wtorek, 21 sierpnia 2012

Oeparol: HYDROSENSE płyn micelarny do demakijażu

Płyny micelarne to świetny wynalazek. Mleczek do demakijażu nigdy nie lubiłam. Czułam, że moja skóra ich nie znosi. Zbawieniem okazały się lekkie preparaty z zawartością miceli. :-)
Dobór odpowiedniego, przy ogromie dzisiejszej oferty sklepowej jest nielada wyzwaniem!


Oeparol, seria Hydrosense, płyn micelarny do demakijażu





Opis producenta:

Formuła micelarna szybko i dokładnie usuwa makijaż twarzy i oczu. 
Idealnie oczyszcza skórę i zapobiega podrażnieniu i przesuszeniu naskórka. 
Po zastosowaniu skóra jest miękka, nawilżona i ukojona. Dzięki łagodnym substancjom oczyszczającym
preparat nie powoduje zaczerwienień i zapewnia skórze uczucie komfortu. 

* "Tym, co odróżnia nową linię Hydrosense od istniejących już na rynku, jest wykorzystanie w jednym kompleksie kwasu hialuronowego i oleju z wiesiołka
To unikalne połączenie uczyni skórę doskonale nawilżoną, miękką i elastyczną."



Płyn znajduje się w przeźroczystej, dość wysokiej butelce z dozownikiem zamykanym na zatrzask. Ma przyjemny zapach, konsystencja płynna. Hypoalergiczny.
Opakowanie 200 ml.




Tego płynu używam do zmywania makijażu oczu i ust, ponieważ do twarzy wybieram takie, które zawierają jak najmniej chemii. ;-)

                Sama aplikacja jest prosta i przyjemna - jak w wypadku tego typu produktów. Nasączamy płynem wacik kosmetyczny i lecimy z demakijażem. Zapach przyjemny, w ogóle mi nie przeszkadza, choć spotkałam się z opiniami, że jest nieco zbyt intensywny. Dozownik ma odpowiedni otwór, dzięki któremu nie wylewa się jednorazowo zbyt dużo produktu. 
A działanie? Tusz, kredkę bądź płynny eyeliner, cienie, błyszczyk/pomadkę zmywa bardzo dobrze i muszę przyznać że jestem z niego zadowolona. Warto nasączony wacik przytrzymać chwilę przy skórze aby rozpuścił kosmetyki - wtedy cały proces demakijażu jest szybszy i prostszy. Nie spowodował u mnie żadnego podrażnienia, szczypania czy ściągnięcia skóry, nie wysuszył. Ogromny plus za to, że nie tworzy uczucia widzenia jakby przez mgłę i nie pozostawia tłustej powłoczki na skórze.
Po użyciu płynu odczuwam przyjemne orzeźwienie, to fajne uczucie, szczególnie w takie upały jakie mamy obecnie. :-)
Ten płyn sprawdza się u mnie bardzo dobrze, wydajność jest niezła - dlatego mogę Wam go polecić.


Skład: Aqua, Capryl Betaine, PEG-8, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Phenoxyethanol/Ethylhexylglycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Biosaccharide Gum-1. Propylene Glycol, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Oenthera Paradoxa Oil, Parfum, Sodium Benzoate, Disodium EDTA, PEG-30 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Hyaluronate.



Plusy:
+ opakowanie z dozownikiem
+ ładny zapach
+ dobrze zmywa makijaż oczu i ust
+ nie wysusza, nie podrażnia, nie ściąga skóry
+ delikatnie orzeźwia skórę
+ nie tworzy uczucia widzenia przez mgłę
+ nie pozostawia tłustego filmu na skórze
+ hypoalergiczny
+ brak parabenów w składzie
+ cena


Minusy:
- dla mnie brak


Dostępność: np. apteki, sklepy zielarskie, Superpharm.
Cena: ok. 12 zł / 200 ml.


Znacie ten płyn micelarny? Lubicie produkty marki Oeparol? Jakie są Wasze ulubione kosmetyki do demakijażu?



poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Be Beauty: green nature, odżywczy krem do rąk (skóra sucha)

Krem do rąk? Lubię i używam, ale nie jest to kosmetyk, który noszę zawsze przy sobie. Nie używam go kilka razy dziennie gdyż moja skóra po prostu tego nie potrzebuje. Jest raczej normalna, nieco ściągnięta jedynie po kąpieli.



Opis producenta:


Green Nature to zielona strefa skutecznej pielęgnacji, bazująca na hypoalergicznych, komfortowych formułach, zawierających naturalne składniki roślinne. 
 Krem do rąk zmniejsza uczucie szorstkości i chroni przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. 
 Przebadane dermatologicznie kosmetyki nie zawierają alergenów ani sztucznych barwników, przez co są dobrze tolerowane przez skórę wrażliwą.


Opakowanie to stojąca, miękka tubka z odpowiednim dozownikiem ułatwiającym aplikację kosmetyku. Lekka konsystencja, szybkie wchłanianie. Kolor biały. Tubka zawiera 75 ml produktu.




