poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Mrs Potters: szampon i balsam do włosów

O marce Mrs Potters dowiedziałam się jakiś czas temu dzięki przeglądaniu blogów kosmetycznych. Zainteresowała mnie w takim stopniu, że któregoś razu zamiast kupić (jak zwykle) drogeryjną odżywkę do włosów, zdecydowałam się na balsam, na którym widnieje tajemnicza kobieta w kapeluszu. :-)
Balsam powoli dobija końca więc wczoraj przy okazji zakupów w Kauflandzie, postanowiłam nabyć drugą butelkę. I szampon - dla mamy. :-)




Dzisiaj recenzja balsamu jako, że zużyłam już prawie całą butelkę 500 ml, a teraz zakupiłam drugą mogę już sporo na temat tego kosmetyku powiedzieć.



- Balsam aloes i jedwab


Obietnice producenta:

Aloes, proteiny jedwabiu i biała herbata. Balsam zawiera nawilżający ekstrakt z aloesu, wygładzające proteiny jedwabiu oraz regenerujący ekstrakt z białej herbaty. Efekt: włosy są zregenerowane, lśniące i łatwiej się rozczesują. Sposób użycia: nanieść balsam na wilgotne włosy i spłukać.


Opakowanie to duża butelka zawierają 500 ml produktu. Balsam ma idealną konsystencję, jest koloru biało-perłowego. Przyjemnie pachnie. Łatwa aplikacja.

Skład:



Bardzo polubiłam ten balsam, a fakt, że zakupiłam już drugą butelkę mówi sam za siebie. :-) Przede wszystkim: działa (!), przyjemnie pachnie, a aplikacja jest banalnie łatwa, dzięki idealnej konsystencji. Balsam dobrze rozprowadza się na włosach, nie obciążając ich. Po zmyciu kosmetyku z włosów, rozczesanie ich jest przyjemnie proste, ten kosmetyk służy mi z powodzeniem jako odżywka. To co najbardziej lubię w tym balsamie to to, że dzięki niemu moje włosy są na prawdę nawilżone i jest to widoczne. Dodatkowo włosy są sypkie, gładkie, miłe w dotyku.Bardzo go polubiłam.
Uwielbiam aloes w kosmetykach (podobnie jak olej z wiesiołka) więc chętnie sięgam po kosmetyki, które mają go w składzie. Aloes ma bardzo wszechstronne działanie.
Balsam jest przeogromnie wydajny, a do tego ta pojemność... 500 ml, to chyba największy tego typu kosmetyk jaki dotychczas miałam okazję kupić.
Muszę przyznać, że do tego produktu nie mam żadnych zastrzeżeń i szczerze Wam go polecam. :-)







- Szampon przeciwłupieżowy




Obietnice producenta:


Szampon przeciwłupieżowy Dziegieć i Vecorexin ® Protective. Nowa wzbogacona receptura szamponu przeciwłupieżowego zawiera dziegieć, który naturalnie hamuje rozwój bakterii powodujących łupież, nie podrażniając skóry głowy oraz kompleks składników aktywnych Vecorexin ® Protective, który chroni włosy przed szkodliwymi warunkami środowiska i zwiększa ich blask. Efekt: włosy mają zdrowy wygląd i są pozbawione oznak łupieżu.

Skład:






Na temat tego produktu w dużym skrócie, gdyż tak jak wspomniałam - kupiłam go zaledwie wczoraj - i na dodatek dla mamy, więc nie miałam okazji go używać. To co zdążyłam zauważyć to to, że szampon nie pachnie zbyt ładnie. ;-) Prawdopodobnie dzieje się tak, za sprawą tajemniczego składnika o nazwie "dziegieć". Tak sobie myślę, że gdybym powąchała ten szampon w sklepie, to prawdopodobnie odłożyłabym go z powrotem na półkę. :D Z drugiej jednak strony niezliczone testowanie kosmetyków nauczyło mnie, że zapach to jednak nie wszystko i wiele można wycierpieć dla fenomenalnego efektu pielęgnacyjnego (np. hydrolat z kocanki).
Szampon ma typową konsystencję, a także złocisty odcień. Butelka również zawiera 500 ml produktu.








Kiedy wykończę swój obecny szampon, z pewnością sięgnę po jakiś Mrs Potters. Marka ma w swojej ofercie aż 9 rodzajów szamponów, więc z pewnością wybiorę coś odpowiedniego.


Cena: Oba produkty w okolicy 7-10 zł / 500 ml
Dostępność: Tesco, Real, Kaufland itd.




