wtorek, 7 sierpnia 2012

Lipcowe denko

W lipcu udało mi się wykończyć głównie pielęgnację, bo z kolorówki dobił dna jedynie róż Everyday Minerals w kolorze Viki's Radiant Creation. Opakowania, które po sfotografowaniu, wylądowały w koszu znajdują się poniżej:



Szczegółowo:


1. Wellness Beauty, żel pod prysznic "Czarny pieprz i kardamon, Magia Orientu"


       Pochodzi z limitki, już chyba z resztą niedostępnej w Rossmannie. Żel ma typową dla tego typu kosmetyków półpłynną konsystencję. Ma ciekawy zapach, oryginalny choć raczej nie orinetalny. ;-)  Dobrze się pieni, i myje, ale jest mało wydajny.
Opakowanie 200 ml / ok. 5 zł

Nie kupię ponownie - nie ma go już w sprzedaży.


2. Oriflame, Nature Secrets, krem do rąk, jojoba & mango

Ten krem polubiłam za to, że szybko się wchłania. Nie ma tępej konsystencji, dobrze rozsmarowuje się na dłoniach, nie pozostawia tłustej otoczki. Nawilża, ale ja nie mam wymagającej skóry rąk - nie wiem jak sprawdziłby się u innej. Ma fajny owocowy zapach i przyjemne dla oka opakowanie.  W zasadzie nie dopatrzyłam się minusów.
Opakowanie  75 ml / ok. 5 zł

Możliwe, że kupię ponownie.


3. FARMONA: Sweet Secret, Kokosowy sorbet do mycia ciała (Słodki kokos i banany)

To, co nie spodobało mi się w tym  sorbecie to to, że pomimo zawartości SLS w składzie - nie pieni się, przez to jest mało wydajny. Producent obiecał też nawilżenie, którego nie zaobserwowałam (ale i tak używam balsamu więc nie oczekuję od produktu do mycia ciała takiego działania).
Zapach, właściwości myjące, opakowanie  - to wszystko na plus. :-) Lubię ten produkt, ale traktuję go bardziej jako gadżet, bo cenowo wypada średnio. Pełna recenzja: klik!  
Opakowanie 250 ml / ok. 12 zł

Kupię, jak trafię na jakąś promocję.


4. Avon, perfumowany dezodorant, Infinite Moment

Jakiś czas temu trafiłam na Allegro na tani zestaw Infinite Moment: woda toaletowa, roletka, dezodorant.  Spodobał mi się zapach na perfumowanej kartce w katalogu.  Niestety rzeczywisty zapach nie miał z nim nic wspólnego. Wody i roletki pozbyłam się szybko, a dezodorant wykończyłam jako, że już go nadpoczęłam. Nie lubię takich produktów, bo najzwyczajniej w świecie nie chronią, nie są przecież antyperspirantami, dla mnie to po prostu zbędny kosmetyk.
Nie pamiętam ceny. Opakowanie 75 ml.

Nie kupię ponownie.





1. Soraya, Krem ochronny wodoodporny do twarzy SPF 30

Początkowo bałam się, że będzie mnie zapychał, ale nic z tych rzeczy. Stan mojej buzi nie pogorszył się podczas używania tego kremu. Ma dość treściwą konsystencję, ale łatwo się rozsmarowuje i nie bieli.  Skóra trochę się w nim świeci - jak to w filtrze (wspomagam się pudrem Jadwigi), ładnie leży na nim makijaż.  Nie podrażnił mojej skóry, chroni, nie spowodował pojawienia się zaskórników. Wg mnie to świetny produkt w niskiej cenie. Pełna recenzja: klik!
Opakowanie 50 ml / ok. 10 zł.

Kupię ponownie.


2. Biochemia Urody, hydrolat oczarowy

Hydrolaty uwielbiam, używam od kilku lat i nie zamierzam ich porzucać. Świetnie działają na moją cerę, nie podrażniają, nie wysuszają. Używam ich jako toników, a także wody termalnej. Świetnie nadają się do odświeżania skóry bądź scalenia makijażu. Hydrolat oczarowy jest delikatny, nie wysusza, regeneruje, łagodzi. Świetny produkt.
Opakowanie 200 ml /  17.90 zł

Kupię ponownie.


