poniedziałek, 11 maja 2015

Świt Pharma: Exclusive, SPA dla stóp - skarpetki + WYNIKI

Czas na wyłonienie Zwycięzcy rozdania! :-) Równo trzy tygodnie czekałam na Wasze zgłoszenia. Do zgarnięcia był zestaw kosmetyków od Świt Pharmy. Ja już wiem do kogo powędruje nagroda. Na dole, pod zapisem moich odczuć odnośnie skarpetek do stóp powyższej marki, umieszczę imię i nazwisko Laureatki. Tymczasem zapraszam Was do zapoznania się z treścią mojej recenzji.



Świt Pharma,
Exclusive, SPA dla stóp - skarpetki + WYNIKI








Opis Producenta: 

SPA dla stóp w postaci skarpetek nasączonych kompleksem aktywnych składników to innowacyjna
niezwykle intensywna kuracja regenerująco-nawilżająca stworzona z myślą o profesjonalnej pielęgnacji Twoich stóp. 
Zawarte w składzie masło shea posiadające substancje tłuszczowe, witaminy E i F sprawia, że zniszczona skóra stóp szybciej się regeneruje, odzyskuje gładkość i staje się odpowiednio odżywiona. Masło shea wyraźnie wygładza, zmiękcza i nawilża suchy, popękany i zrogowaciały naskórek stóp oraz pięt.
 Olejek z drzewka herbacianego, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo na skórę stóp. 
Mięta pieprzowa posiada właściwości dezodorujące i odświeżające. Poprawia kondycję naskórka, wygładza go i uelastycznia, zmniejsza potliwość stóp, likwidując nieprzyjemny zapach
Proteiny kaszmiru sprawiają, że skóra staje się gładka, miękka i elastyczna. Obecny w składzie mocznik o właściwościach silnie nawilżających, zmiękczających i regenerujących poprawia gładkość i jędrność skóry a także zapewnia jej odpowiednie nawilżenie. 




Kilka słów odnośnie tego produktu zamieściłam już na blogu. Miało to miejsce przy recenzji marcowego ShinyBoxa, w którym znalazłam owy specyfik. Dzisiaj chciałabym poświęcić mu troszkę więcej uwagi i opisać go szerzej. 

Tutaj zamieszczam grafikę obrazującą instrukcję obsługi:





Kartonik, w którym umieszczono produkt zawiera część informacji odnoście preparatu, resztę umieszczono na ulotce znajdującej się wewnątrz. Po jego otwarciu, przechodzimy do wyciągnięcia części właściwej, czyli srebrnej saszetki (widoczna powyżej) - to właśnie w niej znajdują się tytułowe, regenerująco-nawilżające skarpetki. Występują one w formie białych, materiałowych płatów. Ich rozmiar jest bardzo okazały, co zasługuje na stwierdzenie iż są uniwersalne - każdy będzie mógł pozwolić sobie na ich użycie. W zestawie dołączono dwie naklejki, za pomocą których zwęzimy produkt do odpowiedniego rozmiaru. Skarpetki nakładamy na 30 minut, dlatego polecam przygotować sobie książkę, albo wybrać ciekawy film w telewizji gdyż przemieszczanie się w nich jest bardzo niekomfortowe. Są jednorazowe, dlatego po zakończeniu kuracji, płaty należy wyrzucić do kosza.

Efekt po zastosowaniu produktu to wygładzona i miękka skóra, odświeżona, zrelaksowana. Uważam, że jest to preparat dedykowany raczej do zadbanych stóp, spektakularnych efektów nim nie osiągnięcie. Osoby borykające się ze zrogowaciałym naskórkiem, będą musiały zdecydować się na któryś z dostępnych zabiegów mechanicznych. Dzięki zawartości takich składników jak: masło shea, gliceryna, mocznik, proteiny kaszmiru - skóra wydaje się być nawilżona i ukojona. Przyznaję, że podobny efekt można uzyskać przy pomocy dobrej jakości kremu do stóp, więc nic nowego nie zostało odkryte. Przewagą aplikowania kremu będzie również czas - z pewnością zdąży wchłonąć się szybciej aniżeli pół godzinna kuracja powyższymi płatami. Nie mniej jednak, uważam, że skarpetki to fajny wynalazek, oceniam je jako gadżet, po który można sięgnąć raz na jakiś czas podczas urządzania sobie domowego SPA.




Dostępność: drogerie, internet
Cena: 14 zł / opakowanie. 





Na koniec obiecane wyniki rozdania. W zabawie wzięło udział 106 Obserwatorów bloga. Niestety, nagroda jest tylko jedna, więc jeśli tym razem Wam się nie powiodło - zapraszam do zaglądania tutaj w poszukiwaniu kolejnych konkursów z nagrodami. Za jakiś czas na pewno coś się pojawi. Zwyciężczynią rozdania zostaje...






