piątek, 22 listopada 2013

ShinyBox by DeeZee - listopadowe pudełko

Jak widać w tytule dzisiaj nie o szaleństwach zakupowych, choć temat ten przewija się na sporej części stronach o tematyce kosmetycznej. Wczoraj byłam w SuperPharm, dzisiaj w Rossmannie, więc notka z łupami będzie - ale następnym razem. Dotarł już do mnie kolejny ShinyBox, o imponującej zawartości, więc to jemu poświęcę piątkową notkę. :-)



ShinyBox by DeeZee





BingoSpa
maska do twarzy ze 100% olejem ryżowym
12 zł / 120 g
(produkt pełnowymiarowy)


La Rosa
mineralny cień do powiek
25 zł / 3 g
(produkt pełnowymiarowy)


Mariza
matujący puder ryżowy
18 zł / 5 g
(produkt pełnowymiarowy)


La Rosa
lakier do paznokci
18 zł / 10 ml
(produkt pełnowymiarowy)


AA Cosmetics
balsam do ciała
24 zł / 250 ml
(produkt pełnowymiarowy)


Romantic Profesional - balsam i szampon - po 8 ml każdy
Corine de Farme - krem 2 w 1 twarz i kontur oczu - 3 ml
(gratis)




Pudełko godne uwagi - to na pewno. Tym razem mamy aż 6 pełnowymiarowych produktów (świetnie, tak trzymać)! :-) Wszystkie marki jakie znalazły się w tej edycji, są nowością dla ShinyBoxa, bo produkty tych firm nie pojawiały się we wcześniejszych edycjach.
BingoSpa znam i bardzo lubię, mimo to, to właściwie jedyny produkt, który nie przypadł mi do gustu ponieważ jest całkowicie nietrafiony do profilu mojej cery. Zastanawiam się czy wrzucić tę maskę na wymianę i polować na inny wariant (może ma któraś z Was wersję co cery tłustej/mieszanej/trądzikowej i chce się zamienić?), czy podarować ją Mamie - zobaczę.
Następnie mamy dwa produkty marki La Rosa. Firmę znam jedynie z internetu, dlatego chętnie sprawdzę jak sprawuje się lakier (kolor 106) i cień mineralny (22 Olivine).
Z Marizy miałam już kilka kosmetyków (zarówno kolorówka jak i pielęgnacja), tym razem trafił mi się puder ryżowy. Właściwie staram się używać tylko naturalnych pudrów, w tym widzę sporo parabenów, ale postanowiłam, że wypróbuję jak działa na przetłuszczającej się skórze. Co do balsamu, to mam kilka produktów, które czekają w kolejce na zużycie, więc i ten (AA) będzie musiał zaczekać. Fajnie, że opakowanie ma pompkę, bo takie lubię najbardziej. W moim pudełku znalazłam jeszcze 3 próbki w saszetkach - widoczne na ostatnim obrazku, są to Romantic Profesional i Corine de Farme.

Jeśli macie chęć na ShinyBoxa to odsyłam Was na stronę

koszt jednorazowego pudełka wraz z wysyłką kurierem to 49 zł
subskrypcja 3 pudełek kosztuje 139 zł
6 pudełek 256 zł
12 pudełek 539 zł.



Podoba się Wam ShinyBox by DeeZee?

środa, 20 listopada 2013

Shinybox - recenzja październikowego pudełka

Think Pink - tak nazwano tę edycję pudełka ShinyBox. Październik jest miesiącem walki z rakiem piersi, to z tego względu poza kosmetykami i ulotkami promocyjnymi, w opakowaniu znalazła się także ulotka, informująca w jaki sposób należy prawidłowo wykonać samodzielne badanie piersi.

ShinyBox
- październik 2013





Powiem tak - z tego pudełka jestem zadowolona w stopniu umiarkowanym, znalazły się tutaj produkty, które chętnie wypróbowałam - i jestem z nich zadowolona. Nie podoba mi się to, że dwa z trzech pełnowymiarowych produktów to saszetki, pomijając to, że nie lubię tej formy opakowania, to kosmetyk jest rzecz jasna - małej pojemności.

Zacznę od produktów, które przypadły mi do gustu.

GOLDWELL
Balsam na włosy 60-sekundowy

Balsam pachnie bardzo przyjemnie, ma odpowiednią konsystencję, którą łatwo zaaplikować na włosy. Produkt wystarczy zaaplikować na 60 sekund, więc nie ma problemu z długim oczekiwaniem na możliwość spłukania kosmetyku. Po użyciu balsamu, moje włosy łatwo się rozczesują, delikatny zapach utrzymuje się na nich jeszcze trochę po kąpieli. Pełnowymiarowe opakowanie kosztuje 64 zł (200 ml) i zastanawiam się nad zakupem tego produktu, jednak wciąż się zastanawiam, bo nigdy nie kupowałam tak drogich kosmetyków do włosów - trochę żal mi pieniędzy. Więcej napiszę o nim w osobnej notce.



