wtorek, 18 listopada 2014

Shiny Box Think Pink - recenzja kosmetyków z październikowego pudełka

Nie tak dawno pokazywałam Wam zawartość październikowego pudełka, a już wielkimi krokami zbliżamy się do edycji listopadowej. Moja ambasadorska zawartość była powiększona o zestaw nowości z Wibo i krem do twarzy marki Lichtena. Dzisiejszy post traktować będzie o kosmetykach dostępnych w SB i kremie Lichtena ponieważ zestaw od Wibo opiszę w osobnym poście.



Shiny Box Think Pink - 
recenzja kosmetyków z październikowego pudełka






W skład standardowego zestawu weszło 6 produktów: trzy pełnowymiarowe, dwie miniatury, dwie próbki w saszetkach. Jako gratis otrzymałyśmy do wypróbowania paczkę chusteczek do zmywania lakieru do paznokci.





Biały Jeleń, płyn micelarny
produkt pełnowymiarowy, 11,90 zł / 200 ml

To moje pierwsze zetknięcie z Białym Jeleniem i przyznać muszę, że udane. Płyn ma delikatny zapach, dość przyjemny i bardzo dobrze rozprawia się z demakijażem, także trwałej, wodoodpornej kolorówki. Jest hipoalergiczny, nie podrażnia i nie szczypie w oczy. Szybko usuwa makijaż i jest wydajny. Powrócę do niego w przyszłości.



Norel, żel ujędrniający biust 
opakowanie 75 ml, 50 zł / 250 ml

Żel jest zwarty, lekki, ma słabo wyczuwalny zapach i łatwo rozsmarowuje się na skórze. Nie pozostawia lepkiej otoczki dlatego bez problemu zaraz po aplikacji możemy założyć ubranie. Delikatnie napina skórę, nawilża i wygładza a do tego nie podrażnia, szybko się wchłania. Nie mam porównania do innego tego typu produktu, ale ten całkiem miło mi się użytkuje.




Yasumi, puder do oczyszczania twarzy
produkt pełnowmiarowy, 18 zł / 50 ml

Ten produkt zaciekawił wiele z nas już od samego początku. Bo jak to tak - puder oczyszczający do twarzy? Tego jeszcze nie było! Jest to drobno zmielony proszek, barwy cytrynowej, który należy wysypać na zwilżone dłonie, a następnie rozetrzeć na skórze do momentu powstania piany (wykonujemy delikatne, masujące, koliste ruchy). Produkt wraz z usuniętą kolorówką zmywamy standardowo wodą. Poza właściwościami myjącymi ma za zadanie również złuszczać skórę. Cera po zastosowaniu tego specyfiku jest czysta, gładka, nieściągnięta ani podrażniona. Ciekawy kosmetyk!






Paese,
odżywka do paznokci produkt pełnowymiarowy, 18 zł / 9 ml


W pudełkach panowała różnorodność, bo jeżeli chodzi o powyższą odżywkę, to występowała aż w sześciu wersjach, każdy mógł trafić na coś innego. W moim boxie znajdował się produkt przyspieszający wzrost paznokci. Ma mleczny kolor i dobrze rozprowadza się na pazurkach, szybko wysycha. Jestem mile zaskoczona tą odżywką, mam wrażenie, że wzmacnia płytkę i faktycznie przyspiesza jej wzrost. Takiego produktu było mi trzeba.





Isadora, pomadka Perfect Moisture Lipstick
opakowanie, 55 zł / 4,5 g

Mowa o egzemplarzu z prawej strony. Bardzo się cieszę, że trafił mi się odcień w kolorze nude, fajnie prezentuje się na ustach, nadaje im przyjemny połysk. Konsystencja pomadki jest kremowa, zwarta, nie zbyt miękka więc nie trzeba obawiać się o szybkie złamanie się sztyftu. Dobrze rozprowadza się na ustach, nie wysusza, w ciągu dnia ściera się równomiernie. Fajnie kryje i mam wrażenie, że nawilża delikatny naskórek. Uważam, że to bardzo udany produkt, nie sądziłam, że będzie tak dobrze!






Jelid, chusteczki do zmywania lakieru
opakowanie pełnowymiarowe


Nie lubię takich bajerów, marka Jelid miała okazję zmienić moje negatywne nastawienie do tej formy usuwania lakieru z paznokci i jej się to nie udało. Chusteczki zmywają lakier słabo, nie uważam aby jedna chusteczka była w stanie zlikwidować lakier z 10 paznokci, chyba że byłaby to bezbarwna emalia bądź taka o bardzo delikatnym zabarwieniu. Na domiar złego pozostawiają niemiłą otoczkę, dlatego po zastosowaniu ich koniecznym jest umycie rąk wodą. Nie polecam tym bardziej, że za opakowanie trzeba zapłacić około 25 zł!