Weronika, czekam na Twoje dane adresowe do wysyłki nagrody. Proszę o wysłanie mejla z adresu, który podałaś w zgłoszeniu - chcę uniknąć sytuacji ewentualnego podszywania się pod Ciebie osób postronnych. Na Twoją odpowiedź czekam do czwartku tj. 14.05.2015 r. 




Używałyście już tego typu skarpetek? :-)

czwartek, 7 maja 2015

Co kupiłam w Rossmannie w promocji -49% ?

W Rossmannie trwa ostatnia tura promocji, w której można nabyć kosmetyki kolorowe ze zniżką -49%. Obecnie zniżką objęte są produkty do ust i paznokci. Mimo, że planuję wybrać się jeszcze po jakieś lakiery do malowania paznokci i będę polować dodatkowo jeszcze na jeden odcień szminki, to postanowiłam pokazać Wam, co do tej pory wybrałam dla siebie.



Co kupiłam w Rossmannie w promocji -49% ?







Wiem, że wiele z Was korzystając z oferty przed jaką postawił nas Rossmann, zrobiło ogromne zapasy kolorówki. Ja jednak postawiłam na zdrowy rozsądek i kupiłam tylko to, czego faktycznie potrzebowałam. Pokusa była duża, ale wolę na bieżąco kupować kosmetyki. Powodów jest kilka. Po pierwsze w czasie tych obniżek w sklepach panuje ogromny chaos, ciężko znaleźć produkt, który nie był wcześniej przez kogoś otwierany (swoją drogą okropne jest zachowanie co po niektórych kobiet w czasie tego typu akcji).  Po drugie mam swój prywatny zbiorek kosmetyków, do którego co jakiś czas wpada coś nowego i taki stan rzeczy mi odpowiada. A po trzecie - Rossmann robi tego typu akcję co kilka miesięcy, więc spokojnie mogę zużyć to co mam, zanim przygotuję sobie następną listę zachcianek.

  • Eveline, Art Scenic, Korektor 2 w 1 kryjąco - rozświetlający, kolor 04 light


W pierwszym tygodniu promocji kupiłam tylko korektor pod oczy marki Eveline. Art Scenic był szeroko polecany w internecie, dlatego zdecydowałam się dać mu szansę. Ma jaśniutki, beżowy, neutralny kolorek. W domu mam jeszcze Loreal True Match i kamuflaż z Catrice, które mi odpowiadają dlatego nie potrzebowałam nic więcej.

Przyglądałam się też podkładom, ale jak zwykle zrezygnowałam. Bardzo lubię minerały i to one od paru ładnych lat towarzyszą mojemu makijażowi. Jeśli skończę aktualnie nadpoczęte słoiczki, to zdecyduję się na kolejne proszki, tym bardziej, że za oknem coraz cieplej, niedługo nadejdą upały. Nie chcę w tym okresie nakładać na twarz płynnych fluidów, które nie służą mojej cerze. Rozświetlaczy nie używam, a róży mam kilka. Właściwie żałuję tylko, że nie zdecydowałam się na jakiś bronzer.



  • Lovely, Pump Up Curling Maskara, 
  • Max Factor, 2000 Calorie

Po tygodniu zniżek na produkty do cery, nadszedł czas na produkty do oczu. Zdecydowałam się tylko na dwa tusze do rzęs. Jeden to klasyk, który jest ze mną od wielu lat - Max Factor 2000 Calorie, a drugi to żółty egzemplarz z Lovely. Czytałam o nim dużo dobrego, a jakoś wcześniej nie po drodze było mi przetestować tę maskarę. Teraz będę miała okazję.

Miałam jeszcze chęć na miękką, czarną kredkę i po namyśle zdecydowałam się na Maybelline Master Drama Kohl Liner. Wybrałam się po nią w ostatni dzień zniżek, niestety zostały tylko dwie, przy czym obie miały złamany rysik, bo ktoś nieumiejętnie próbował się do nich dobrać. Oczywiście zrezygnowałam z zakupu. Nawet lepiej, bo na następny dzień przypomniało mi się, że już jakiś czas temu chciałam kupić kredki Emily z Golden Rose.

Na zdjęciu nie uwieczniłam popularnego eyelinera z Wibo. Zużyłam już wiele opakowań tego produktu, zupełnie zapomniałam zabrać go ze sobą na "sesję zdjęciową". ;-)






  • Rimmel Lasting Finish, 070 Airy Fairy
  • Astor Matte Style Lip Lacque, 205 All About Style
  • Wibo Glossy Tempation nr 5




Jeszcze do 10.05 trwa promocja na kolorówkę do ust i paznokci. Na razie zdecydowałam się na zakup trzech pomadek (jedna Wibo jest dla siostry). Zdecydowałam się na sławną już Rimmel Lasting Finish w kolorze 070 Airy Fairy, Astor Matte Style Lip Lacquer w odcieniu 205 All About Style i Wibo Glossy Tempation nr 5. Chciałam kupić również tę z numerkiem 3, ale nie było, więc zrobię jeszcze jedno podejście jutro bądź pojutrze.