ORGANIQUE
Hot&Spicy, płyn do kąpieli

To produkt pełnowymiarowy, ładna buteleczka mieści 125 ml płynu do kąpieli. Zapach przypadł mi do gustu, chociaż nie uważam aby był on jakiś fenomenalny, wiem jednak, że wielu blogerkom bardzo się spodobał. Produkt uprzyjemnia moją kąpiel, a tego właśnie oczekuję od tego rodzaju produktów. Ma odpowiednią konsystencję, tworzy sporą pianę, nie wysusza mojej skóry ani nie podrażnia. Takie opakowanie to koszt rzędu 22 zł. Ja zwykle kupuję produkty innych marek w cenie nieprzekraczającej 10 zł za pół do nawet litra pojemności. Na zakup tego produktu w przyszłości się nie zdecyduję, właśnie ze względu na jego cenę.


SECHE VITE TOP COAT
Odżywka do paznokci

Niedawno myślałam o takiej wysuszającej odżywce do paznokci i ku mojemu zaskoczeniu - znalazłam tego typu produkt w pudełku. Bardzo mnie to ucieszyło, tym bardziej, że zdążyłam się zorientować, że wiele dziewczyn chwali Seche Vite. Początkowo aplikacja tego topa mi nie wychodziła, ściągał mój bazowy lakier, ale poczytałam na jego temat i metodą prób i błędów nauczyłam się nakładania. Produkt, który otrzymałam w boxie nie jest pełnowymiarowy i to jedyna rzecz do której się przyczepię, bo jestem z niego zadowolona. Przyspiesza wysychanie lakieru, przedłuża jego trwałość, nabłyszcza. Cieszę się, że trafił do pudełka, jego cena regularna też nie jest zaporowa (34 zł za 14 ml).


THE BODY SHOP
Maska do twarzy z wit. E

Sięgam po maseczki, ale są to głównie naturalne produkty, glinki, spirulina - tego typu rzeczy. Maska z The Body Shop powędrowała więc do mojej siostry.









SYIS
Płatki pod oczy

Nigdy nie używałam tego typu produktów, dostęp do marki Syis mam bardzo ułatwiony gdyż mojej siostry chłopak pracuje w miejscu gdzie sprzedają ich produkty. Nie przetestowałam ich, powędrowały na wymianę. Cena tego opakowania jest dość wysoka - 26 zł (w środku znajdują się 3 płatki - dwa pod oczy i jeden na "lwią zmarzczkę"). 





FLOSLEK
Szampon przeciwłupieżowy Elastabion S

Prezent od FlosLeku - szampon przeciwłupieżowy. Saszetka podzielona na dwie "komory", w każdej znajduje się po 8 ml produktu. Nie lubię tego typu opakowań, zdecydowanie bardziej wolę małe tubki.
Od czasu do czasu borykam się z problemem niewielkiego łupieżu, raczej nie kupuję pełnowymiarowych produktów zwalczających ten problem, dlatego fajnie, że saszetka trafiła do boxa. Ten produkt może być stosowany profilaktycznie. Dobrze się pieni, ma dość gęstą konsystencję i przyjemny zapach. O działaniu przeciwłupieżowym się nie wypowiem - po pierwsze, bo obecnie z problemem łupieżu się nie borykam, po drugie wolałabym poużywać go dłużej, aby móc wyrobić sobie na jego temat zdanie. Możliwe, że zwrócę na niego uwagę w przyszłości i rozważę zakup.


Na drugim zdjęciu z kolei, widzicie także gadżet w postaci dwóch koronkowych bransoletek. Zdecydowanie nie w moim guście, noszę całkowicie inne dodatki/biżuterię. 


Jeśli macie chęć na ShinyBoxa to zapraszam Was na ich stronę: 




Spodobał się Wam któryś produkt?

sobota, 16 listopada 2013

Olej z nasion bawełny - włosy, skóra i paznokcie

Zgrabnym krokiem z recenzji serum olejowego przechodzę do kolejnego kosmetyku naturalnego. Używałam różnych olejków począwszy od m.in. słonecznikowego, migdałowego, z krokosza bawarskiego kończąc na konopnym czy z pachnotki. Tym razem opowiem Wam o bawełnianym.


Olej z nasion bawełny





Opis producenta:


 Olej ten powstaje w wyniku tłoczenia na zimno nasion bawełny indyjskiej. Wysoka zawartość niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych NNKT 
( kwas linolowy i oleinowy)
ma niesamowity wpływ na kondycję naszej skóry i włosów. Nasz organizm nie produkuje NNKT, dlatego też musimy je regularnie dostarczać z zewnątrz. NNKT charakteryzują się 
szczególnie korzystnym oddziaływaniem na skórę
dobrze się wchłania oraz 
ma zdolność eliminowania 
wolnych rodników.


Mój olejek mieści się w szklanej butelce wielkości 50 ml. Opakowanie nie jest zaopatrzone w jakikolwiek atomizer czy kroplomierz (a szkoda). Jest to produkt rafinowany, uzyskiwany w procesie tłoczenia na zimno. Olej ma żółtawą barwę, nie jest lepki czy klejący się. Zapachu nie wyczuwam.