Zacznijmy od trzech najważniejszych rzeczy, które wymagam od kremu do rąk - jeśli dany produkt je spełnia, to w zasadzie nie ma żadnych przeszkód - zużywam go do końca. Chodzi o konsystencję, wchłanialność i lepkość. Mój idealny krem do rąk musi mieć lekką konsystencję, powinien szybko się wchłaniać i nie pozostawiać uczucia lepkości. Krem z Be Beauty właśnie taki jest, dlatego polubiłam go od razu. Nie pozostawia tłustego filmu na dłoniach. Przyjemnie pachnie, ładnie nawilża, pomaga zlikwidować uczucie ściągnięcia skóry spowodowane kąpielą. Pozostawia skórę gładką i miłą w dotyku.
Myślę, że to bardzo udany produkt, w niskiej cenie, fajnie pielęgnuje skórę (choć nie wiem jak poradziłby sobie z bardziej wymagającą).
Produkty z tej serii nie zawierają alergenów ani sztucznych barwników. :-) I ciekawostka - są produkowane przez polską markę Tołpa!

Uważam, że to bardzo udany produkt, moje dłonie go polubiły, jest dla nich wystarczający.

Nie wiem czy ta seria jest jeszcze w sprzedaży, ale jeśli spotkacie kosmetyki Green Nature, to polecam Wam ich zakup (miałam również balsam, który także dobrze się sprawdził).





Plusy:
+ lekka konsystencja
+ szybko się wchłania
+ nie lepi się
+ nie pozostawia tłustej otoczki
+ fajny zapach
+ wydajny
+ miękka tubka, umożliwia wydobycie kosmetyku do samego końca
+ dobrze pielęgnuje i nawilża dłonie
+ cena

Minusy:
- wszędobylska parafina i parabeny w składzie


Dostępność: Biedronka (nie wiem czy produkty z tej serii są jeszcze dostępne)
Cena: 3,99 zł / 75 ml.



Używacie kosmetyków Be Beauty? Który najbardziej przypadł Wam do gustu? Co polecacie? A czego radzicie unikać?

sobota, 18 sierpnia 2012

Smart girls get more, kolor 35 (lakier do paznokci)

Dawno nie pojawił się na blogu lakier do paznokci, więc pokażę Wam ten, który noszę obecnie. Odcień, choć fajnie wygląda na paznokciach nie chce za bardzo współpracować z moim aparatem, dlatego o zdjęciu "na wprost" nie ma właściwie mowy. Zrobiłam mnóstwo fotek i żadna nie oddawała dobrze koloru. Na szczęście ta poniżej idealnie go odwzorowuje.

Smart girls get more, kolor 35




Lakier znajduje się w małej buteleczce która mieści 7 ml produktu. Pędzelek mały, zgrabny, dobrze nanosi produkt. Kolor 35 to fajny, ciemny odcień zieleni, ładnie wygląda zarówno na długich jak i krótkich paznokciach. Aby pokryć płytkę użyłam dwóch nieco grubszych warstw emalii. Lakier ładnie rozprowadza się na paznokciach, nie tworzy smug ani nieestetycznych pęcherzyków powietrza. Dość szybko schnie, a i z trwałości jestem zadowolona.

Uważam, że to dobry lakier w rozsądnej cenie. :-)


Dostępność: dyskont Textilmarket
Cena: 4,99 zł / 7 ml.



Jak Wam się podoba?

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozwiązanie idealne - depilacja woskiem na ciepło

Dzisiaj pokażę Wam przyrząd, który kupiłam jakiś rok temu. Jestem z niego bardzo zadowolona, zdecydowanie ułatwia mi życie. :-) Mowa o podgrzewaczu do wosku.

Tak na prawdę nieco ponad rok temu, po raz pierwszy zdecydowałam się na depilację woskiem na ciepło u kosmetyczki. Odkąd pamiętam zawsze miałam problem z usuwaniem włosków. Próbowałam różnych metod: krem, maszynka do golenia, plastry z woskiem na zimno, pasta cukrowa. Mam jakąś dziwną skórę na nogach, bo od razu po depilacji (nawet dobrą maszynką) jest ona bardzo podrażniona i podrażnienie długo się utrzymuje. Nie ma mowy abym ogoliła sobie nogi tuż, czy nawet kilka godzin przed jakimś wyjściem. W grę wchodzi jedynie golenie podczas wieczornej kąpieli, wtedy skóra przez noc dochodzi do normalności i rano mogę paradować po dworze w spódniczce czy krótkich spodenkach. Częste golenie jest w moim przypadku bardzo uciążliwe, tym bardziej, że nowe włoski szybko mi odrastają, mam jasną karnację i mimo że jestem blondynką, włoski rosną mi grube i czarne przez co są widoczne.