Lichtena,
krem do delikatnej i skłonnej do podrażnień skóry

Jest to krem nawilżający i łagodzący podrażnienia skóry. Obok bardzo ciekawych składników takich jak olejek rumiankowy, masło shea, wyciąg z lukrecji, alantoina  ma również substancje komedogenne typu parafina, więc nie nakładałam go na skórę, wiedząc, że cera może źle zareagować. Moja mama przygarnęła go z chęcią. Krem jest lekki, ale tłustawy, przeznaczony jest do regeneracji i ochrony delikatnej skóry. Koi i nawilża skórę.




Jeśli macie ochotę na takiego boxa to kosztuje on niezmiennie 49 zł (subskrypcja) lub  59 zł (pojedyncze pudełko) i dostępne jest na stronie Shinyboxa.




Co sądzicie o kosmetykach z październikowego boxa? :-)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Bioelixire: Argan Oil, Dwufazowa odżywka w sprayu z keratyną

Odżywki w sprayu, których nie trzeba spłukiwać, są fajną metodą na pielęgnację właśnie wtedy, kiedy nie możemy pozwolić sobie na czasochłonne, rozbudowane zastosowanie produktów. Ich zadaniem jest osiągnęcie szybkiego efektu. Często jednak obciążają włosy, dlatego warto rozejrzeć się za czymś, co faktycznie będzie służyło naszym kosmykom.



Bioelixire,
Argan Oil, Dwufazowa odżywka w sprayu z keratyną







Opis producenta:


Bardzo lekka odżywka arganowa i keratynowa. Ułatwia rozczesywanie włosów, 
poprawia nawilżenie, elastyczność, odbudowuje wlosy, nadaje im energii i 
połysku. Wzbogacona olejkiem jojoba i słonecznikowym. 
Idealna po kąpieli w basenie lub morzu. Skutecznie usuwa elektryzowanie włosów. Zawiera filtr UV. 



Plastikowe opakowanie o prostokątnym kształcie zakończone dozownikiem z pompką. Produkt dwufazowy, posiada przyjemny zapach. Pojemność: 250 ml.




Dzisiaj wezmę na warsztat powyższą odżywkę w sprayu, natomiast w jednym z kolejnych wpisów zaprezentuję Wam maskę zwiększającą objętość włosów tej samej marki.

Różowa tubka różni się kształtem na tle pozostałych, dostępnych w drogeriach preparatów. Mimo kwadratowej formy jest poręczna, a pompka znajdująca się w środku nie blokuje się i odpowiednio podaje produkt. Ma przyjemny, dość trwały zapach, charakterystyczny dla produktów z linii Agran Oil. Stosowałam już wiele odżywek bez spłukiwania i przyznam szczerze, że chyba z żadnej nie byłam zadowolona. Albo nie dostrzegałam jakiegokolwiek działania, albo co gorsze - obciążały i sprawiały wrażenie przyklapniętych włosów. Do testów podeszłam sceptycznie.

Odżywka składa się z dwóch warstw, które tuż przed zastosowaniem nalezy połączyć ze sobą poprzez energiczne wstrząśnięcie butelki. Ta powyżej jest lżejsza, znajdują się w niej olejki: arganowy, jojoba i słonecznikowy. Ich zastosowanie jest bardzo szerokie, do głównych z pewnością można zaliczyć: zapewnienie nawilżenia, miękkości i wygładzenia, spowalnianie procesów starzenia się skóry głowy i włosów, nadawanie blasku, przeciwdziałanie wolnym rodnikom. Dolna warstwa to mix keratyny i filtrów UV - w opisie produktu znajdziemy fajne sfomułowanie "świetnie nadaje się także na lato, jako parasol ochronny dla włosów". Ma więc za zadanie chronić i regenerować naszą czuprynę przed szkodliwym działaniem słońca.
Producent zaleca nakładanie odżywki na całą długość włosów, zaczynając od końcówek. Preparat jest lekki i z pewnością nie obciąża moich włosów. Rzeczywiście nie trzeba go spłukiwać, nie wpływa negatywnie na strukturę pasm. Włosy są rozdzielone, miękkie, wygładzone, miłe w dotyku. Zaraz po kąpieli i osuszeniu ręcznikiem łatwo je rozczesać. Zawartość drogocennych olejków pozytywnie wpływa na właściwą pielęgnację włosów, które podczas stosowania tej odżwyki nabierają blasku. Nie zalecam stosowania jej codziennie, bo wg mnie mogłaby przetłuszczać włosy. Nie miałam sposobności używać jej latem, ale chętnie powrócę do niej w okresie wakacyjnym, w czasie wysokich temperatur aby sprawdzić czy jest w stanie poradzić sobie pod względem ochrony kosmyków.


Skład:






Dostępność: Drogerie typu Rossmann, internet
Cena: ok. 23 zł / 250 ml




Macie swoją ulubiona odżywkę bez spłukiwania?

