sobota, 18 kwietnia 2015

Wygraj zestaw kosmetyków od ŚWIT Pharmy! [ZAMKNIĘTE]

Sobota, chwila oddechu przed nadchodzącym tygodniem. Przygotowałam dla Was rozdanie, w którym do wygrania jest zestaw kosmetyków ŚWIT Pharma, wszystko widoczne jest na poniższym zdjęciu konkursowym. Wzięcie udziału w zabawie jest proste, każdy może się zgłosić. Całość zgarnia jedna osoba! :-)


Wygraj zestaw kosmetyków od ŚWIT Pharmy!





NAGRODA

Nagrodą w zabawie jest zestaw nowych, świeżych kosmetyków marki Świt Pharma: 
1x SPA dla stóp - skarpetki
1x SPA dla dłoni - rękawiczki
1x Serum intensywnie ujędrniające
3x maseczki w płatkach fizelinowych do twarzy


CZAS TRWANIA

18.04.2015 - 09.05.2015


ZASADY

Aby wziąć udział w rozdaniu należy wypełnić poniższy formularz. Pola wymagane zostały oznaczone gwiazdką (publiczne obserwowanie bloga i podanie adresu mejlowego w celu skontaktowania się w razie wygrania nagrody). Pozostałe pola nie są obowiązkowe ale ich zrealizowanie zwiększa możliwość zgarnięcia nagrody.




Do dzieła! :-)







Krótki regulamin:

1. Nagrodą w rozdaniu jest zestaw kosmetyków widoczny na zdjęciu konkursowym. 
2. Fundatorem nagrody jest ŚWIT Pharma, zaś Organizatorem jestem ja, autorka bloga: my-love-cosmetics.blogspot.com. 
3. Rozdanie trwa 18.04.2015-09.05.2015 włącznie. W ciągu 3 dni od zakończenia rozdania wyłonię Zwycięzcę za pomocą generatora liczb. Wyniki pojawią się na blogu, Zwycięzca zostanie powiadomiony mejlowo na adres, który podał w formularzu zgłoszeniowym. 
4. Zwycięzca ma 7 dni na podanie danych do wysyłki, jeżeli ich nie prześle zostanie wylosowana kolejna osoba. 
5. Nagroda w rozdaniu nie jest wymienna na gotówkę. Wszystkie produkty są nowe. 
6. Wysyłka tylko na terenie Polski. 
7. Wszelkie zapytania proszę kierować na: 34onelove@gmail.com

piątek, 17 kwietnia 2015

Lierac: Demaquillant Douceur (Płyn micelarny dla cery wrażliwej)

O płynie micelarnym marki Lierac wspominałam przy okazji podsumowania grudniowej zawartości pudełek ShinyBox. Kosmetyk był częścią składową edycji "Stop nietrafionym prezentom". Preparat nie przekonał mnie do siebie na tyle, abym wracała do niego regularnie, stąd dość mozolnie trwało u mnie jego zużycie.


Lierac: 
Demaquillant Douceur (Płyn micelarny dla cery wrażliwej)







Opis Producenta:


 Laboratoria Lierac stworzyły nową gamę produktów do demakijażu, łączących oczyszczanie z działaniem wzmacniającym naturalną ekoflorę skóry. Woda o ulotnym zapachu białego piżma i kwiatu piwonii. Jej formuła została wzbogacona o ekstrakty o właściwościach nawilżających, uszczelniających ściany naczyń krwionośnych i detoksykującym. 
Główne składniki i ich działanie: 
- kompleks ECOSKIN złożony probiotyków (Lactobacillus Casei i Lactobacillus Acidophilus) oraz ekstrakt z Yakon zwany roślinnym miodem Inków, pomaga przywrócić równowagę naturalnej ekoflory skóry oraz stymuluje jej mechanizmy obronne, 
- system miceli pozwala na delikatne ale jednocześnie skuteczne usunięcie zanieczyszczeń z powierzchni skory, 
- ekstrakty z prawoślazu i kwiatu lnu pomagają uszczelniać ściany naczyń krwionośnych i przyspieszać procesy naturalnej detoksykacji
- witamina B5 wzmacnia rzęsy.




