sobota, 13 czerwca 2015

Annabelle Minerals: Nowe, jasne odcienie podkładów mineralnych

Dawno nie pisałam o podkładach mineralnych, więc najwyższy czas to nadrobić. Szczególnie, że jest ku temu doskonała okazja - marka, która towarzyszy mojemu makijażowi już od bardzo dawna, wprowadziła do sprzedaży nowe, jaśniejsze odcienie. To dla mnie świetna wiadomość, bo mimo, że na co dzień używam minerałów Annabelle Minerals, to nie udało mi się dopasować w 100% idealnego koloru dla mojej karnacji. Odcień był zbliżony, ale nieco odcinał się od szyi, na szczęście nie rzucało się to w oczy, bo kosmetyki mineralne mają to do siebie, że fajnie wtapiają się w skórę.



Annabelle Minerals: Nowe, jasne odcienie podkładów mineralnych






Wcześniej, o podkładach mineralnych Annabelle Minerals pisałam tutaj: klik! Zwykle decyduję się na jasne odcienie z gamy produktów "golden" bądź "natural" w formule kryjącej, niekiedy matującej. Takie właśnie słoiczki mam w swojej kolekcji i po nie najczęściej sięgam. Może inaczej - sięgałam, ponieważ pośród czterech nowych, słonecznych odcieni marki, udało mi się wybrać taki, który współgra z kolorytem mojej twarzy i szyi idealnie! :-)


Słoneczne odcienie występują tak samo jak i wszystkie pozostałe w trzech formułach: kryjącej, matującej i rozświetlającej. Do wypróbowania wybrałam te pierwsze.







Odcienie "Sunny" to strzał w dziesiątkę dla posiadaczek bardzo jasnych, ciepłych, złoto-żółtawych cer. Kolory nie mają w sobie ani trochę różowych czy pomarańczowych tonów, pięknie współgrają z bladolicą skórą. Jeśli chodzi o właściwości i zachowywanie się produktów na twarzy, to nic się nie zmieniło. Podobnie jak w przypadku odcieni, które są w sprzedaży już od dawna - dobrze kryją neutralizując zaczerwienienia, równo pokrywają powierzchnię cery. Upiększają, nie szkodząc i nie obciążając ponieważ są lekkie i naturalne. Konsystencja proszku również jest taka sama, jest dobrze zmielona, nie pyli podczas aplikacji, łatwo nakłada się na pędzel. 

Przyzwyczajona faktem, że zwykle wybieram najjaśniejsze odcienie z oferty, początkowo sięgnęłam po Sunny Cream, ale ostrzegam - to ekstremalnie jasny kolor. :-) Następnie wypróbowałam Fairest, ale to dopiero Fair okazał się najlepiej dopasowany. Bardzo cieszę się, że słoneczne odcienie weszły na stałe do oferty firmy.
Jeśli Wam też nie udało się wcześniej znaleźć idealnie pasującego koloru pośród asortymentu AM, a macie jasną, złotawą cerę, to możecie spróbować ponownie. Moja buzia wygląda w nich bardzo promiennie. :-)





Skład: 
Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines



Dostępność: Annabelle Minerals
Cena: 4g / 34,90 zł, 10 g / 59,90 zł.




Miałyście już do czynienia z minerałami Annabelle Minerals? :-)

czwartek, 11 czerwca 2015

Le Petit Marseiliais: Żele pod prysznic i do kąpieli

Kilka tygodni temu Ambasadorki marki Le Petit Marseiliais otrzymały paczki-niespodzianki, których zawartość pewnie już nie raz śmignęła Wam przed oczami podczas przeglądania internetu. Duże, ładnie zaprojektowane, tekturowe opakowanie skrywało dwa żele pod prysznic, opaskę na oczy i dużo próbek, które pozwoliłam sobie rozdać najbliższym i koleżankom. Akcja została przeprowadzona na szeroką skalę i już teraz wiadomo, że zostanie powtórzona. Jeżeli nie chcecie przegapić momentu, w którym LPM ogłosi, że można zgłaszać się do testów, to zalogujcie się na ich stronie (klik!), jako hasło wpiszcie „#czekamnanowakampanielpm”. Wtedy jako pierwsze dostaniecie wiadomość o naborze.