środa, 12 listopada 2014

Zgarnij fluid ochronno-korygujący od Pharmaceris! [ZAKOŃCZONE]

Ostatnio mniej mnie na blogu, notki pojawiają się sporadycznie. Głównym powodem jest brak czasu, dodatkowo parę dni temu dopadł mnie jakiś okropny wirus, którego nie mogę zwalczyć. Gorączka skacze mi jak oszalała. Postaram się jak najszybciej wrócić, a tymczasem...
Co powiecie na małe rozdanie? :-)





GRAFIKA KONKURSOWA







NAGRODA
Do wygrania jest nowy kosmetyk marki Pharmaceris pochodzący z linii F: fluid ochronno-korygujący z najwyższą ochroną SPF50+, łagodzący podrażnienia. Kolor Sand.
Pełny opis produktuznajduje się na stronie Producenta: klik!


CZAS TRWANIA ZABAWY

12.11.2014 - 02.12.2014 r


ABY WZIĄĆ UDZIAŁ W KONKURSIE NALEŻY

- Być publicznym obserwatorem mojego bloga
- Polubić profil Pharmaceris na Facebooku : klik!
- Polubić profil mojego bloga my-love-cosmetics na Facebooku: klik!

Dodatkowo aby zwiększyć swoje szanse można:
- Udostępnić na swoim blogu/Facebooku grafikę konkursową znajdującą się powyżej 
(jako baner boczny, notka, post itp.) (na Fb proszę udostępniać ten wpis: klik!)
- Dodać mój blog do swojego blogrolla.



FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY:
Obserwuję blog jako:
Mój adres mejl:
Lubię Pharmaceris jako:
Lubię my-love-cosmetics: jako
Udostępniłam: (napisz gdzie, podaj link)
Blogroll: Tak/Nie (jeśli tak, podaj link)





REGULAMIN
  1. Do wygrania jest nowy kosmetyk z linii F, marki Pharmaceris. Fluid ochronno-korygujący, łagodzący podrażnienia. Kolor Sand. Produkt znajduje się w oryginalnym kartoniku.
  2. Sponsorem nagrody jest Pharmaceris, wszelkie informacje na temat firmy oraz aktualna oferta sklepu znajdują się tutaj: klik!
  3. Osoba zgłaszająca się do konkursu musi  pozostawić komentarz pod notką konkursową na moim blogu.
  4. Jeśli Zwycięzca posiada blog lub kanał na YT zobowiązany jest napisać recenzję podkładu i przesłać mi link nie później niż do 4 tygodni od czasu otrzymania produktu.
  5. Konkurs trwa od 12.11.2014 - 02.12.2014r.
  6. Ogłoszenie wyników odbędzie się w ciągu 3 dni od daty zakończenia konkursu. Zwycięzca zostanie wybrany losowo poprzez generator liczb.
  7. Na kontakt ze strony Zwycięzcy czekam 5 dni.
  8. Wszelkie pytania proszę kierować na adres: 34onelove@gmail.com



Powodzenia! :-)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Orientana: Maseczka z glinki neem i drzewo herbaciane

Pozostajemy w temacie glinek. Jeżeli nie przepadacie za samodzielnym mieszaniem naturalnych kosmetyków, wolicie sięgnąć po gotowe produkty, których składy nie są dla Was sprawą obojętną - powinnyście przejrzeć ofertę Orientany. Jest to Polska marka kosmetyków stworzonych z roślin azjatyckich, które pochodzą z czystych ekologicznie rejonów Azji.




Orientana: 
Maseczka z glinki neem i drzewo herbaciane








Opis Producenta:


Gotowa maseczka z naturalnych glinek wzbogacona olejkami roślinnymi. 
Maseczka składa się z glinek: kaolinowej i bentonitowej oraz z ziemi fulerskiej, które dogłębnie oczyszczają , detoksykują i odżywiają skórę. 
Zawierają mikro i makro elementy niezbędne do zdrowego funkcjonowania skóry. Maseczka zawiera olejki roślinne. Olejek z neem działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie. 
Olejek z drzewa herbacianego oczyszcza skórę. Do cery tłustej. 

DZIAŁANIE: 
- usuwa nadmiar łoju, 
- usuwa zanieczyszczenia,
 - ujędrniania skórę,
 - poprawia wygląd skóry poprzez rozświetlenie,
 - dogłębnie odżywia,
 - zmniejsza pory i działa bakteriobójczo



Kosmetyk ulokowano w przezroczystym, plastikowym słoiku, otwór dodatkowo zabezpieczono sreberkiem. Produkt koloru zielonego. Zwarta konsystencja. Zapach wyczuwalny. Pojemność: 50g.







Powyższy kosmetyk dedykowany jest głównie posiadaczom cery tłustej, zanieczyszczonej, trądzikowej. Ma zielonkawy koloryt, zwartą, ale miękką konsystencję. Nakładam ją palcami bądź czystym pędzlem języczkowym. Łatwo o równomierne rozprowadzenie maski na twarzy. Zastosowana tutaj kombinacja glinek nie zasycha tak szybko jak te w wersji sypkiej (które tuż przed aplikacją łączymy z wodą). Pewnie za sprawą dodatku olejków roślinnych. Zwykle nie muszę jej nawet zraszać wodą. Zmywanie także nie stanowi problemu, jest łatwiejsze.
A efekty? Są widoczne. Użyte w maseczce naturalne glinki bardzo dobrze radzą sobie z oczyszczaniem twarzy i odblokowywaniem porów. Po zastosowaniu maseczki cera mniej się błyszczy, a pory wydają się być zwężone. Stosowana regularnie przyspiesza gojenie się niedoskonałoścu skóry, powiem więcej - ogranicza powstawanie nowych.
Bardzo lubię neem (inaczej miodła indyjska) i chętnie sięgam po produkty, które zawierają ją w składzie. Działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie.
Maseczka ze względu na zawartość olejków nie wysusza, nie powoduje uczucia ściągniętej skóry. Po zastosowaniu cera nie jest zaczerwieniona, nie szczypie. Jest gładka i czysta. Używana regularnie pozytywnie wpływa na stan mojej cery.

