Lily Lolo: 
Super Kabuki (pędzel do makijażu)






Opis Producenta:


 Pędzel Kabuki wykonany jest z najlepszego gatunkowo syntetycznego włosia, które jest ultra miękkie. Idealny do nakładania naszego podkładu mineralnego.   

Miękkie, syntetyczne włosie nie wypada tak jak naturalne oraz zapewnia gładką aplikację podkładu.
 Jest to pędzel bardzo dobrej jakości, dzięki któremu precyzyjnie nałożysz podkład. 
Całkowita wysokość pędzla to 7cm, a samego włosia 4cm.
Może być używany przez wegan.




W ofercie Costasy jest obecnie dostępnych 12 rodzajów pędzli do makijażu marki Lily Lolo. Najpopularniejszym wsród użytkowniczek minerałów jest niewątpliwie bohater dzisiejszej notki.

Super Kabuki to niezwykle przyjemny w użytkowaniu pędzel. Składa się z krótkiego trzonka i dość długiego miłego w dotyku włosia, które nie drapie ani nie podrażnia cery. Odpowiednio nabiera porcję kosmetyku mineralnego i równomiernie rozprowadza go na skórze. Makijaż nakładam standardowo: stempluję miejsce przy miejscu naskórek, następnie tworząc okrężne ruchy, rozcieram produkt na całej twarzy. Kształt pędzla nadaje się do tej czynności idealnie. Łatwo też go umyć, położony włosiem do dołu na chusteczce chigienicznej potrzebuje nocy aby wyschnąć. Jest trwały, od samego początku odkąd go posiadam, nie wypadł z niego ani jeden włosek. Minusem może być cena, ale powiem Wam, że warto zainwestować w chociaż jeden porządny pędzel do podkładu, to przecież inwestycja na lata, jeżeli jest dobrej jakości to będzie nam służył długo. Mam w swojej kolekcji kilka flat topów i kabukich, ale tym właśnie egzemplarzem maluje mi się najwygodniej.




Dostępność: Costasy
Cena: 79,90 zł / szt.




Jaka jest Wasza ulubiona marka pędzli? :-)

sobota, 27 września 2014

Lily Lolo: Burst Your Bubble (Prasowany, matowy róż do policzków)

Róż do policzków, to kosmetyk, którego nie może zabraknąć w mojej kosmetyczce. Mam do nich słabość, dlatego kiedy tylko dostrzegę jakiś ładny kolor, zaraz mam ochotę go kupić. Dzisiejszy wpis poświęcę produktowi naturalnemu, same zobaczcie, prezentuje się doskonale!



Lily Lolo: 
Burst Your Bubble (Prasowany, matowy róż do policzków)






Opis producenta:


Aksamitnie gładkie, prasowane róże Lily Lolo świetnie sprawdzą się w naturalnym, dziennym makijażu jak i w wyrazistej stylizacji wieczorowej. Dzięki zawartości naturalnych olejków i wyciągów roślinnych prasowane róże mają również właściwości antystarzeniowe i nawilżające.
Wśród naturalnych odcieni każda z Pań znajdzie kolor odpowiedni dla siebie.


Opakowanie z klapką, wewnątrz znajduje się niewielkich rozmiarów lusterko. Posiada specyficzny zapach. Pojemność: 4g.






W ofercie Lily Lolo znajdują się zarówno róże sypkie jak i te prasowane, dzisiaj opowiem Wam o jednym z nich. 