Le Petit Marseiliais: Żele pod prysznic i do kąpieli











Każda z ambasadorskich paczek podczas tegorocznej kampanii wyglądała tak samo. Zawierała dwa produkty pełnowymiarowe i dwa rodzaje próbek w saszetkach:

Delikatny żel 2 w 1 pod prysznic i do kąpieli o zapachu „Pomarańcza i Grejpfrut” 650 ml 
Delikatny żel pod prysznic o zapachu „Werbena i Cytryna”. 400 ml 
Kremowy żel pod prysznic o zapachu „Kwiat Pomarańczy”, saszetki po 10 ml
Mleczko nawilżające do bardzo suchej skóry „Masło Shea, słodki migdał, olejek arganowy”, saszetki po 8 ml.




Delikatny żel pod prysznic o zapachu „Werbena i Cytryna”. 400 ml   




W pierwszej kolejności sięgnęłam po wersję z werbeną i cytryną, połączenie zapachów doskonale mi znane. Kosmetyk mieści się w dużej, plastikowej, stojącej butli, która jest poręczna, nie ślizga się w dłoni i odpowiednio podaje produkt. Ma wygodne zamknięcie, a wydobycie produktu do samego końca nie stanowi problemu. Żel ma intensywny, cytrusowy zapach, który pozostaje na skórze jeszcze po wyjściu z kąpieli. Polubiłam go za tę charakterystyczną nutę aromatycznej świeżości, chociaż muszę przyznać, że pod koniec opakowania, zapach był już dla mnie dość nużący. Jeśli jesteście ciekawe konsystencji, to jest ona rzadka, wręcz przelewająca się przez palce, przez co kosmetyk zaliczam do tych średnio wydajnych. Emulsja dobrze rozprowadza się na skórze. To, co zaskoczyło mnie w tym produkcie, to fajna piana jaką można w bardzo szybki sposób wytworzyć (nawet bez użycia gąbki). Jest lekka i łatwa do spłukania. Kosmetyk nie wysuszał mojej skóry, nie powodował uczucia swędzenia czy jakiegokolwiek innego dyskomfortu. Producent deklaruje, że produkt w odpowiedni sposób nawilży i oczyści naszą skórę. Wzrostu nawilżenia nie zauważyłam, ale podczas stosowania produktu nie odnotowałam też suchych skórek. Pod tym kątem produkt był dla mnie neutralny. Świeżość była odczuwalna, oczyszczenie na odpowiednim poziomie.






Delikatny żel 2 w 1 pod prysznic i do kąpieli o zapachu „Pomarańcza i Grejpfrut” 650 ml

Drugim kosmetykiem pełnowymiarowym jest żel, który możemy stosować zarówno do kąpieli jak i pod prysznicem. Zastosowano tutaj ten sam rodzaj plastikowego opakowania. Jak widzicie na zdjęciu, mam wersję z pomarańczą i grejpfrutem. O ile w wersji werbena i cytryna zapachy się między sobą mieszały, to tutaj ewidentnie na pierwszy plan wychodzi grejpfrut. Dla mnie gorzej, bo za nim nie przepadam, ale nie dajmy się zwariować. Zapach jest wyrazisty, cytrusowy. Konsystencja nieco gęstsza niż w przypadku poprzednika, dzięki temu żel jest także odrobinę wydajniejszy. Kosmetyki są do siebie podobne, gdyż ten również ma lekką konsystencję, zapewnia fajną pianę, nie wysusza, ładnie myje, odświeża, i niestety - NIE nawilża mojej skóry.  



Podsumowując, użytkowanie produktów przebiegało bez komplikacji, moje pierwsze zetknięcie z marką oceniam pozytywnie, chociaż bez fajerwerków. Zapachy faktycznie są wyraziste, ich kombinacja może nie jest jakoś szczególnie oryginalna, ale przyjemna. Odnośnie składu, to należy zauważyć, że oba żele nie zawierają parabenów, a baza myjąca, na której się opierają, jest pochodzenia naturalnego. Jeśli poszukujecie żeli, które odpowiednio oczyszczą, odświeżą skórę, a przy tym lubicie cytrusowe zapachy – to powinnyście być zadowolone. Jeśli jednak od żelu pod prysznic oczekujecie czegoś więcej, to spektakularnych efektów pielęgnacyjnych nie zobaczycie. Według mojej oceny, ZDECYDOWANIE, na uwagę zasługuje mleczko nawilżające do bardzo suchej skóry z masłem shea. W paczce ambasadorskiej znalazły się próbki tego produktu, które jednak w większej mierze ofiarowałam innym paniom. Sama zużyłam 4 saszetki i byłam miło zaskoczona, lekkie mleczko pięknie nawilżyło i zmiękczyło naskórek. Produkty marki nie należą też do najtańszych, często jednak widuję je w promocji, więc warto przed zakupem trochę się rozejrzeć.  