Zapowiadało się świetnie. Bardzo ucieszyłam się, że produkt takiej renomy jak Lierac trafił do pudełek Shinyboxa. Naczytałam się wiele dobrego na temat tej francuskiej firmy i od dawna miałam chęć na wypróbowanie jakiegoś specyfiku. Mimo, że kosmetyk nie spełnił w pełni moich oczekiwań, to żałuję, że po grudniowym "występie gościnnym" marka do tej pory nie pojawiła się ponownie w boxach.

Płyn micelarny marki Lierac docelowo otrzymujemy w 400 mililitrowej butelce z pompką. Moje opakowanie to miniatura o pojemności 50, która została wyzbyta powyższego dozownika. Kosmetyk ma intensywny zapach, który mi osobiście przeszkadzał podczas użytkowania preparatu. Jest zbyt mocny, wyrazisty. Nie radzi sobie z demakijażem tak dobrze, jak niektóre z używanych przeze mnie do tej pory płyny micelarne. Miał problem ze zmyciem wodoodpornego eyelinera czy zwykłego tuszu do rzęs Etre Belle Lash x-press & Hyaluronic czy Max Factor 2000 Calorie. Mam wrażenie, że sprawdziłby się najlepiej jako dopełnienie demakijażu, użyty już po wstępnym usunięciu kolorówki jakimś żelem oczyszczającym. Dobrze odświeżał i tonizował skórę po przebudzeniu, jeszcze przed nałożeniem makijażu, dlatego według mnie zdecydowanie lepiej sprawdza się jako tonik, aniżeli micel. Powodem, który skutecznie zniechęcał mnie do dalszych testów było to, że szczypał w oczy. Znam skuteczniejsze produkty w dużo niższej cenie.


Dostępność: Apteki
Cena: ok. 70 zł / 400 ml



Znacie produkty marki Lierac? Który polecacie?

piątek, 10 kwietnia 2015

Shinybox: GIRLS ON FIRE || marzec 2015 - recenzja

Po krótkim powrocie zimy, znowu na niebie zagościło słońce, mam nadzieję, że tym razem na dłużej. :-) Na dzisiaj przygotowałam Wam post z mini recenzjami produktów, które znalazłam w marcowym Shinyboxie. Doszły mnie słuchy, że kwietniowa edycja zostanie rozesłana już 16 kwietnia, więc w przyszłym tygodniu dowiemy się, co dla nas przygotowano. Tymczasem zapraszam Was do zapoznania się z poniższą treścią.



Shinybox: GIRLS ON FIRE || marzec 2015
- recenzja




W zestawie marcowej edycji znalazłam 5 produktów pełnowymiarowych i jedną próbkę o pojemności 20 ml. Trzy z nich przypadły mi do gustu, jednym się zawiodłam, dwa podarowałam siostrze. Jakie? Odpowiedź poniżej.



Delawell, Czysty olej awokado 100% 
produkt pełnowymiarowy sugerowana cena: 22 zł / 30 ml 


Naturalne olejki są zawsze u mnie mile widziane. Wypróbowałam już wiele wersji, jednak nigdy wcześniej nie skusiłam się na przetestowanie tej z awokado. Jako, że mam dość wybredną cerę, nie zdecydowałam się na zaaplikowanie oleju na twarz, gdyż z tego co się orientuję, należy on do gamy produktów nieschnących,  a co za tym idzie, bardzo prawdopodobnym jest, że doprowadzi do pojawienia się zaskórników. Tego bym nie chciała, więc znalazłam dla niego alternatywne zastosowanie. Produkt służy mi do olejowania włosów, zabezpieczenia końcówek, nawilżenia i pielęgnacji skórek/paznokci. Sprawdza się dobrze, nie mam zastrzeżeń, ale już wiem, że nie zdecyduję się na jego zakup w późniejszym terminie gdyż chcę powrócić do wersji konopnej.