Mam w zamiarze kupić również lakiery do paznokci, ale także bez szaleństw. Muszę przejrzeć mój kuferek, zrobić rozeznanie i wyrzucić to, co nie nadaje się już do użytku. Na dniach planuję uzupełnić braki.





(Rimmel Lasting Finish, 070 Airy Fairy)


(Astor Matte Style Lip Lacquer, 205 All About Style)


  (Wibo Glossy Tempation nr 5)




Na koniec pokażę jak wyglądają pomadki, roztarte na skórze. Niby szminki z Rimmela i Wibo mają podobny odcień, ale w rzeczywistości ta z Rimmela jest bardziej różowawa od koleżanki, mniej błyszcząca i ma mocniejsze krycie. Na razie tyle. Resztę swatchy wrzucę, jak będę pokazywać pozostałe łupy (już głównie lakierowe + mam nadzieję dostać trójeczkę z Wibo), bo wczoraj nie zdążyłam wszystkiego sfotografować.








A Wy co upolowałyście dla siebie? :-)

poniedziałek, 4 maja 2015

Planeta Organica: Oczyszczający fito - żel do twarzy

W chwili wykończenia ostatniego opakowania żelu do oczyszczania twarzy marki La Roche Posay, pomyślałam, że czas sięgnąć po coś nowego. Effaclar odpowiadał mi pod względem mycia, ale wydawał się być nieco zbyt agresywny w działaniu, ponieważ zauważalnie wysuszał mi skórę. Stwierdziłam, że to dobry moment, aby przetestować coś nowego z gamy rosyjskich produktów. Można powiedzieć, że w świecie tego rodzaju kosmetyków dopiero raczkuję, na koncie mam tylko kilka przetestowanych preparatów, ale muszę przyznać, że jak do tej pory żaden z nich mnie nie zawiódł.



Planeta Organica: 
Oczyszczający fito - żel do twarz








Opis Producenta:


 Olej z otrębów ryżowych w połączeniu z naturalnymi olejami i ekstraktami roślin twarzą unikatową formułę fito- żelu do mycia twarzy, niezastąpionego w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej. Fito- żel głęboko oczyszcza skórę,
zwęża pory, normalizuje pracę gruczołów łojowych i gospodarkę hydro- lipidową skóry
Japońska Biała Herbata wywiera potężne działania antybakteryjne, eliminuje podrażnienia skóry, usuwa tłusty blask, poprawia ogólny wygląd cery.



Opakowanie, w którym umieszczono powyższy żel, to plastikowa, ciemna butelka z dozownikiem typu "klik". Buteleczka jest poręczna, dobrze leży w dłoni, wizualnie również nie mam do niej zastrzeżeń. Etykieta pod wpływem wilgoci nie ulega zniszczeniu.
Produkt ma bardzo przyjemny zapach, zielonkawą, półprzeźroczystą barwę i wystarczająco gęstą konsystencję. Jest dedykowany posiadaczom cery mieszanej / tłustej, jednak w skład serii wchodzą również produkty dla innych typów skóry.





Już od dłuższego czasu do aplikacji wszelkiego rodzaju żeli do mycia twarzy, używam specjalnych szczoteczek. Tę, którą stosuję obecnie, znajdziecie w Rossmannie, pokazywałam ją kiedyś na funpage'u. Ma różowy trzonek i białe włosie, kosztuje ok. 10 zł.
Gdy przystępuje do demakijażu twarzy, za każdym razem wyparzam szczoteczkę w przegotowanej wodzie, a następnie nakładam na jej włosie odrobinę żelu. Mała ilość wystarczy, ponieważ kosmetyk w kontakcie z wodą bardzo dobrze się pieni. W ten sposób masując cerę, oczyszczam ją z wszelkich zanieczyszczeń (omijam oczywiście okolice oczu), a następnie dokładnie spłukuję. Żel jest zdecydowanie łagodniejszy od wcześniej używanego przeze mnie Effaclara, odpowiednio oczyszcza skórę, za każdym razem kiedy po demakijażu używam płynu micelarnego - wacik jest czysty. Żel nie wysusza ani nie ściąga mojej skóry, nie pozostawia na niej tłustej warstwy. Buzia jest po nim gładka i przyjemna w dotyku, jeżeli zaś chodzi o stan mojej cery, to żel ani jej nie pomógł ani nie zaszkodził. Producent obiecuje również zwężenie porów - u mnie nic takiego nie miało miejsca. Na wielki plus zasługuje naturalny, bogaty w ekstrakty i oleje skład produktu, który niewątpliwie bije na głowę wiele tego typu preparatów dostępnych w drogeriach. Ogólnie rzecz biorąc, cieszę się, że trafiłam na ten produkt, jego działanie oceniam pozytywnie, z pewnością wystarczy mi na długo.