Dostępność: drogerie, markety, Internet
Cena: 10 zł / 400 ml 16 zł / 650.




Miałyście już okazję używać Le Petit Marseiliais? :-)

piątek, 29 maja 2015

My Secret: Chalky Matt - 241 Violet

O różowym lakierze My Secret z serii Chalky Matt pisałam już tutaj: klik!. Jeśli nie miałyście okazji, to zapraszam Was do zapoznania się z moją opinią. Dzisiaj pokażę Wam jeszcze jeden odcień, który znajduje się w mojej kolekcji lakierów matowych.


My Secret: Chalky Matt - 241 Violet






Jako pierwszy do mojej kolekcji wpadł odcień różowy o nazwie "240 Kredowy Matt Pink", ale to właśnie na tym w kolorze rozbielonego fioletu, zależało mi bardziej. Jestem zadowolona z obu odcieni i efektu końcowego jaki można nimi osiągnąć. Jako, że w pierwszej części wpisu podałam Wam link do recenzji wersji różowej, tak więc teraz zajmę się tylko i wyłącznie fioletem.


Chalky Matt - 241 Violet 

Nr 241 to niewątpliwie udany kolor. Ma fantastyczny, liliowy odcień i pięknie prezentuje się na paznokciach. Ładnie pokrywa płytkę, a dla uzyskania pełnego krycia potrzebuje nałożenia dwóch cienkich warstw. Zaraz po aplikacji przypomina zwykłą, klasyczną emalię z połyskiem, dopiero po chwili możemy zaobserwować jak powstaje matowe wykończenie. Lakier szybko zasycha, dlatego dobrze jest nie przedłużać czasu aplikacji. Rozprowadza się bezproblemowo, nie barwi płytki podczas zmywania. Trochę gorzej jest z trwałością, gdyż szybko ścierają mi się końcówki.

*Zaznaczam, że lakiery Chalky Matt pochodzą z tegorocznej edycji limitowanej.


Pojemność: 10 ml
Cena: 6,99 zł 
Dostępność: Drogerie Natura



Macie w swojej kolekcji lakiery matowe Chalky Matt?

wtorek, 26 maja 2015

Dove: Odżywcze żele pod prysznic z formułą NutriumMoisture™

Przystąpiłyście już do akcji Narodove Piękno? :-) Zobaczcie jak wiele osób poparło działania marki Dove, która wraz z Ambasadorką Dorotą Wellman, chce zwrócić uwagę na kobiece piękno - zarówno wewnętrzne jak i to zewnętrzne. Często porównując się do wyretuszowanych kobiet spoglądających z okładek czasopism, nie doceniamy samych siebie - zmieńmy to! Więcej info tutaj: klik! Dzisiaj chciałabym pokazać Wam kilka żeli pod prysznic dostępnych obecnie w ofercie wyżej wymienionej firmy i powiedzieć, jak można przetestować za darmo jeden z wybranych przez siebie produktów pod prysznic.



Dove: 
Odżywcze żele pod prysznic z formułą NutriumMoisture™ 





Jak już wcześniej wspomniałam, dzisiaj będę rozprawiać o żelach pod prysznic z formułą  NutriumMoisture™ czyli z  unikalnym połączeniem składników odżywczych naturalnie występujących w skórze. Mimo, że na co dzień zdarza mi się sięgać po produkty Dove (antyperspiranty, balsamy do ciała) to przyznaję, że jeśli chodzi o produkty myjące tej marki - miałam dość długą przerwę. 

Opakowanie każdego z powyższych żeli pod prysznic, to miękka, plastikowa, stojąca butelka. Jest poręczna i wygodna w użyciu, nie wyślizguje się z ręki. Szkoda, że nie można postawić jej "do góry nogami", bo w przypadku zużywania końcówki produktu byłoby to korzystniejsze.


Kosmetyki zaskoczyły mnie bardzo gęstą, kremową konsystencją. Łatwo rozprowadzić i spienić je na skórze. Są łagodne w działaniu, ale odpowiednio myją i pielęgnują naskórek, już po pierwszym prysznicu z użyciem tych produktów, można zauważyć różnicę w stanie skóry. Jest gładka i miękka, przyjemna w dotyku. Zwykle nie wymagam zbyt wiele od tego typu preparatów, stawiam na zapach i dobre oczyszczanie, ale - serio - te żele to krok dalej. Pielęgnują, nawilżają, wygładzają. Działanie jest zauważalne gołym okiem. Oczywiście nie zastąpią dobrego balsamu nawilżającego, ale na przykład w moim przypadku, zaraz po kąpieli, nie muszę od razu sięgać po jakiś produkt, który zniweluje uczucie ściągnięcia skóry. Tutaj czegoś takiego nie ma. Dodatkowo nie podrażniają, nie powodują swędzenia, można stosować je zaraz po goleniu. Pozostawiają skórę świeżą i pachnącą. 