Mokosh, Biała glinka - kaolin produkt
produkt pełnowymiarowy sugerowana cena: 23 zł / 200 ml




Kiedy sięgam po glinki, to nie rozrabiam ich z olejem z uwagi na profil mojej cery. Stawiam głównie na hydrolaty, a z braku laku sięgam po wodę destylowaną. Nie miałam jeszcze glinki, która by się nie sprawdziła, nie słyszałam też aby komuś z moich znajomych zrobiła krzywdę. Jeśli ma naturalny skład i nie posiada żadnych domieszek, to wydaje mi się, że każda będzie ok. Ta jest delikatna dlatego jest głównie polecana dla osób posiadających cerę suchą. Ja mam mieszaną/tłustą, najczęściej wybieram zieloną bądź ghassoul, ale i biała czasami gości na mojej twarzy. Jest zdecydowanie -  delikatna, odświeża i łagodzi podrażnienia.


Etre Belle, Wodoodporna kredka do oczu
produkt pełnowymiarowy sugerowana cena: 38 zł / szt.



Jak do tej pory z Etre Belle miałam tylko jeden produkt, który polubiłam i mogłabym polecić go innym. Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Mowa o tuszu do rzęs  Lash X-Press & Hyaluronic. Co prawda jego cena jest mocno przesadzona (tak jak pozostałe kosmetyki tej marki), ale maskara sprawdzała się u mnie doskonale. Powyższej kredki użyłam parokrotnie, a następnie podarowałam siostrze. Raz, że od jakiegoś czasu częściej sięgam po eyelinery w płynie, dwa, że jej obiecałam, bo swoją miała na wykończeniu. Nie zgadzam się z opisem, że jest to produkt wodoodporny. Rysik jest miękki, po zaschnięciu nieźle się trzyma, ale w ciągu dnia wymaga poprawek. Do tego ten kolor. Nie jest idealnie czarny, a za taką cenę spodziewałabym się produktu, który spełni wszystkie moje oczekiwania... Polecam poszukać czegoś innego.


Świt pharma, Skarpetki SPA dla stóp
produkt pełnowymiarowy sugerowana cena: 15 zł / op.



Ucieszyłam się, że tego typu produkt trafił do pudełka, gdyż nigdy wcześniej nie miałam okazji użytkować skarpetek, które nawilżają. Już na drugi dzień po otrzymaniu Shinyboxa, urządziłam sobie małe SPA i zaaplikowałam produkt. Skarpetki są jednorazowe, mają duży rozmiar, dzięki któremu są uniwersalne i każdy będzie mógł pozwolić sobie na ich użycie. W zestawie dołączono dwie naklejki, za pomocą których zwęzimy produkt do odpowiedniego rozmiaru. Skarpetki nakładamy na 30 minut, dlatego polecam przygotować sobie książkę, albo wybrać ciekawy film w telewizji. Efekt po zastosowaniu produktu to wygładzona i miękka skóra, odświeżona, zrelaksowana. Uważam, że jest to produkt raczej do zadbanych stóp, spektakularnych efektów nim nie osiągnięcie, nie mniej jednak - nie zraziły mnie do siebie, powiem więcej - spowodowały chęć przyjrzenia się marce bliżej - mam zamiar wypróbować ich rękawiczki.


Goldwell, Krem do stylizacji włosów otrzymałyśmy
20 ml sugerowana cena: 57 zł / 75 ml




To produkt, który był dla mnie od samego początku obojętny, w zasadzie mogłoby go w ogóle nie być w pudełku. Nie stosuję tego typu preparatów, dlatego od razu podarowałam go mojej siostrze.


Dove, Kostka myjąca Beauty Cream Bar
gratis sugerowana cena: 6 zł / 100 g




Mydełko zostało już zużyte, w pierwszy dzień po otrzymaniu marcowej edycji, położyłam je w łazience na umywalce. Produkt od Dove ładnie pachnie, jest delikatny i dobrze oczyszcza. Nie odważyłam się myć nim twarzy jak proponuje Producent. Nie zauważyłam też jakiś spektakularnych właściwości, a niby kostka posiada w sobie krem nawilżający. Ot - zwykłe mydło w troszkę zbyt wysokiej cenie.