Dziewczyny, używacie produktów marki Mrs Potters? Jak Wam służą? Które najbardziej polecacie? A może pośród innych firm znalazłyście balsamy bądź odżywki do włosów z którymi się nie rozstajecie? :-)

sobota, 14 kwietnia 2012

Kolejne łupy z Oriflame i Bershkowa zdobycz

Większość zamówienia jest mojej siostry, moje są jedynie perfumy [a także poniższa spódniczka :)) ], ale pomyślałam, że pokażę Wam co ciekawego można upolować w obowiązującym katalogu. Jako, że siostra jest maniaczką Oriflame, a od niedawna także Konsultantką, to takie posty prawdopodobnie będą się tutaj pojawiać. :-) Zwykle zdjęcia w katalogu są lekko przekłamane więc może akurat którejś z Was przyda się swatch, a takie będą się tutaj oczywiście pojawiać. :-)


Zamówienie nie jest zbyt duże i wygląda tak:




A perfumy Precious Moments Red Dream, które wybrałam dla siebie prezentują się tak:






A poniżej kosmetyki w zbliżeniu z krótkim opisem i ceną. :-)

- Puder w perełkach Giordani Gold, cena w obecnym katalogu 39,90 zł 
(dla Konsutlantek za 27,93 zł)

Siostra wcześniej używała perełek z Avon w podobnym odcieniu. Opakowanie kulek służyło jej bardzo długo, około trzech lat, a po upływie tego czasu wciąż nie udało jej się ich wykończyć, po czym zostały wyrzucone ze względu na kończącą się datę ważności. Wydajność przeogromna tak więc domyślam się że podobnie będzie w przypadku tego kosmetyku. Opakowanie plastikowe, szczelnie zamykane, z lusterkiem. W środku jest również gąbeczka która przytrzymuje kulki na swoim miejscu, ale do zdjęcia została wyłożona.







- Lakiery do paznokci Pure Colour, 8 ml cena w obecnym katalogu 9,90 zł/szt.
(dla Konsutlantek za 6,93 zł/szt.)

Siostra wybrała dwa odcienie: Baby Pink i Pearly Beige. Każdy posiada 8 ml, z zewnątrz prezentują się bardzo fajnie, ale o ich jakości nie mogę napisać, gdyż nie były jeszcze używane. To co widać na pierwszy rzut oka to to, że posiadają dość krótki pędzelek i są perłowe.






- Pędzel do różu cena w obecnym katalogu 15,90 zł 
(dla Konsutlantek za 11,33 zł)

Przeoczyłam zrobienie osobnego zdjęcia pędzlowi, więc w tym wypadku zdjęcie znalezione w grafice google + krótki opis. Na pierwszy rzut oka wygląda na dość solidnie wykonany, po pociągnięciu włosia nic z niego nie wypadło. Włosie jest miękkie. Do pudru się nie nada, bo jest dość mały, ale do różu powinien być ok.


źródło tego zdjęcia: klik!



I jeszcze raz moje perfumy. :-)

Precious Moments Red Dream, 50 ml cena w obecnym katalogu 99,00 zł, ale przy zakupie kosmetyków za ponad 69 zł wodę perfumowaną możemy mieć za 39,90 zł
(czyli dla Konsutlantek jeszcze taniej - za 27,93 zł)


Perfumy spodobały mi się w katalogu, była pachnąca kartka, zapach przypadł mi do gustu. W rzeczywistości jest również bardzo ładny, ale pierwsze wrażenie: mało trwały. Więcej na ten temat powiem jak go trochę poużywam, jedno psiknięcie to jednak za mało. ;-) Dodam, że w cenie 99 zł w życiu bym ich nie kupiła.
Opis zapachu pochodzący z katalogu:
"Świeży zapach czerwonych jabłek, wspaniałe nuty białej magnolii i mieszanka jasnego drewna [...]".







Z zakupów nie-kosmetycznych wpadła do mojej szafy spódniczka Bershka, którą ostatnio podpatrzyłam u Charlize Mystery klik! i Loveandgreatshoes klik!
Kosztuje tylko 30 zł. :-)


zdjęcie pochodzi z bershka.com


A co trafiło w ostatnim czasie do Waszych kosmetyczek bądź szaf z odzieżą? Ja kupiłam przez internet kilka koszul, czekam aż szanowna poczta mi je dostarczy, wtedy będę mogła zaprezentować Wam je na blogu. Udanego weekendu! :-)

piątek, 13 kwietnia 2012

Vipera Cosmetics: Błyszczyk do ust Small Giant 30

Zdecydowanie częściej sięgam po błyszczyki aniżeli po pomadki do ust, zawsze tak miałam i teraz również się tego trzymam. Pasują do każdego makijażu, wybieram te delikatne, które mają za zadanie dyskretnie podkreślić zarys ust. Bardzo lubię błyszczyki marki Vipera, miałam dwa odcienie z serii Sweet & Wet i byłam z nich bardzo zadowolona. Dzisiaj recenzja błyszczyka z innej serii mianowicie:
Small Giant, kolor 30.






Obietnice producenta: 

Vipera Błyszczyk do ust Small Giant zniewala czarem i urodą
Pozostawia usta nasycone barwą i blaskiem.
Nowoczesny, długi i mięciutki aplikator precyzyjnie naniesie błyszczyk na usta.
Oszałamiająco lśni. Doskonale uzupełnienie makijażu. Wybornie dobrane składniki pielęgnacyjne. Łatwa, przyjemna aplikacja. Wysoka trwałość na ustach.
Delikatny owocowy zapach.
Pojemność: 5,5 ml. Termin ważności: 18-24 miesiące


Błyszczyk znajdziemy w typowym dla Vipery prostokątnym opakowaniu. Aplikator do długi, miękki pędzelek, a właściwie gąbeczka. Kolor który posiadam to 30 - czerwień z drobinkami. Owocowy zapach.



