Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Rene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Rene. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 września 2017

Shinybox: Beauty School || Wrzesień 2017

Mam nadzieję, że w pełni wykorzystałyście czas wakacyjny i naładowałyście baterie, aby w pełni sił móc wyruszyć na spotkanie z codziennymi obowiązkami. Mój urlop jeszcze przede mną, w tym roku zdecydowaliśmy się wykorzystać go na jesienny wypad w góry. :-) Za parę dni zaczniemy pakować walizki. Tymczasem, chciałabym pokazać Wam najnowszego Shinyboxa. W opisie pudełka podano, że Beauty School to lekcja stylu i makijażu... Brzmi dobrze, zajrzyjmy więc do środka!


Shinybox: 
Beauty School || Wrzesień 2017





(na górze cień Pierre Rene i rozświetlacz BellaPierre, na dole paleta do konturowania)



Beauty School to zestaw 8 produktów z czego 7 jest pełnowymiarowych. Po uniesieniu pokrywki opakowania moim oczom ukazała dość mała zawartość. Kartonik nie był wypełniony po brzegi, jak bywało w poprzednich miesiącach. Tym razem w boxie przeważa kolorówka. Pośród 8 produktów znalazłam tylko dwa pielęgnacyjne. Marki, które trafiły do mojego pudełka to: BellaPierre, Smart Girls Get More, Delia, Cleanhands, Novex, Cashmere, Pierre Rene. Ponadto każda z nas otrzymała  "Face Chart" czyli szkicownik makijażu (podobnych używają wizażyści).

A do poczytania papierowy Shinymax w różowym wydaniu. :-) Dowiedziałam się z niego m.in., że w październikowym boxie znajdzie się (*trzeba mieć pakiet lub subskrypcję) produkt w postaci kremu na noc bądź serum zupełnie nieznanej mi marki Figs & Rouge! :-)



1. BELLAPIERRE Shimmer Roll
produkt pełnowymiarowy cena: ok 60 zł / 2 g

Choć wygląda niepozornie, to najdroższy produkt tego pudełka. Jest to proszek mineralny, którego celem jest rozświetlenie wybranego obszaru. Można go stosować zarówno w makijażu oczu, twarzy jak i całego ciała. Znajduje się w poręcznym, niewielkim opakowaniu z kulką, za sprawą, którego w prosty sposób można dokonać aplikacji. Ma fajny złotawy odcień, jest drobny i bezzapachowy. Niestety, dość mocno się sypie podczas nakładania, dlatego nie dociskajcie zbyt mocno kulką do powierzchni skóry.


2. SMART GIRL GET MORE Paletka do konturowania twarzy
produkt pełnowymiarowy cena: ok 14 zł / szt.

Do części z Was trafił błyszczyk (1 z 4 odcieni), a do pozostałych (w tym mnie) paletka do konturowania twarzy. Ucieszyła mnie taka kolej rzeczy. Kolory w palecie wydają się świetnie dobrane, jednak pierwszą próbę sprawdzenia pigmentacji oceniam kiepsko. Jest bardzo delikatna, kolory słabo widoczne (spójrzcie  na fotkę wyżej). Dam jej oczywiście szansę, spróbuję nałożyć klasycznie pędzlem, choć nie uważam, aby to jakkolwiek mogło pomóc.


3. DELIA Lakier do paznokci
produkt pełnowymiarowy cena: 6,50 zł / szt.

Do pudełek trafił mix kolorów, ja ustrzeliłam niebieski. Bardzo sporadycznie maluję tym odcieniem paznokcie, ale nie jest brzydki, więc na pewno go wypróbuję. Jego numerek to 155, ma spory i dość szeroki pędzelek, sprawdzę czy zdoła precyzyjnie nałożyć emalię.


4. CLEANHANDS Odświeżające, antybakteryjne mydło do rąk
produkt pełnowymiarowy cena: 6,50 zł / 250 ml

Mydło jak mydło, na pewno się przyda. Zwykle kupuję Isanę ponieważ ma przyjemne zapachy i dobrze sprawdza się w swojej roli. Lubię opakowania z pompką, w zasadzie tylko takie lądują na mojej umywalce. Zapach "owoce tropikalne" nie przypadł mi do gustu.