No same powiedzcie, czy ten róż nie prezentuje się znakomicie? :-) Producent zadbał o wygodne i trwałe opakowanie, w którego wnętrzu skrył lusterko. Lubię takie detale i cieszę się na widok ładnie wykonanego kosmetyku. Mój róż nosi nazwę Burst Your Bubble i jest jednym z sześciu dostępnych obecnie kolorów na stronie dystrybutora Lily Lolo w Polsce, marki Costasy
Opakowanie wydaje się być solidne, dobrze się zamyka i otwiera, nie sądzę aby mogło kiedykolwiek samoistnie otworzyć się w torebce czy kosmetyczce. 
Prasowane róże są bardzo wygodne w użyciu, tak samo jest w przypadku tego egzemplarza. Kolor jest raczej delikatny, bardzo przyjemny dla oka, którego krycie można stopniować. Ma matowe wykończenie, dość chłodny, jasny odcień, świetnie prezentuje się zarówno w przypadku blondynek jak i kobiet o ciemniejszym kolorycie włosów.
Mój prasowaniec jest słabiej napigmentowany od posiadanych przeze mnie sypkich róży mineralnych, ale muszę przyznać, że i taki efekt mi odpowiada, wygląda bardzo naturalnie, nadaje makijażowi świeżości, dziewczęcego wyglądu. Róż ładnie się nakłada, równomiernie, nie trzeba obawiać się plam czy nieefektownego ścierania w ciągu dnia. Róż na moim mineralnym makijażu jest trwały, w ciągu dnia nieco mniej intensywny niż zaraz po aplikacji, ale nie wymaga poprawek. 
Zawiera ekstrakt z mikolajka nadmorskiego, olejek arganowy i jojoba, które dbają o skórę. Nie zapycha, nie podrażnia skóry, nie wysusza.
Jedynie do czego mogę się przyczepić to zapach. Kosmetyk nie jest perfumowany, jednak aromat wydobywający się z opakowania jest brzydki, specyficzny, uciążliwy dla nosa, na szczęście nietrwały na skórze. Niestety, tak jest z tymi prasowańcami, nie wiem dlaczego. Poza tą jedną wadą, dostrzegam same zalety i jestem zadowolona!







Dostępność: Costasy
Cena: 54,90 zł / 4 g 




Jak Wam się podoba mój prasowaniec? :-)

piątek, 19 września 2014

Lily Lolo: Natural Lipstick (Naturalna szminka do ust)

Miałyście kiedykolwiek okazję używać naturalnych szminek do ust? Poniższy egzemplarz jest moim pierwszym i już na początku wpisu mogę Wam napisać, że nie ostatnim, jestem ogromnie ciekawa pozostałych odcieni! Ta pomadka to moje ostatnie odkrycie kosmetyczne! :-)


Lily Lolo, Natural Lipstick (Naturalna szminka do ust) 





Opis Producenta:

Wyjątkowa, naturalna formuła kremowych szminek Lily Lolo gwarantuje głęboki kolor oraz fantastyczne nawilżenie. 
Każdy odcień daje piękny, naturalny połysk. Ponadto, dzięki zawartości witaminy E oraz ekstraktu z rozmarynu pomadki Lily Lolo odpowiednio odżywią Twoje usta.


Kosmetyk znajduje się w typowym dla tego typu produktów opakowaniu. Design przyjemny dla oka, opakowanie jest trwałe i wygodne. Smak i zapach neutralny. Konsystencja gładka, kremowa. Pojemność: 4g.





Nie wiem czy pamiętacie, ale Lily Lolo przedstawiałam Wam na początku września, o tutaj: klik! W ofercie naturalnej kolorówki marka posiada także kosmetyki do malowania ust. Są błyszczyki, pomadki, kolorów całe mnóstwo, jest w czym wybierać. Dzisiaj mam do zapreznetowania brzoskwioniowo - koralową pomadkę, której kolor nosi nazwę Intense Crush.

Jak widzicie na zdjęciach opakowanie pomadki wygląda bardzo elegnacko, marka zdecydowała się na zmianę szaty graficznej i uważam, że była to właściwa decyzja. Teraz wygląda zdecydowanie lepiej. Opakowanie jest wygodne, trwałe, dobrze się zamyka i otwiera.
Konsystencja szminki jest idealna, nie za miękka, nie za twarda, bardzo dobrze rozprowadza się na ustach. W cieplejszy dzień nie traci konsystencji, sztyft jest zbity, nie boję się, że może mi się złamać podczas malowania. Produkt jest kremowy, ładnie, równomiernie pokrywa moje usta. Nie roluje się podczas nakładania. Z pigmentacji jestem bardzo zadowolona, właściwie to nie spodziewałam się, że będzie aż taka konkretna. Jedna aplikacja wystarcza aby uzyskać ładne krycie. Kolor jest głęboki i prezentuje się na prawdę ciekawie, zgadzam się z opisem producenta, jest tutaj coś z brzoskwini i z koralu. Następną zaletą pomadki jest fakt, że nadaje ustom delikatny, naturalny połysk.
Jeżeli chodzi o trwałość to jest całkiem w porządku. Jeśli zależy mi na jej wydłużeniu to stosuję metodę, którą wyczytałam gdzieś w internecie: nakładam jedną warstwę pomadki, odciskam ją delikatnie w chusteczkę chigieniczną, pudruję usta i następnie nakładam drugą warstwę. Spróbujcie, to działa! :-)
Mój egzemplarz nie wchodzi w załamania ust. Czy podkreśla suche skórki - ciężko mi powiedzieć z racji tego, że obecnie takich nie posiadam. Sądzę jednak, że odpowiednia konsystencja pomadki będzie bardziej maskowała niż uwidoczniała suche usta. Dodatkowo w składzie znajdziemy witaminę E, olejek jojoba, ekstrakt z rozmarynu, które dbają o odpowiednią pielęgnację delikatnej skóry.
Jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku, idealnie sprawdza się jako nieco mocniejszy akcent na usta w towarzystwie delikatnego makijażu oczu i z ogromną chęcią wypróbowałabym inne kolory. :-)