3. Everyday Minerals, róż Viki's Radiant Creation

Bardzo polubiłam ten róż i szkoda mi, że już się skończył. Ma bardzo fajny kolor,  taki różowo brązowy, zawiera drobinki, które w jego przypadku mi nie przeszkadzają, ponieważ efekt na skórze nie jest przesadzony - delikatnie rozświetla. Bardzo ładnie wygląda na mojej jasnej twarzy mimo, że on sam do najjaśniejszych nie należy. Rozświetla cerę i ładnie można nim wymodelować policzki. Róż jest trwały i mega wydajny - jak to minerały. 
Na zdjęciu powyżej opakowanie 1 g.
Opakowanie 4,8 g kosztuje  ok. 49 zł.  


Kupię ponownie.


4. OEPAROL, Balance, pomadka ochronna do ust (malina)

Opakowanie zawiera tylko 3,6 g produktu.  Pomadka jest półtwarda, dobrze rozsmarowuje się na ustach, lekko nabłyszcza. Pod względem trwałości wygrywa z Neutrogeną. Niestety ma sztuczny, bliżej mi nieokreślony zapach.  Nie pozostawia białych śladów.  Przy bardzo wysuszonych ustach - efekt nawilżenia był krótkotrwały. Pełna recenzja: klik!
Opakowanie 3,6 g / ok. 7 zł

Możliwe, ze kupię ponownie (ale wersję z wiesiołkiem). Moje usta wróciły do normalności, chcę ponownie sprawdzić działanie tej pomadki.





To by było na tyle. :-) Nie ma tego dużo, ale i tak jestem zadowolona. Zobaczymy jakie zużycia przyniesie kolejny miesiąc.


A jak u Was lipcowe denko? Dużo udało Wam się zużyć? 
Znacie produkty, które opisałam powyżej?

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Wyniki lipcowego rozdania

Krótko, aby nie przedłużać. :-) Dziękuję Wam wszystkim za udział w zabawie. Paczuszka z zapakowaną nagrodą czeka już jedynie na adres Zwyciężczyni, którą zostaje...


wypad



źródło zdjęcia klik!



Gratuluję i czekam na adres, podeślij mi go proszę tutaj: 34onelove@gmail.com. 
Paczkę postaram się wysłać jutro, max w środę. :-)


Tymczasem zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, gdzie do wygrania są kosmetyki Mrs. Potters: klik!

piątek, 3 sierpnia 2012

Rimmel: Match Perfection Blush, 001 Light

Już od dawna noszę się z zamiarem napisania recenzji tego różu, dzisiaj nic mi nie stoi na przeszkodzie, zdjęcia gotowe czekają w aparacie, więc nawet pochmurna pogoda niestraszna.
Poniższy róż to najjaśniejsza wersja z całej serii. Mam jasną cerę i pod takim kątem oceniam ten produkt.


Rimmel, Match Perfection Blush, 
róż do policzków, kolor 001


źródło zdjęcia: klik!


Opis producenta:

Róż idealnie dopasowuje się do odcienia skóry i zapewnia naturalny rumieniec dzięki technologii Smart - Tone. Dostępny w 3 wersjach kolorystycznych.


Róż zamknięty jest w dość sporych rozmiarów okrągłym, plastikowym opakowaniu. Wieczko (zakręcane) jest bardzo podatne na zarysowania i uszkodzenia. Róż dostępny w 3 odcieniach. Grubo zmielony, kruszy się. Ważny 30 mc od dnia otwarcia. Pojemność: 15g.