Ten błyszczyk to połączenie właściwości lśniących błyszczyka z trwałością i kryciem pomadki. W trakcie pierwszej aplikacji zaskoczyło mnie jego krycie! Jedno pociągnięcie pędzelka wystarczyło aby bardzo dobrze pokryć usta - nie żartuję! Na ustach mam nałożoną jedną warstwę, gdzieniegdzie jedynie pociągnęłam dwa razy, bo nie jestem przyzwyczajona do tak mocnego koloru i nie zawsze równo dociągnę do linii ust. Błyszczyk ma fajny zapach, producent pisze, że owocowy, ale nie potrafię określić o jakie owoce dokładnie chodzi, w każdym bądź razie - jest w porządku. Bardzo łatwo rozprowadza się na ustach, nie podkreśla suchych skórek. Błyszczyk nie klei się, ani nie spływa z ust, również nie wysusza. 
Z trwałości jestem zadowolona, wiadomo - to błyszczyk i nie przetrzyma posiłku, ale powiedziałabym że jest ponad przeciętną. Jedyny minus jaki mogę mu zarzucić to widoczne drobinki - za którymi nie przepadam, wolałabym wersję bez tych świecidełek. :-)
Podsumowując: Bardzo fajny błyszczyk w rozsądnej cenie. :-)





Na ustach mam nałożoną jedną warstwę, gdzieniegdzie jedynie pociągnęłam dwa razy, bo nie jestem przyzwyczajona do tak mocnego koloru i niezawsze równo dociągnę do linii ust. ;-)






Dostępność: Sklep internetowy Vipera, wyspy Vipera, drogerie
Cena: 9,90 zł / 5,5 ml


* Błyszczyk otrzymałam w ramach współpracy, jednak nie wpłynęło to na jego ocenę. 


Polubiłam ten błyszczyk i mam zamiar przetestować jeszcze jakiś bardziej neutralny kolor, bo seria składa się aż z 10 odcieni. Nr 26 to taka kawa z mlekiem - zamierzam go kupić i na pewno pokażę się w nim na blogu. :-)
Znacie tę serię? Używacie produktów marki Vipera?

czwartek, 12 kwietnia 2012

W podziękowaniu za... :-)

Dzisiaj miał być post o kolorówce, ale będzie musiał chwilę zaczekać. :-)
Niedawno, Kochana Dżolls (:*) pomogła mi z bloggerowym gadżetem, który za żadne skarby świata nie chciał pojawić się na moim blogu, wciąż pojawiał się błąd. Mowa o gadżecie, który wyświetla listę najaktywniejszych komentatorek. :-)

Przygotowałam mały prezent dla jednej z Was, Tej która udziela się na moim blogu najczęściej. :-) Jest to skromny podarunek, ale mam nadzieję, że się spodoba.

Uwaga, uwaga, chwila niepewności, kto otrzyma ode mnie niespodziankę? :-)

Wygrywa:

BELLA


Gratuluję Kochana. :-) :*
Widzę, że Ruda depcze Zwyciężczyni po piętach. :-)  Chętnie obdarowałabym więcej osób, ale nagroda jest dzisiaj niestety tylko jedna. Chciałam podziękować Wam wszystkim za to, że jesteście i tak licznie zaglądacie na mojego bloga, zostawiacie komentarze, dzielicie się ze mną swoimi pasjami. :-) Doceniam to!

Kochana Bello! Mam nadzieję, że nagroda choć niewielka to okaże się przydatna i Ci się spodoba. W paczuszce, którą do Ciebie wyślę znajdziesz nowe kosmetyki: Abacosun- energia mineralow Malachit żel pod prysznic, kremik Dove, dwie próbki odżywek i próbkę szamponu firmy prowadzącej sprzedaż profesjonalnych kosmetyków do włosów Chihtsai.
Zaraz napiszę do Ciebie mejla z prośbą o udostępnienie adresu na jaki mam wysłać przesyłkę. :-)




A już niebawem pokażę Wam korektor i błyszczyk marki Vipera, planuję także recenzją kilku naturalnych produktów do pielęgnacji, których używam na codzień. Mam do zrecenzowania także spray nawilżający do gardła Tonimer, który do testów dostała spora część Bloggerek w tym ja, jednak nie opiszę kosmetyku osobiście - będzie to recenzja gościnna. :-) Tak więc na blogu będzie się cały czas coś działo!