Ta edycja pudełek została całkowicie wyprzedana. Zachęcam Was do przyjrzenia się kwietniowej zapowiedzi boxa, gdyż pudełka na kolejny miesiąc można już zamawiać.  Lada chwila ruszy pierwsza wysyłka!  Więcej informacji na ten temat znajdziecie na www.shinybox.pl i ich Funpage'u. :-) 


Jesteście/byłybyście zadowolone z tego zestawu?

wtorek, 7 kwietnia 2015

Bania Agafii: Balsam do włosów - aktywator wzrostu

Moim pierwszym balsamem do włosów marki Bania Agafii był właśnie ten, który widzicie na poniższych zdjęciach. Spodobał mi się na tyle, że postanowiłam zaopatrzyć się w kolejne opakowanie, a wraz z nim, do koszyka wrzuciłam dwie inne odżywki z tej serii (chroniącą kolor włosów farbowanych i odżywiającą). Zanim opublikuję ich opis, przedstawię Wam tę pierwszą, noszącą nazwę "Aktywator wzrostu".


Bania Agafii,
Balsam do włosów - aktywator wzrostu





Opis Producenta:

Balsam do włosów specjalny - aktywator wzrostu - stworzony na bazie specjalnie dobranych ziół przeznaczonych do pielęgnacji osłabionych włosów. Naturalne składniki aktywne mają dobroczynny wpływ na skórę głowy, intensywnie odżywiają cebulki włosowe, stymulując wzrost włosów. Balsam wygładza włosy, zmiękcza i ułatwia rozczesywanie
Wyciąg z igieł syberyjskiej sosny karłowej - bogaty w aminokwasy i witaminę C, przywraca witalność i gęstość włosów
Pięciornik niski - przywraca włosom miękkość, ułatwia układanie i rozczesywanie 
Korzeń łopianu - zawiera proteiny, witaminy A, B, E i P, wzmacnia korzenie włosów. 
Olej eleuterokoka kolczastego - wzmacnia odżywienie cebulek włosowych
 Organiczny ekstrakt dziurawca - zapobiega łamliwości włosów.
Olej z ałtajskiego rokitnika - jest bogatym źródłem witamin, intensywnie odżywia skórę głowy.



Opakowanie to saszetka z dozownikiem, który zabezpiecza plastikowa nakrętka. Balsam ma lekką konsystencję i wyczuwalny zapach. Pojemność: 100 ml.





Pierwszy raz spotkałam się z tego typu opakowaniem, trzeba przyznać - jest bardzo oryginalne. Nie wykorzystano tutaj butelki z pompką ani słoiczka z nakrętką, tylko saszetkę, która posiada dość duży otwór, przez który wydobywamy produkt. Wiem, że zdania są podzielone, jednym taki pomysł się podoba, innym nie. Ze względu na to, że saszetka jest trwała, nie ulega zniszczeniu nawet kiedy przetrzymuję ją pod prysznicem i może stać w pozycji pionowej - mi pasuje. Fakt, otwór mógłby być nieco mniejszy, bo początkowo można wylać za dużą ilość, jednak do wszystkiego można się przyzwyczaić.
Konsystencja jest bardzo płynna, rzadka, może przelewać się przez palce. Na włosach rozprowadza się odpowiednio, po aplikacji nie spływa z kosmyków. Ma bardzo udany, przyjemny zapach. Pachnie świeżo, ziołowo, przypomina pobyt w lesie iglastym, jednak aromat ten nie jest długotrwały i szybko się ulatnia. Przejdźmy do działania. Na początku wspomnę, że w składzie odżywki nie znajdziecie SLSów i parabenów. To z pewnością dobra wiadomość. Zawarto tutaj m.in. wyciąg z igieł syberyjskiej sosny karłowej, korzeń łopianu, pięciornik niski, olej rokitnikowy. Produkt aplikuję odwzorowując propozycję zawartą na opakowaniu. Nanoszę kosmetyk na mokre włosy, pozostawiam na 3-5 minut, następnie spłukuję. Po usunięciu produktu włosy rozczesują się w mgnieniu oka. Już dawno nie miałam odżywki, która w tak wspaniały sposób wspomagałaby czesanie. Kiedy fryzura wyschnie, zaobserwować można idealne wygładzenie i miękkość bez efektu obciążenia. Włosy są cudowne w dotyku, delikatnie się błyszczą. 