Mimo, że bałam się bólu udałam się do salonu kosmetycznego. Panią Kosmetyczkę, na którą wtedy trafiłam polubiłam od razu, bardzo przyjemna kobieta, zaglądam do niej do tej pory na różnego rodzaju zabiegi upiększające. :-)
Depilacja była szybka, nie obyło się bez bólu, ale był on do zniesienia. Tak jak przewidywałam zaczerwienie było i to dość mocne, utrzymywało się długo. Mimo to, nie żałowałam podjęcia tej decyzji ani przez chwilę. Kiedy podrażnienie zeszło, miałam długi spokój z goleniem nóg to raz. Dwa - były gładkie. Trzy - włoski nie odrosły wszystkie, na prawdę mocno się przerzedziły! Za depilację ud i łydek zapłaciłam wtedy około 80 zł. Po jakimś czasie doszłam jednak do wniosku, że szkoda jest mi wydawać 80 zł co miesiąc (swoją drogą nie tylko na nogach rosną włoski, czyli koszt wizyty byłby zawsze wyższy). ;-)

I wtedy właśnie zaczęłam rozglądać się za urządzeniem przeznaczonym do depilacji. Stwierdziłam że taki proces usuwania włosków jest na tyle prosty, że poradzę sobie sama. Wybrałam się do pobliskiej hurtowni kosmetycznej, kupiłam zestaw, w skład którego wchodziło całe urządzenie + 5 różnych wosków w rolkach. (Woski z tego zestawu zostały już przeze mnie zużyte dlatego ich nie pokazuję). :-)





Koszt takiego zestawu wyniósł mnie wtedy około 90 zł, teraz widzę, że sam podgrzewacz można obecnie nabyć w cenie około 50 zł.

Co potrzebujemy do domowej depilacji woskiem na ciepło?

- podgrzewacz (obecny koszt w hurtowniach to ok. 50 zł)
- wosk (ok. 5-7 zł za sztukę)
- paski (ok. 15 zł za 100 pasków)
- zasypka dla dzieci (do odtłuszczenia skóry przed nałożeniem wosku, ok. 4 zł / opakowanie)
- oliwka (do zmycia pozostałości wosku, ok. 8 zł / opakowanie)

+ ewentualnie kosmetyki łagodzące, kremy bądź też żele znieczulające itd.

Przeciwwskazania:

- popękane naczynka
- żylaki, stany przedżylakowe, zapalenie żył
- ciąża – ostatni trymestr
- alergie
- cukrzyca
- stany ropne i zapalne, owrzodzenia
- łuszczyca
- obrzęki
- świeże blizny
- epilepsja
- świeże rany i ubytki skórne
- niska krzepliwość krwi
- gorączka 



Przedwczoraj byłam na zakupach i dokupiłam dwa kolejne woski, bo akurat mi się skończyły, wzięłam też małe opakowanie pasków. Wygląda to tak:




Sposób użycia: 

rozgrzać wosk w podgrzewaczu do uzyskania konsystencji płynnej. używając rolki nanieść cienką warstwę na fragment skóry owłosionej, którą chcemy poddać zabiegowi depilacji (wzdłuż wzrostu włosa). Nakleić pasek do depilacji i mocnym, zdecydowanym ruchem zerwać pasek pod włos.



Muszę przyznać, że po wielu samodzielnych depilacjach woskiem, skóra chyba się trochę przyzwyczaiła, bo nie reaguje już tak mocnym podrażnieniem. Jestem zadowolona. Zakup takiego urządzenia zwrócił mi się szybko, bo u kosmetyczki musiałabym zostawić dużo więcej pieniędzy. Cenię sobie to, że mogę samodzielnie bądź przy pomocy siostry, w zaciszu domowym przeprowadzić depilację. 
Urządzenie jest bardzo łatwe w obsłudze.



Zalety takiej depilacji i urządzenia:
+ szybko i sprawnie
+ niski koszt zabiegu
+ urządzenie łatwe w obsłudze
+ możemy pozwolić sobie na zabieg w zaciszu domowym
+ włoski odrastają słabsze, jest ich mniej
+ spokój z codziennym goleniem (ja używam wosku mniej więcej raz / miesiąc)

Minusy:
- trochę boli (ale wiadomo, każdy w innym stopniu reaguje na ból)



Dostępność: hurtownie kosmetyczne, Allegro
Cena: rok temu za zestaw podgrzewacz + 5 wosków zapłaciłam ok. 90 zł



Jaką metodę depilacji preferujecie? :-) Używacie wosku na ciepło? Chodzicie do kosmetyczki czy kombinujecie same w domu?

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Everyday Minerals: cienie i róż.

Nie było mnie kilka dni w blogosferze. Powód? Najzwyklejszy brak czasu, przepraszam! Szybciutko wracam z recenzją trzech produktów Everyday Minerals. :-) Minerały uwielbiam, podkreślam to na każdym kroku. Skóra w nich oddycha, wygląda naturalnie, mimo to - umiejętnie nałożone - potrafią ukryć na prawdę sporo niedoskonałości. Jeśli chodzi o kolorówkę to jest ona bogata w mnóstwo odcieni, które pięknie można ze sobą komponować. :-)


Na zdjęciach poniżej znajdują się dwa cienie w roletkach: Flora i Silent Current, a także róż w słoiczku: Rhapsody in peach.