Pełny skład znajduje się w podanym niżej linku.










Dostępność: Kalina-sklep
Cena: 19,99 zł / 200 ml



Używałyście już produktów oczyszczających marki Planeta Organica? :-)

środa, 29 kwietnia 2015

Indola: Color Conditioner, odżywka do włosów farbowanych

Kojarzycie Indolę? Pod koniec lipca zeszłego roku opisywałam na blogu dwa produkty tej marki. Były to kosmetyki z serii regenerującej, możecie przeczytać o nich tutaj: klik! Już wtedy wiedziałam, że po Indolę prędzej czy później jeszcze sięgnę i tak też się stało. Tym razem buszując po stronie sklepu Hairstore.pl, zdecydowałam się dać szansę odżywce do włosów farbowanych.




Indola: 
Color, odżywka do włosów farbowanych








Opis Producenta:


Podaruj swoim włosom wszystko, co najlepsze. Koloryzowane włosy dość często mają spotkania trzeciego stopnia ze środkami chemicznymi. Aby uchronić je przed ewentualnymi zniszczeniami koniecznie sięgnij po odżywkę do włosów farbowanych Indola Innova Color. Jej formuła zawiera dobroczynny wyciąg z minerałów kamieni szlachetnych. Ponadto chroni włosy przed negatywnym działaniem promieni słonecznych. Oprócz tego wygładza włosy i sprawia, że się nie plączą.
 Intensywność koloru zostaje zachowana aż w 90%
Produkt świetnie nadaje się do użytku codziennego.
 Posiada lekką formułę, która nie obciąża włosów

Odżywka Indola Innova:  
filtr UV 
połysk 
wyciągi z minerałów kamieni szlachetnych 
zachowanie do 90% intensywności 
ochrona przed plątaniem  
lekka formuła 
super wygładzenie






Opakowanie powyższej odżywki jest dokładnie takie samo, jak w przypadku serii regenerującej, z którą miałam wcześniej do czynienia. Solidna, poręczna, plastikowa buteleczka z dozownikiem na "klik" mieści 250 ml produktu. Kosmetyk posiada gęstą, kremową, ale lekką konsystencję i jest koloru białego. Odpowiednio rozprowadza się na włosach. 
To, co lubię w tej odżywce, to szybkość działania. Aplikuję, odczekuję 2 minuty, spłukuję i gotowe. Efekt jest zauważalny. Bez najmniejszych wątpliwości - preparat wspomaga rozczesanie włosów, niesamowicie je wygładza. Po wysuszeniu (ja zawsze pozwalam mojej fryzurze wyschnąć naturalnie, nie używam suszarki) można zaobserwować ładny, delikatny, subtelny połysk. Odżywka nie przetłuszcza ani nie obciąża moich włosów, ale nadmienię, że nie nakładam jej u samej nasady. Czy chroni kolor włosów farbowanych? Ciężko mi ocenić. Gołym okiem nie dostrzegam różnicy, ale faktem jest, że farba, której używam nie odbiega za bardzo od koloru moich naturalnych, gęstych, blond włosów. Nawet kiedy chodzę z odrostem, nie rzuca się on tak bardzo w oczy. Włosy są jaśniejsze, mają ładniejszy odcień blondu, ale nie jest to na tyle odważna zmiana, abym widziała, jak kolor się spiera. Nie mniej jednak odżywka sprawdza się przy mojej obecnej pielęgnacji włosów, jest wydajna, a Producent zapewnia, że można używać jej codziennie.
Moje drugie podejście do Indoli uważam za udane. :-)


Skład:




Dostępność: Hairstore.pl
Cena: ok. 29 zł (Obecnie można nabyć ją wyżej wymienionym sklepie w promocyjnej cenie 22,15 zł)




Znacie Indolę? :-)

wtorek, 28 kwietnia 2015

My Secret: Eye Shadow Palette, Hot Colors - Shake Colors

Niedawno pod lupę wzięłam neonowe cienie do powiek od Kobo Professional (klik!). Korzystając z tego, że jeszcze dzisiaj i jutro możecie nabyć kolorówkę z szaf makijażowych w Drogerii Natura z 40% rabatem, to chciałabym pokazać Wam, na co jeszcze warto zwrócić uwagę.


My Secret: 
Eye Shadow Palette, Hot Colors - Shake Colors






Opis Producenta:



Paleta matowych cieni w intensywnych kolorach, które wpisują się w najnowsze trendy na wybiegach.  Aksamitna i delikatna struktura ułatwia aplikację.  
Cienie znakomicie przylegają do powieki, 
kryją już po pierwszej warstwie.