No tak, nie wspomniałam o najważniejszym, bo wiele z Was, decydując się na taki produkt, będzie chciało dowiedzieć się co z tym stymulowaniem wzrostu. Powiem Wam, że ja na gęstość i sposób wzrostu swoich włosów nigdy nie narzekałam. Decydując się na aplikację powyższego balsamu, nie oczekiwałam tego typu działania. Po prostu nie wiem, nie mierzyłam włosów przed i po, nie mogę ocenić efektów pod tym kątem. Sądzę, że poprzez parokrotne użycie balsamu do włosów, nie jesteśmy w stanie zaobserwować takich efektów - nie oszukujmy się. Jeśli jednak macie doświadczenie z tym produktem i osiągnęłyście jakieś pozytywne zmiany, piszcie w komentarzu!



SkładAqua , Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrymonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Pinus Pumilio Leaf Extract, Organic Hypericum Perforatum Extract, Potentilla Supina Extract, Arctium Lappa Root Extract, Eleutherococcus Senticosus Root Extract), Rosmarinus Officinalis Oil, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzoic Acid, Citric Acid, Parfum.



Dostępność: głównie internet, sklepy z naturalnymi produktami
Cena: ok. 5 zł / 100 ml.




Używałyście już balsamów do włosów od Bania Agafii? 

wtorek, 31 marca 2015

Vedara: Exclusive Lip Balm (Balsam do ust z 24 karatowym złotem)

Do naturalnych kosmetyków nie trzeba mnie przekonywać, już od dawna z chęcią po nie sięgam. Świetnie, że są firmy, które zajmują się produkcją zdrowej kolorówki i pielęgnacji. Zdrowej dla naszego ciała. Takiej, która nie zawiera szkodliwej chemii, silikonów, olejów mineralnych [pochodzących z przetwórstwa ropy naftowej(!)], konserwantów, rozpuszczalników. Składy są przemyślane i odpowiednio dobrane. Z resztą, podobnie jest z produktem, który chcę Wam dzisiaj przedstawić. Jest dobrze skomponowany i wszystko wskazywałoby na to, że może okazać się hitem, ale... No właśnie, jest jakieś "ale". Tym razem o produkcie, który nie spełnił moich oczekiwań w 100%.


Vedara, 
Exclusive Lip Balm (Balsam do ust z 24 karatowym złotem)





Opis Producenta:


Ekskluzywny balsam do ust przeznaczony do stosowania w każdym wieku. 24 karatowe złoto spowalnia proces starzenia i wiotczenia delikatnej skóry ust. Ma właściwości przeciwzapalne, w wyniku czego zapobiega pękaniu i łuszczeniu się delikatnej skóry ust i powstawaniu „zmarszczek palacza”. 
Podczas nakładania balsamu poprzez masaż drobinki złota wnikają w skórę zapewniając szybki i doskonały efekt
Olejek migdałowy wzmacnia warstwę lipidową, działa zmiękczająco i wygładzająco dzięki dużej zawartości kwasu oleinowego i linolowego, a olejek kokosowy dodatkowo nawilża delikatną skórę ust. Unikalny wosk candelilla nadaje ustom piękny połysk i pełniejszy wygląd, a wosk pszczeli zabezpiecza naskórek przed szkodliwym wpływem warunków środowiska - zimno, wiatr. 



Produkt widoczny na zdjęciu to miniatura o pojemności 7 ml (standardowo kosmetyk ma 14 ml).
Opakowanie niewielkich rozmiarów, poręczne. Balsam posiada żółtą barwę i wyczuwalny zapach.




Jeżeli przejrzycie internet w poszukiwaniu recenzji tego produktu, to natkniecie się głównie na pozytywne opinie. Moja będzie... Zgoła odmienna. 

Słoiczek, w którym otrzymujemy balsam nie należy do najhigieniczniejszych z gamy opakowań, jakie można by było tutaj zastosować. Wolałabym otrzymać kosmetyk w tubce bądź w sztyfcie.
Balsam ma fajny, żywy kolor i bardzo przyjemny, słodkawy zapach, który mi osobiście nie nudzi się i lubię do niego wracać. Ma delikatną, ale zwartą konsystencję, która pod wpływem ciepła ładnie topi się na skórze, umożliwiając tym samym swobodne nałożenie balsamu. Po użyciu produktu, uzyskujemy ładny efekt nabłyszczonych ust, które faktycznie, momentalnie robią się gładkie i miłe w dotyku. Co nie odpowiada mi w tym specyfiku? A no to, że działanie utrzymuje się tylko do czasu, kiedy kosmetyk nie zetrze się/zmyje z powierzchni warg. Wtedy wszystko powraca do dawnego stanu i produkt należy zaaplikować ponownie. Szczerze mówiąc po zapoznaniu się ze składem, w którym znajdziemy m.in. olejek kokosowy, wosk, masło shea, olej ze słodkich migdałów, olej z mango, witaminę E, ekstrakt z rozmarynu i złoto spodziewałam się czegoś więcej. 
Uzyskany efekt nie jest długotrwały, a przecież moje usta wcale nie są w takim stanie, aby tego typu kosmetyk, nie mógł sobie z tym poradzić. Szkoda.