Posiadam cztery wersje zapachowe i przyznam szczerze, że ciężko jest mi zdecydować, która przemawia do mnie najbardziej. Jeżeli kojarzycie produkty tej marki, to będziecie w stanie wyobrazić sobie jej aromatyczną bazę, gdyż produkty Dove mają charakterystyczny dla siebie kremowy zapaszek. Zaskoczeniem są jednak połączenia jakie tutaj zastosowano, przykładowo poniższa pistacja z magnolią bądź mandarynka z gardenią tahitańską, tego jeszcze nie było! :-) Poniżej przytoczę Wam pokrótce, za co odpowiada dana gama produktów: 


Go Fresh to seria o energetycznym, świeżym zapachu, 
Gentle Exfoliating - połączenie peelingu i żelu do mycia ciała.
Purely Pampering gwarantuje odprężenie i relaks, 
natomiast 
Deeply Nourishing - głębokie nawilżenie.



PURELY PAMPERING 
z kremem pistacjowym i magnolią




DEEPLY NOURISHING 
głęboko nawilżający






GO FRESH 
mandarynka i gardenia tahitańska




GENTLE EXFOLIATING 
peelingujący żel pod prysznic






* Żele występują w trzech pojemnościach: 250, 500 i 750 ml. Na powyższych zdjęciach widzicie buteleczki mieszczące 250 ml produktu.




Dostępność: markety, drogerie, internet
Cena: ok. 16 zł / 500 ml



Jeżeli również macie ochotę na przetestowanie jednego z produktów do mycia marki Dove, to musicie się pospieszyć. Na tej stronie dowiecie się o szczegółach akcji: klik! W skrócie: należy zakupić wybrany żel po prysznic, zachować paragon, wypełnić formularz (opinia o produkcie) i to wszystko. :-) W ten sposób otrzymacie zwrot pieniędzy za zakup kosmetyku. Akcja trwa do 31 maja.





Lubicie żele pod prysznic marki Dove? :-)

poniedziałek, 25 maja 2015

Co kupiłam w Rossmannie w promocji -40% na pielęgnację?

Jeszcze dzisiaj i jutro możecie skorzystać z kolejnej akcji zniżkowej, która obowiązuje w Rossmannie. Jeszcze do niedawna mogłyśmy nabyć kolorówkę w bardzo okazyjnej cenie -49%, teraz możemy zaoszczędzić parę groszy w portfelu wybierając kosmetyki do pielęgnacji twarzy.



Co kupiłam w Rossmannie w promocji -40% na pielęgnację?






Na brak kosmetyków z pewnością nie mogę narzekać. Po raz kolejny postanowiłam postawić na rozsądek i kupiłam tylko to, co aktualnie jest mi najbardziej potrzebne. Bardzo zależało mi na zakupie kosmetyków marki Ava, ale okazało się że w moim Rossmannie ich nie ma. Szkoda, bo chciałam zapoznać się zmarką ze względu na ciekawe składy, o których czytałam wcześniej w internecie. Myślałam też nad przetestowaniem olejków Evree, ale były już wykupione...


Każdy z poniższych kosmetyków jest dla mnie swego rodzaju nowością, gdyż mimo, że kojarzę je z widzenia, to nie miałam wcześniej z nimi do czynienia.


Ostatnio skończył mi się krem pod oczy, a że zależy mi na odpowiedniej pielęgnacji tej sfery, to wybrałam certyfikowany kosmetyk naturalny z kompleksem naturalnych składników marki Alterra. Jest to wersja z winogronem (bio) i białą herbatą (bio), w składzie znajdziemy również m.in. kwas hialuronowy i olejek oliwkowy. Cenię sobie markę Alterra za przemyślane produkty, które nie zawierają sztucznych barwników, substancji konserwujących, silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych. Ze zniżką kosztował tylko 5,39 zł.