Opakowanie tej paletki, to dokładnie to samo, co w przypadku za pewne znanej Wam serii Natural Beauty. Pod pokrywką plastikowego opakowania odnajdziemy cztery bezzapachowe cienie, każdy o wielkości 2,3 cm x 2 cm i podwójny aplikator. Zarówno wersja kolorystyczna Shake Colors, jak i jej ciemniejsza, bardziej wyrazista siostra "Revolt Against the Nude" to nowości, które pojawiły się w zeszłym miesiącu w Drogeriach Natura. Jest o nich dość głośno w sieci, dlatego możliwe, że mignęły Wam już przed oczami.

Shake Colors to cztery matowe, neonowe cienie, utrzymane w bardzo wiosennej kolorystyce. Przy użyciu takiej mieszanki kolorów, możemy stworzyć ciekawie wyglądający makijaż. Cienie z tej paletki dobrze rozcierają się na skórze, odpowiednio łączą ze sobą. Nie wchodzą w załamanie powieki, nie ścierają się, dobrze kryją i są trwałe. Co ciekawe, turkus i fiolet wydają się być bardziej kremowe, od dwóch pozostałych (według mnie lepiej się nimi pracuje). Pigmentacja jest bardzo dobra, same zobaczcie. Jakość tego produktu oceniam dobrze, tym bardziej, że jego cena to w zasadzie nieduży wydatek.

Ładnie dopełniają makijaż nakładane w formie kresek na górnej bądź dolnej powiece! :-)




( Jedna warstwa, nałożona palcem, na sucho)


Dostępność: Drogerie Natura
Cena: 12,99 zł (do 29.04.2015 włącznie obowiązuje -40% przy zakupie min.2 produktów z szaf makijażowych)




Co uważacie o takim zestawie kolorów? :-)

czwartek, 23 kwietnia 2015

Khadi: Olejek z różą, do twarzy i ciała

Lubicie zapach róży? A znacie jej kosmetyczne właściwości? Jakiś czas temu, podczas zakupów na Triny.pl, wrzuciłam do koszyka produkt z obiecującym opisem: olejek do twarzy i ciała marki Khadi oparty na ajurwedyjskiej recepturze. W tym sklepie internetowym robiłam zakupy po raz pierwszy i muszę przyznać, że jestem zadowolona. Asortyment mają bardzo szeroki, więc jest z czego wybierać. Moje zamówienie zostało zrealizowane migiem, tak jak należy. :-)



Khadi: 
Olejek do twarzy i ciała, z różą








Opis Producenta:


Mieszanka olejków skomponowana w taki sposób, by w szczególności pielęgnować skórę wrażliwą, z przebarwieniani lub piegami. Delikatnie rozjaśnia przebarwienia na skórze.    

Sappan wood – poprawia stan cery, usuwa martwy naskórek poprzez delikatne właściwości złuszczające 
Manjishta – ma działanie antybakteryjne, dzięki czemu doskonale oczyszcza skórę, ściąga pory. 
Drzewo sandałowe – rozjaśnia delikatne blizny i przebarwienia. 
Kurkuma i szafran – rozjaśniają cerę, usuwają przebarwienia i zmiany trądzikowe. 
Róża Dmasceńska – nawilża i zmiękcza skórę 
Olej lniany – spowalnia powstawanie zmarszczek, odżywia skórę. 
Geranium - intensywnie odżywia suchą i dojrzałą skórę. Spłyca istniejące zmarszczki. Jest antydepresantem. 

Olejek rozjaśnia przebarwienia, ma doskonałe właściwości nawilżające. Olejek wykazuje czynne działanie aromaterapeutyczne.



Olejki marki Khadi są dostępne w szklanych buteleczkach z kroplomierzem. Występują w dwóch pojemnościach: 10 i 210 ml. Jako, że sięgnęłam po ten produkt pierwszy raz, to zdecydowałam się na mniejsze opakowanie, chciałam sprawdzić działanie kosmetyku, jak i również nie zamykać się na jedną wersję, gdyż marka ma do zaproponowania jeszcze inne warianty.






Olejek z różą to tak na prawdę mieszanina olejków (m.in. ryżowy, z sezamu indyjskiego, słonecznikowy, marchwiowy...), posiadająca pomarańczową barwę i całkiem przyjemny chociaż niełatwy w zdefiniowaniu zapach, który nie jest ulotny i utrzymuje się na skórze. Kupiłam go głównie z myślą o stosowaniu do pielęgnacji twarzy. Producent zapewnia, że sprawdzi się w przypadku każdego typu cery. 