Jako, że olejek do twarzy już mam, postanowiłam, że powyższy produkt wypróbuję do pielęgnacji włosów. Bardzo cenię sobie działanie takich naturalnych produktów, dlatego podeszłam do jego używania entuzjastycznie i właściwie - nie zawiodłam się.
Mimo, że mam włosy z tendencją do przetłuszczania, to stosuję tego typu produkty. Wyczytałam kiedyś na blogu którejś z Włosomaniaczek, że olej nie spowoduje wzmożenia problemu, ale musimy go umiejętnie dobrać. Aby cieszyć się pozytywnymi efektami olejowania w przypadku włosów tłustych / przetłuszczających się, pamiętajmy o wyborze rzadszych olejków, a pomijajmy te gęste i tłuste. Olejek bawełniany jest idealny, gdyż jego struktura jest raczej lekka, płynna i leista. Jeżeli nadal boicie się nakładania olejku na całe włosy, możecie rozpocząć aplikowanie w dowolnym miejscu, na przykład od ich połowy w dół.
Podczas aplikacji nie nadużywam ilości, uważam, że nie ma co przesadzać.

Po nałożeniu olejku na włosy, zakładam czepek (ja używam tego, który występuje przy maskach z Biovaxa) i owijam głowę ręcznikiem. Taki zabieg spowoduje lepsze efekty gdyż ciepło uaktywnia działanie kosmetyku. Trzymam go na włosach jak najdłużej, w zależności od wolnego czasu, staram się aby była to godzina minimum. Następnie zmywam szamponem dla dzieci Baby Dream i pozwalam włosom samodzielnie wyschnąć.

To, co obserwuję po użyciu olejku z nasion bawełny bardzo mi odpowiada. Włosy są nawilżone, mięciutkie i gładkie. Lekko się błyszczą, wyglądają zdrowiej. Stosuję go także na końcówki, aby zabezpieczyć je przed rozdwajaniem. Używam go za krótko, aby stwierdzić jak sobie na dłuższą metę radzi z łamliwością włosów, ale zamierzam jeszcze przez jakiś czas obserwować ten stan rzeczy.
Powyższy olej oczywiście można stosować również na twarz i ciało. Posiada wysoką zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych NNKT, dlatego powinien fajnie odżywiać skórę. Zdarzyło mi się dwa razy dodać kilka kropek tego olejku do mojego serum z tego posta: klik!, moja skóra bardzo lubi takie mieszanki i nie zareagowała negatywnie.
Olejek stosuję także do pielęgnacji paznokci. Dobrze zmiękcza skórki, nawilża je, ułatwia ich usuwanie.





Dostępność: mój olejek pochodzi ze sklepu ekologicznego
Nali: klik!
Cena: mamy do wyboru trzy pojemności: 30 ml/ 10 zł, 50 ml / 14 zł, 100 ml / 22 zł


Olej testuję dzięki uprzejmości firmy Nali.pl


Jakie są Wasze ulubione oleje?

czwartek, 14 listopada 2013

E-naturalne.pl: olejek do twarzy z koenzymem Q10 - cera trądzikowa (również tłusta, dojrzała, łojotokowa)

Czas na kolejny zestaw do samodzielnego przygotowania w domu. Ostatnio pokazywałam Wam jak krok po kroku przygotować krem, tym razem zapraszam na recenzję serum dla cery trądzikowej.


E-naturalne.pl, 
olejek do twarzy z koenzymem Q10 - cera trądzikowa

To zdjęcie przedstawia produkty już w odmierzonej ilości, które należy połączyć ze sobą. Z kolei poniższa fotka przedstawia gotowy produkt.




Opis producenta:


Olejek do twarzy z koenzymem Q10 to idealne rozwiązanie dla cery dojrzałej, tłustej, trądzikowej, łojotokowej oraz wymagającej regeneracji i walczącej z objawami starzenia się skóry. 
Stanowi bogactwo antyutleniaczy, wygładza, ujędrnia odżywia i nawilża skórę. Zastosowany kompleks z koenzymem Q10 zawiera skwalan przedłużający działanie witaminy E, a także źródło witamin, ceramidów oraz białka. Bardzo dobre rozwiązanie jako serum pod maski algowe, 
glinki i błota oraz idealny produkt do stosowania na noc lub w połączeniu 
z żelem z kwasem hialuronowym.



Skład: 
  • Kompleks z koenzymem Q10 (koenzym Q10, skwalan, witamina E)  – 1 g
  • Olej słonecznikowy – 6 g
  • Olej ze słodkich migdałów nierafinowany – 6 g
  • Olej z krokosza barwierskiego – 6 g
  • Isopropyl myristate - ECOCERT – 1 g
  • Caprylic/Capric Triglyceride ECOCERT – 4,5 g
  • Olejowy ekstrakt z rozmarynu – 0,5 g
  • Buteleczka na serum
  • Naklejka
  • Pipeta

Serum mieści się w szklanej buteleczce zawierającej dozownik w formie kroplomierza. Olejek jest żółtawy, ma lekką konsystencję. Termin ważności: 3 miesiące. Serum przechowujemy w zakresie temp. 15'C-25'C.  Pojemność: 25 g




Wykonanie produktu jest banalnie proste i nie wymaga tłumaczenia. Wszystkie otrzymane półprodukty wlewamy do buteleczki z ciemnego szkła, którą otrzymaliśmy w zestawie, następnie zamykamy ją i wstrząsamy aby połączyć ze sobą składniki. Ot, cała filozofia.