Skład: 

Ricinus Communis Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Candelilla Cera, Lanolin, Isoamyl Laurate, Caprylic/Capric Trigliceryde, Copernicia Cerifera Cera, Cera Alba, Mica, Maltodextrin, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Aascorbyl Palmitate, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Tin Oxide, [± CI 77891, CI 77742, CI 77499, CI 77492, CI 77491, CI 75470].



Dostępność: Costasy
Cena: 48,90 zł / 4 g



Znacie kolorówkę do ust marki Lily Lolo? :-)

piątek, 5 września 2014

Lily Lolo od Costasy!

Tym, którzy regularnie odwiedzają mojego bloga nie muszę mówić, że jestem ogromną fanką makijażu mineralnego. Tego typu kosmetyki zaintrygowały mnie już wiele lat temu, jeszcze zanim pojawiły się na polskim rynku. Swoje pierwsze minerały kupiłam, zamawiając je zza granicy jakieś 5-6 lat temu i od tamtego czasu jakaś marka zawsze jest w mojej kosmetyczce, nigdy później nie wróciłam na stałe do podkładu tradycyjnego. Wypróbowałam już wiele produktów, z różnych ofert producentów. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam kosmetyki marki Lily Lolo. Miałam już okazję używać ich różu i podkładu, dzisiaj pokażę Wam jeszcze więcej.


Lily Lolo od Costasy! <3






Firma Lily Lolo pochodzi z wielkiej Brytanii gdzie jest uznawana za jedną z czołowych marek mineralnych. Ich produkty są w 100% naturalne, pozbawione wszelkiej chemii, wypełniaczy, składników drażniących, sztucznych barwników czy parabenów. To właśnie firma Costasy sprowadziła Lily Lolo do Polski i za jej pośrednictwem stara się popularyzować zdrowy styl życia w świecie makijażu. To na stronie ich sklepu znajdziecie wszelkie informacje odnośnie produktów z oferty.

Dzięki uprzejmości Costasy mam okazję wypróbować kilka produktów, właściwie jestem już w trakcie testów, mam już swoje pierwsze spostrzeżenia, pokochałam pędzel, podkład świetnie leży na mojej cerze, róż ma idealny kolorek, wszystkie kosmetyki wyglądają bardzo uroczo. Jak widzicie na zdjęciach, mam też próbki poszczególnych odcieni kosmetyków, postaram się jak zwykle uchwycić jak najlepiej każdy kolor i przedstawić je Wam na blogu. :-)





- Podkład mineralny w odcieniu Blondie
Znajdziecie go tutaj: klik!

- Puder sypki Flawless Matte
Znajdziecie go tutaj: klik!





- Bronzer mineralny w odcieniu South Beach
Znajdziecie go tutaj: klik!

- Korektor mineralny w odcieniu Barely Beige
Znajdziecie go tutaj: klik!





 - Róż mineralny, prasowany w odcieniu Burtst Your Blubble
Znajdziecie go tutaj: klik!

- Pędzel Super Kabuki
Znajdziecie go tutaj: klik!

- Szminka do ust w odcieniu Intense Crush
Znajdziecie ją tutaj: klik!








Każdy z powyższych produktów zrecenzuję na mojej stronie, więc spodziewajcie się kolejnych, mineralnych notek. :-) Póki co, po więcej informacji dotyczących powyższych kosmetyków odsyłam Was na stronę dystrubutora Costasy.