           Tłoczenie widoczne na powyższym zdjęciu przykuło moją uwagę od razu - przyznaję. :-) Lubię takie bajery, cieszą oko. Mój róż w najjaśniejszym odcieniu 001 ma delikatną pigmentację i do tej pory nie zdarzyło mi się zrobić nim sobie krzywdy. Szczerze mówiąc nie wiem czy ta pigmentacja nie jest aż nazbyt delikatna. Lubię naturalnie wyglądający makijaż i stawiam ten efekt ponad wszystkim, ale mimo wszystko ten róż mógłby być nieco bardziej wyraźny. W opakowaniu możemy dostrzec minimalne drobinki, ale już po aplikacji na skórze nie są widoczne. Nakładam ten produkt na policzki mieszając ze sobą wszystkie trzy kolory. Wykończenie jakie osiągniemy przy użyciu tego różu jest matowe, policzki są wygładzone.
           Niewątpliwą wadą tego różu jest to, że okropnie się kruszy. Przy każdej aplikacji pędzlem, wszędzie dookoła zbiera się proszek. Trwałość raczej średnia. Moja cera obecnie nie sprawia mi żadnych kłopotów, unormowała się, nie przetłuszcza się tak jak kiedyś, a mimo to róż utrzymuje się dość krótko. Sądzę, że u osób z tłustą cerą w ogóle się nie sprawdzi.
Nie spowodował pogorszenia się stanu cery, zero podrażnień, zapchania porów, alergii.
Ogólnie - średniak w dość wygórowanej cenie. Rzadko po niego sięgam.


Na zdjęciu nałożyłam palcem dwie grubsze warstwy różu. Po roztarciu kolor traci swoją (i tak dość kiepską) intensywność.






Plusy:
+ możliwość mieszania kolorów
+ naturalny efekt 
+ matowy
+ nie tworzy plam
+ trudno zrobić nim sobie krzywdę
+ pojemność 15 g

Minusy:
-  słaba pigmentacja
- słaba trwałość
- aż nazbyt delikatny efekt
- kruszy się
- cena (w stosunku do jakości zbyt wysoka)


Dostępność: drogerie, szafy Rimmel
Cena: ok 25 zł / 15g



Uważam, że w tej cenie można znaleźć coś lepszego, tego ze swojej strony nie polecam. Jestem bardzo ciekawa bronzerów z serii Match Perfection. Może używała go któraś z Was? Co sądzicie o moim różu w wersji Light?

środa, 1 sierpnia 2012

Pierwsze urodziny bloga + konkurs! :-) [KONKURS ZAMKNIĘTY]

Wczoraj mój blog obchodził swoje pierwsze urodziny. Choć już od miesiąca myślałam o tej dacie, to kiedy wreszcie nadeszła, zupełnie o tym zapomniałam.
Aj, tak to tylko ja potrafię! ;-)


źródło zdjęcia: klik!

Chciałam podziękować Wam za obecność, każdy komentarz, mejl i dobre słowo. :-) To dzięki Wam, mój blog istnieje i wciąż się rozwija. Stronę założyłam dokładnie rok temu nie mając w ogóle świadomości, że tak polubię blogowanie. Stało się dla mnie niemal codziennością! :-)

Trochę statystyk. :-)


Mój blog odwiedziło do tej pory 79,660 osób. :-) 693 Czytelniczek postanowiło obserwować mój blog publicznie. W połowie czerwca strona my-love-cosmetics doczekała się swojego konta na Facebooku, które polubiło do tej pory 61 z Was. :-)

 
   


Pod każdym postem znajduję codziennie wiele komentarzy, za które bardzo serdecznie Wam dziękuję! :-) Lubię je czytać, lubię kiedy dzielicie się ze mną swoimi spostrzeżeniami i pomysłami. :-)



Myślę, że urodziny bloga to idealny pomysł na konkurs. :-) Rozdanie, do którego można się jeszcze zgłaszać (klik!) kończy się jutro, a konkurs zacznie dzisiaj i skończy za 3 tygodnie.
Zasady łatwe, aby każdy bez przeszkód mógł wziąć nim w udział. :-) Nagroda została zasponsorowana przez markę Mrs. Pottrer's, która objęła patronat nad konkursem! :-)


DO WYGRANIA SĄ DWA TAKIE SAME ZESTAWY!