Serum jest koloru słomkowego, ma delikatną konsystencję, leistą, łatwo rozprowadzić ją na skórze. Jeżeli chodzi o zapach to wyczuwam świeży słonecznik, nic w tym z resztą dziwnego gdyż w składzie znajdziemy olej słonecznikowy. Serum stosuję tylko na noc, po uprzednim oczyszczeniu twarzy. Jako, że jest to serum olejowe, to tuż po aplikacji buzia nieco się świeci, a podczas dotyku jest wyczuwalny lekki film, mam jednak dobrą wiadomość: po chwili wszystko ładnie wsiąka w skórę.

Skład dobrany rewelacyjnie: lekkie olejki, odpowiednie dla cery trądzikowej, skwalan, witamina E, ekstrakt z rozmarynu, koenzym Q10. Przyznam jednak szczerze, że przy sporządzaniu mikstury pominęłam składnik "caprylic", jako, że jest to mieszanka kwasów otrzymywanych z oleju kokosowego. Olej kokosowy w moim przypadku tak - ale na włosy. Na buzię nie stosuję. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, może by w tej ilości mi nie zaszkodził, jednak chciałam pominąć wszystko, co mogłoby wyrządzić mi jakąkolwiek krzywdę. Jest to jednak produkt konserwujący, dlatego warto dodać coś, co wspomoże przedłużenie trwałości naszego kosmetyku.

Olejek sprawdza się na mojej twarzy bardzo dobrze. Przede wszystkim ma działanie nawilżające, wygładzające, odżywcze i zmiękczające. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że nie jest to działanie chwilowe, ten olejek na prawdę dobrze działa na cerę. Nie zapycha moich porów, nie spowodował pogorszenia stanu cery. Zawarte w nim składniki odpowiednio pielęgnują moją niesforną skórę, są bogate w witaminy typu: A, B2, D, a także nienasycone kwasy tłuszczowe, ceramidy, białko. To serum wspomaga także gojenie się stanów zapalnych. Dodatkowo mamy jeszcze kompleks Q10, który jest odpowiedzialny za opóźnianie efektów starzenia się skóry. 
Tak jak wspomniałam wcześniej, tego kosmetyku używam tylko na noc, średnio co 2-3 dni, obecnie na zmianę z kremem tej samej marki Anti Acne z azelogicyną (bez gliceryny). Zdarza się, że serum mieszam z kwasem hialuronowym.

Za cenę 25,90 zł otrzymujemy świetnej jakości produkt o dużej pojemności. Myślę, że warto poświęcić mu uwagę, gdyż naturalne produkty potrafią działać cuda, niejednokrotnie się o tym przekonałam.





Dostępność: e-naturalne.pl
Cena: 25,90 zł / 25 g




Macie swoje ulubione serum do twarzy?

środa, 13 listopada 2013

Oriflame: Feet Up, Advanced Cracked Heel Repair Foot Cream (Krem na pękające pięty)

Za kosmetykami Oriflame czy Avon bardzo sporadycznie się rozglądam, a to dlatego, że uważam, że mają zbyt wygórowane ceny i mało ciekawy skład. Jakościowo lepsze produkty znajduję w okolicznych drogeriach kilkakrotnie taniej. Zdarzają się jednak perełki i dzisiaj o jednej z nich.


Oriflame,
Feet Up, Advanced Cracked Heel Repair Foot Cream 



Opis producenta:

Regeneruje i przynosi ulgę popękanym piętom. Działa szybko i skutecznie, głęboko nawilżając i zmiękczając skórę dzięki zawartości mocznika, masła kakaowego i witaminy B. Wzbogacony kompleksem
 Intensive Care. 
Stosować dwa razy dziennie.
 Pierwsze efekty widoczne już po 7 dniach.

Krem koloru białego znajduje się w miękkiej, podłużnej tubce, która mieści 75 ml produktu. Konsystencja gęstwa, treściwa. Łatwa aplikacja. Delikatny zapach.




Krem dostałam od siostry jako dodatek do prezentu urodzinowego i przyznać muszę, że trochę zwlekałam z jego otwarciem. Po pierwsze wiele razy sparzyłam się na tej marce, po drugie akurat miałam otwarty inny tego typu produkt, po trzecie raczej sporadycznie sięgam po takie specyfiki (w sumie z lenistwa).

Jestem zadowolona z jego działania. Krem posiada w składzie mocznik w stężeniu 10% i nie znajduje się on na końcu czy w połowie składu jak to czasem bywa (jest tuż za wodą, druga pozycja). Sama aplikacja przebiega bezproblemowo. Produkt jest treściwy, gęsty, z łatwością rozsmarowuje się na stopach i szybko wchłania, nie pozostawia jakiejś śliskiej, nieprzyjemnej otoczki. Pozytywne działanie tego kremu odnotowałam szybko. Krem wygładza skórę, mocno nawilża, likwiduje suchość pięt, sprawia, że stopy są miękkie i zadbane. Fakt faktem moje stópki nie były w jakimś bardzo złym stanie i sama jestem ciekawa jak sprawdziłby się na bardzo wymagającej skórze. Jestem w stanie uwierzyć, że mógłby ją poratować.
Właśnie rzuciłam okiem na KWC i widzę, że Użytkowniczki Wizażu również wysoko oceniły ten produkt: 4,72/5 (16 opinii). Wydajność jest całkiem w porządku (ja używam go raz dziennie, po kąpieli).
Obecnej ceny nie znam, w internetowym katalogu go nie widzę. Siostra napisała mi, że dała za niego około 15 zł, ale konkretnej kwoty nie pamięta. Myślę, że w tej cenie krem jest jeszcze do przyjęcia, więcej bym pewnie za tego typu smarowidło nie dała, tylko szukałabym zamiennika. ;-)