Produkty naturalne są u mnie zawsze mile widziane, chętnie po nie sięgam. Z tej maseczki również byłam zadowolona choć żałuję, że opakowanie skrywało tak małą pojemność kremowej mazi, dość szybko mi się skończyła.




Pełny skład: 

woda, glinka kaolinowa, glinka bentonitowa, Sepicontrol A5 (substancja dopuszczona przez ECOCERT), capryloyl glycine (ester pochodzenia roślinnego), alkohol cetylowy (pochodzenie roślinne), guma arabska z akacji senegalskiej, ziemia fulerska, ekstrakt z liści miodli indyjskiej, mirystynian izopropylu (pochodzenia roślinnego),  kozie mleko, wodorowęglan magnezu, monogliceryd kwasu kaprylowego (z oleju kokosowego lub palmowego), stearynian gliceryny (pochodzenie roślinne), kwas stearynowy (z naturalnego wosku), gliceryna (pochodzenie roślinne), olejek jojoba, ekstrakt z akacji senegalskiej, olejek słonecznikowy, trójgliceryd kaprylowo – kaprynowy (z oleju kokosowego i glicerydu), olejek z pestek grejpfruta, ekstrakt z bazylii, olejek różany, witamina E, olejek z drzewa herbacianego, ekstrakt z nagietka lekarskiego, ekstrakt z cynamonowca kamforowego, kwas cytrynowy, sorbinian potasu (pozyskiwany z jagód), benzoesan sodu (pozyskiwany z jagód).





Dostępność: niektóre Superpharm, drogerie Natura, internet, strona Producenta
Cena: 33 zł / 50 g




Używacie produktów Orientany?

czwartek, 30 października 2014

E-naturalne.pl: francuska glinka różowa

Lubię stosować glinki przede wszystkim ze względu na ich szybkie i zauważalne działanie. Regularnie używam zielonej i ghassoul. Dzisiaj pokażę Wam różową, która jest połączeniem dwóch: czerwonej i białej. Polecana jest posiadaczom cery delikatnej, wrażliwej, alergicznej, trądzikowej, problematycznej. Dla dojrzałej mogłaby okazać się za słaba, za to z powodzeniem może być stosowana u dzieci i niemowląt.



E-naturalne.pl, 
francuska glinka różowa






Opis Producenta:



Różowa glinka to doskonałe połączenie dwóch rodzajów glinek - białej i czerwonej, dlatego też jest pełna dobroczynnych mikroelementów, które mają doskonale wpływają na kondycję cery. Krzem, wapń, żelazo, sód i potas sprawiają, że skóra wygląda zdrowo i promienie. Różowa glinka działa przy poważnych schorzeniach skórnych, kłopotach z bliznami i nierówną strukturą cery. Polecana jest dla osób mających problem z zaskórnikami, przebarwieniami czy bliznami. Kosmetyk w naturalny sposób dezynfekuje, tonizuje i wygładza cerę. Stosowane glinki różowej pozwala uzyskać efekt odprężonej i wypoczętej skóry.  



Kosmetyk umieszczono w podłużnym, białym opakowaniu wykonanym z plastiku. Glinka jest dobrze zmielona, sucha, naturalna, bezzapachowa. Pojemność: 80g (w ofercie są też większe).





Posiadana przeze mnie glinka ma delikatnie różowy kolor i jest w 100% naturalna, nie zawiera chemicznych dodatków. Standardowo, aby przygotować maseczkę należy wysypać pożądaną ilość proszku na spodeczek, następnie dodać tyle wody aby powstała konsystencja była zwarta i kremowa. Pamiętajcie aby spodek i mieszadełko nie były metalowe - to ważne. Tak przyrządzony kosmetyk nakładamy na skórę pomijając okolice oczu i ust. Maseczkę zmywamy po około 10-15 minutach i osuszamy twarz jednorazowym ręcznikiem. Jeśli maseczka zdąży wcześniej zaschnąć należy zrosić ją termalką, hydrolatem, ziołami, bądź przegotowaną wodą.