Dostępność: internet, styczniowy Shinybox
Cena: 24 zł / 14 ml



Macie swój ulubiony balsam do ust? :-)

czwartek, 26 marca 2015

KOBO PROFESSIONAL: Transparentny puder matujący

Sporo wejść na mojego bloga dotyczy poszukiwań idealnego pudru matującego. Kosmetyk, który perfekcyjnie wykończy makijaż jest produktem, który powinien znaleźć się w każdej kosmetyczce. Zniweluje błysk na twarzy, optycznie ją wygładzi, zapewni trwałość nałożonemu podkładowi. Warto zadać sobie trochę trudu, poeksperymentować z produktami znajdującymi się na różnych półkach cenowych aby znaleźć swojego faworyta.



KOBO Professional,
Transparent Matt Powder





Opis Producenta:

Transparentny puder mocno matujący. Dzięki zawartości skrobi kukurydzianej doskonale pochłania nadmiar sebum, a skrobia ryżowa i mączka owsiana zapewnia idealne matowienie, jedwabistość oraz ułatwia aplikację.
 Nie zmienia naturalnego odcienia cery. 




Produkt znajduje się w plastikowej kasetce o pojemności 9 gram. Konsystencja sucha, jedwabista. Bezzapachowy. Kolor: 312 Transparent.




Delikatny błysk na twarzy może wyglądać zdrowo i naturalnie. Co jednak zrobić, kiedy skóra produkuje dużą ilość sebum i nie sposób poradzić sobie z jego ujarzmieniem? Oczywiście - można sięgnąć po puder matujący.

Produkt, który dzisiaj prezentuję, zamknięty jest w solidnym, plastikowym opakowaniu, które z czasem nieco się wyrabia, jednak nie na tyle, aby samoistnie otworzyć się w torebce. Puder jest transparentny, nie nadaje skórze żadnego koloru, nie bieli, nie zmienia odcienia podkładu.
Jeżeli nie przepadacie za perfumowaną kolorówką, to możecie odetchnąć z ulgą - to opcja dla Was, bezzapachowa. Konsystencja jest dość sucha, delikatna, z pewnością nie obciąża cery.
Każdy puder aplikuję przy użyciu puchatego pędzla, czasem jest to zwarty, mięsisty kabuki, a czasem rzadszy (np. Lancrone). Kobo współpracuje z nimi odpowiednio, nakłada się równomiernie, w zasadzie nie podkreśla suchych skórek jednak trzeba uważać, aby nie przesadzić z ilością. Nic w nadmiarze nie jest dobre, tak samo w przypadku kolorówki, trzeba zachować umiar. Aplikowany w zbyt dużych ilościach bardzo podkreśla pory i włoski na twarzy. Lepiej nałożyć kilka cienkich warstw, niż jedną zbyt obfitą. Kosmetyk świetnie matuje i wygładza - jest to efekt, który utrzymuje się na mojej mieszanej/tłustej cerze około 5-6 godzin. Plusem jest też to, że nie wysusza. W składzie znajdziemy m.in. skrobię kukurydzianą, ryżową i mączkę owsianą.

Jest to produkt godny uwagi, o dużej pojemności, w niewygórowanej cenie. Jeżeli poszukujecie skutecznego pudru, to proponuję przyjrzeć się temu egzemplarzowi. Nie zawiera parafiny i parabenów.


Skład:
Talc, Mica, Dimethylimidazolidinone Rice Starch, Caprylic/Capric Triglyceride, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Zinc Stearate, Phenoxyethanol(and)Ethylhexylglycerin, Avena sativa (Oat) Meal Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Aloe Barbadensis Leaf Extrac, CI 77492, CI77491, CI 77499, CI 77711, Al.Oxide.