Dostępność: Oriflame
Cena: ok. 15 zł / 75 ml




Używacie kremów do stóp? Jakich marek?

czwartek, 7 listopada 2013

Deba BioVital: Volume Shampoo (szampon zwiększający objętość włosów)

Dzisiaj o produkcie, którego nie polubiłam. Mowa o szamponie do włosów firmy DeBa. Kosmetyki tej marki ostatnimi czasy można było (nie wiem czy jeszcze są?) nabyć w Biedronce w atrakcyjnej cenie, wiele z nas skusiło się na różnego rodzaju produkty, aby móc wyrobić sobie zdanie na temat tych nowości. W chwili obecnej cieszę się, że zdecydowałam się tylko na jedną sztukę tego specyfiku, chociaż - kto wie - może na inną serię moje włosy zareagowałyby lepiej.


DeBa BioVital
Volume Shampoo





Opis produktu:

BioVital - szampon zwiększający objętość
Specjalna formuła szamponu DeBa Bio Vital zwiększa objętość włosów
 i 
umożliwia łatwą stylizację. Delikatna pianka łagodnie zmywa zabrudzenia. Organiczne ekstrakty z szałwii i babassu pobudzają proces ograniczania wydawania nadmiaru sebum
Bez sylikonów
Do włosów normalnych i przetłuszczających się.


Szampon mieści się w podłużnej butelce, dozownik w formie "klika". Etykieta na butelce jest trwała, nie zniszczyła się stojąc w kabinie prysznicowej. Data przydatności: 12 miesięcy od dnia otwarcia. Zapach wyczuwalny, konsystencja półpłynna. Opakowanie 400 ml 




Wybaczcie tę brudną buteleczkę, fotkę robiłam po wyciągnięciu szamponu spod prysznica, nie przetarłam opakowania.




Moje grube i gęste włosy nie polubiły tego produktu, przez co i ja sięgałam po niego dość niechętnie. Po zużyciu ponad połowy, oddałam go siostrze dlatego czas na recenzję, która nie będzie opiewała w zachwyty. 
Szampon mieści się w wygodnej butelce, wydobywamy odpowiednią ilość płynu dzięki łatwemu w użyciu dozownikowi. Szata graficzna wygląda dość oryginalnie na tle innych marek i jest przyjemna dla oka.
Konsystencja szamponu jest półpłynna, koloru przeźroczystego. Zapach przypomina mi coś, jednak nie mogę cały czas skojarzyć co dokładnie, nie jestem fanką tego aromatu, ale też nie drażni mnie na tyle, abym nie mogła z tego powodu sięgać po szampon. Produkt zawiera SLS, a mimo to, pieni się bardzo słabo. Na opakowaniu jest napisane aby masować głowę do utworzenia obitej piany - mi nie udało się takiej stworzyć. Zmycie produktu z włosów jest bezproblemowe.
Moje włosy po użyciu tego produktu bez odżywki są trudne do rozczesania, nie zauważyłam wspomnianego nawilżenia, nie są też wygładzone tak jakbym sobie tego życzyła (ale szorstkie też nie są). Fakt faktem, że nie potrzebuję jakiegoś zjawiskowego zwiększenia objętości mojej fryzury, gdyż na brak włosów nie narzekam, ale objętości szampon nie nadał ani moim gęstym włosom, ani siostry - rzadkim. Wspomniane ekstrakty z szałwii i babassu znajdują się dopiero w połowie składu (plus za to, że skład jest w przeciwieństwie do wielu drogeryjnych myjadeł - krótki).
Szampon nie przypadł mi do gustu, nie będę próbowała w najbliższym czasie z innymi produktami pielęgnacyjnymi włosów tej marki, może skuszę się dopiero za jakiś czas na drugie podejście. Krem do rąk DeBa był miłym zaskoczeniem, jednak szampon się u mnie nie sprawdził. 
Na plus przemawia cena i pojemność. Wydajność określiłabym na przeciętną.


Dostępność: Internet, Biedronka
Cena: w Biedronce 4.99 zł / 400 ml


Mam już nowy szampon, "następcę" DeBy, mianowicie jest to Syoss do włosów blond. Hula teraz w wielu sklepach w promocji około 9 zł / 500 ml, więc zdecydowałam się wypróbować jego działanie. Pamiętam, że kiedy marka Syoss pojawiła się w Rossmannie, moja siostra kupiła kilka ich produktów pielęgnacyjnych, jednak nie była z nich zadowolona. Zobaczymy czy szampon sprawdzi się u mnie, mam jeszcze chrapkę na odżywkę... :-) Z powodzeniem używam ich farby do włosów, więc na razie jestem dobrej myśli. Dzisiaj wieczorem pierwsze podejście.