Maseczka działa delikatnie gdyż nie podrażnia skóry, niemniej jednak jest skuteczna. Skóra po użyciu produktu jest świeża, bardziej promienna, wygładzona. Różowa glinka nie zmniejsza porów, ani nie zapewnia spektakularnego oczyszczenia, ale nie takie jej zadanie. Jeśli potrzebujecie silniej działającej maseczki wypróbujcie glinkę zieloną. Cera po zastosowaniu bohatera dzisiejszej notki wydaje się być uspokojona, wypoczęta, miła w dotyku, nieściągnięta. Działa łagodząco na podrażnienia, wspomaga likwidację zaczerwienienia. Producent poleca ją również osobom borykającym się z zaskórnikami i przebarwieniami - warto spróbować, ja póki co, nie zauważyłam aby na moje wpłynęła w sposób znaczący. 
Dobrze jest stosować glinki regularnie. Ze wzglęgu na to, że to nie jest moja jedyna naturalna maseczka jaką obecnie stosuję - staram się nakładać ją na skórę twarzy raz na tydzień/dwa.
Stosowanie glinek przyjemnie działa na moją cerę, która w obecnym czasie jest już w bardzo dobrym stanie, jeśli jeszcze nie miałyście okazji stosować tego rodzaju kosmetyków - to polecam. Są tanie, a działają lepiej niż nie jeden drogeryjny, często droższy preparat.
Posiadam najmniejszą pojemność jaka dostępna jest w ofercie E-Naturalne, ale z pewnością wystarczy mi na dłuższy okres czasu.




Skład mineralny glinki:  
Krzemionka (SiO2) 64,85%  
Tlenek glinu (Al2O3) 23,50%  
Tlenek żelaza (Fe2O3) 4,35%  
Tlenek potasu (K2O) 3,00%  
Tlenek sodu (Na2O) 0,10%  
Tlenek magnezu (MgO) 0,50% 
 Tlenek wapnia (CaO) 0,55% 




Dostępność: E-naturalne
Cena: 6,80 zł / 80 g





Używacie regularnie glinek? Która jest Waszą faworytką? :)

poniedziałek, 27 października 2014

Shiny Box Think Pink - październik 2014

W tym miesiącu ShinyBox dotarł do nas dość późno, zawartość wskazuje jednak, że było na co czekać. Podobnie jak w zeszłym roku, wierzch pudełek został opatrzony różową wstążeczką, która jest symbolem walki z rakiem. Shinybox propaguje i namawia kobiety do regularnego samobadania, które może uchronić przed bardzo przykrymi konsekwencjami.



Shiny Box Think Pink
październik 2014









Według mojej oceny wrześniowe pudełko było udane, dlatego byłam ciekawa czym Shinybox zaskoczy nas w październiku. Mój box był wypchany po brzegi również za sprawą dodatkowych produktów, które przysługiwały Ambasadorkom marki (kosmetyki z Wibo i Lichtena).


W skład standardowego zestawu weszło 6 produktów: trzy pełnowymiarowe, dwie miniatury, dwie próbki w saszetkach. Jako gratis otrzymałyśmy do wypróbowania paczkę chusteczek do zmywania lakieru do paznokci.




Paese, odżywka do paznokci
produkt pełnowymiarowy, 18 zł / 9 ml

W pudełkach panowała różnorodność, bo jeżeli chodzi o powyższą odżywkę, to występowała aż w sześciu wersjach, każdy mógł trafić na coś innego. W moim boxie znajdował się produkt przyspieszający wzrost paznokci. Przyznam, że takie coś mi się przyda, chętnie przetestuję.


Norel, żel ujędrniający biust
opakowanie 75 ml, 50 zł / 250 ml

Nie stosuję tego typu produktów, ale może warto zacząć. :-) Nie planowałam zakupu podobnego kosmetyku, więc obecność serum w Shinyboxie sprawiła, że będę miała okazję sprawdzić działanie tego typu specyfików. Serum ma formę mocno kremowego żelu, jest lekkie i łatwo rozprowadza się na skórze.


Isadora, pomadka Perfect Moisture Lipstick
opakowanie, 55 zł / 4,5 g

Do pudełka mogła trafić jedna z trzech nawilżających pomadek, każda miała inny odcień. Otrzymałam kolor 145 nude cream. Jak widzicie ten produkt to miniatura. Jeszcze jej nie testowałam, więc wszystko przede mną.


Yasumi, puder do oczyszczania twarzy
produkt pełnowmiarowy, 18 zł / 50 ml

Puder do oczyszczania twarzy? A to ciekawostka, tego jeszcze nie było! Opakowanie skrywa proszek, który w kontakcie z wodą pieni się, oczyszcza twarz z zanieczyszczeń, dodatkowo też złuszcza naskórek. Chciałabym wypróbować, tylko mam jedno "ale" - dlaczego na opakowaniu nie ma składu tego kosmetyku?!


Biały Jeleń, płyn micelarny
produkt pełnowymiarowy, 11,90 zł / 200 ml

Lubię i regularnie stosuję płyny micelarne, zużywają się u mnie w dużych ilościach. Podczas zakupów przeglądam składy i staram się wybierać te, które nie drażnią skóry. Choć marka Biały Jeleń jest powszechnie znana, ja nie miałam do tej pory okazji stosować ich produktów. Z chęcią sprawdzę działanie tego micela.