Drugi kosmetyk, który wpadł do mojego koszyka, to emulsja oczyszczająca - Granat BIO tej samej marki, co powyższy krem. Kupiłam ją głównie ze względu na to, że ostatnio zmagam się z mocnym przesuszeniem skóry. Ten produkt ma bardzo ciekawie wyglądający skład, został stworzony na bazie łagodnych substancji pochodzenia roślinnego. Kombinacja składników, jaką tu zastosowano to m.in. : aloes bio, granat bio, masło shea bio. Jestem już po pierwszym użyciu, zdziwiła mnie jednak konsystencja produktu. Nie jest żelowa, a taką wolałabym tutaj zobaczyć. Wygląda jak rozwodnione mleczko do demakijażu, nie pieni się na skórze (nawet używany wraz z elektryczną szczoteczką). Podczas oczyszczania, miałam na sobie delikatny i niepełny makijaż, dlatego prawdziwe testy jeszcze przede mną. Za ten produkt zapłaciłam 5,10 zł.






Potrzebowałam też łagodnego toniku do przemywania i odświeżania twarzy. Nie przepadam za marką Ziaja, ale postanowiłam dać szansę wersji z ogórkiem, ponieważ jako jeden z niewielu toników drogeryjnych dostępnych w Rossmannie nie zawierał składników, których nie toleruje moja cera. Zwykle sięgam po hydrolaty, wody różane bądź tworzę toniki domowej roboty. Tym razem zdecydowałam się wybrać gotowy produkt. Ogórkowa receptura nie zawiera alkoholu, a to jest dla mnie sprawą kluczową. Produkt kosztował 4,50 zł.





Jak widzicie, zdecydowałam się na produkty z niższej półki, nieprzereklamowane, z przyjemnymi składami. Zobaczymy jak sprawdzą się w praktyce. Jeśli chodzi o kremy, to niebawem przedstawię Wam nową pozycję, która lada chwila znajdzie miejsce w mojej kosmetyczce, dwu-fazowców nie lubię, a w świecie płynów micelarnych uwielbiam Be Beauty z Biedronki (produkowany przez  podwrocławską Tołpę).
W najbliższym czasie zmieni się nieco moja pielęgnacja twarzy, postaram się wrzucić jakiś post z aktualizacją. :-)



Koniecznie napiszcie mi na jakie produkty zdecydowałyście się tym razem! :-)

piątek, 22 maja 2015

ShinyBox: Kobiecy Szyk || Maj 2015

Powoli docierają do nas majowe Shinyboxy stworzone przy współpracy z marką Venezia. Część z Was już je dostała, pewnie niektóre wciąż jeszcze czekają na wizytę kuriera. Ja już zdążyłam zaglądnąć do zawartości pudełka o nazwie "Kobiecy Szyk". Jesteście ciekawe co znalazło się pod pokrywą kartonika?


ShinyBox: 
Kobiecy Szyk || Maj 2015









Majowe pudełko zawiera 7 elementów. Jako prezent dla subskrybentek bądź dla osób, które zdecydowały się zamówić pakiet dołączono prezenty w postaci dodatkowego kosmetyku. W standardowej wersji boxa znalazły się 4 produkty pełnowymiarowe, jedna miniatura, gratis (maseczka do twarzy) i prezent (lusterko). Nadprogramowo trafił mi się jedwab w spray'u do stóp i antyperspirant w tabletkach.













Bardzo ucieszyłam się z obecności gąbeczki naturalnej typu Konjac, którą dostarczyła znana mi marka Yasumi. Od dawna chciałam ją wypróbować. Trafiła mi się jednak wersja Collagen, a zdecydowanie bardziej przydałaby mi się "Green Tea", "Pure" bądź "Bamboo Charcoal". Nie mniej jednak wypróbuję ją i jak się polubimy, to pomyślę nad zakupem takiej, która będzie bardziej dopasowana do mojego profilu cery. Jeżeli chodzi o pielęgnację, to najbardziej ciekawi mnie oczywiście krem Thalion z morskimi liposomami, który ma zapewnić optymalne nawilżenie. Do boxów trafiła miniatura w tubce o pojemności 15 ml. Balsam Aronia marki Beauty Naturalis podaruję mojej Mamie, gdyż przyda jej się produkt wzmacniający naczynka - dołożę ten produkt do prezentu na zbliżające się święto, z pewnością się ucieszy. Byłam również ciekawa jakie odcienie kolorówki trafią do mojego pudełka. Lakier do paznokci Indigo, to klasyczna czerwień, bardzo ładnie się prezentuje, zobaczymy jak z jakością. Jeżeli chodzi o pomadkę Mariza, to dostałam kolor 02. Nie miałam wcześniej do czynienia z takim odcieniem, dlatego sama jestem ciekawa czy będzie mi w nim do twarzy [ (chociaż powątpiewam ;) ]. Na chwilę obecną mogę jedynie powiedzieć, że bardzo ładnie pachnie. Jako gratis otrzymałam siarkową maseczkę antytrądzikową od Barwy i dodatkowo jedwab w spray'u marki No 36 (chętnie wypróbuję) oraz antyperspirant w tabletkach Pharmacy Labolatories (nie jadam takich rzeczy). Odnośnie lusterka nie wypowiadam się... Liczyłam, na coś zamykanego, ładniejszego solidniejszego.  