Jak Wasze wrażenia po użyciu produktów włosowych marki DeBa? Jesteście zadowolone czy tak jak ja - nie przypadły Wam do gustu? A szampony Syoss'a? Znacie?

czwartek, 31 października 2013

E-naturalne.pl: Krem anti-acne z azeloglicyną, baza bez gliceryny (opis produktu i jego przygotowanie)

Jeszcze w zeszłym tygodniu nie miałam pojęcia czym jest azeloglicyna, nie wiedziałam, że może być składnikiem kremu i w jaki sposób może działać na skórę. Wiadomości te, uzupełniłam sobie dzięki nowości jaka pojawiła się w sklepie e-naturalne.pl, noszącej nazwę:


Krem anti-acne z azeloglicyną, 
baza bez gliceryny




Opis produktu:

Krem Anti-Acne z azeloglicyną: cera trądzikowa, łojotokowa przeznaczony jest do pielęgnacji cery trądzikowej oraz łojotokowej i tłustej. Idealnie dobrane składniki działają na skórę kondycjonująco, nawilżająco, ujędrniająco i łagodząco, pozostawiając ją delikatnie wygładzoną i odświeżoną . Dodatkowo posiada działanie rozjaśniające plamy i przebarwienia potrądzikowe. Krem redukuje podrażnienia, przyspiesza gojenie się ran oraz działa antyseptycznie i przeciwzapalnie. Zawarte w nim składniki aktywne redukują produkcję sebum oraz zaskórników, jednocześnie likwidując florę bakteryjną wywołującą trądzik. Co więcej, likwiduje podrażnienia, nadając skórze gładkości i miękkości, a przy tym odpowiednio 
ją nawilża.


Jeżeli macie chęć poczytać dokładnie o tej nowości, to zapraszam Was na stronę produktu: klik!

Dzisiaj chciałabym się skupić na opisie przygotowanie tego produktu, gdyż pod moimi notkami przedstawiającymi gotowe zestawy do samodzielnego ukręcenia kosmetyków, pojawiają się Wasze komentarze na temat tego, że nie sięgacie po tego typu kosmetyki, gdyż nie potrafiłybyście ich stworzyć. Chcę Wam pokazać, że to na prawdę nic trudnego, na stronie produktów widnieje zawsze jasna i przejrzysta instrukcja z opisem krok po kroku, najczęściej wszystko polega na kolejnym dodawaniu do siebie składników i mieszaniu mikstury - tyle. :-)
To, że dostajemy produkt w takiej postaci jest najfajniejsze - wiemy dokładnie co dodajemy do naszego kosmetyku, unikamy zbędnej chemii którą są naszpikowane drogeryjne produkty, a także, możemy zrezygnować ze składnika, który nam nie pasuje na rzecz innego itd.


Ok. Zaczynamy. :-)

1. Na początku sprawdźmy kompletność składników, które są potrzebne do przygotowania naszego kremu. W zestawie brakuje 5 ml wody bądź hydrolatu - naszykujmy to sobie, aby już później usiąść i nie odchodzić od stolika.

2. Przygotujmy sobie miejsce pracy. Zachowajmy podstawowe zasady higieny. 






3. Sięgnijmy po bazę kremową i azeloglicynę. Do pojemnika z bazą wlewamy do ostatniej kropli azeloglicynę i dokładnie mieszamy powstałą rzecz. Ja do mieszania użyłam powyższej drewnianej szpatułki.



4. Do osobnego naczynia (nie metalowego!!) nalewamy 5 ml wody (nie kranówki) bądź hydrolatu. Do cieczy wsypujemy witaminę B3 i mieszamy do momentu całkowitego jej rozpuszczenia. 



5. Otrzymany roztwór dodajemy do bazy kremowej i dokładnie mieszamy.



6. Teraz kolej na dodanie kolejno: mleczka owsianego (jest bardzo gęste, ja pomogłam sobie plastikową pipetką z zestawu), ekstraktu z drożdży i oleju z krokosza. Pamiętajmy aby po każdym dodanym składniku dokładnie wymieszać całość. 

*Mieszajcie składniki ostrożnie gdyż opakowanie wg mnie jest nieco zbyt płytkie na taką ilość produktów i bardzo łatwo o wylanie zawartości.




7. Powstało nam coś takiego:



8. Teraz czas na dodanie zagęszczacza polimerowego (zapomniałam zrobić fotkę). Intensywnie mieszamy to co nam powstało, ew. jeśli macie możliwość zmiksowania tego - to można to uczynić. Mieszamy aż powstanie nam jednolita masa. Przyklejamy naklejkę.



9. Krem wyszedł płynny, bardzo lejący się, ale poradziłam się Pani Joli z e-naturalne i za jej wskazówką wstawiłam produkt na kilka godzin do lodówki, to sprawiło, że krem otrzymał postać pięknie zbitego kosmetyku, łatwego w nałożeniu na skórę.