Znacie Lily Lolo? :-)

piątek, 13 czerwca 2014

Nowości kosmetyczne

Dzisiaj krótko i rzeczowo. :-) Poczyniłam niewielkie zakupy kosmetyczne, chciałabym pokazać Wam, na jakie produkty zdecydowałam się tym razem. Może staną się inspiracją dla Was, jeżeli planujecie uzupełnić swoją pielęgnację. Na zdjęciu uwieczniłam także moją wygraną w postaci różu mineralnego, z którego jestem bardzo zadowolona, ma przepiękny kolor!


Nowości kosmetyczne








Loreal, Eliksir przeciw blaknięciu koloru 

To chyba jakaś nowość marki Loreal, bo wcześniej nie widziałam tego produktu w sklepach. Jestem ciekawa czy jakkolwiek będzie w stanie ochronić kolor po farbowaniu. Producent obiecuje, ze eliksir (jaka szumna nazwa!) uszczelni powierzchnię włosów, poprawi ich wygląd i będzie chronił kolor nawet do 8 tygodni. 

Balea, More Blond - szampon i odżywka

Coś dla blondynek. :-) Lubię Baleę i chętnie sięgam po ich produkty jeśli tylko uda mi się je dostać gdzieś stacjonarnie. O tym zestawie kosmetyków czytałam już kiedyś w internecie, opinia była pozytywna, zobaczymy jak sprawdzą się u mnie. 

Lily Lolo, Mineral Blush

Trzy dni temu dowiedziałam się, że wygrałam konkurs u Saurii. Mogłam sobie wybrać na stronie sklepu Costasy dowolny produkt do kwoty 50 zł. Zdecydowałam się na róż Clementine, który chodził za mną już od jakiegoś czasu. Już wczoraj otrzymałam wiadomość, że mogę odebrać przesyłkę z Paczkomatu. :-) Niesamowita prędkość!

Be Beauty, Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy

Zużyłam próbki kremowego żelu Uriage Creme Lavante, który bardzo polubiłam (z pewnością do niego wrócę) i musiałam rozejrzeć się za czymś nowym. Tym razem postanowiłam dać szansę dużo tańszemu produktowi z Biedronki. Marka Be Beauty jest mi znana od dawna, cenię sobie jakość ich produktów. Jestem już po paru aplikacjach żelu, makijaż (przy użyciu szczotki do twarzy) zmywa odpowiednio, zobaczymy co będzie dalej.

Be Beauty, Płyn micelarny

Zużyłam już sporo buteleczek tego kosmetyku. Jak wszystkim już pewnie wiadomo skład nie różni się znacznie od micela z Tołpy, a cena jest kilkukrotnie niższa. Świetnie radzi sobie z demakijażem i do tego kosztuje grosze. Pełna recenzja tutaj: klik!

Isana, lakier do włosów farbowanych

Isanę znam i lubię, ale lakierów tej marki nie miałam dotychczas okazji używać. Do zakupu przekonała mnie cena - obecnie w Rossmannie jest promocja 3,99 za sztukę. Producent obiecuje ekstra mocne utrwalenie (moc 5/5), ochronę i lśniący wygląd włosów.




Ostatnia fotka przedstawia efekt mojej wymiany wizażowej. W zamian za kilka obecnie zbędnych mi produktów, wybrałam sobie mój ulubiony tusz Max Factora, micel La Roche Posay, a także wypróbuję czegoś zupełnie nowego - odżywki do laminowania włosów marki Natura Siberica. Jestem jej ogromnie ciekawa! 


Używałyście któregoś z tych produktów? :-)

wtorek, 24 kwietnia 2012

Lily lolo: korektory mineralne (Blush Away, Bearly Beige)

Dzisiaj o kolejnych korektorach mineralnych, które posiadam w swoich zbiorach. Już wspominałam Wam, że moimi faworytami są sypkie korektory z Everyday Minerals. Jednak wycofanie ze sprzedaży mojego ulubionego odcienia Intensive Fair, spowodowało dość gorączkowe poszukiwania zamiennika. Padło na Lily Lolo (i tak miałam w planach przetestowanie ich kosmetyków).  Posiadam dwa odcienie: jasny beż i zieleń. Korektorów tych używam od niedawna, ale kilka aplikacji już za mną. Zużyłam ogromną ilość minerałów różnych marek więc mam do czego się odnieść. ;-)







Opis dystrybutora:

Korektor mineralny idealnie pokrywa niedoskonałości skóry, jak i cienie pod oczami. Posiada również naturalne właściwości lecznicze. Aby idealnie pokryć wybrany obszar można nałożyć kilka warstw korektora.