Majowe pudełka Shinybox są jeszcze dostępne, 
znajdziecie je tutaj: klik!

W przyszłym miesiącu ShinyBox obchodzi trzecie urodziny! Obiecują, że będzie wyjątkowo i zaskakująco. The Birthday Edition można już zamawiać, o tutaj klik! Ja jestem ciekawa, a Wy? :-)



Co sądzicie o "Kobiecym Szyku"?

czwartek, 21 maja 2015

Lily Lolo: Flawless Matte Powder (Matowy sypki puder mineralny)

Puder matujący, to jeden z podstawowych kosmetyków wchodzących w skład mojej kosmetyczki. Obok podkładu i korektora, ważnym elementem dla mnie jest wykończenie makijażu, gdyż moja cera dość szybko zaczyna się świecić. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam puder o naturalnym, krótkim i przyjaznym składzie.


Lily Lolo,
Flawless Matte Powder (Matowy sypki puder mineralny)








Opis Producenta:


Flawless Matte to wyjątkowy kosmetyk matujący. Doskonale sprawdza się jako naturalna baza pod podkład lub też jako nieskazitelne wykończenie makijażu. Ten puder o właściwościach absorbujących sebum zabezpiecza skórę twarzy przed nadmiernym świeceniem. Świetnie sprawdza się również jako mineralna baza pod cienie.  

- nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków i konserwantów 
- bezzapachowy 
- lekki i niezwykle drobno zmielony, co gwarantuje wyjątkową trwałość makijażu 
- optyczna redukcja drobnych zmarszczek i niedoskonałości cery 
- 100% naturalny
- może być używany przez wegetarian i wegan.



Opakowanie transparentnego pudru Flawless Matte nie odbiega kolorystycznie i wizualnie od pozostałych produktów tej marki. Czarna nakrętka z widocznym logo, biała podstawa i wygodny dozownik w formie sitka - to cechy charakterystyczne dla słoiczków Lily Lolo. Flawless Matte ma pojemność 7 gram, jest produktem bezzapachowym i w 100% naturalnym. Pewnie ciekawi Was, co wchodzi w skład tego kosmetyku. Spieszę z odpowiedzią. :-) Możliwe, że będziecie zdziwione, bo Flawless Matte to połączenie tylko i wyłącznie dwóch składników - glinki porcelanowej i miki. Według Producenta to wystarczy, aby stworzyć idealny produkt matujący.

Do nakładania pudrów matujących używam pędzli typu kabuki. Ten od Lily Lolo, który pokazywałam Wam kiedyś na blogu (klik!), świetnie się do tego nadaje i jest uniwersalny, ponieważ możemy aplikować nim także podkład. We wrześniu stuknie rok, od kiedy pierwszy raz po niego sięgnęłam. Muszę przyznać, że jest trwały i solidny gdyż do tej pory bardzo dobrze mi się nim pracuje.

Wróćmy do tematu notki. Puder aplikuję standardowo - wysypuję niewielką ilość na spodek, w proszku zanurzam pędzel, nadmiar strzepuję z powrotem do opakowania i tym, co pozostało na włosiu omiatam twarz. Producent zaleca używać Flawless Matte jako bazę (pod podkład) bądź jako produkt wykańczający (na podkład). Ja jestem zwolenniczką drugiej opcji.

Proszek jest bardzo drobno zmielony, nałożony w odpowiedniej ilości nie bieli twarzy tylko ładnie stapia się z kolorystyką skóry. Nie tworzy uczucia ściągniętej czy obciążonej cery, w ogóle nie czuć go podczas noszenia makijażu, jego formuła jest bardzo lekka. Produkt matuje moją skórę, ale wymaga poprawek, gdyż nie jest to efekt długotrwały (w moim przypadku wytrzymuje około 3 godzin). Puder nie tworzy efektu "płaskiego matu" dlatego jeżeli lubicie produkty mocno matujące, to raczej nie będziecie z niego zadowolone. Nie mniej jednak dobrze wygląda na twarzy, zabezpiecza skórę przed nadmiernym świeceniem, optycznie wygładza, cera nie wygląda w nim sztucznie, a pory zostają zmniejszone. Nie ma możliwości aby zapchał naszą skórę, nie zaobserwowałam też aby wysuszał. Naturalny skład i wydajność zdecydowanie zasługują na pochwałę. Przyczepię się jedynie do wysokiej ceny, podobny produkt możemy stworzyć samodzielnie, dużo niższym kosztem.