10. Tak wygląda obecnie konsystencja kremu. Produkt jest biały, bezzapachowy, będę trzymać go w lodówce.





Pierwsze użycie kremu już za mną. Krem szybko się wchłonął, nie pozostawił lepkiej warstwy. Tak jak zalecono na stronie internetowej - będę używać go raz dziennie, tylko na noc. 
Zobaczymy jak się sprawdzi, za jakiś czas odezwę się w tej sprawie i przedstawię Wam swoją opinię.

Krem nie zawiera gliceryny, a jego składniki: azeloglicyna, mleczko owsiane, ekstrakt z drożdży piwnych, olej z krokosza, zagęszczacz polimerowy nie wskazują na to, aby wyrządził mojej skórze jakąkolwiek krzywdę. Bardzo liczę na pozytywne efekty, o których wspomina producent na stronie. Krem ma działać m.in. przeciw trądzikowo, nawilżająco, ujędrniająco, ale także ma posiadać właściwości rozjaśniające powstałe plamy i przebarwienia potrądzikowe. Pokładam w nim spore nadzieje. Koszt kremu to 37,90 zł / 50 g.

Planuję przygotować post z produktami, które postanowiłam obecnie używać do walki o piękną cerę. Pojawi się niebawem na blogu.


edit.: pełna recenzja produktu: klik!





Lubicie samodzielnie tworzyć kosmetyki? :-) 

środa, 30 października 2013

BingoSpa! Mam i ja! :-)

To już 5 edycja programu, w którym blogerzy mogą testować i opisywać na łamach swoich wirtualnych stron produkty marki BingoSpa. Bardzo ucieszyłam się na wiadomość, że tym razem każdy uczestnik ma do wykorzystania w sklepie Bingo 50 zł - dzięki temu możemy samodzielnie wybierać spośród wszystkich kosmetyków dostępnych w ofercie.
50 zł to wcale nie tak mało, ja wybrałam dla siebie 4 kosmetyki, które mnie bardzo zainteresowały.


BingoSpa






1. Mocny peeling błotny do twarzy z kwasami (glikolowym, mlekowym, owocowymi), 100 ml
Link do produktu w sklepie: tutaj!

Optymalnie efektywna kompozycja kwasów glikolowego, mlekowego i kwasy AHA rozpuszczając martwy naskórek, zwiększają poziom nawilżenia skóry, zmniejszają przebarwienia, stymulują syntezę kolagenu skutkiem czego poprawia się elastyczności, gładkość oraz wygląd zewnętrznej warstwy skóry.





2. Cynkowa maska to twarzy z aloesem, lnem i rumiankiem, 150 ml
Link do produktu w sklepie: tutaj!

Cynkowa maska do twarzy BingoSpa ułatwia oczyszczanie skóry z nagromadzonego sebum, przywraca jej naturalne pH, ściągają nadmiernie rozszerzone pory, łagodzą stany zapalne, zmniejszają skłonność skóry do powstawania zaskórników. Tlenek cynku to skuteczny środek w przypadku drobnych uszkodzeń skóry, oparzeń, trądziku młodzieńczego.

Wyciąg z aloesu, rumianku i lnu zapewnia intensywnie nawilżenie skóry, łagodzi podrażnienia i zapobiega wysuszaniu naskórka.





3. Maska do włosów z glinką Ghassoul, 500 ml
Link do produktu: tutaj!

Glinka charakteryzuje się wysoką zawartością składników mineralnych, zwłaszcza krzemionki, która ma bardzo ważny wpływ na wygląd skóry, włosów i paznokci. Krzemionka zwiększa gładkość i sprężystość włosów.
Bardzo dobry współczynnik absorbcji i stosunek wymiany jonowej powoduje, że Ghassoul w oczyszczaniu, odtruwaniu i leczeniu skóry głowy jest bardziej skuteczna niż większość innych glinek. 

Skutecznie myje włosy i skórę głowy, nie uszkadzając łuski włosowej i włókien keratynowych. Chroni przed zanikiem warstwę lipidową skóry głowy. 





Ciekawe jak sprawdzą się te produkty w akcji, o wszystkim będę dawała znać na bieżąco. A może Wy używałyście już któregoś z nich? Jak wrażenia?




Macie swoje ulubione produkty BingoSpa?

poniedziałek, 28 października 2013

Łatwy przepis na tartę z budyniem i owocami

W zeszłym roku pokazywałam Wam bardzo fajny przepis na poniższe ciasto, w tamtym przypadku dekorowałam je nektarynkami: o tutaj. W piątek przygotowałam nową wersję tej tarty, wyszła smakowicie dlatego wrzucam ją na bloga.


Tarta z budyniem i owocami





Składniki:

spód:

- 125 gram masła
- 250 gram mąki 
- 100 gram cukru pudru
- jedno jajko
- szczypta soli

masa:

- jedno opakowanie budyniu
- dwie łyżki cukru waniliowego, albo ewentualnie ekstraktu waniliowego
- 30 gram masła 
- 400 ml mleka 


Opis przygotowania:

Do miski przesiewamy mąkę ze szczyptą soli, dodajemy masło pokrojone w kostkę, roztrzepane jajko i cukier. Powstałą masę ugniatamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Tworzymy z tego kulę i wkładamy do lodówki na godzinę (ewentualnie do zamrażarki na 20 minut).