5. NOVEX Deep Moisture Hair Mask Argan Oil
miniatura o pojemności 100 g cena:  ok. 50 zł / 1 kg

Niestety, produkt, który wydaje się w mojej ocenie najciekawszym nie jest pełnowymiarowy. Ten niewielki słoiczek mieści tylko 100 ml maski do włosów. Ma nietypowy zapach i nie mogę go określić jako przyjemny. Produkt bazuje na oleju arganowym, który ma odbudowywać strukturę włosa. Z uwagi na niewielki format kosmetyku, zabiorę go ze sobą na urlop, ale pewnie już dzisiaj poczynię pierwsze testy. Dystrybutorem marki Novex jest: http://www.treko-hair.com.pl


6. CASHMERE  Utrawalająca baza pod cienie
produkt pełnowymiarowy cena: 22 zł / 7 g

Dobra baza pod cienie potrafi pięknie wydobyć ich kolor oraz przedłużyć trwałość. Jestem ciekawa 
jak sprawdzi się ta ze zdjęcia. Ma neutralny, cielisty kolor i kremową konsystencję. Producent deklaruje, że przedłuży trwałość cieni aż do 15h! Nie będzie mi to dane sprawdzić, bo nie noszę tak długo makijażu, ale z pewnością ją przetestuję.


7. PIERRE RENE Wkład cień do powiek
wkład cena: 7 zł / szt

Lubię produkty marki Pierre Rene. Szkoda, że nie dostałyśmy klasycznego cienia, a jedynie maleńki wkład, pewnie zaraz gdzieś go zgubię w czeluściach mojej kolorówki. Dostałam ładny, czekoladowy odcień brązu, który dobrze rozprowadza się na skórze. Powinien fajnie komponować się w naturalnym makijażu oka.


8. SHINYBOX Face Chart
produkt pełnowymiarowy cena: 20 zł / szt.

Face Chart to inaczej szkic makijażu. Wiżażyści często korzystają z niego, zwłasza przed ważnymi sesjami czy pokazami np. mody. Szkice ułatwiają pracę i pozwalają stworzyć oczekiwany makijaż. Mi osobiście nie przyda się, dlatego wyląduje wraz z innymi rzeczami w planowanym na blogu rozdaniu. :-) 




Na koniec pokażę Wam co dostałam w ramach tego, że jestem jedną z Ambasadorek Shinyboxa.
Nie noszę toreb bawełnianych, a ta jest już drugą, którą mam w domu. Niestety, zupełnie nie jest "w moim stylu" choć widziałam na stronie sklepu, z którego pochodzi (https://www.brytyjka.pl), że są ładniejsze. Jest cienka i z pewnością wiele nie uniesie, ale jesli lubicie nosić jakieś drobiazgi w tego typu torebkach, to zajrzyjdzie na stronę, może wybierzecie coś dla siebie. :-)

Zwykle tego nie piszę, ale niestetety - zawartość pudełka oceniam słabo. :-( Największym rozczarowaniem wydaje się być paletka do konturowania, której niemalże nie widać z powodu nieciekawej pigmentacji. Ponadto, nie ma pośród produktów kosmetyku, który by mnie ucieszył, jakoś szczególnie zaciekawił, uratował edycję przed słabą oceną.



Wrześniowy Shinybox jest wciąż dostępny.
Znajdziecie go tutaj: klik!



Do następnego!

wtorek, 16 sierpnia 2016

Shinybox: Beach, please! || Lipiec 2016 - recenzja

Jeśli przypominacie sobie mój wpis, który zamieściłam tutaj zaraz po rozpakowaniu lipcowego pudełka "Beach, please" od Shinyboxa, to za pewne pamiętacie, że zawartość nie zrobiła na mnie wrażenia. Pudełko opisałam jako słabe i żałowałam, że nazwa edycji nie nawiązywała ani trochę do wakacyjnych wojaży. Jeśli chcecie dowiedzieć się czy przetestowanie produktów w jakikolwiek sposób zmieniło moją opinię na jego temat, zostańcie i czytajcie dalej.