Pozdrowienia!


wtorek, 10 kwietnia 2012

Virtual: Full Screen Size maskara

Kiedyś wspominałam Wam, że znam bardzo dobry tusz, który można kupić w niskiej cenie, i zdarza mi się używać go zamiast moich ulubionych pozycji z Max Factora. Dzisiaj właśnie o nim. :-)






Obietnice producenta:


Wydłużająco-pogrubiająca
maskara Full Screen Size posiada klasyczną szczoteczkę w rozmiarze XXL, która pozwala na pokrycie tuszem nawet najmniejszych rzęs już za pierwszym pociągnięciem. Duża, wygodna szczoteczka doskonale rozprowadza tusz, dzięki czemu  dociera do każdej rzęsy i efektownie modeluje. Formuła maskary zawiera wosk japoński, który sprawia, że rzęsy stają się bardziej elastyczne oraz zapewnia lepszą przyczepność tuszu. Składniki tłoczone z oleju nasion jojoba pielęgnują i chronią rzęsy przed uszkodzeniami mechanicznymi. 


Produkt o pojemności 8 ml znajdziemy w dość kiczowatym różowym opakowaniu. Szczoteczka w rozmiarze XXL. Kolor: głęboka czerń. 

(to zdjęcie pochodzi ze strony: klik!)




To mój pierwszy tusz marki Virtual. Zacznijmy od szczoteczki - jest duża, z pewnością niektórym z Was przypadnie do gustu, ale będą też takie, które wolą egzemplarze z mniejszymi. Przyznaję, że widziałam tusze z jeszcze większymi szczoteczkami, więc ta nie jest wcale taka ogromna.
Używałam wielu maskar, różnych firm dlatego nałożenie tuszu taką - nie sprawia mi większego problemu.
Tusz ma ładną czerń, głęboką, taką jaką lubię. Nie skleja rzęs, a nawet powiem więcej - pięknie je rozdziela i wyciąga w górę. Jeśli chodzi o pogrubienie - nie jest spektakularne, ale jeśli mam ochotę odpocząć od mojego ulubionego efektu teatralnych rzęs - to tusz z Virtual sprawdza się idealnie. Do plusów należy także z pewnością dodać, że nie kruszy się i nie osypuje. Produkt nie podrażnia moich oczu, nie mam też problemu z demakijażem. Używając go można stopniować efekt. Nałożenie trzech warstw powoduje uzyskanie efektu teatralnych rzęs - podobnych jak u 2000 Calorie. 


Na poniższych zdjęciach, gołe oko wraz z tuszem Virtual Full Screen Size solo (dwie warstwy):







Bardzo polubiłam tę maskarę, choć to moje pierwsze opakowanie, już wiem, że z pewnością zaopatrzę się w kolejne, kiedy to mi się skończy. Nie spodziewałam się po tym tuszu takiej jakości, już po pierwszym dniu noszenia go na rzęsach, pozytywnie mnie zaskoczył. Używam go od stycznia tego roku - tusz nadal jest mokry i działa bardzo sprawnie.


Dostępność: osiedlowe drogerie, sklepy internetowe, Allegro.
Cena: 12-15 zł / 8 ml.



Dziewczyny, znacie ten kosmetyk? Znacie inne tusze marki Virtual? Jestem ciekawa po jakie maskary najchętniej sięgacie? Lubicie mocno wytuszowane rzęsy czy jesteście raczej fankami tylko lekko podkreślonych? :-)

sobota, 7 kwietnia 2012

Siquens: MedExpert, Krem przeciwko niedoskonałościom

Moja cera lubi płatać figle. Jest problematyczna, pojawiają się na niej niedoskonałości w postaci zaskórników zamkniętych. Nie jest źle, ale do cery idealnej daleko. Cały czas walczę. Ah, ile bym dała żeby mieć cerę jak z okładki kolorowego magazynu...
Moje poszukiwania odpowiedniego kremu dla skóry twarzy, zatrzymały się ostatnio koło produktu Siquens, z serii Med Expert.

Jeśli jesteście ciekawe szczegółów dotyczących Siquens, bądź macie chęć przeczytać moją recenzję ich kremu pod oczy z serii Prevention , zapraszam tutaj: klik!




Obietnice producenta:

Likwiduje przyczyny powstawania niedoskonałości oraz redukuje juz istniejące. Poprawia wygląd skóry zapewniając jej odpowiednie nawilżenie, jednocześnie matując błyszczące partie. Działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie*. Normalizuje wydzielanie sebum i matuje.
Zwęża pory i redukuje zaskórniki. Wyrównuje koloryt skóry i poprawia jej ogólny wygląd. Nawilża i regenerujeNie podrażnia i nie wysusza.



Krem o pojemności 30 ml, znajduje się w podłużnej tubce. Produkt dodatkowo zapakowany jest w kartonik, w którym znajdziemy ulotkę z informacjami o produktach Siquens. Kolorystyka opakowania typowa dla marki. 
Krem ma przyjemny zapach, lekką konsystencję. Można użyć pod makijaż.




Przetestowałam wiele produktów do cery z niedoskonałościami i wiem, że we wszystko co jest napisane na opakowaniu wierzyć nie należy, dlatego również do tego kremu podchodziłam z pewną dozą niepewności. Kremu używam już siódmy tydzień, czy zlikwidował problem? Problemu zaskórników nie wyeliminował, a gdyby to zrobił postawiłabym go na kosmetycznym podium. (Żaden krem z dotychczas przeze mnie używanych nie potrafił ich zlikwidować...) Mimo to chciałam poświęcić mu nieco więcej uwagi, uważam, że zalety, które niewątpliwie ma, mogą Was zainteresować.