Jelid, chusteczki do zmywania lakieru
opakowanie pełnowymiarowe

Już jakiś czas temu Producent chusteczek proponował mi testowanie tego produktu, ale nie byłam zainteresowana i podziękowałam. Zdziwiłam się więc kiedy w ShinyBoxie zobaczyłam opakowanie z napisem Jelid. Zużyję je, ale nie przepadam za takimi wynalazkami. Już po 1 wypróbowaniu stwierdzam, że wolę tradycyjną formę usuwania emalii z paznokci - jest skuteczniejsza.




Wibo

Jestem bardzo zadowolona z prezentu jakim są nowości marki Wibo. Mowa o zestawie kolorówki, w skład którego wchodzą: tusz do rzęs, pomadka, cienie i paleta do konturowania twarzy (tej ostatniej jestem najbardziej ciekawa!). Z chęcią wypróbuję tych produktów przy tworzeniu kolejnego makijażu.




Lichtena

Ostatnim już kosmetykiem jaki chcę Wam dzisiaj pokazać jest krem marki Lichtena do suchej skóry. Moja jest mieszana, co prawda obecnie przesuszona, ale wątpię abym przetestowała ten produkt z uwagi na to, że mam już skonstruowaną jesienną pielęgnację. Krem komuś oddam, albo zorganizuję rozdanie i trafi w ręce którejś z Was. :-)




Ze zdjęciami kiepsko, nie miałam kiedy zrobić czegoś porządnego. Jak wracam do domu po pracy, to już jest za ciemno na fotografowanie. Postaram się uzupełnić ten post w weekend o więcej fotek.



 Jeśli macie ochotę na takiego boxa to kosztuje on niezmiennie 49 zł (subskrypcja) lub  59 zł (pojedyncze pudełko) i dostępne jest na stronie Shinyboxa.




Którego kosmetyku jesteście najbardziej ciekawe? :-)

niedziela, 26 października 2014

Beautyblender: innowacyjna gąbka do makijażu

Chyba już każda osoba, która ma do czynienia z malowaniem twarzy słyszała o Beautyblenderze lub jego odpowiedniku. Charakterystyczne, różowe jaja już jakiś czas temu wdarły się do świata makijażu, polecane są przez profesjonalistów.



Beautyblender:
innowacyjna gąbka do makijażu






Opis producenta:

Z beautyblenderem, nawet nieprofesjonalnej jakości podkład tworzy na skórze idealną warstwę, doskonale się w nią wtapia, nie tworzy zacieków i smug
a widoczność zmarszczek i przebarwień jest znacznie zredukowana
 Beautyblender daje efekt makijażu wykonywanego metodą airbrush, pozostawiając cerę  perfekcyjnie wygładzoną i równomiernie pokrytą fluidem, podkładem w kompakcie czy też mineralnym pudrem sypkim. 
Beautyblender nie pochłania podkładu, dzięki czemu zużywasz mniej produktu niż przy nakładaniu go palcami, pędzlem czy trójkątną gąbką lateksową. Oszczędzasz zatem podkład, ale również czas, ponieważ beautyblender pozwoli Ci uzyskać perfekcyjny efekt zaledwie w kilka chwil!   Charakterystyczny eliptyczny kształt i brak ostrych krawędzi sprawiają, że beautyblender umożliwia perfekcyjne nałożenie podkładu na całej twarzy – szeroka podstawa ułatwia aplikację na czole, policzkach i brodzie, podczas gdy zaostrzony koniec sprawia, ze dokładne nałożenie podkładu w załamaniach skóry i trudno dostępnych miejscach, takich jak kąciki oczu czy okolica skrzydełek nosa staje się niezwykle proste.     

Gąbka nie zawiera lateksu, jest hipoalergiczna i bezzapachowa, a ponadto wielokrotnego użytku -  przy codziennym stosowaniu i odpowiedniej pielęgnacji, można korzystać z niej nawet 6 miesięcy.



Beautyblender to specjalnie wyprofilowana gąbeczka wielokrotnego użytku do nakładania kolorówki typu: podkład, korektor, bronzer, rozświetlacz, róż do policzków. Bez różnicy czy mamy pod ręką produkt płynny, w kompakcie czy sypki - Producent zapewnia, że jajeczko jest idealnym aplikatorem do każdego rodzaju kosmetyków.