Oba korektory znajdują się w plastikowych, okrągłych słoiczkach. W środku znajdują się sitka, przez które dozujemy proszek. Są bezzapachowe. Sypkie. Zielony korektor posiada 4g, a beżowy 5g.



Blush Away, zielony korektor, 4g

Opis dystrybutora:
Matowy, zielony korektor, który idealnie tuszuje popękane naczynka, wypryski skórne i zaczerwienienia.

Skład: Kaolin, Tlenek Cynku, Dwutlenek Tytanu, Tlenki Żelaza




To, co od razu rzuca mi się w oczy to to, że odcień tego korektora jest całkiem inny niż przy dotychczasowo używanych przeze mnie zieleniach z EDM czy Lumiere. Ma taki nieco rozbielony pigment, ale mimo to, z łatwością można pokryć korektor podkładem, nie przebija on przez niego, nie widać wybijających się zielonych tonów. Mimo słabego pigmentu korektor faktycznie dobrze kryje zaczerwienienia (w moim przypadku plamki po trądziku). Ma lekką konsystencję, jest matowy. Kosmetyk ładnie wtapia się w skórę, aplikacja jest banalna (tak jak przy innych tego typu produktach). Korektor ten, nakładam szerokim pędzlem z Lancrone, na całą twarz, lub na same policzki.
Szkoda, że sprzedawany jest w tak małej pojemności, bo opakowanie zawiera tylko 4 g.
Jak to minerały - kosmetyk wydajny, z super składem. :-)

Uważam, że to tak samo dobry zielony korektor jak ten z EDM, czy Lumiere.


Cena: 39,90 zł / 4g
Dostępność: Allegro, polscy dystrybutorzy dostępni w internecie, lub przez oficjalną stronę Lily Lolo.




Bearly Beige, jasnobeżowy korektor

Opis dystrybutora:
Jasny korektor idealny do tuszowania skaz i wyprysków skórnych.

Skład: Kaolin, Tlenek Cynku, Dwutlenek Tytanu, Tlenki Żelaza




Fajny, jasny odcień beżu, neutralny, zero różowości. Z racji jaśniutkiego pigmentu zalecany jest do jasnych karnacji. Jest w 100% matowy. Dobrze kryje niedoskonałości skóry w postaci zmian trądzikowych, a także nadaje się pod oczy. Jestem zadowolona, choć porównując go do EDM Intensive Fair -  jest odrobinę ciemniejszy i chyba ciut słabiej kryje. Podobnie jak zielony korektor ma lekką, jedwabistą konsystencję. 
Nakładam go flat topem na całą twarz. Niekiedy gdy sytuacja tego wymaga dokładam punktowo warstewkę pędzlem do korektora.
Opakowanie zawiera 5g kosmetyku. 
Jak to minerały - kosmetyk wydajny, z super składem. :-)

Cena: 39,90 zł / 5g
Dostępność: Allegro, polscy dystrybutorzy dostępni w internecie, lub przez oficjalną stronę Lily Lolo.





No i swatche. :-)
Oba kolory:



A na koniec porównanie z innymi tego typu korektorami mineralnymi.


Na pierwszym zdjęciu zestawienie: 
Lumiere Mint Green, EDM Mint, Lily Lolo Blush Away.





A tutaj, jasne beże.
Na zdjęciu widać zestawienie: 
EDM Intensive Fair i LILY LOLO Bearly Beige.






Jestem zadowolona, choć przyzwyczajona do korektorów Everyday Minerals, które sprawują się u mnie nad wyraz dobrze, do LL mam kilka zastrzeżeń. Nie zmienia to jednak faktu, że póki co beżyk z Lily Lolo pozostanie moim zamiennikiem dla wycofanego już odcienia EDM Intensive Fair. Zapasy się powoli kończą, tak więc jestem zmuszona przerzucić się na inną markę.



Znacie korektory Lily Lolo? Jeśli nie, to jakich marek korektorami tuszujecie swoje niedoskonałości?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...