Krem jest bardzo lekki (jestem pod wrażeniem jego konsystencji!), szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej czy świecącej się otoczki na skórze. Używam go na noc, na obszar w którym występują u mnie zaskórniki, a także pojedyncze zmiany, niekiedy nakładam go również w ciągu dnia jeżeli siedzę w domu i nie mam na sobie makijażu. To co dla mnie najważniejsze - nie zapycha, za to ogromny plus, bo w przeciwnym razie zdyskwalifikowałabym go od razu. Jeżeli zmiana dopiero się pojawiła - faktycznie przy użyciu kremu można ją zniwelować, zneutralizować zaczerwienie - po prostu szybciej zagoić. Zawaansowanych zmian nie usunie, nie ma mocnych, od tego są specjalistyczne maści, dostępne w aptekach, często na receptę.
Wracając do Siquens - krem wygładza skórę i nie przyczynia się do powstawania nowych niespodzianek, nie podrażnił mi skóry, ani jej dodatkowo nie wysuszył. Pory stają się mniej widoczne, ale nie jest to efekt długotrwały. Produkt jest wydajny i cena bardzo przystępna.


Podsumowując: radzi sobie z drobnymi, świeżo powstałymi, pojedynczymi zmianami. Moich zaskórników nie usunął, ale nie przyczynił się także do powstania kolejnych. Ma idealną konsystencję. Trądziku nim nie zwalczymy (nawet na to nie liczyłam), ale sprawdza się u mnie jako wspomagacz, gdyż pomaga w gojeniu się zmian, nie szkodząc skórze.







Krem nie zawiera parabenów ani parafiny, może być używany (jak wszystkie produkty marki Siquens) przez osoby z cerą wrażliwą.

Produkty z serii MedExpert: http://siquens.pl/medexpert


Dostępność: apteki, superpharm itd.
Cena: około 30 zł / 30 ml


Dziękuję Pani Marcie za przesłanie kosmetyku do testów i zaproponowanie współpracy, fakt iż otrzymałam ten produkt za darmo nie wpłyną na moją ocenę.


Ostatnio kremy Siquens pojawiły się w fajnej promocji w SuperPharmie, czytałam, że niektóre fanki profilu SP na Facebooku pisały, że mają zamiar kupić produkty z tej linii. Może jest pośród Was osoba, która zdecydowała się przetestować te kosmetyki? Znacie je? :-) Polubiłyście?
Dziewczyny, jak radzicie sobie z upornymi zaskórnikami?

piątek, 6 kwietnia 2012

Problem z szablonem na blogu - MINI ANKIETA - proszę o pomoc!

Dziewczyny, mam do Was prośbę. Nie radzę sobie z moim szablonem na blogu. Już dawno dodałam ten z różowym krzesełkiem po prawej stronie, mimo to zgłaszane było mi, że nadal wyświetla się albo poprzedni zimowy szablon, albo nawet ten bloggerowy beżowy z ptakami.

U mnie natomiast po wpisaniu adresu strony najczęściej najpierw ukazuje się bloggerowy szablon aby dopiero po chwili załadować stronę odpowiednią czyli tę z krzesełkiem. Po wejściu na Wasze blogi zawsze widzę te właściwe, a nie tak jak u mnie dwa: jeden po drugim. Nie mam pojęcia jak to naprawić. :-(


Nie potrafię wstawić do posta ankiety więc proszę odpowiedzcie w komentarzach:


który szablon z poniższych wyświetla się u Was po wejściu na mojego bloga?

PIERWSZY




czy


DRUGI




Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi. Sama nie potrafię tego naprawić. :-( Po świętach miałam w planach zmianę szablonu, ale szczerze mówiąc nie wiem jak się do tego zabrać, gdyż potrafię wstawić szablon tylko z jednej strony: TheCutestBlogOnTheBlock,  a tam nie ma takiego, który mi się marzy...

czwartek, 5 kwietnia 2012

Everyday Minerals: korektory (swatche)

Dla tych z Was, które nieco uważniej śledzą mojego bloga nie będzie nowością to, że odkąd poznałam minerały, nie wyobrażam sobie bez nich codziennego makijażu. Długo trwało wybranie odpowiedniej marki, koloru, przetestowałam na prawdę wiele firm zanim udało mi się wytypować to, co dla mojej skóry najlepsze.
Swoje ulubione korektory znalazłam w Everyday Minerals.

Dodam, że od kilku lat EDM nie wysyła już swoich przesyłek do PL, pozostaje zakup przez stronę PL dystrybutora, Allegro lub przez osobę mieszkającą za granicą. ;-)


Za co lubię korektory EDM?

- są lekkie
- nie zapychają mojej cery
- świetnie kryją
- różnorodność kolorów
- nie ciemnieją na skórze
- wyglądają naturalnie
- świetnie stapiają się ze skórą
- można nałożyć je na podkład (mineralny)
- posiadają przyjazny skład
- są wielofunkcyjne


Poniżej moja kolekcja:
- Intensive Fair
- Mint
- Dawn
- Sunlight
- Multi-Tasking
- Aussie Perk Me Up (brakuje go na fotce i swatchu, gdyż nie służy mi on jako korektor, a bardziej jako rozświetlacz, właściwie zupełnie o nim zapomniałam!)