Po podanym wyżej czasie, wyciągamy schłodzone ciasto i rozwałkowujemy je na cienki placek. Wykładamy nim formę do tarty (pamiętajcie o papierze do pieczenia). Ciasto nakłuwamy dość obficie widelcem, następnie wkładamy do rozgrzanego piekarnika (200 stopni, 25 minut). Studzimy.

Do przygotowanego budyniu dodajemy ekstrakt waniliowy lub cukier waniliowy. Pod koniec gotowania dodajemy masło, intensywnie mieszamy mikserem. Lekko przestudzony budyń wylewamy na ciasto, wygładzamy na całej powierzchni. Układamy owoce według własnego widzimisię. ;-)

Tym razem na budyniu ułożyłam kiwi i ciemne winogrono. 
Pysznie! :-)



A Wy piekłyście coś słodkiego w weekend? :-)

piątek, 25 października 2013

Shiny Box Think Pink - październik 2013

Wczoraj dotarło do mnie kolejne pudełko, tym razem w zmienionej szacie graficznej, dół opakowania jest różowy, pokrywka zaś czarna. W boxie poza kosmetykami i ulotkami rabatowymi znajdziemy także kartkę z instrukcją jak należy prawidłowo wykonać samodzielne badanie piersi. Różowa wstążeczka widoczna na pudełku jest symbolem walki z rakiem piersi.


ShinyBox
Paździenik 2013



I szybciutko przechodzimy do kosmetyków, a tym razem w pudełku znalazły się:



A także wspomniane już wcześniej ulotki rabatowe (-10% na produkty w sklepie mineralnie.pl, -10% na zakup kolejnego ShinyBoxa) i kartka z opisem jak krok po kroku należy wykonywać samodzielne badanie piersi.



GOLDWELL
Balsam na włosy 60-sekundowy
64, 00 zł / 200 ml
(poniższe opakowanie ma 50 ml)


ORGANIQUE
Hot&Spicy, płyn do kąpieli
21,90 zł / 125 ml
(produkt pełnowymiarowy)


SECHE VITE TOP COAT
Odżywka do paznokci
34, 00 zł / 14 ml
(poniższe opakowanie ma 3,6 ml)


THE BODY SHOP
Maska do twarzy z wit. E
10, 00 zł / 6 ml
(produkt pełnowymiarowy)


SYIS
Płatki pod oczy
26,00 zł / 1 opakowanie
(produkt pełnowymiarowy)


FLOSLEK
Szampon przeciwłupieżowy Elastabion S
(2 x 8 ml - prezent)



Tak prezentuje się pudełko opatrzone hasłem Think Pink. Trzy pierwsze produkty bardzo mnie cieszą i jestem zadowolona, że trafiły do pudełek. Opis maski Goldwella brzmi rewelacyjnie, już nie mogę doczekać się, aż wypróbuję ją na swoich włosach. Jakiś czas temu w SB znajdował się lakier do włosów tej firmy, który bardzo miło wspominam. Następnie mamy płyn do kąpieli Organique. Markę lubię, ten produkt jest dla mnie nowością i ciekawi mnie jak się sprawdzi w kąpieli. Wiele dziewczyn, które dostały już swoje boxy, bardzo chwali zapach tego kosmetyku. Mi również przypadł do gustu jednak wychwalać go nie będę, gdyż nie jest wg mnie jakoś szczególnie rewelacyjny. Mojej siostrze natomiast w ogóle się nie spodobał Wiadomo - każdy lubi co innego. Ten produkt otrzymałyśmy w wersji pełnowymiarowej. Kolejna rzecz, która mnie ucieszyła to top coat nieznanej mi do tej pory marki Seche Vite, chętnie sprawdzę działanie tej odżywki na moich paznokciach. Dalej znajdują się już tylko saszetki. Płatki pod oczy Syis są pełnowymiarowe. Marka jest mi znana, gdyż chłopak mojej siostry pracuje w hurtowni z kosmetykami gabinetowymi i od czasu do czasu podrzuci mi jakieś próbki, które chętnie testuję. Płatki pod oczy powędrują prawdopodobnie do mojej mamy.
The Body Shop dołożył od siebie maseczkę do twarzy. Jeśli mnie czytacie, to wiecie, że w kwestii maseczek głównie sięgam po naturalne produkty, ostatnimi czasy są to głównie glinki i spirulina. Może podaruję ją siostrze. Na koniec mamy prezent od Flosleku - szampon w podwójnej saszetce. Przyda się, gdyż od czasu do czasu, borykam się z problemem niewielkiego łupieżu, takie saszetki są idealne, bo zwykle nie kupuję tego typu pełnowymiarowych opakowań.
A, i otrzymałyśmy w pudełkach bransoletki "zaprojektowane z myślą o Tobie". No, z myślą o mnie to one na pewno nie zostały zaprojektowane, bo zupełnie nie wpasowują się w mój gust... Śmieszny mnie też ich cena, 30 zł za te dwie koronki? Eeee... :-)


Jeśli macie chęć na ShinyBox to odsyłam Was do strony: 




Podoba Wam się ta edycja SB? Co najbardziej, co najmniej?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...