Shinybox: Beach, please! 
|| Lipiec 2016







W skład lipcowej edycji wchodzi 9 produktów, 5 z nich jest pełnowymiarowa. Kilka kosmetyków występowało zamiennie i tak można było trafić na: różny kolor pomadki, różną wersję tuszu do rzęs, bądź inną miniaturę produktu pielęgnacyjnego (serum do włosów, krem do stóp, krem do rąk). Marki, które znalazły się w moim boxie: Stenders, Dove, Delia, Rexona, Gliss Kur, Pierre Rene, Famona.



Czas na recenzję poszczególnych produktów.

1.  Gliss Kur Szampon Ultimate Color

Produkty marki Gliss Kur sprawdzają się u mnie. Ucieszyłabym się z obecności tego szamponu gdyby do pudełek dołączono szampon pełnowymiarowy, a nie miniaturkę. Jasne, niewielkie gabaryty sprawiają, że można zabrać produkt w podróż, ale wystarczy on zaledwie na kilka użyć. Szampon dobrze się pieni, odpowiednio myje włosy, nie powoduje puszenia ani oklapnięcia. Niby nie plącze włosów, ale wolę używać go w parze z odżywką, która sprawi, że pasma łatwiej się rozczesują.


2. Rexona Antyperspirant Active Shield

Nie przepadam za antyperspirantami w kulce, będąc w drogerii zawsze sięgam po sztyfty. Zdarza mi się używać Rexony, choć ostatnio upodobałam sobie Dove w kwestii ochrony przed poceniem. Wersja "Active Shield" to nowość na polskim rynku. Jestem zadowolona z działania tego antyperspirantu, ładnie pachnie, nie brudzi ubrań, chroni przed nieprzyjemnym zapachem. Możliwe, że skuszę się aby wypróbować sztyft.


3. Stenders Naturalna morska gąbka

Jest to naturalna, morska gąbka, która ma to do siebie, że dopiero w kontakcie z wodą staje się miękka i gotowa do kąpieli. Za pierwszym razem użyłam jej aby zmyć makijaż z twarzy i byłam zadowolona z efektu. Z racji tego, że gąbki długo schną oraz są mało higieniczne jeżeli chodzi o dbanie o zdrową cerę, to zostawiłam ją sobie do mycia ciała pod prysznicem. Jest łagodna, trwała, w połączeniu z żelem do mycia, dobrze oczyszcza skórę.


4. Dove Kremowa kostka myjąca

Nie jestem zwolenniczką umieszczania drogeryjnych mydeł w pudełkach urodowych. Niby Producent deklaruje, że kostka świetnie sprawdza się w roli myjadła do twarzy, ale ja stosuję z uporem maniaka żele i micele. Miałam już kiedyś ten produkt i jest ok, zostawiłam go do mycia rąk.


5. Delia Cosmetics Pomadka do ust Satine Lips

Odcień mojej pomadki to numerek 01, jest to naturalny kolor nude, odpowiedni na co dzień. Daje satynowe wykończenie i utrzymuje się około 4 godzin.


6. Pierre René Tusz do rzęs Lash Perfection

Tusz występował zamiennie w dwóch wersjach. Do mojego pudełka trafił ten w czarnym opakowaniu. Ma ciekawą, choć trochę nieporęczną szczoteczkę, której podstawa jest znacznie szersza od końcówki. Początkowo nie wiedziałam jak się tym malować, ale ostatecznie znalazłam rozwiązanie. Tusz ma kremową konsystencję, czarny kolor, wydłuża, ale lubi sklejać rzęsy. Może być, choć nie poleciłabym go przyjaciółce.


7. Stenders Różana musująca kula do kąpieli

Liczyłam na to, że w tym pudełku pojawi się chociaż jeden produkt marki Stenders i tak też się stało. Żałuję, że musiało paść na kulę do kąpieli. Po pierwsze obecnie nie mam wanny, a po drugie jej różany zapach okazał się dla mnie zbyt męczący.