Jak każdy kosmetyk EDM (podkład, róż, bronzer, rozświetlacz...) korektor zapakowany jest w zakręcany słoiczek, posiadający sitko. Poniżej opakowanie sample (1 gram). Opakowanie BIG wyglądają tak samo, tyle, że większy słoiczek, zawiera więcej kosmetyku.





Czas na opis poszczególnych korektorów, zapraszam do lektury. :-)



- Intensive Fair


Co tu dużo mówić... Mój ulubiony*! :-) Korektor ma świetny odcień i dobrą pigmentację, jest doskonały dla mojej jasnej cery. Piękny neutralny beż, bez różowych tonów. Świetnie kryje niedoskonałości i przebarwienia, sprawdza się również jako baza pod makijaż. Nakładam go na całą twarz (makijaż jest bardziej trwały) Flat Topem, a później jeżeli trzeba dokładam punktowo warstwę pędzelkiem do korektora.

*  (Z tego co się orientuję jest już wycofany ze sprzeda y dlatego póki mam jeszcze troszkę w zapasie szukam godnego zastępcy - może któraś z Minerałoholiczek pomoże?)





- Mint


To obok Intensive Fair mój kolejny ulubieniec. Tych dwóch korektorów używam codziennie. :-) Mint to zielony korektor do tuszowania różnego rodzaju przebarwień i zaczerwienienia (zakryje/zgasi także rumień, naczynka i wpryski). Korektor ten, nakładam zaraz po aplikacji Intensive Fair. Odpowiednio nałożony nie będzie przebijał się przez podkład. Używam do aplikacji, pędzla puchatego, z miękkim, ale niezbyt gęstym włosiem (np. For Your Beauty, Lancrone itd.)




- Sunlight

Korektor wielofunkcyjny, sprawdzi się jako kosmetyk pod oczy maskując cienie, sińce, podkówki, a także zamaskuje przebarwienia, z którymi nie poradził sobie korektor beżowy. I teraz tak. Jako, że jest to korektor sypki, nie będzie odpowiedni dla wszystkich jeżeli chodzi o maskowanie cieni pod oczami - może podkreślać załamania itd. Jest na to sposób można spróbować wymieszać go z kremem i nałożyć na skórę taką właśnie mieszankę. Na szczęście u mnie sprawdza się solo doskonale. Pod oczy nakładam go pędzlem Eye Kabuki Brush z EDM. Jeśli dodamy go punktowo na podkład, na wypryski, zaczerwieniania itd. - to świetnie nam je zamaskuje (do tego celu używam pędzla do korektora lub Eye Smudge od EDM).




- Multi-Tasking

To korektor, który kupiłam, chcąc sprawdzić czy uda mu się zastąpić mój ulubiony Intensive Fair. Jest jasny, to fakt, ale nie tak neutralny jak IF, jakoś źle się w nim czuję. Jego przeznaczenie to przebarwienia i cienie pod oczami (szczerze mówiąc do tego drugiego celu nigdy go nie używałam). Na mojej buzi wygląda gorzej niż IF, mam wrażenie że jest bardziej widoczny, ma słabsze krycie i jest trochę różowy (?) - z resztą zobaczycie na swatchu.





- Dawn

To jeden z ośmiu korektorów nawilżających jakie swojego czasu marka EDM miała w sprzedaży. Ten korektor to taki Mint w wersji hydrating. Nie otworzyłam tego opakowania do zrobienia swatchy (wybaczcie), ale mam zamiar go sprzedać. Jego zdjęcie to ten słoiczek prezentowany jako 2 fotka od góry w tym poście. Dawn różni się od Minta tym, że jest mniej "suchy".


- Aussie Perk Me Up

Z uwagi na to, że produkt ten jest perłowy, nie używam go jako korektora. Mam cerę przetłuszczającą się, więc taki korektor odpada jeśli chodzi o moje przebarwienia. Nie odważyłabym się pokryć nim całej twarzy (co zaleca producent). Korektor APMU ma odbijać światło. Według mnie sprawdza się najlepiej jako rozświetlacz (w kąciku oczu, pod łukiem brwiowym, kości policzkowe itd.)
Zrobię swatche przy okazji zestawienia moich mineralnych rozświetlaczy. ;-)


A tak prezentują się korektory, roztarte na ręce. Nałożyłam nieco więcej proszku, aby widać było dokładnie kolor i różnicę między nimi.



Podkłady z EDM nie przypadły mi do gustu choć wiele razy dawałam im szansę, za to korektory to strzał w dziesiątkę. Lubię je za ich wszechstronność i jasne odcienie. Minusem może być ich sypka konsystencja - trudno będzie nam nałożyć je np. na wakacjach pod namiotem itp. Potrzebna jest również wprawa, ale przecież trening czyni mistrza! :-)


Cena: u PL dystrybutorów ok. 50 zł / 4,8 gram
Dostępność: jak wspomniałam na początku, EDM od jakiegoś czasu nie wysyła zamówień do PL. Produktów należy szukać najlepiej w sieci.