W skład nagrody wchodzi:
- Mrs. Potters, szampon, odbudowa i nawilżenie (aloes i jedwab) 500 ml
- Mrs. Potters, ekspresowa odżywka bez spłukiwania, większa objętość (lotos i kolagen) 200 ml
- Mrs. Potters, długopis
to wszystko zapakowane w firmową reklamówkę.

*od siebie do obu nagród dorzucę jeszcze jakąś niespodziankę! :-)



ZASADY ROZDANIA!

Aby wziąć udział w zabawie:

Musisz:
- być publicznym obserwatorem mojego bloga,
- podać swój adres mejlowy
- polubić Mrs. Potters na facebooku: klik!
- odpowiedz na pytanie:
jak najchętniej spędziłabyś swoje wymarzone wakacje?



Możesz:
- dodać mnie do blogrolla 
- dodać informację o moim rozdaniu (notka na blogu, podlinkowane zdjęcie nagrody w pasku bocznym, bądź info na facebooku)
- polubić mój blog na facebooku klik!


Wzór:

Obserwuję jako:
E-mail:
Lubię Mrs. Potters na Facebook jako: (imię i pierwsza litera nazwiska)
Odpowiedź na pytanie:
Blogroll: TAK/NIE (jeśli tak, podaj adres bloga)
Info o rozdaniu: TAK/NIE (jeśli tak, napisz gdzie dodałaś informację i podaj bezpośredni link)
Lubię My-Love-Cosmetics na facebooku jako: (imię i pierwsza litera nazwiska)



___

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest blog http://my-love-cosmetics.blogspot.com/, a sponsorem nagrody Mrs. Potters.
2. Czas trwania konkursu: 01.08-22.08.2012 (trzy tygodnie)
2 a) Wysyłka tylko na terenie POLSKI.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu musisz być osobą pełnoletnią lub uzyskać zgodę rodziców.
4. Zasady konkursu: 
Aby wziąć udział w konkursie należy:
- publicznie obserwować mojego bloga
- podać swój adres mejl (do weryfikacji przy kontakcie w sprawie nagrody)
- polubić funpage Mrs. Potters.
- odpowiedzieć na pytanie konkursowe:  jak najchętniej spędziłabyś swoje wymarzone wakacje?
Aby zwiększyć swoje szanse należy:
- dodać mój blog do blogrolla
- umieścić informację o moim rozdaniu (obojętnie gdzie: facebook, notka na blogu, pasek boczny z rozdaniami) i podać link.
- polubić mój blog na facebooku
5. Zwycięzca  zostanie wybrany na podstawie odpowiedzi na zadane pytanie, przedstawione na blogu w terminie 3 dni od zakończenia konkursu. Na mejla z danymi adresowym zwycięzcy czekam 7 dni, jeśli nie zgłosi się – wybiorę kolejną osobę.
5 a. Wysyłka nagrody nastąpi do 3 dni roboczych od otrzymania mejla z danymi do wysyłki.
6. Nagrody są dwie jednakowe, zawierają:
- Mrs. Potters, szampon, odbudowa i nawilżenie (aloes i jedwab) 500 ml
- Mrs. Potters, ekspresowa odżywka bez spłukiwania, większa objętość (lotos i kolagen) 200 ml
- Mrs. Potters, długopis
to wszystko zapakowane w firmową reklamówkę
* + niespodzianka

6 a. Produkty są nowe, nieużywane.
7. Biorąc udział w konkursie akceptujesz warunki Regulaminu i wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych ( Dz.U.Nr.133 pozycja 883 z późn.zm.) Wyrażasz również zgodę na publikację na blogu http://my-love-cosmetics.blogspot.com/ swojego nicku.
8. Wszelkie pytania proszę kierować na mejla: 34onelove@gmail.com




Zapraszam do udziału w konkursie! :-)

wtorek, 31 lipca 2012

Calypso: Natural Demake - Up (gąbki do demakijażu)

Jakiś czas temu otrzymałam te gąbki w Rossmannie jako gratis do większych zakupów. Na poniższym zdjęciu widać dwie pojedyncze gąbeczki, jednak we wspomnianej drogerii sprzedawane są opakowania po dwie sztuki.