Kosmetyk aplikuję 2-3 razy w tygodniu, po wieczornym demakijażu twarzy, następnie jak głosi propozycja na opakowaniu, zraszam twarz wodą różaną aby uwodnić skórę. Trzy-cztery krople wystarczą aby w zupełności pokryć powierzchnię skóry, więc bez obaw, małe opakowanie trochę nam posłuży. Olejek ma nieobciążającą konsystencję, która w ostatecznym rezultacie nie skutkuje szybszym przetłuszczaniem się mojej cery. Nie powoduje też zapchania porów. Wybrałam go głównie z myślą o nawilżeniu, ale szczegółowy opis olejku sprawił, że zaczęłam oczekiwać od niego jeszcze więcej. Czy zdał egzamin? W pewnych aspektach tak, w innych nie.

Dzięki wprowadzeniu tych dwóch kosmetyków do mojej obecnej pielęgnacji, faktycznie zaobserwowałam wzrost nawilżenia naskórka, skóra jest miękka i pachnąca. Uważam, że z tego podstawowego zadania kosmetyki wywiązują się należycie i jestem im za to wdzięczna. Użytkowanie duetu sprawia, że podrażnienia są złagodzone, mniej zaczerwienione, olejek jest w stanie utrzymać w ryzach skórki wywołane stosowaniem retinoidu. Nie zauważyłam jednak aby udało się zredukować produkcję sebum czy rozjaśnić przebarwienia potrądzikowe. Niby też powinien oczyszczać, a nic takiego się nie wydarzyło, przynajmniej nie dostrzegam tego gołym okiem. Skóra po użyciu różanych produktów jest ukojona, wydaje się być zrelaksowana, wyciszona. Cieszę się również z bogatego i naturalnego składu, który sprawia, że podczas stosowania, nie muszę obawiać się o swoją cerę.

Myślę, że Olejek Khadi to świetne dopełnienie pielęgnacji. Przy skomponowaniu odpowiednio dobranych preparatów, będzie dobrze służyć naszej cerze. Może na przemian z innym olejem, bądź jakimś naturalnym kremem przyniesie jeszcze więcej korzyści. Te z Was które bardziej świadomie dbają o swoją pielęgnację i zwracają uwagę na składy produktów, powinny przyjrzeć się olejkom do pielęgnacji. 


Skład: Oryza sativa oil (olej ryżowy), Sesamum indicum oil ** (olej z sezamu indyjskiego ), Helianthus annuus oil** (olej słonecznikowy ), Nelumbo nucifera (kwiat lotosu), Rubia cordifolia , Centella asiatica (wąkrota azjatycka), Ficus benghalensis (drzewo banjanowe), Lavandula angustifolia (Lawenda), Tocopheryl acetate (witamin E), Cananga odorata (ylang ylang), Mimosa pudica (mimoza), Cedrus deodara (cedr himalajski), Azadirachta indica (Neem ), Daucus carota sativa (marchew zwyczajna), Geraniol*, Linalool*, Limonene*, Benzyl Alcohol *, Eugenol*, Benzyl Salicytate*, Farnesol*, Benzyl Benzoate*, Coumarin*. * część składowa naturalnego eterycznego olejku ** pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych



Dostępność:  Triny.pl (do 28.04 mają darmową wysyłkę przy zakupach na kwotę minimum 40 zł)
Cena: 12 zł / szt.





Stosujecie olejki w swojej pielęgnacji?

środa, 22 kwietnia 2015

ShinyBox: Viosenna Metamorfoza || kwiecień 2015

Czas na prezentację Shinyboxa otwierającego sezon wiosenny. Tym razem zawartość nie była dla mnie zaskoczeniem, bo w tym miesiącu ciekawość wzięła górę i podejrzałam na funpage'u marki co skrywać będzie pudełko. Kwietniowa edycja została stworzona we współpracy z Vitalią i nosi nazwę "Viosenna metamorfoza".



ShinyBox: 
Viosenna Metamorfoza || kwiecień 2015 







Pudełko w tym miesiącu ciężkie i wypchane po brzegi. :-) Już na początku mam dla Was dobrą wiadomość - pod pokrywą tego uroczego opakowania kryją się tylko i wyłącznie produkty pełnowymiarowe (plus gratis - 3 próbki w saszetkach). W kwietniu Shinybox obdarował wszystkie swoje Klientki jednakowymi kosmetykami. Marki, które znalazły się wewnątrz boxa to: Theo Marvee, Biolaven Organic, Glazel (dwa produkty), Dove. 1000 pierwszych Klientek, które zdecydowaly sie na zakup "Viosennej metamorfozy" otrzymały w prezencie produkt od Pharmacy Labolatories (biało-żółty kartonik na zdjęciu). Vitalia dołożyła od siebie kod dostępu uprawniający do przystąpienia online do specjalnie skomponowanej diety z odpowiednio dobranym treningiem na 7 dni.