Rhapsody in peach

Zacznijmy od różu. Zakochałam się w nim od pierwszej chwili. :-) Wspomnę może o tym, że znam minerały Everyday Minerals, ich kosmetyków używam na co dzień. 

Na zdjęciu widać słoiczek MINI o pojemność 1,7 g. Ma sitko przez które bez problemu dozujemy produkt. Kosmetyk jest bezzapachowy, nie był testowany na zwierzętach. Konsystencja: sypka. Produkt całkowicie mineralny.

Jest to piękny, koralowy odcień, wpadający w nienachalną pomarańczkę, dostrzegam w nim delikatne drobinki. Pojemność 1,7 g może wydawać Wam się niewielka, ale uwierzcie - minerały są ogromnie wydajne, nieduża ilość spokojnie wystarcza do stworzenia makijażu.
Rhapsody in peach ładnie rozprowadza się na skórze, ja używam do aplikacji miękkiego pędzla do różu Hakuro. Pigmentacja - godna uwagi, na poniższym zdjęciu widać dwie cienkie warstwy różu!




Na mojej buzi róż utrzymuje się długo, na prawdę, nie wymaga u mnie żadnych poprawek w ciągu dnia. Trochę się ściera - wiadomo, ale jest to równomierne. Róż nie tworzy smug ani plam. Efekt można stopniować. Nakładam go na podkład mineralny - w zależności od tego, po który sięgnę, zazwyczaj jest to Lumiere bądź Lily Lolo. Niedoskonałości zakrywam korektorami marki Everyday Minerals. Pokazywałam je tutaj: klik!

Uzyskany efekt to ładnie i przede wszystkim zdrowo wyglądające, zarumienione policzki. Uważam, że to na prawdę udany odcień. :-) Jestem z niego niesamowicie zadowolona! :-)

Dostępność: Kosmetyki-mineralne.com
Cena: 25,90 zł / 1.7 g (w sklepie dostępny również tester i pojemność BIG)



Flora i Silent Current

Czas na cienie. Oba zamknięte są w podłużne, solidne tubki, zakończone kulką. Ciekawe rozwiązanie, gdyż aplikacja może przebiegać bez użycia pędzelka do makijażu. Przyznam szczerze, że mi jednak wygodniej operować pędzlem dlatego przy każdej aplikacji ściągam kulkę. :-)

Cienie są bezzapachowe, naturalne, nie testowane na zwierzętach.

Flora - naturalny odcień, perłowy, zawiera niewielkie, ładnie mieniące się drobinki, uniwersalny. Trochę brązowy, trochę łososiowy.
Silent Current - perłowy, zawiera niewielkie, ładnie mieniące się drobinki. Jest to ciekawy odcień zieleni, jakby ciemny turkus.


Bez bazy (warstwa nałożona kulką). Pędzelkiem efekt jest bardziej wyrazisty. 



Z bazą (warstwa nałożona kulką). Pędzelkiem efekt jest bardziej wyrazisty.



Pigmentacja raczej średnia - zależy co kto lubi. Na bazie trzymają się bardzo ładnie, dodatkowo wydobywa ona z nich intensywniejszy odcień. Cienie ładnie poddają się rozcieraniu, delikatnie się osypują. Nie podrażniły moich oczu. Flora to zdecydowanie "mój" kolor gdyż jestem ogromną fanką brązowych cieni. Silent Current - przyznaję- ładnie prezentuje się w połączeniu z powyższym kolorkiem. :-) Cienie są bardzo wydajne. Z pewnością minusem, o którym należy wspomnieć jest ich cena. Proponuję polować na promocje. :-)


Dostępność: Kosmetyki-mineralne.com  (obecnie nie widzę koloru Flora w sklepie, ale zajrzyjcie - jest mnóstwo innych odcieni :-) )
Cena: 20,90 zł / 1g



Minerały uwielbiam od kilku lat, to właśnie przejście na naturalną kolorówkę sprawiło, że moja cera zaczęła wyglądać lepiej. Z całego serca Wam je polecam. Podkład mineralny to produkt, z którego chyba każda zmęczona podkładami drogeryjnymi cera będzie zadowolona. :-)


*produkty otrzymałam nieodpłatnie od Kosmetyki-Mineralne.com



Znacie kosmetyki Everyday Minerals? :-) Które przypadły Wam do gustu? A może dopiero planujecie przygodę z naturalnymi kosmetykami do makijażu? :-)

środa, 8 sierpnia 2012

E-naturalne.pl: Krem nawilżający z ekstraktem z prawoślazu i hydromanilem (kręcimy wspólnie krem)

Pisałam ostatnio na Facebooku o tym, że przymierzam się do własnoręcznego ukręcenia kremu nawilżającego do twarzy. Jako, że do kosmetyków, które nakładam na buzię podchodzę z pewną dozą nieśmiałości (boję się o zapchanie) to szczególnie zwracam uwagę na ich skład. Przetestowałam w swoim życiu całą masę kremów drogeryjnych, które nie robiły absolutnie nic, albo jeszcze gorzej - szkodziły. Ogromna ilość chemii w nich zawarta nie wpływa dobroczynnie na moją cerę.