8. Tutti Frutti Krem do dłoni i paznokci

Lubię serię Tutti Frutti za ciekawe i oryginalne zapachy. Z działaniem pielęgnacyjnym jest różnie, w zależności od kosmetyku możemy trafić na bardziej bądź mniej skuteczny rezultat. Ten krem do rąk pachnie owocowo (zawiera ekstraktu z żurawiny oraz gruszki) delikatnie wygładza oraz nawilża skórę. Nie jest to produkt specjalistyczny, ale całkiem miło się go użytkuje. Zostawiłam go na biurku w pracy i sięgam w razie potrzeby.


Dziewiątym produktem była naturalna henna do włosów marki Bombay Bazzar, której zabrakło w moim pudełku. Zgłosiłam jej brak, ale muszę przyznać, że ostatnimi czasy nie farbuję włosów i produkt i tak okazałby się dla mnie nietrafiony...



Ostateczny werdykt: po przetestowaniu nie wyklarował się faworyt pudełka. :-( Zwykle zawartość Shinybox'ów sprawia mi większą radochę, tym razem było słabiej. Liczę na to, że sierpniowe pudełko wszystko wynagrodzi. Produkty zużyję do końca, bublami nie są. Zamierzam znaleźć nową właścicielkę dla kuli do kąpieli, możliwe również, że pomadkę podaruję Mamie, gdyż nudziaków mam już kilka w swojej kolekcji.



Jeśli kogoś zainteresowała taka zawartość, to informuję, że seria  "Beach, please" jest jeszcze dostępna, do kupienia tutaj: klik!  
Zastanawiam się co wejdzie w skład sierpniowej edycji "Like a Dream". Podpowiedzi odnośnie zawartości pojawiły się już na fb Shinyboxa, o tutaj: klik! Pierwsza wysyłka rusza 22.08. Jeżeli chcecie kupić boxa w ciemno, jeszcze przed ujawnieniem zawartości, podaję link: klik!




Co uważacie o takiej zawartości?

poniedziałek, 25 lipca 2016

Shinybox: Beach, please! || Lipiec 2016

Nie będę przedłużać wstępu ani owijać w bawełnę -  zachwytów nie będzie. Dzisiaj trafiło do mnie pudełko od Shinybox, z którego nie jestem zadowolona. Nie przypominam sobie aby któreś z ostatnich pudełek było w moim odczuciu tak słabe. Zawsze ratował je choć jeden mocny punkt w postaci ciekawego kosmetyku bądź gadżetu. Tym razem na próżno takiego szukać. Szkoda, po zapowiedziach liczyłam zdecydowanie na więcej!


Shinybox: Beach, please! 
|| Lipiec 2016






W skład lipcowej edycji wchodzi 9 produktów, 5 z nich jest pełnowymiarowa. Kilka kosmetyków występowało zamiennie i tak można było trafić na: różny kolor pomadki, różną wersję tuszu do rzęs, bądź inną miniaturę produktu pielęgnacyjnego (serum do włosów, krem do stóp, krem do rąk).
Marki, które znalazły się w moim boxie: Stenders, Dove, Delia, Rexona, Gliss Kur, Pierre Rene, Famona.


Na zdjęciach widzicie kosmetyki, które trafiły do mojego pudełka. Niestety, tuż po zdjęciu pokrywy i zapoznaniu się z produktami, zauważyłam, że mój box jest niepełnowartościowy i brakuje w nim najdroższego produktu jakim miała być henna do włosów marki Bombay Bazaar. Co prawda nie zależy mi na niej, bo od jakiegoś czasu nie farbuję włosów, ale swego rodzaju niesmak niestety pozostanie.
"Beach, please" to kosmetyki drogeryjne, tanie, bardzo łatwo dostępne. Mamy tutaj popularny antyperspirant w kulce Rexony i klasyczne mydło do ciała Dove, coś, czego Użytkowniczki Shinyboxa nie oczekują od pudełek urodowych. Z szamponu Gliss Kur mogłabym być zadowolona gdyby trafił do nas w pełnym wymiarze, taka miniatura to słaby pomysł. Podobnie jest w przypadku kremu do rąk marki Farmona. Tusz do rzęs od Pierre Rene wypróbuję, pomadkę od Delii również, ale to mało! Pudełko z pewnością ratowałyby produkty Stenders. Peeling różany z poprzedniej edycji podbił moje serce i miałam ochotę poznać więcej perełek. Niestety, tym razem otrzymałyśmy kulę do kąpieli o bardzo męczącym, ciężkim zapachu oraz morską gąbkę, która byłaby fajną opcją, gdyby nie to, że dostałyśmy jej tylko kawałek.