Ktoś wpadł na bardzo dobry pomysł, tworząc produkt o kształcie jaja, bo jego forma sprawia, że przy pomocy jednego akcesoria jesteśmy w stanie wykonać pełny makijaż. 
Moje jajo jest różowe, w sprzedaży występuje także czarne, białe i zielone (nowość, wersja mini). Jak widzicie jest niewielkich rozmiarów, ale przed aplikacją, po zmoczeniu go w wodzie, przybiera na wielkości około dwukrotnie. Cieszę się, że Beautyblender nadaje się także do nakładania kosmetyków mineranych, bo głównie takich używam. Podkład, korektor nakłada równomiernie, nie tworząc smug czy zacieków. Efekt na twarzy jest naturalny (nawet bardziej niż podczas nakładania kosmetyków pędzlami), jednocześnie dobrze kryjący.
Forma Beautyblendera pozwala dotrzeć gąbce w każde miejsce na twarzy. Podstawa jajka jest szeroka zatem odpowiednio aplikuje kosmetyk na czole, brodzie i policzkach, a końcówka jest w stanie dotrzeć w trudno dostępne sfery typu okolice oczu, nosa. Wilgotny Beautyblender nie pochłania dużej ilości płynnego kosmetyku (suchy zdecydowanie więcej) jak w przypadku lateksowych egzemplarzy. Gąbeczkę czyszczę po każdym użyciu gdyż mam bzika na punkcie higieny moich kosmetyków. Mogę stwierdzić, że póki co gąbka nie straciła swojej pierwotnej struktury ani formy. Do mycia stosuję jedynie delikatne preparaty. Początkowo był to oryginalny Blendercleanser (na zdjęciu poniżej), który świetnie rozprawiał się pozostałością kolorówki. Niestety, posiadałam niewielką ilość i płyn szybko się skończył. Obecnie stosuję łagodny w składzie, popularny płyn Facelle.

Beautyblender to fajna odskocznia od używanych przeze mnie dotychczas pędzli do makijażu. Minusem może być fakt, że jajo schnie dłużej aniżeli typowe syntetyczne włosie z jakim miałam do czynienia. Jeżeli zaś chodzi o cenę to sadzę, że jest zbyt wysoka (warto namówić koleżankę i kupić na spółkę duopak). Czy jest adekwatna do jakości ocenię dopiero gdy sprawdzę jej wytrzymałość i to, jak długo będzie mi służyła. Na stronie Beautyblendera jest napisane, że przy odpowiedniej pielęgnacji producent gwarantuje żywotność jajka 3-4 mc, trochę krótko.




Dostępność: Beautyblender
Cena: 79,90 zł / szt, 119 zł / duopak





Stosowałyście tego typu gąbki do makijażu?

wtorek, 21 października 2014

Violife SLIMSONIC: stylowa i elegancka szczoteczka elektryczna, soniczna - recenzja

Konkurs, w którym do wygrania był jeden egzemplarz powyższej szczoteczki rozwiązany, wczoraj wieczorem otrzymałam dane Zwyciężczyni, dzisiaj podeślę je w odpowiednie miejsce i za pewne lada chwila otrzyma ona nagrodę. Zabieram się za spisanie moich spostrzeżeń odnośnie użytkowania mojej Violife Slimsonic.



Violife SLIMSONIC: 
stylowa i elegancka szczoteczka elektryczna, soniczna







Kilka słów wstępu na jej temat napisałam w poście informacyjnym, o tutaj: klik! Jeżeli nie miałyście okazji przeczytać, to zapraszam. Dzisiaj czas na szerszą opinię, po dłuższym testowaniu.

Wybrałam dla siebie wzór o nazwie Paris. Jak widzicie, umieszczono na nim obrazki charakterystyczne dla tego miejsca. Obudowa prezentuje się całkiem fajnie, z pewnością jest oryginalna i w pierwszej chwili wcale wskazuje na to, co kryje się pod osłonką. Chyba prędzej spodziewałabym się długopisu aniżeli szczoteczki. :-) Zdecydowanie wyróżnia się na tle drogeryjnych przedstawicieli tematu. 
Po zdjęciach zamieszczonych na stronie sklepu spodziewałam się nieco mniejszych gabarytów, jest jednak poręczna i smukła, a rączka wcale nie jest za krótka.
Szczoteczkę uruchamiamy poprzez wciśnięcie guzika umiejscowionego na przedniej częsci urządzenia. Wprawiona w ruch emituje aż 22 000 drgań na minutę, w przeciwieństwie do mojej Oral B Vitality, która w tym samym czasie dostarcza 7600 ruchów rotacyjnych. Przekłada się to na jakość czyszczenia gdyż do prawdy świetnie myje zęby, są zdecydowanie bardziej i dłużej gładkie aniżeli po użyciu standardowej szczoteczki. Mimo, że główka szczoteczki nie ma wymyślnego kształtu, spisuje się bardzo dobrze w pielęgnacji jamy ustnej, dodatkowo bezboleśnie masuje dziąsła. Obudowa jest wykonana odpowiednio, przede wszystkim jest szczelna, nigdy nie zdażyło się aby woda dostała się do tej części gdzie skrywa się bateria. 
Jestem zadowolona z mojego egzemplarza, cieszy mnie również fakt, że w zestawie otrzymujemy zapasową końcówkę i baterię (jest też karta gwarancyjna i instrukcja w języku polskim).









Cena / dostępność:
Koszt zakupu takiego wynalazku wynosi obecnie 69 zł, produkt jest dostępny na stronie: ARS DENTAL klik!, a adresy sklepów stacjonarnych znajdują się tutaj: klik!