Krem, o którym dzisiaj mowa składa się z kilku składników, a mianowicie:


Baza kremowa (97,5% naturalna) – 40 g

Hydromanil – 2 g

Ekstrakt z Prawoślazu lekarskiego - 2g

NMF - 1 g

Olej ze słodkich migdałów – 2 g

(do zestawu dołączono również słoiczek, naklejkę i pipetkę)


Na stronie sklepu znajdziemy informację, że jest to łagodny krem o właściwościach głęboko nawilżających, który pozwala utrzymać odpowiedni poziom wilgotności skóry przez całą dobę. Regeneruje, zmiękcza, wygładza, opóźnia proces starzenia się skóry, pomaga utrzymać zdrowy i młody wygląd skóry. Chroni przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych i środowiska.



Jestem ogromnie ciekawa czy ten krem się u mnie sprawdzi, ale recenzji dzisiaj nie będzie, bo jestem dopiero na początku testów. Dzisiaj przychodzę do Was z wizualizacją jak łatwo jest taki kremik sobie samemu przygotować w domu. :-)



Krem nawilżający z ekstraktem z prawoślazu i hydromanilem
- krok po kroku.

1. Najpierw przygotujmy sobie wszystko co będzie nam potrzebne do stworzenia kremu. Zestaw zawiera wszystko poza hydrolatem (czyli wodą kwiatową) którą musimy dokupić. Hydrolatów u mnie w domu zawsze dostatek, więc dla mnie to nie problem, tym bardziej, że potrzebujemy tylko 3 ml tego produktu.






2. Do bazy kremowej za pomocą pipetki dodajemy 3 ml ulubionego hydrolatu (ja wybrałam zieloną herbatkę), a także olej ze słodkich migdałów, który dołączono do zestawu. Całość mieszamy ze sobą, ja użyłam drewnianej szpatułki, choć myślę że spokojnie nada się do tego celu powyższa pipetka, bo nie będzie nam już potrzebna.




3. Następnie do naszego słoiczka wlewamy całą zawartość trzech dołączonych tubek, czyli: hydromanil, NMF, i ekstrakt z prawoślazu lekarskiego. I znowu wszystko ze sobą mieszamy.



4. Otrzymany krem przybrał bardzo lekką konsystencję, która szybko wchłania się w skórę do matu, nie ściąga jej, jak na razie nie odnotowałam żadnych podrażnień czy powstawania zaskórników. Krem jest bezzzapachowy, ale jeśli Wam to przeszkadza, możecie dodać do niego jeszcze jakiś olejek eteryczny. W zestawie była jeszcze naklejka, którą na koniec można nakleić na słoiczek, ale gdzieś mi się zapodziała. :-(





Krem można przechowywać w temperaturze pokojowej do 25 st. C, ale zalecane jest w lodówce.
Termin ważności: 6 miesięcy.

Do kremu możemy dodać jeszcze jakieś produkty - według upodobań, nie ma tu żadnych przeciwwskazań. :-)

 O spostrzeżeniach dotyczących działania kremu napiszę za jakiś czas. Baza kremowa, jak i ekstrakt z prawoślazu i hydromanil zawierają glicerynę, a wciąż nie jestem pewna czy moja cera aby na pewno ją lubi, więc trochę strachu jest. Na mojej buzi nie ma żadnych zmian, poza przebarwieniami, nie chciałabym aby jej stan się pogorszył, trzymajcie kciuki! :-)


Dostępność: E-naturalne.pl
Cena: 24,90 / 50 g.


* krem otrzymałam dzięki współpracy ze sklepem e-naturalne.pl


Lubicie takie gotowe zestawy do samodzielnego przygotowania? Co sądzicie o tego typu kremach? Znalazłyście już krem idealny czy wciąż szukucie?

wtorek, 7 sierpnia 2012

Lipcowe denko

W lipcu udało mi się wykończyć głównie pielęgnację, bo z kolorówki dobił dna jedynie róż Everyday Minerals w kolorze Viki's Radiant Creation. Opakowania, które po sfotografowaniu, wylądowały w koszu znajdują się poniżej:



Szczegółowo:


1. Wellness Beauty, żel pod prysznic "Czarny pieprz i kardamon, Magia Orientu"


       Pochodzi z limitki, już chyba z resztą niedostępnej w Rossmannie. Żel ma typową dla tego typu kosmetyków półpłynną konsystencję. Ma ciekawy zapach, oryginalny choć raczej nie orinetalny. ;-)  Dobrze się pieni, i myje, ale jest mało wydajny.
Opakowanie 200 ml / ok. 5 zł

Nie kupię ponownie - nie ma go już w sprzedaży.