1. BIOLAVEN Organic, Żel do mycia twarzy
produkt pełnowymiarowysugerowana cena: 16 zł / 150 ml

2. THEO MARVEE, Tonik do twarzy
produkt pełnowymiarowysugerowana cena: 46 zł / 200 ml

3. DOVE, Odżywczy żel pod prysznic z mleczkiem kokosowym i płatkami jaśminu
produkt pełnowymiarowysugerowana cena: 12 zl / 250 ml

4. Pharmacy Labolatories Antyperspirant
produkt pełnowymiarowysugerowana cena: 16 zł / 60 ml

5. GLAZEL Visage, Cień sypki
produkt pełnowymiarowysugerowana cena: 15 zł / szt.

6. GLAZEL Visage, Kamuflaż
produkt pełnowymiarowysugerowana cena: 25 zł / szt.




Próbki w saszetkach: Biolaven, Prolavia, Bioxine
Prezent: Plan diety i trening Vitalia.




Kosmetyk, który w tym miesiącu najbardziej mnie zaciekawił to bez wątpienia tonik do twarzy marki Theo Marvee. Jak na tego rodzaju preparat ma bardzo oryginalną konsystencję. Bardzo ucieszyłam się również z obecności zelu do mycia twarzy nowej marki, która pojawiła się na polskim rynku - Biolaven Organic. Jeśli jeszcze nie wiecie, to powiem Wam, że jest to marka produkowana przez moje ulubione Sylveco. Miałam chęć na te lawendowe produkty i proszę - mam możliwość przetestowania, Shiny czyta mi w myślach. :-) Jeśli chodzi o żel pod prysznic marki Dove, to słyszalam, że były pośród Użytkowniczek osoby, które narzekały, że jest to marka powszechnie dostępna w drogeriach i nie powinna znaleźć się w boxie. Może tak, może nie. Ja lubię kosmetyki Dove i nie mam zastrzeżeń. Antyperspirant Pharmacy Labolatories zostawię sobie na upalne dni, jako, że to specjalistyczny dermokosmetyk, obecnie nie mam potrzeby używać czegoś takiego. Są też słabe punkty tej edycji - mam na myśli produkty Glazel. Myślę, że za dużo już tej marki w pudełkach i chętnie zobaczyłabym w jej miejscu coś innego. Zarówno cień jak i kamuflaż nie są dobrane do moich preferencji kolorystycznych. Na dodatek prezentują się słabo i mnie osobiście nie zachęcają do użytkowania.




Ta edycja pudełek została całkowicie wyprzedana. Zachęcam Was do przyjrzenia się majowej zapowiedzi boxa, gdyż pudełka na kolejny miesiąc (pod nazwą "Kobiecy Szyk") można już zamawiać.  W okolicy połowy maja ruszy pierwsza wysyłka!  Więcej informacji na ten temat znajdziecie na www.shinybox.pl i ich Funpage'u. :-) 


Skusiłyście się na Viosenną Metamorfozę?

wtorek, 21 kwietnia 2015

Kobo Professional: NEON MONO Eye Shadow (pojedyncze, neonowe cienie do powiek)

Od wczoraj w Drogeriach Natura trwa promocja, w której można nabyć kosmetyki kolorowe z 40% zniżką. W skład obniżek cenowych wchodzi cała kolorówka mieszcząca się w szafach makijażowych. To dobra okazja aby uzupełnić braki bądź wypróbować produkt, nad którym od dawna się zastanawiałyśmy. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam całą neonową serię cieni do powiek marki Kobo Professional, której z pewnością powinnyście przyjrzeć się podczas pobytu w wyżej wspomnianym sklepie.



Kobo Professional: 
NEON MONO Eye Shadow (pojedyncze cienie do powiek)





Opis Producenta:

Prasowany cień do powiek .Wysokiej jakości pigmenty w połączeniu z zaawansowaną technologicznie formułą pozwoliły stworzyć cienie o wysokiej trwałości przeznaczone do profesjonalnego makijażu.  Formuła oil free zapewnia łatwą i dokładną aplikację, cień znakomicie przylega do powieki nie obciążając jej. 
Cienie w formie zapasów do samodzielnego komponowania palety ulubionych kolorów.










O cieniach marki Kobo wspominałam już kilkukrotnie na blogu. Bardzo je lubię i mam wrażenie, że co seria, to mamy do czynienia z jeszcze lepszej jakości produktem. Jeżeli miałyście okazję ich używać, to pewnie wiecie o czym mówię.

Na powyższych zdjęciach prezentuję cienie w formie zapasów do samodzielnego skomponowania palety magnetycznej. To świetne rozwiązanie, jeżeli chcemy stworzyć własny zestaw i przetrzymywać go w jednym miejscu. Każde wypełnienie kółeczka ma gramaturę 2 g.