Calypso Natural Demake - Up 



Opis producenta:


Celulozowe gąbeczki do demakijażu wzbogacone włóknami bawełny. Niezwykle 
miękkie i delikatne dla skóry. Są hipoalergiczne, dlatego mogą być stosowane przez osoby o wrażliwej skórze.



Gąbka o kształcie elipsy o wymiarach około 8,5 x 7,0 x 1,0 cm. Jest w kolorze morelowym, miękka w dotyku, póki co zachowuje swój kształt.

              Nie przepadam za gąbkami. Mam do nich jakiś niesmak. Kiedyś nakładałam podkład gąbeczkami do makijażu, ale szybko je porzuciłam na rzecz pędzli. Gąbki kojarzą mi się z siedliskiem bakterii, dlatego początkowo nie zamierzałam w ogóle po nie sięgać. Któregoś dnia przy myciu buzi, ów gąbki rzuciły mi się w oczy, wtedy zdecydowałam, że spróbuję i zobaczę co mają do zaoferowania. :-) 
              Po wyszorowaniu i wymasowaniu pomalowanej podkładem mineralnym buzi olejkiem myjącym, nasączam gąbkę wodą i przecieram nią buzię. Po każdym przetarciu skóry, gąbeczkę opłukuję w wodzie i tak w kółko. Gąbka jak gąbka - robi co ma robić -  dobrze ściera produkt myjący, a także pozostałości makijażu. Buzia wydaje się być bardziej gładka po użyciu tego akcesoria aniżeli wtedy, kiedy zmywam makijaż samymi rękoma. Nie odnotowałam żadnych podrażnień czy pogorszenia się stanu cery.
Jakość wykonania jest ok, gąbka nie rozlatuje się, nie zrobiła się też szorstka, dość szybko schnie.



Przy używaniu gąbek należy szczególnie przestrzegać higieny, polecam mycie po każdym skorzystaniu.



* Po wysuszeniu gąbka robi się twarda i kurczy się - wystarczy zmoczyć ją wodą aby na nowo stała się miękka i większa.



Dodam jeszcze, że spokojnie można używać ich także do zmywania maseczek lub glinek. :-)



Plusy:
+ jest miękka, nie podrażnia skóry
+ nie rozlatuje się, zachowuje swój kształt
+ dobrze usuwa makijaż
+  tania
+ szybko schnie

Minusy:
- brak

Dostępność: Rossmann (nie wiem czy gdzieś jeszcze są)
Cena: 4,99 zł / 2 sztuki


Znacie je? Używacie gąbeczek do demakijażu twarzy? 

niedziela, 29 lipca 2012

Pierre Rene: Color Balm, pomadka do ust ( kolor 28 i 29)

Pomadki z serii Color Balm to nowość w ofercie marki Pierre Rene. Bardzo ucieszyłam się na propozycję ich przetestowania, bo lubię kolorowe kosmetyki do ust. Trochę obawiałam się, że moje usta nie będą jeszcze gotowe do fotografowania, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej. Trochę suche są od razu po przebudzeniu, w ciągu dnia wciąż używam pomadki nawilżającej, ale w porównaniu do czasu podczas kuracji, teraz sięgam po nią bardzo sporadycznie. :-)


Color Balm to połączenie lipglossa i balsamu do ust z lekko koloryzującym efektem.

Pierre Rene: Color Balm pomadka do ust 




Pomadka dostępna jest w 30 różnych odcieniach, niektóre zawierają drobinki, inne nie. Opakowanie tego produktu to małych rozmiarów tubka z zatyczką. Nie ma prostej podstawy, dlatego nie postawimy jej pionowo. Przy lekko śliskich dłoniach dość ciężko jest je otworzyć, chodzi dość opornie. Pomadki mają przyjemny, lekki zapach i miękką konsystencję.
Każda pomadka zawiera 2 g kosmetyku i jest ważna 12 mc od daty otwarcia.