Skład: Kaolin, Mika.



Dostępność: Costasy
Cena: 72,90 zł / 7 g




Miałyście już okazję używać pudrów z oferty Lily Lolo? Który sprawdził się najlepiej?

poniedziałek, 18 maja 2015

Świt Pharma: Exclusive, SPA dla dłoni - rękawiczki

Niedawno opisywałam regenerująco-nawilżające skarpetki (klik!), nadszedł czas opowiedzieć o rękawiczkach. Jest to produkt, który działa na zasadzie wyżej wspomnianego produktu do stóp. Producent zapewnia, że podczas używanie rękawiczek zafundujemy sobie intensywną kurację nawilżająco-ujędrniającą.



Świt Pharma,
Exclusive, SPA dla stóp - rękawiczki






Opis Producenta:


SPA dla dłoni w postaci rękawiczek nasączonych kompleksem aktywnych składników to innowacyjna i niezwykle  intensywna kuracja nawilżająco-ujędrniająca stworzona z myślą o 
profesjonalnej pielęgnacji Twoich dłoni.  

Składniki aktywne:  
Kwas hialuronowy 
Kolagen 
Proteiny kaszmiru 
Masło shea 
Witaminy E i F.




Na początku zamieszczę grafikę, która obrazuje instrukcję obsługi rękawiczek:





W zasadzie cały wstęp recenzji mogłabym przekopiować z mojego wpisu odnoszącego się do skarpetek, gdyż zarówno w przypadku opakowania jak i sposobu aplikacji mamy do czynienia dokładnie z tym samym. Wewnątrz kartonika umieszczono saszetkę, w której znajdują się dwa białe, nasączone kompleksem aktywnych składników płaty. Należy nałożyć je na dłonie, a następnie przy pomocy dołączonych naklejek, zwęzić produkt, do odpowiedniego rozmiaru. Są duże, dlatego każdy będzie mógł pozwolić sobie na ich użycie. Seans z rękawiczkami trwa 20-30 minut, dlatego polecam wybrać ciekawy film w telewizji czy na YT, albo nałożyć wcześniej maseczkę na twarz bądź włosy, aby dobrze wykorzystać czas. Są jednorazowe, dlatego po zakończeniu kuracji, płaty należy wyrzucić do kosza.

Po ściągnięciu rękawiczek, ewentualne pozostałości preparatu należy wmasować w skórę aż do momentu całkowitego wchłonięcia. Efekt jaki uzyskujemy poprzez użycie tego produktu, to miękka i wygładzona skóra. Dłonie są nawilżone i nie wymagają już stosowania innych preparatów. Moje dłonie nie wymagają szczególnego traktowania, nie wiem więc, jak rękawiczki sprawdziłyby się u osób z problematyczną skórą. Powyższy wynalazek, podobnie jak wcześniej opisywane przeze mnie skarpetki oceniam jako gadżet, po który można sięgnąć raz na jakiś czas, podczas organizowania domowego SPA. Jednocześnie uprzedzam, że taki sam efekt można uzyskać sięgając po dobrej jakości krem do rąk.


Dostępność: drogerie, internet
Cena: 14 zł / opakowanie




Stosowałyście już takie rękawiczki?

wtorek, 12 maja 2015

ShinyBox: Viosenna Metamorfoza || kwiecień 2015 - recenzja

Kwietniowe pudełko przetestowane, zbliża się termin wysyłek majowej edycji opatrzonej nazwą "Kobiecy szyk", więc najwyższy czas na co miesięczną garść mini recenzji. Pierwszy wpis traktujący o "Viosennej Metamorfozie" jest tutaj: klik! Jeśli ktoś przegapił - to zapraszam.


ShinyBox: 
Viosenna Metamorfoza || kwiecień 2015 - recenzja







W kwietniu, Shinybox przygotował i ukrył w pudełkach (o bardzo przyjemnej kolorystyce!aż 6 produktów pełnowymiarowych i trzy próbki w saszetkach. Marki, które znalazły się wewnątrz boxa to: Theo Marvee, Biolaven Organic, Glazel (dwa produkty), Dove. 1000 pierwszych Klientek, które zdecydowaly sie na zakup "Viosennej metamorfozy" otrzymały w prezencie produkt od Pharmacy Labolatories (biało-żółty kartonik na zdjęciu). Box powstał we współpracy z Vitalią, która dołożyła od siebie kod dostępu, który uprawniał do przystąpienia online do specjalnie skomponowanej diety z odpowiednio dobranym treningiem na 7 dni. Skorzystała z niego moja siostra, która pragnie zgubić jeszcze kilka kilogramów.