2. Oriflame, Nature Secrets, krem do rąk, jojoba & mango

Ten krem polubiłam za to, że szybko się wchłania. Nie ma tępej konsystencji, dobrze rozsmarowuje się na dłoniach, nie pozostawia tłustej otoczki. Nawilża, ale ja nie mam wymagającej skóry rąk - nie wiem jak sprawdziłby się u innej. Ma fajny owocowy zapach i przyjemne dla oka opakowanie.  W zasadzie nie dopatrzyłam się minusów.
Opakowanie  75 ml / ok. 5 zł

Możliwe, że kupię ponownie.


3. FARMONA: Sweet Secret, Kokosowy sorbet do mycia ciała (Słodki kokos i banany)

To, co nie spodobało mi się w tym  sorbecie to to, że pomimo zawartości SLS w składzie - nie pieni się, przez to jest mało wydajny. Producent obiecał też nawilżenie, którego nie zaobserwowałam (ale i tak używam balsamu więc nie oczekuję od produktu do mycia ciała takiego działania).
Zapach, właściwości myjące, opakowanie  - to wszystko na plus. :-) Lubię ten produkt, ale traktuję go bardziej jako gadżet, bo cenowo wypada średnio. Pełna recenzja: klik!  
Opakowanie 250 ml / ok. 12 zł

Kupię, jak trafię na jakąś promocję.


4. Avon, perfumowany dezodorant, Infinite Moment

Jakiś czas temu trafiłam na Allegro na tani zestaw Infinite Moment: woda toaletowa, roletka, dezodorant.  Spodobał mi się zapach na perfumowanej kartce w katalogu.  Niestety rzeczywisty zapach nie miał z nim nic wspólnego. Wody i roletki pozbyłam się szybko, a dezodorant wykończyłam jako, że już go nadpoczęłam. Nie lubię takich produktów, bo najzwyczajniej w świecie nie chronią, nie są przecież antyperspirantami, dla mnie to po prostu zbędny kosmetyk.
Nie pamiętam ceny. Opakowanie 75 ml.

Nie kupię ponownie.





1. Soraya, Krem ochronny wodoodporny do twarzy SPF 30

Początkowo bałam się, że będzie mnie zapychał, ale nic z tych rzeczy. Stan mojej buzi nie pogorszył się podczas używania tego kremu. Ma dość treściwą konsystencję, ale łatwo się rozsmarowuje i nie bieli.  Skóra trochę się w nim świeci - jak to w filtrze (wspomagam się pudrem Jadwigi), ładnie leży na nim makijaż.  Nie podrażnił mojej skóry, chroni, nie spowodował pojawienia się zaskórników. Wg mnie to świetny produkt w niskiej cenie. Pełna recenzja: klik!
Opakowanie 50 ml / ok. 10 zł.

Kupię ponownie.


2. Biochemia Urody, hydrolat oczarowy

Hydrolaty uwielbiam, używam od kilku lat i nie zamierzam ich porzucać. Świetnie działają na moją cerę, nie podrażniają, nie wysuszają. Używam ich jako toników, a także wody termalnej. Świetnie nadają się do odświeżania skóry bądź scalenia makijażu. Hydrolat oczarowy jest delikatny, nie wysusza, regeneruje, łagodzi. Świetny produkt.
Opakowanie 200 ml /  17.90 zł

Kupię ponownie.


3. Everyday Minerals, róż Viki's Radiant Creation

Bardzo polubiłam ten róż i szkoda mi, że już się skończył. Ma bardzo fajny kolor,  taki różowo brązowy, zawiera drobinki, które w jego przypadku mi nie przeszkadzają, ponieważ efekt na skórze nie jest przesadzony - delikatnie rozświetla. Bardzo ładnie wygląda na mojej jasnej twarzy mimo, że on sam do najjaśniejszych nie należy. Rozświetla cerę i ładnie można nim wymodelować policzki. Róż jest trwały i mega wydajny - jak to minerały. 
Na zdjęciu powyżej opakowanie 1 g.
Opakowanie 4,8 g kosztuje  ok. 49 zł.  


Kupię ponownie.


4. OEPAROL, Balance, pomadka ochronna do ust (malina)

Opakowanie zawiera tylko 3,6 g produktu.  Pomadka jest półtwarda, dobrze rozsmarowuje się na ustach, lekko nabłyszcza. Pod względem trwałości wygrywa z Neutrogeną. Niestety ma sztuczny, bliżej mi nieokreślony zapach.  Nie pozostawia białych śladów.  Przy bardzo wysuszonych ustach - efekt nawilżenia był krótkotrwały. Pełna recenzja: klik!
Opakowanie 3,6 g / ok. 7 zł

Możliwe, ze kupię ponownie (ale wersję z wiesiołkiem). Moje usta wróciły do normalności, chcę ponownie sprawdzić działanie tej pomadki.





To by było na tyle. :-) Nie ma tego dużo, ale i tak jestem zadowolona. Zobaczymy jakie zużycia przyniesie kolejny miesiąc.