No 29 Extreme Nude

Uwielbiam wszelkie nudziaki, więc i ten bardzo przypadł mi do gustu. Kolor wygląda bardzo naturalnie i ładnie prezentuje się na ustach. Nie ma żadnych drobinek. Konsystencja pomadki jest dość miękka, łatwo rozprowadza się na ustach, jednak przy aplikacji należy uważać aby nie przedobrzyć. Zbyt duża ilość nałożonych warstw, powoduje, że pomadka uwidacznia każde załamanie. Z daleka tego oczywiście nie widać. Jeśli chodzi o trwałość to jest zadowalająca. Pomadka nie skleja ust, ani ich nie wysusza.
Lubię siebie w tym kolorze. :-)






No 28 Glicine

Kiedy zobaczyłam tę pomadkę po raz pierwszy, jeszcze w opakowaniu, to powiem szczerze - kolor mnie przeraził. :-) Mocno cukierkowo landrynkowy róż z mnóstwem drobinek. Już pierwsza aplikacja zweryfikowała kolor pomadki i uspokoiła mnie. Kolor który nadaje ustom jest delikatny, dzięki niej ładnie błyszczą. Drobinki fakt - widoczne, ale są bardzo drobne, subtelne i niewyczuwalne. Nie przepadam za drobinkami w kosmetykach do ust, ale te spokojnie mogę zaakceptować. Pomadka podobnie jak ta w odcieniu nude, ma miękką konsystencję, łatwo się ją nakłada. Nie wchodzi w załamania jak poprzednik. Podobnie jak przy wcześniejszej pomadce - trwałość zadowalająca, nie skleja ust, nie wysusza ich.




 Plusy:
+ duży wybór kolorów
+ łatwość aplikacji
+ ładny, delikatny efekt
+ można stopniować efekt poprzez dodanie kolejnych warstw
+ nie skleja ust
+ trwałość
+ nie wysusza
+ cena

Minusy:
- brak podanego składu na opakowaniu
-  trudno otwierające się opakowanie


Dostępność: drogerie: Jasmin Stars, kosmetyki tej marki widuję także w Naturze i osiedlowych drogeriach
Cena: 9,99 zł / 2 g

* Pomadki otrzymałam nieodpłatnie od Pierre Rene


Co uważacie o efekcie jakie dają te pomadki? Używałyście ich? Skusicie się na któryś z 30 kolorów? :-)

piątek, 27 lipca 2012

SLEEK Make Up: I-Divine, paleta 12 cieni STORM (dużo zdjęć)

Paletki Sleek to moje odkrycie zeszłego roku. Opisywałam na blogu już Oh So Special, Bad Girl, Chaos i The Original. Dzisiaj recenzji doczekała się bardzo udana paletka Storm. :-)






Opis producenta:

Każda z palet i-Divine zawiera 12 kolorów, dzięki którym podkreślimy swój wygląd. Cienie są trwałe, aksamitne, posiadają miękką konsystencję i długo utrzymują się na powiekach. Niektóre cienie są matowe, inne perłowe, co pozwala na stworzenie własnych, nawet najbardziej wymyślnych kombinacji kolorystycznych.


Plastikowa, ale solidna, czarna paletka kryje w sobie 12 cieni głównie perłowych, ale są również maty. Na każdym cieniu widać typowe dla marki Sleek tłoczenie. Cienie mają bardzo dobrą pigmentację, są aksamitne.
Opakowanie zawiera duże lusterko i podwójny aplikator.


Paletka bardzo w moim guście. :-) Znajdujące się tutaj kolory posłużą nam do stworzenia  makijaży zarówno dziennych jak i wieczorowych. Podobnie jak w pozostałych paletkach (mam tutaj na myśli posiadane przeze mnie OSS, Original i Bad Girl) cienie są bardzo dobrze napigmentowane (w zasadzie wyjątkiem jest tylko górny brąz). Cienie ładnie rozprowadzają się na powiece, bez problemu można je rozetrzeć i stworzyć efekt przydymionego oka. Dobrze trzymają się na powiece, nawet bez bazy. Do minusów zaliczam to, że trochę się osypują.