Neonowa seria cieni dostępna jest obecnie w 6 kolorach. Wszystkie są matowe, poza tym o zabarwieniu fioletowym, który ma satynowe wykończenie (co z resztą widać na swatchu). Każdy z powyższych egzemplarzy może pochwalić się niesamowitą pigmentacją i soczystym, letnim odcieniem. Dzięki takim barwom uda nam się stworzyć świeży, wyrazisty, kolorowy i z pewnością niemonotonny makijaż. Cienie dobrze rozprowadzają się na powiece, bez problemu łączą się ze sobą, nie bledną, dobrze współpracują z bazą. Będą idealnie sprawdzać się do robienia kolorowych kresek, czy wiosennych makijaży. Moimi faworytami są: lime, turquoise, violet i orange.

To niewątpliwie udana seria, polecam Wam ją wypróbować, szarość zimy za nami, czas na odważne kolory! :-)





Dostępność: Drogerie Natura
Cena regularna: 9,99 zł / szt.




Który kolor przypadł Wam najbardziej do gustu? :-)

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Matrix: Oil Wonders, delikatny szampon z olejkiem arganowym

Lubicie sięgać po profesjonalne kosmetyki do włosów, używane przez fryzjerów w renomowanych salonach? Ja pozwalam sobie na tę przyjemność od czasu do czasu, najczęściej kiedy trafię na jakąś fajną promocję, bo nie ukrywajmy - takie preparaty są najczęściej kilka-,  kilkunastokrotnie droższe od tych dostępnych stacjonarnie w drogeriach. Produkty Matrixa nie są mi obce, ale dawno nie miałam okazji ich używać dlatego wybór padł na przetestowanie wersji z olejem arganowym.


Matrix: 
Oil Wonders, delikatny szampon z olejkiem arganowym




(Na zdjęciu szampon wraz z szczotką do włosów Macadamia Tuft Detangle, recenzja tutaj: klik!)



Opis Producenta:


Kosmetyk ten przeznaczony jest do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów. Szampon Matrix Oil Wonders zawiera cenny olejek arganowy prosto z Maroka. Dzięki temu włosy będą doskonale miękkie i błyszczące. Ponadto szampon świetnie oczyszcza oraz nadaje pasmom połysku. Idealnie sprawdzi się w codziennej pielęgnacji. 
Większa pojemność sprawi, że szampon wystarczy na więcej użyć. Świetnie sprawdzi się zarówno w domowej pielęgnacji, jak i w profesjonalnym salonie fryzjerskim






Produkty pochodzące z serii Oil Wonders zawierają marokański olejek arganowy, który jest powszechnienie znany i ceniony na całym świecie. Posiada korzystne właściwości medyczne, jest wykorzystywany w celach spożywczych, jak i również kosmetycznych.

Linia Oil Wonders ma bardzo ciekawą szatę graficzną. Zarówno szampon, odżywka jak i olejki do włosów umieszczone zostały w złotych buteleczkach z czarnymi akcentami. Według mnie prezentują się doskonale.

Szampon mieści się w dużym, solidnym opakowaniu o pojemności jednego litra. Nie wiem jak Wy, ale mi zdarza się kupować duże kosmetyki i dzielić się nimi z rodziną, czy koleżankami. Kosztami można się podzielić, wtedy nie odczuwa się tak bardzo wydatku.

Opisywany dzisiaj przeze mnie produkt ma fajną, gęstą konsystencję, złotawy kolor i rewelacyjnie pieni się na włosach, dzięki czemu nie musimy używać dużej ilości aby w pełni umyć włosy. Szampon ma wyczuwalny zapach, który nie utrzymuje się długo, ale umila kąpiel. Kosmetyk dobrze radzi sobie z oczyszczaniem włosów, mimo, że ma olejek w składzie nie wzmaga przetłuszczania. Po osuszeniu fryzury łatwo można ją rozczesać, nawet wtedy kiedy nie zdecyduję się na użycie odżywki. Producent nie obiecuje gruszek nie wierzbie - nie pisze, że szampon zregeneruje nam zniszczone włosy czy zastąpi wizytę u fryzjera. Nie od tego jest szampon, wiadomo. Szampon ma oczyszczać, wygładzać, zmiękczać, nabłyszczać. I z tym radzi sobie odpowiednio, ja jestem zadowolona. Cena w odniesieniu do na prawdę dużej pojemności i wydajności nie jest kwotą zaporową, chociaż wiem, że może wydawać się zbyt wysoką jak na tego rodzaju produkt myjący. Matrix jest marką profesjonalną, która w całej mojej kosmetycznej karierze jeszcze mnie nie zawiodła i lubię co jakiś czas do niej powrócić. Jeśli będziecie miały okazję - spróbujcie, bo warto.
Mój szampon pochodzi ze sklepu internetowego Hairstore, gdzie obecnie można znaleźć ten produkt w obniżonej cenie (-15%).


Dostępność: Hairstore.pl
Cena: 50,20 zł / 1 litr




Używałyście produktów z serii Oil Wonders od Matrixa?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...