Używacie korektorów mineralnych? Jakich marek? Jakie są Wasze ulubione odcienie? Będę bardzo wdzięczna jeżeli któraś z Was poleci mi korektor mineralny, który będzie w stanie zastąpić mój ulubiony, ale niestety wycofany już Intensive Fair. Pozdrawiam!

środa, 4 kwietnia 2012

Maksymalne wyszczuplanie cen!

Dostałam dzisiaj na mejla info o wiosennych promocjach w sklepie interenetowym Jadwiga, dlatego dzielę się z Wami newsem, może się przyda. :-)



"Jadwiga ogłasza megawyprzedaż na wszystkie produkty wyszczuplające - ceny zrzuciły aż


do - 50 kg... ekhm... %!
Bo lekka sylwetka nie wymaga ciężkiego portfela!;)
Zapraszamy na www.sklep.jadwiga.eu !"



Oferta jest ważna do końca kwietnia






Zamierzacie skorzystać z promocji? Zaciekawiła mnie sól mineralna i balsam wyszczuplający (szukam produktu ujędrniającego na uda, akurat kończy mi się mój obecny, a opis tego brzmi bardzo kusząco. :-) ) 
Miałyście któryś z tych produktów? Jak je oceniacie?

wtorek, 3 kwietnia 2012

Który hydrolat jest dla mnie? - II cz. serii postów o hydrolatach

Odnośnik do I części: klik!




Jako, że ostatni wpis o hydrolatach zyskał pozytywny odzew z Waszej strony dzisiaj zabieram się do stworzenia kolejnego. :-)
Kto nie miał okazji, a chce przeczytać wstęp, znajdzie go tutaj: klik! :-)



kwiat pomarańczy, źródło zdjęcia: klik!


Hydrolaty dzięki zawartości pewnej ilości substancji roślinnych świetnie chronią, dbają i pielęgnują cerę przynosząc jej różne korzyści. Z powodzeniem zastępują toniki, a nawet działają lepiej od nich.

Bazując na własnych doświadczeniach jak i obserwacjach, a także opisach dostępnych w internecie, stworzyłam krótki przewodnik po wodach kwiatowych dla poszczególnych rodzajów cer.
W ten sposób - jeśli nie możecie zdecydować się na konkretną pozycję - spróbuję ułatwić Wam wybór. :-)



Na co należy zwrócić uwagę przy zakupie hydrolatu?

Jeżeli znajdziemy już hydrolat odpowiadający naszemu typowi cery, koniecznie należy sprawdzić skład INCI. Warto sprawdzić:
? czy hydrolat jest z dodatkiem wody (najlepiej aby przed składnikiem właściwym nie występowała woda ponieważ taki hydrolat jest rozcieńczany)
? czy w składzie występuje alkohol (unikamy ze względu na wysuszanie, podrażnienie)
? czy nie dodano przypadkiem sztucznych substancji zapachowych (unikamy)
? czy posiada certyfikat ekologiczny np. Ecocert (to dodatkowa gwarancja jakości)


Tutaj więcej o organizacjach certyfikujących: klik!

 

Taki składnik zaakceptowany przez EcoCert posiada europejski certyfikat potwierdzający ekologiczną uprawę rośliny i skład finalnego produktu!




Konserwanty – dobrze czy źle?

Wiadomo – aby przedłużyć trwałość kosmetyku producenci używają konserwantów. Jednak pośród hydrolatów dostępnych na rynku znajdziemy też wiele pozycji bez tych dodatków. Ja wychodzę z założenia, że skoro mogę wybrać bez konserwantów to wybieram bez, ale przyznaję – zdarzają się wyjątki.
(Ku przestrodze: raz połasiłam się na okazyjną cenę kocanki na Naturalis, BARDZO, ale to bardzo podrażniała mi skórę, dopiero później dowiedziałam się że to przez mieszankę konserwantów jakie stosują – od tamtej pory nie kupuję w tym sklepie.)

Hydrolaty bez konserwantów są bardziej naturalne i również trwale, tyle, że służą nam nieco krócej. Należy je trzymać szczelnie zamknięte, najlepiej w ciemnej butelce, w lodówce.


lawenda, źródło zdjęcia: klik!



Przeglądając obecny asortyment kilku sklepów internetowych, które prowadzą sprzedaż wód kwiatowych, sporządziłam tabelę której nadałam podział:
poszczególne typy skóry / konkretne hydrolaty.
Ważne! Tego spisu nie należy trzymać się kurczowo. Jest bardzo dużo hydrolatów które pasują każdej cerze (zapach, działanie). Poniżej wypisałam pozycje które są „szczególnie zalecane” konkretnym cerom, nie należy brać tego jako wyznacznik !!