Jestem fanką paletek Sleeka. :-) Storm mnie nie rozczarowała. Uważam, że to fajny zestaw dobrych jakościowo cieni w rozsądnej cenie.

Plusy:
+ świetne połączenie kolorów
+ jakość
+ trwałość
+ pigmentacja
+ lusterko  i aplikator w zestawie
+  łatwość aplikacji
+ aksamitna konsystencja
+ cena

Minusy:
- cienie trochę osypują się



(cienie nałożone na sucho, bez bazy)

w domu bez słońca:


na dworze w słońcu:






Dostępność: np. Alledrogeria
Cena: 27,90 zł / paletka


To kolejna bardzo udana paletka Sleeka, jestem z niej zadowolona. :-) Górnymi cieniami ciężko zrobić sobie krzywdę, mimo, że są dobrze napigmentowane, to ich jasne kolory są odpowiednie nawet do nauki makijażu. Dolne kolory - ciemniejsze, są ładnym dopełnieniem całości.


*Paletkę otrzymałam nieodpłatnie od sklepu Alledrogeria


Macie paletkę Storm? Posiadacie w swojej kolekcji paletki Sleeka? Z której jesteście najbardziej zadowolone?

czwartek, 26 lipca 2012

Wibo: Express Growth, lakier multiwitaminowy nr 395

Dawno nie pojawił się na blogu lakier do paznokci, więc dzisiaj spieszę to nadrobić. :-) Niełatwo uchwycić go idealnie na zdjęciach, ale kolor poniżej dość dobrze oddaje rzeczywisty odcień.





Lakier w typowej dla tej serii buteleczce, mieszczącej 8,5 ml produktu. Pędzelek wygodny. Emalia dobrze kryje płytkę, dwie warstwy w zupełności wystarczą (tyle właśnie widać na załączonym zdjęciu). Nie ma mowy o zaciekach czy smugach. Szybko schnie i jest trwały - inne kolory z tej serii, które posiadam w swojej kolekcji, zachowują się dokładnie tak samo, dlatego uważam że to na prawdę udane produkty.
I na koniec cena. :-) Udało mi się go kupić za 2,99 zł (!) i jestem bardzo niepocieszona, że trafiłam na ostatnią sztukę, ponieważ cała półka z przecenionymi lakierami była już wyczyszczona. Jeśli chodzi o powód tak niskiej ceny - było to z okazji otwarcia nowego Rossmanna.

Na opakowaniu widnieje napis, że lakier zawiera proteiny soi, wapń i witaminy A,C,E.


Plusy:
+ różnorodność kolorów
+ trwałość
+ krycie
+ wygodny pędzelek
+ pojemność
+cena

Minusy:
- brak

Dostępność: Rossmann
Cena: Ok. 5 zł / 8,5 ml


Podoba Wam się taki kolor?

środa, 25 lipca 2012

Zakupy kosmetyczne. :-)

Post z serii zakupowych. Wczoraj dotarło do mnie zamówienie ze sklepu Paatal, poniżej kosmetyki, które znalazły się w paczce. :-) Za całość zapłaciłam niecałe 50 zł.




I krótki opis poszczególnych kosmetyków:

- Manhattan, Duo Eyeshadows Sexy Plexi nr 51d Bling Pink - cienie do powiek (3,85 zł)
- Rimmel, Colour Musse Cień w musie 004 tester (2,61 zł)
- Sally Hansen, morelowy krem do skórek (8,50 zł)
- Sally Hansen, Emery Boards - dwustronne pilniczki do paznokci 12 sztuk (4,60 zł)
- Dabur, Red Rose Water - Woda różana 250 ml, (11,00 zł)
- Henna Treatment Wax, odżywcza maseczka do włosów, Natural Classic 480g (11,82 zł)
- Biosilk, Thermal Shield Spray do ochrony przed temperaturą 50 ml (7,50 zł)

A to dostałam jako gratis:
CCUK, Puder prasowany 13 Tea Rose
- L'ambre, super action, tusz do rzęs, czarn