Używałyście już ViolifeSlimsonic?

niedziela, 19 października 2014

Lily Lolo: korektor mineralny Barely Beige

W jednym z ostatnich wpisów mogłyście przeczytać o pędzlu Lily Lolo, dzisiaj - idąc za ciosem - opowiem Wam o korektorze, następny zaś post traktować będzie o podkładzie.
Produkty maskującące niedoskonałości cery w postaci sypkiej nie są dla mnie nowością, już od kilku lat stosuję tego typu kosmetyków do makijażu. Główną ich zaletą jest w moim odczuciu to, że są to specyfiki lekkie i naturalne, nie szkodzą skórze. Bezapelacyjnie górują nad tymi, które zalepiają pory i nie pozwalają jej oddychać.



Lily Lolo, 
korektor mineralny Barely Beige







Opakowanie 
Przedstawione na zdjęciach opakowanie to produkt pełnowymiarowy mieszczący 5 g kosmetyku.  Słoiczek został wykonany z solidnego plastiku, zawiera sitko i nakładkę zabezpieczającą przed wysypaniem. Całość została dodatkowo ulokowana w kartoniku.


Konsystencja
Sypka


Zapach
Bezzapachowy


Kolor

Dzisiaj opisuję odcień o nazwie Barely Beige




Dzięki połączeniu podkładu marki Lily Lolo z odpowiednio dopasowanym korektorem można stworzyć naturalny, dobrze kryjący makijaż nawet bardzo wymagającej cery.

W ofercie Lily Lolo znaleźć możemy kilka różnych korektorów, wiadomo - w zależności od posiadanych problemów skórnych należy sięgnąć po inny rodzaj produktu. Przykładowo, korektor zielony niweluje zaczerwienienia skóry, żółty maskuje cienie pod oczami, beżowe ukryją niedoskonałości.
Mój korektor nazywa się Barely Beige, w palecie znajduje się na drugim miejscu jeżeli chodzi o stopień jasności. Na stronie Dystrybutora opisywany jest jako "jasny, idealny do tuszowania skaz i wyprysków skórnych". Proszek znajduje się w okrągłym opakowaniu, typowym dla marki, jest estetyczne i poręczne. Słoiczek zawiera sitko, dzięki któremu dozowanie produktu jest dużo mniej kłopotliwe. Kosmetyk ma ładny, przyjemny koloryt i pasować będzie posiadaczkom jasnych karnacji. Nie ma różowych ani żółtych tonów, jest beżowo - neutralny.  Ja stosuję go wraz z podkładem Blondie, te odcienie dobrze ze sobą współgrają. Korektor ładnie kryje moje zaczerwienienia skórne, sporadyczne już niewielkie niedoskonałości. Ja zawsze nakładam warstewkę na całą twarz dla ujednolicenia koloru cery, a następnie aplikuję kosmetyk dodatkowo w miejscu widocznych jeszcze pojedynczych przebarwień. To prawda, że w połączeniu z odpowiednio dobranym podkładem może zdziałać wiele. Jest trwały, nie roluje się, nie przebija spod makijażu.
Jego naturalny skład sprawia, że  nie mam obaw przed nakładaniem go na skórę mojej twarzy, gdyż nie zapycha i nie powoduje podrażnień.




Skład:
Kaolin, Zinc Oxide [+/- CI 77891 [Titanium Dioxide], CI 77492 (Iron Oxide), CI 77491 (Iron Oxide), CI 77499 (Iron Oxide)].





Dostępność: Costasy
Cena: 42.90 zł / 5 g





Jakiego korektora obecnie używacie?

piątek, 17 października 2014

WYNIKI

Późna pora, ale obiecałam ogłosić wyniki, więc czas najwyższy się za to zabrać. :-) Dzisiaj trzech Zwycięzców dowie się o tym, że miało szczęście i wygrało nagrodę w jednym z dwóch rozdań jakie organizowałam na łamach bloga i Facebooka.




Pierwsze dwie osoby to Zwyciężczyni Facebookowej zabawy, w której do zgarnięcia było po jednym bonie o wartości 30 zł (+ darmowa dostawa) do wykorzystania w sklepie e-Naturalne.pl.
Maszyna losująca wybrała następujące osoby:








Zaś szczoteczkę Violife Slimsonic wygrywa:




Dziewczyny, z każdą z Was skontaktuję się mejlowo (w sprawie szczoteczki) i za pomocą wiadomości prywanej na Facebooku (w sprawie bonu, gdyż nie mam do Was adresów @). 
Edit: Do Pani Marty i Zdzisławy wyślę wiadomości z mojego prywatnego konta gdyż widzę, że z blogowego nie mogę tego dokonać. Sprawdźcie folder "inne" bo prawdpodobnie tam trafi moja wiadomość. W razie problemów - piszcie na mojego mejla.
Na odpowiedź zwrotną czekam do wtorku 21.10.2014, jeśli takowej nie otrzymam - losuję kolejnych Szczęśliwców.




Powyższym Dziewczynom serdecznie gratuluję, a tym z Was, którym się nie udało zapraszam do obserwowania nowych wpisów na blogu ponieważ niebawem ogłoszę nowy konkurs, tym razem będzie do zdobycia nowy, nieśmigany kosmetyk marki Pharmaceris. :-)





Pozdrowienia!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...