Dostępność: Drogerie Natura
Cena: 19,99 zł / 9 g



Macie w swojej kolekcji pudry marki Kobo?

środa, 25 marca 2015

Bingospa: Kuracja do włosów z 40 aktywnych składników

Zajmijmy się włosami. Przeglądając ofertę Bingospa natknęłam się na maskę, która zawiera ponad 40 aktywnych składników niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania komórek włosa i skóry głowy. Zaintrygowała mnie, z resztą kojarzyłam, że czytałam już kiedyś o niej na blogach, nie pamiętałam jednak czy opinie te były pozytywne. Można uznać, że wybrałam ją w ciemno i tak oto wylądowała na półce w mojej łazience.


Bingospa, 
Kuracja do włosów z 40 aktywnych składników 







Opis Producenta:


 Kuracja zawiera roślinny kompleks ponad 40 aktywnych składników, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania komórek włosa i skóry głowy

Dzięki nim kuracja BingoSpa do włosów: 

- wzmacnia cebulki włosów,
 - zapobiega wypadaniu włosów, działa ochronnie, głęboko oczyszcza skórę głowy,
 - działa przeciwtrądzikowo i przeciwłupieżowo, 
- reguluje nawilżenie, 
- reguluje wydzielanie sebum, 
- likwiduje podrażnienia skóry, 
- neutralizuje wolne rodniki, 
- poprawia ukrwienie skóry głowy, 
- chroni naturalny odcień włosów.


Kosmetyk znajduje się w dużym, plastikowym słoiku z nakrętką. Zapach wyczuwalny, konsystencja zwarta, produkt koloru białego. Pojemność 500g.






Według informacji znajdujących się na opakowaniu, Producent adresuje ten produkt do posiadaczy włosów suchych, zniszczonych i farbowanych. Zarówno pierwsze jak i drugie określenie nie nadaje się do oceny stanu moich kosmyków, ale od trzeciego odciąć się nie mogę. Dość późno zaczęłam koloryzację, ale trzeba przyznać, że obecnie robię to regularnie.

Słoik, w którym umieszczono produkt jest z pewnością trwały i solidny. Wykonano go z przezroczystego plastiku, dzięki któremu, z łatwością kontroluję stan zużycia kosmetyku. Jest też dość ciężki i śliski, co początkowo może stwarzać problemy podczas próby otworzenia pokrywy w momencie stania pod prysznicem. Sama maska ma gęstą i treściwą konsystencję, aplikacja nie jest problematyczna. Dobrze pokrywa włosy, a co za tym idzie, nie trzeba nakładać jej w dużych ilościach. Przeszkadza mi jednak zapach, z pewnością nie należy do moich ulubionych.

Maskę nakładam raz w tygodniu (albo i rzadziej), ze względu na wydłużony czas zabiegu. Staram się trzymać produkt na włosach pod czepkiem około 30 minut, po czym zmywam go ciepłą wodą. Producent zaleca inną aplikację, mianowicie: codziennie przez 5 dni po 10 minut + profilaktycznie 1-2 w tygodniu. Nie stosuję jej według powyższej adnotacji ponieważ mam włosy przetłuszczające się (mycie co max 2 dni obowiązkowe) i obawiam się, że tak częsty zabieg wzmógłby produkcję sebum.

Po zastosowaniu produktu włosy lepiej się rozczesują, są gładkie i miękkie, nieco błyszczące. Po wysuszeniu nie puszą się, nie elektryzują i nie są sklejone czy obciążone. Maska nałożona u nasady nie podrażnia skóry głowy i nie powoduje powstawania łupieżu, ale u mnie obciąża nieco fryzurę. Jeżeli chodzi o regulację sebum, to muszę stwierdzić, że nic takiego nie odnotowałam, włosy przetłuszczają się tak jak zwykle.

Uważam, że nie jest to zły produkt i z pewnością zużyję go do końca, ale po wydenkowaniu już raczej do niego nie powrócę. Szukam dalej.