Nie ma w tym boxie kosmetyku, który mogłabym pochwalić. Recenzja poszczególnych pozycji pojawi się na blogu, może tusz i pomadka zdołają nieco zmienić mój pogląd na lipcową zawartość, ale na pewno nie na tyle, abym mogła z czystym sumieniem polecić ten zestaw...


Jeśli kogoś zainteresowała taka zawartość, to informuję, że seria 
"Beach, please"
jest jeszcze dostępna, do kupienia tutaj: klik!

Zastanawiam się co wejdzie w skład sierpniowej edycji. Podpowiedzi odnośnie zawartości będą pojawiać się na fb Shinyboxa, o tutaj: klik! 
Jeżeli chcecie kupić boxa w ciemno, to można już to zrobić, podaję link: klik!




A Wy jakie macie zdanie odnośnie tego zestawu?

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Pierre Rene: Hi - Tech Eyeliner (Pisak do oczu)

Z naładowanymi bateriami po weekendzie za miastem wracam do Was z nowym wpisem. :-) Wypady za Wrocław mi służą, już nie mogę doczekać się następnego.
Myślałam nad tym co przedstawić Wam dzisiaj na blogu i zdecydowałam, że będzie to kolorówka do oczu.


Pierre Rene, 
Hi - Tech Eyeliner (Pisak do oczu)





Opis producenta:

Gwarantuje wykonanie wyjątkowo precyzyjnej i niebywale długotrwałej kreski w głębokim, czarnym kolorze i pełnym, 100%-towym kryciu.  Innowacyjna forma pisaka ułatwia profesjonalne wykonanie kreski w każdym, najbardziej finezyjnym kształcie i o różnej grubości
Łatwy w aplikacji nawet dla początkujących. 
Utrzymuje się cały dzień !!!  
Wodoodporny.




Eyeliner zamknięty w dość nietypowym opakowaniu wykonanym z plastiku. Aplikator ma cienką i długą końcówkę. Pojemność: 4 ml.




Ten kosmetyk zaciekawił mnie od pierwszego momentu kiedy jakiś czas temu mignął mi przed oczami podczas przeglądania internetu. Ma ciekawą, nowoczesną formę, fajnie się prezentuje, widać, że jego kształt został przemyślany.

Opakowanie dopasowane jest do dłoni, dobrze leży, wygodnie się nim steruje. Sam pisak jest długi i cienki, można namalować nim zarówno cienkie jak i grubsze kreski, proste i te bardziej fikuśne. Końcówka nie drapie skóry, gładko po niej sunie. Początkowo była dość twarda, ale po kilku użyciach zmiękła, teraz jest idealna. Dozuje odpowiednią ilość tuszu. Jestem też bardzo zadowolona z koloru produktu. Jest czarny, głęboki, nasycony, zapewnia pełne krycie, nie trzeba malować dwa razy w jednym miejscu. Szybko wysycha i jest  trwały (chociaż nie tak bardzo jak mój ukochany L'oreal Super Liner Black Lacquer: klik!). Do jego atutów zaliczam także to, że się nie kruszy i nie rozmazuje, nie odbija na powiece. W moim odczuciu nie jest to produkt w 100% wodoodporny (mimo, że opis producenta wskazuje inaczej).
Ogólnie jestem zadowolona z tego produktu, chętnie go używam, fajnie by było gdyby występował jeszcze w innych kolorach.


Kreski na skórze ręki wchodzą w każde załamanie (widać na poniższym zdjęciu), ale na powiece tak się nie dzieje.