A jak u Was lipcowe denko? Dużo udało Wam się zużyć? 
Znacie produkty, które opisałam powyżej?

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Wyniki lipcowego rozdania

Krótko, aby nie przedłużać. :-) Dziękuję Wam wszystkim za udział w zabawie. Paczuszka z zapakowaną nagrodą czeka już jedynie na adres Zwyciężczyni, którą zostaje...


wypad



źródło zdjęcia klik!



Gratuluję i czekam na adres, podeślij mi go proszę tutaj: 34onelove@gmail.com. 
Paczkę postaram się wysłać jutro, max w środę. :-)


Tymczasem zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, gdzie do wygrania są kosmetyki Mrs. Potters: klik!

piątek, 3 sierpnia 2012

Rimmel: Match Perfection Blush, 001 Light

Już od dawna noszę się z zamiarem napisania recenzji tego różu, dzisiaj nic mi nie stoi na przeszkodzie, zdjęcia gotowe czekają w aparacie, więc nawet pochmurna pogoda niestraszna.
Poniższy róż to najjaśniejsza wersja z całej serii. Mam jasną cerę i pod takim kątem oceniam ten produkt.


Rimmel, Match Perfection Blush, 
róż do policzków, kolor 001


źródło zdjęcia: klik!


Opis producenta:

Róż idealnie dopasowuje się do odcienia skóry i zapewnia naturalny rumieniec dzięki technologii Smart - Tone. Dostępny w 3 wersjach kolorystycznych.


Róż zamknięty jest w dość sporych rozmiarów okrągłym, plastikowym opakowaniu. Wieczko (zakręcane) jest bardzo podatne na zarysowania i uszkodzenia. Róż dostępny w 3 odcieniach. Grubo zmielony, kruszy się. Ważny 30 mc od dnia otwarcia. Pojemność: 15g.




           Tłoczenie widoczne na powyższym zdjęciu przykuło moją uwagę od razu - przyznaję. :-) Lubię takie bajery, cieszą oko. Mój róż w najjaśniejszym odcieniu 001 ma delikatną pigmentację i do tej pory nie zdarzyło mi się zrobić nim sobie krzywdy. Szczerze mówiąc nie wiem czy ta pigmentacja nie jest aż nazbyt delikatna. Lubię naturalnie wyglądający makijaż i stawiam ten efekt ponad wszystkim, ale mimo wszystko ten róż mógłby być nieco bardziej wyraźny. W opakowaniu możemy dostrzec minimalne drobinki, ale już po aplikacji na skórze nie są widoczne. Nakładam ten produkt na policzki mieszając ze sobą wszystkie trzy kolory. Wykończenie jakie osiągniemy przy użyciu tego różu jest matowe, policzki są wygładzone.
           Niewątpliwą wadą tego różu jest to, że okropnie się kruszy. Przy każdej aplikacji pędzlem, wszędzie dookoła zbiera się proszek. Trwałość raczej średnia. Moja cera obecnie nie sprawia mi żadnych kłopotów, unormowała się, nie przetłuszcza się tak jak kiedyś, a mimo to róż utrzymuje się dość krótko. Sądzę, że u osób z tłustą cerą w ogóle się nie sprawdzi.
Nie spowodował pogorszenia się stanu cery, zero podrażnień, zapchania porów, alergii.
Ogólnie - średniak w dość wygórowanej cenie. Rzadko po niego sięgam.


Na zdjęciu nałożyłam palcem dwie grubsze warstwy różu. Po roztarciu kolor traci swoją (i tak dość kiepską) intensywność.






Plusy:
+ możliwość mieszania kolorów
+ naturalny efekt 
+ matowy
+ nie tworzy plam
+ trudno zrobić nim sobie krzywdę
+ pojemność 15 g

Minusy:
-  słaba pigmentacja
- słaba trwałość
- aż nazbyt delikatny efekt
- kruszy się
- cena (w stosunku do jakości zbyt wysoka)


Dostępność: drogerie, szafy Rimmel
Cena: ok 25 zł / 15g



Uważam, że w tej cenie można znaleźć coś lepszego, tego ze swojej strony nie polecam. Jestem bardzo ciekawa bronzerów z serii Match Perfection. Może używała go któraś z Was? Co sądzicie o moim różu w wersji Light?

środa, 1 sierpnia 2012

Pierwsze urodziny bloga + konkurs! :-) [KONKURS ZAMKNIĘTY]

Wczoraj mój blog obchodził swoje pierwsze urodziny. Choć już od miesiąca myślałam o tej dacie, to kiedy wreszcie nadeszła, zupełnie o tym zapomniałam.
Aj, tak to tylko ja potrafię! ;-)


źródło zdjęcia: klik!