1. BIOLAVEN - żel do mycia twarzy


To nowość na rynku, której byłam bardzo ciekawa. Pisałam Wam już wcześniej, ale jeśli do kogoś ta informacje nie dotarła - Biolaven to marka produkowana przez wszystkim nam znaną, polską firmę  Sylveco. Żel umieszczono w opakowaniu z poręczną pompką. Produkt pięknie pachnie, pieni się umiarkowanie. Ładnie oczyszcza i odświeża buzię. Z pewnością poświęcę mu osobną notkę, gdyż  uważam, że jest to kosmetyk wart uwagi.


DOVE - Odżywczy żel pod prysznic z mleczkiem kokosowym i płatkami jaśminu


Przyznaję - miałam długą przerwę, jeśli chodzi o żele pod prysznic tej marki. Produkt zaskoczył mnie bardzo gęstą, kremową konsystencją, żaden z ostatnio używanych przeze mnie żeli nie mógł się taką pochwalić. Przy użyciu gąbki z łatwością można spienić kosmetyk na powierzchni skóry. Ładnie pachnie i dobrze myje. Skóra po prysznicu z tym produktem jest miękka i przyjemna w dotyku. Żel FM Group z lutowego pudełka okropnie wysuszał moją skórę, w przypadku Dove nic takiego nie miało miejsca.


THEO MARVEE -Tonik do twarzy


Powyższy produkt od samego początku był dla mnie zagadką. Marka zupełnie mi nie znana, konsystencja, która bądźmy szczerzy - w niczym nie przypomina toniku do twarzy i jeszcze te świecące drobinki... Byłam ciekawa co to za wynalazek. Tonikiem nałożonym na wacik kosmetyczny, przecieram wcześniej dokładnie oczyszczoną skórę twarzy. Produkt ładnie tonizuje, łagodzi, nieco nawilża i intensywnie odświeża. Ma mocno wyczuwalny zapach, który mi osobiście przeszkadza, zdecydowanie bardziej wolałabym go w wersji bezzapachowej. Co do kwestii rozświetlenia - na twarzy jest subtelne. To dobrze, bo gdyby było bardziej widoczne, to moja przetłuszczająca się cera nie byłaby zadowolona.

Pharmacy Labolatories - Antyperspirant


Fajnie, że produkt pojawił się w boxie, ale jeszcze go nie używałam. Blokerów używam jedynie latem, a i to nie co roku. W czerwcu 2014, za sprawą Shinyboxa, odkryłam świetnie działającą Rexonę Maximum Protection i to właśnie do niej planuję powrócić jak temperatura za oknem jeszcze trochę się podniesie. Zastanawiam się czy nie podarować powyższego antyperspirantu mojemu Tacie, myślę, że zrobiłby z niego dobry użytek.


GLAZEL VISAGE - Cień sypki


Kiedy pierwszy raz, zdjęłam wieczko słoiczka tego cienia miałam mieszane uczucia. Kolor zawierający multum błyszczących drobinek to odcień zupełnie niedopasowany do mnie. Nie lubię takiej latarki na powiekach. Niby może służyć do akcentowania kącików oczu i jako rozświetlacz - można próbować. Ja swój egzemplarz podarowałam siostrze, której ten cień od razu przypadł do gustu. Nie używa go jednak do oczu tylko akcentuje kości policzkowe.



GLAZEL VISAGE- Kamuflaż



Mam w swojej kolekcji jeden kamuflaż. Jest to marka Catrice i pisałam o nim na blogu. Fajnie byłoby trafić na godnego uwagi zastępcę. Glazel nie podołał wyzwaniu już na samym początku. Powód? Zdecydowanie za ciemny odcień dla mojej karnacji. 






Ta edycja pudełek została całkowicie wyprzedana. Zachęcam Was do przyjrzenia się majowej zapowiedzi boxa, gdyż pudełka na kolejny miesiąc (pod nazwą "Kobiecy Szyk") można jeszcze zamawiać. W okolicy połowy maja rusza pierwsza wysyłka!  
Więcej informacji na ten temat znajdziecie na www.shinybox.pl i ich Funpage'u. :-)  




Który kosmetyk najchętniej byście przetestowały? :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...