I na koniec coś na osłodę, smaczne bananowe ciacha z Biedronki. :-)




Znacie któryś z tych kosmetyków? :-) O czym chciałybyście poczytać w pierwszej kolejności? :-)

poniedziałek, 23 lipca 2012

OEPAROL: Balance, pomadka ochronna do ust (malina)

Kolejna zużyta przeze mnie pomadka ochronna. Jak widzicie tego rodzaju kosmetyki schodzą u mnie w ekspresowym tempie. Na szczęście moje usta dochodzą już do formy i wyglądu sprzed kuracji, więc lada moment będę mogła wyswobodzić się z tego ciągłego nawilżania suchej skóry. :-)


OEPAROL, pomadka ochronna do ust w wersji malinowej




Opis producenta:


Oeparol Balance pomadka ochronna do ust zawierająca wysokiej jakości naturalne składniki, w tym "tłoczony na zimno" olej z nasion wiesiołka.
 Preparat przeznaczony jest do codziennej, systematycznej pielęgnacji ust. Natłuszcza je i zabezpiecza przed pękaniem i wysychaniem oraz chroni przed negatywnym wpływem promieniowania słonecznego.


Białe, plastikowe opakowanie pomadkę zapakowano dodatkowo w kartonik. Kosmetyk to lekko żółtawy sztyft, półtwardy. Posiada sztuczny zapach. Delikatnie nabłyszcza usta. Opakowanie zawiera 3,6 g kosmetyku.




              Plastikowe opakowanie wygląda mniej solidnie aniżeli w przypadku pomadki np. Neutrogeny, ale przetrwało czas użytkowania, więc nie mam zastrzeżeń. Sztyft jest krótki, zawiera tylko 3,6 g kosmetyku, zużyłam go w ekspresowym tempie - dlatego wydaje się być mało wydajny (bierzcie jednak pod uwagę to, że moje usta na prawdę wymagały solidnego, niemal ciągłego nawilżania). W tym miejscu muszę dodać, że pomadki, których używałam do tej pory zawierały o 1/4 kosmetyku więcej czyli 4,8 g dlatego uważam, że Oeparol na ich tle wypada słabiej.
              Pomadka jest półtwarda, dobrze rozsmarowuje się na ustach, pozostawia je lekko nabłyszczone. Jeśli chodzi o malinę - nie wyczuwam jej w ogóle, a szkoda, bo to właśnie jej zawartość nakręciła mnie mocno do testowania. Zapach jest bardzo sztuczny, nie wiem do czego go przyrównać, mimo to, przyznaję, że nie przeszkadzał mi w użytkowaniu. Nałożony na usta sztyft, dość długo utrzymuje się na skórze, aplikowałam go nieco rzadziej niż Neutrogenę. Nie pozostawia białych śladów, ściera się (a może raczej - wsiąka?) równomiernie. Ładnie natłuszcza usta, sprawia, że wyglądają lepiej, jednak nawilżenie w moim przypadku okazało się być raczej krótkotrwałe, szkoda. 


Poniżej porównanie nowych, nieużywanych jeszcze pomadek. 
Ta krótka to Oeparol, ta dłuższa Neutrogena.





Skład: Petrolatum, Paraffinum Liquidum, Ricinus Communis Oil, Cera Alba, Cera Microcristallina, Lanolin, Paraffin, Oenothera Paradoxa Oil, Isopropyl Myristate, Parfum, Theobroma Cacao Butter, Tocopheryl Acetate, Propylparaben, BHA


Plusy:
+ nawilża, natłuszcza, wygładza
+ dość długo utrzymuje się na ustach
+ dobra konsystencja
+ tłoczony na zimno wiesiołek
+ dostępność
+ cena

Minusy:
- chemiczny zapach
- słabe nawilżenie
- zawartość parafiny i parabenu w składzie
- mała pojemność
- niewydajna

Dostępność: Apteki, Drogerie np. Superpharm
Cena: ok. 7 zł / 3.6 g


Znacie pomadki Oeparol? :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...