Skóra mieszana
Skóra sucha
Skóra normalna
- z kwiatu pomarańczy
- cyprysowy
- rozmarynowy
- z zielonej herbaty
- lawendowy
- z nasion słodkich migdałów
- geraniowy
- miętowy
- oczarowy
- cytrynowy

- lawendowy
- z pszenicy
- z róży damascena
- Ylang-ylang
- z zielonej herbaty
- z aloesu
- miętowy
- geraniowy
- bławatkowy
- lipowy
- migdałowy

- oczarowy
- z zielonej herbaty
- lawendowy
- rozmarynowy
- cytrynowy
- aloesowy
- miętowy
- geraniowy
-migdałowy




Skóra tłusta
Skóra dojrzała
Skóra naczynkowa
- z kwiatu pomarańczy
- lawendowy
- oczarowy
- miętowy
- z zielonej herbaty
- drzewa oliwkowego
- z pszenicy
- z róży damascena
- cedrowy
- geraniowy
- rozmarynowy
- z szałwi lekarskiej
- cytrynowy



- z kwiatu pomarańczy
- lawendowy
- oczarowy
- miętowy
- kadzidłowca
- z zielonej herbaty
- kwiatu kocanki
- z pszenicy
- geraniowy
- z róży damascena
- cytrynowy
- lipowy
- z nasion marchwi
- z szałwi lekarskiej
- z kwiatu pomarańczy
- z zielonej herbaty
- lawendowy
- oczarowy
- drzewa oliwkowego
- kwiatu kocanki
- z rumianu szlachetnego
- z kwiatu chabra
- z róży damascena
- miętowy
- bławatkowy
- geraniowy
- z nasion marchwi
- cytrynowy



Skóra wrażliwa
Skóra trądzikowa
- z kwiatu pomarańczy
- z kwiatu lipy
- z kwiatu kocanki
- z nasion marchwi
- z nasion słodkich migdałów
- Ylang-ylang
- z rumianku rzymskiego
- z zielonej herbaty
- miętowy
- geraniowy
-migdałowy



- lawendowy
- z zielonej herbaty
- oczarowy
- kwiatu kocanki
- z kwiatu chabra
- miętowy, cytrynowy
- geraniowy
- z liści czarnej porzeczki
- kwiatu pomarańczy
- z róży damascena
- z aloesu, cedrowy
- z szałwii lekarskiej
- drzewa oliwkowego
- rozmarynowy





Jaki hydrolat - jakie działanie?

Na koniec krótki przewodnik dotyczący działania poszczególnych pozycji. Po więcej informacji zasięgnijcie proszę do Google. :-)

- aloesowy: nawilża, regeneruje, przeciwbakteryjny, przeciwzapalny.
- geraniowy: oczyszcza, działa antyseptyczne, regeneruje.
- lawendowy: działa lekko ściągająco, wspomaga leczenie drobnych ran, reguluje wydzielanie serum, działa przeciwstarzeniowo, koi, łagodzi, uspokaja.
- melisowy: odświeża, oczyszcza, łagodzi i nawilża.
- oczarowy: działa przeciwzapalnie, odświeża, oczyszcza, nawilża, stymuluje krążenie.
- rozmarynowy: działanie antybakteryjne, odblokowuje pory, rozświetla cerę
- różany: wspomaga  ukrwienie, przywraca kwaśny odczyn skóry, łagodzi podrażnienia, nawilża.
- Ylang-ylang: właściwości relaksujące, rozluźniające i uspokajające.
- z kwiatu chabra: działa pobudzająco, przeciwzapalnie i przeciwalergicznie, chroni przed wolnymi rodnikami.
- z kwiatu krwawnika: działa wygładzająco, oczyszczająco, przeciwłojotokowo, wybielająco i przeciwzapalnie.
- z kwiatu lipy: działa oczyszczająco, zmiękczająco i ochronnie, przeciwzapalne, łagodzi podrażnienia.
- z nasion słodkich migdałów: nawilża, pielęgnuje, wygładza, odżywia, regeneruje.
- z zielonej herbaty: działa lekko ściągająco, łagodzi, odświeża i pobudza skórę.
- z drzewa oliwkowego: działa łagodząco, przeciwzapalnie, antyoksydacyjnie, odkażająco, poprawia cyrkulację i udrażnia naczynka, chroni przed promieniowaniem słonecznymi.
- cytrynowy: rozjaśnia, nawilża, wzmacnia naczynia kapilarne, poprawia elastyczność i miękkość skóry
- z kwiatu kocanki: działanie zabliźniające, regenerujące, gojące, redukujące blizny, wybroczyny, zasinienia. działa przeciwstarzeniowo i antybakteryjnie.


Wpis miał na celu przybliżyć Wam różnorodność i działanie poszczególnych hydrolatów. Oczywiście nie są to wszystkie obecnie dostępne pozycje, wybrałam te najciekawsze i najczęściej spotykane. Jak wcześniej wspomniałam - nie należy tych informacji trzymać się kurczowo, a jedynie informacyjnie. Każdy kosmetyk należy przetestować na sobie, bo jak wiadomo - co skóra to obyczaj. ;-)
Mam nadzieję, że wpis będzie przydatny. :-)
Planuję jeszcze wpis o przykładowych przepisach na kosmetyki z użyciem hydrolatów, zainteresowane? :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...