Chciałam podziękować Wam za obecność, każdy komentarz, mejl i dobre słowo. :-) To dzięki Wam, mój blog istnieje i wciąż się rozwija. Stronę założyłam dokładnie rok temu nie mając w ogóle świadomości, że tak polubię blogowanie. Stało się dla mnie niemal codziennością! :-)

Trochę statystyk. :-)


Mój blog odwiedziło do tej pory 79,660 osób. :-) 693 Czytelniczek postanowiło obserwować mój blog publicznie. W połowie czerwca strona my-love-cosmetics doczekała się swojego konta na Facebooku, które polubiło do tej pory 61 z Was. :-)

 
   


Pod każdym postem znajduję codziennie wiele komentarzy, za które bardzo serdecznie Wam dziękuję! :-) Lubię je czytać, lubię kiedy dzielicie się ze mną swoimi spostrzeżeniami i pomysłami. :-)



Myślę, że urodziny bloga to idealny pomysł na konkurs. :-) Rozdanie, do którego można się jeszcze zgłaszać (klik!) kończy się jutro, a konkurs zacznie dzisiaj i skończy za 3 tygodnie.
Zasady łatwe, aby każdy bez przeszkód mógł wziąć nim w udział. :-) Nagroda została zasponsorowana przez markę Mrs. Pottrer's, która objęła patronat nad konkursem! :-)


DO WYGRANIA SĄ DWA TAKIE SAME ZESTAWY!





W skład nagrody wchodzi:
- Mrs. Potters, szampon, odbudowa i nawilżenie (aloes i jedwab) 500 ml
- Mrs. Potters, ekspresowa odżywka bez spłukiwania, większa objętość (lotos i kolagen) 200 ml
- Mrs. Potters, długopis
to wszystko zapakowane w firmową reklamówkę.

*od siebie do obu nagród dorzucę jeszcze jakąś niespodziankę! :-)



ZASADY ROZDANIA!

Aby wziąć udział w zabawie:

Musisz:
- być publicznym obserwatorem mojego bloga,
- podać swój adres mejlowy
- polubić Mrs. Potters na facebooku: klik!
- odpowiedz na pytanie:
jak najchętniej spędziłabyś swoje wymarzone wakacje?



Możesz:
- dodać mnie do blogrolla 
- dodać informację o moim rozdaniu (notka na blogu, podlinkowane zdjęcie nagrody w pasku bocznym, bądź info na facebooku)
- polubić mój blog na facebooku klik!


Wzór:

Obserwuję jako:
E-mail:
Lubię Mrs. Potters na Facebook jako: (imię i pierwsza litera nazwiska)
Odpowiedź na pytanie:
Blogroll: TAK/NIE (jeśli tak, podaj adres bloga)
Info o rozdaniu: TAK/NIE (jeśli tak, napisz gdzie dodałaś informację i podaj bezpośredni link)
Lubię My-Love-Cosmetics na facebooku jako: (imię i pierwsza litera nazwiska)



___

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest blog http://my-love-cosmetics.blogspot.com/, a sponsorem nagrody Mrs. Potters.
2. Czas trwania konkursu: 01.08-22.08.2012 (trzy tygodnie)
2 a) Wysyłka tylko na terenie POLSKI.
3. Aby wziąć udział w rozdaniu musisz być osobą pełnoletnią lub uzyskać zgodę rodziców.
4. Zasady konkursu: 
Aby wziąć udział w konkursie należy:
- publicznie obserwować mojego bloga
- podać swój adres mejl (do weryfikacji przy kontakcie w sprawie nagrody)
- polubić funpage Mrs. Potters.
- odpowiedzieć na pytanie konkursowe:  jak najchętniej spędziłabyś swoje wymarzone wakacje?
Aby zwiększyć swoje szanse należy:
- dodać mój blog do blogrolla
- umieścić informację o moim rozdaniu (obojętnie gdzie: facebook, notka na blogu, pasek boczny z rozdaniami) i podać link.
- polubić mój blog na facebooku
5. Zwycięzca  zostanie wybrany na podstawie odpowiedzi na zadane pytanie, przedstawione na blogu w terminie 3 dni od zakończenia konkursu. Na mejla z danymi adresowym zwycięzcy czekam 7 dni, jeśli nie zgłosi się – wybiorę kolejną osobę.
5 a. Wysyłka nagrody nastąpi do 3 dni roboczych od otrzymania mejla z danymi do wysyłki.
6. Nagrody są dwie jednakowe, zawierają:
- Mrs. Potters, szampon, odbudowa i nawilżenie (aloes i jedwab) 500 ml
- Mrs. Potters, ekspresowa odżywka bez spłukiwania, większa objętość (lotos i kolagen) 200 ml
- Mrs. Potters, długopis
to wszystko zapakowane w firmową reklamówkę
* + niespodzianka

6 a. Produkty są nowe, nieużywane.
7. Biorąc udział w konkursie akceptujesz warunki Regulaminu i wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych ( Dz.U.Nr.133 pozycja 883 z późn.zm.) Wyrażasz również zgodę na publikację na blogu http://my-love-cosmetics.blogspot.com/ swojego nicku.
8. Wszelkie pytania proszę kierować na mejla: 34onelove@gmail.com




Zapraszam do udziału w konkursie! :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...