Dostępność: małe, osiedlowe drogerie, internet np. Wizaz24.pl
Cena: ok. 19 zł

Drogeria internetowa wizaz24.pl, od której otrzymałam ten produkt do testów, posiada w sprzedaży eyeliner Hi - Tech za 17,10 zł, tutaj bezpośredni link: klik!



Jak Wam się podoba? :-) Czym najchętniej malujecie kreski?

niedziela, 29 lipca 2012

Pierre Rene: Color Balm, pomadka do ust ( kolor 28 i 29)

Pomadki z serii Color Balm to nowość w ofercie marki Pierre Rene. Bardzo ucieszyłam się na propozycję ich przetestowania, bo lubię kolorowe kosmetyki do ust. Trochę obawiałam się, że moje usta nie będą jeszcze gotowe do fotografowania, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej. Trochę suche są od razu po przebudzeniu, w ciągu dnia wciąż używam pomadki nawilżającej, ale w porównaniu do czasu podczas kuracji, teraz sięgam po nią bardzo sporadycznie. :-)


Color Balm to połączenie lipglossa i balsamu do ust z lekko koloryzującym efektem.

Pierre Rene: Color Balm pomadka do ust 




Pomadka dostępna jest w 30 różnych odcieniach, niektóre zawierają drobinki, inne nie. Opakowanie tego produktu to małych rozmiarów tubka z zatyczką. Nie ma prostej podstawy, dlatego nie postawimy jej pionowo. Przy lekko śliskich dłoniach dość ciężko jest je otworzyć, chodzi dość opornie. Pomadki mają przyjemny, lekki zapach i miękką konsystencję.
Każda pomadka zawiera 2 g kosmetyku i jest ważna 12 mc od daty otwarcia.


No 29 Extreme Nude

Uwielbiam wszelkie nudziaki, więc i ten bardzo przypadł mi do gustu. Kolor wygląda bardzo naturalnie i ładnie prezentuje się na ustach. Nie ma żadnych drobinek. Konsystencja pomadki jest dość miękka, łatwo rozprowadza się na ustach, jednak przy aplikacji należy uważać aby nie przedobrzyć. Zbyt duża ilość nałożonych warstw, powoduje, że pomadka uwidacznia każde załamanie. Z daleka tego oczywiście nie widać. Jeśli chodzi o trwałość to jest zadowalająca. Pomadka nie skleja ust, ani ich nie wysusza.
Lubię siebie w tym kolorze. :-)






No 28 Glicine

Kiedy zobaczyłam tę pomadkę po raz pierwszy, jeszcze w opakowaniu, to powiem szczerze - kolor mnie przeraził. :-) Mocno cukierkowo landrynkowy róż z mnóstwem drobinek. Już pierwsza aplikacja zweryfikowała kolor pomadki i uspokoiła mnie. Kolor który nadaje ustom jest delikatny, dzięki niej ładnie błyszczą. Drobinki fakt - widoczne, ale są bardzo drobne, subtelne i niewyczuwalne. Nie przepadam za drobinkami w kosmetykach do ust, ale te spokojnie mogę zaakceptować. Pomadka podobnie jak ta w odcieniu nude, ma miękką konsystencję, łatwo się ją nakłada. Nie wchodzi w załamania jak poprzednik. Podobnie jak przy wcześniejszej pomadce - trwałość zadowalająca, nie skleja ust, nie wysusza ich.




 Plusy:
+ duży wybór kolorów
+ łatwość aplikacji
+ ładny, delikatny efekt
+ można stopniować efekt poprzez dodanie kolejnych warstw
+ nie skleja ust
+ trwałość
+ nie wysusza
+ cena

Minusy:
- brak podanego składu na opakowaniu
-  trudno otwierające się opakowanie


Dostępność: drogerie: Jasmin Stars, kosmetyki tej marki widuję także w Naturze i osiedlowych drogeriach
Cena: 9,99 zł / 2 g

* Pomadki otrzymałam nieodpłatnie od Pierre Rene


Co uważacie o efekcie jakie dają te pomadki? Używałyście ich? Skusicie się na któryś z 30 kolorów? :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...