Dostępność: Strona internetowa Bingospa,  ich pojedyncze produkty widziałam też w Auchan i Tesco
Cena: 16 zł / 500 g




Jaką maskę do włosów obecnie stosujecie?

czwartek, 19 marca 2015

Kobo Professional Mono Eyeshadow i Sensique Velvet Touch

Dzisiaj dowód na to, że dobrej jakości cienie wcale nie muszą mieć wysokiej ceny. Przedmiotem recenzji będzie kolorówka marki Kobo i Sensique.



Kobo Professional Mono Eyeshadow, 
  • (Turquoise, Sandy Beach, Rosy Coral)

Sensique Velvet Touch
  •  (101, 154)




 136 Turquoise
KOBO Professional

Kolor turkusowy. Wykończenie matowe.
Na zdjęciu jest widoczny wkład, który w momencie zakupu otrzymujemy w plastikowym, przezroczystym, miękkim opakowaniu.

145 Sandy Beach
KOBO Professional

Kolor cielisty, jasny beż. Wykończenie matowe.
Na zdjęciu jest widoczny wkład, który w momencie zakupu otrzymujemy w plastikowym, przezroczystym, miękkim opakowaniu.

107 Rosy Coral 
KOBO Professional

Kolor koralowy róż. Wykończenie matowe.
Na zdjęciu jest widoczne oryginalne opakowanie jakim jest plastikowy słoiczek z nakrętką.

101
SENSIQUE

Kolor śnieżno biały. Wykończenie połyskujące, rozświetlające.
Na zdjęciu jest widoczne oryginalne opakowanie jakim jest pojedynczy, przezroczysty, plastikowy słoiczek.

154
SENSIQUE

Kolor pastelowy róż. Wykończenie matowe.
Na zdjęciu jest widoczne oryginalne opakowanie jakim jest pojedynczy, przezroczysty, plastikowy słoiczek.

102 Diamond Shine
SENSIQUE

Kolor waniliowy beż. Wykończenie rozświetlające.
Brak opakowania na zdjęciu.










Wszystkie cienie ukazane w tym poście to nowości, które na przełomie dwóch-trzech ostatnich miesięcy dotarły do Drogerii Natura. Nie poddaję recenzji ostatniego koloru - 102 Diamond Shine, bo uważam go za kompletny niewypał. Widać go na zdjęciu zbiorczym, jednak nie posiadam już opakowania aby sfotografować go osobno. Cień miał bardzo słabą pigmentację, robił na skórze prześwity, był nietrwały i źle mi się nim pracowało. Zdecydowałam się go pozbyć, nie miałam z niego żadnego pożytku.

Na szczęście pozostałe odcienie nie zawiodły. Mają bardzo dobrą, wyrazistą pigmentację, ładnie trzymają się skóry, są podatne na rozcieranie, nie znikają z powiek ani nie blakną w ciągu dnia. Mają przyjemną, aksamitną konsystencję, dzięki, której aplikacja nie jest trudna. Dobrze współpracują z bazą (testowałam głównie na Hean). Mogą służyć do robienia kresek, gdyż ich żywe kolory świetnie sprawdzą się w roli eyelinera. Najbardziej polubiłam trzy pierwsze odcienie. Turkusowy ma fajną, nietuzinkową barwę, cielistych nigdy za wiele, a koralowy róż świetnie podkreśla spojrzenie. Nadchodzi wiosna, robi się ciepło, więc szalejmy z kolorami! :-)

Zarówno wkłady jak i cienie znajdujące się w plastikowych opakowaniach można przełożyć do kasetek magnetycznych, więc jeżeli lubicie mieć porządek i wszystko w jednym miejscu, to polecam Wam wypróbować takie rozwiązanie.



Dostępność: Drogerie Natura
Cena: ok 6-8 zł / szt.



Co sądzicie o tych cieniach? :-)

wtorek, 17 marca 2015

Shinybox: GIRLS ON FIRE || marzec 2015

Jak zwykle, w okolicy połowy miesiąca dotarł do mnie najnowszy Shinybox. Do wielu Dziewczyn kurier dojechał już w piątek, ja musiałam chwilę zaczekać gdyż moje pudełko trafiło do Parcel Shopu. Sporo zostało już też powiedziane odnośnie tej edycji. Główne zarzuty to brak większej ilości kolorówki i nazwa edycji, która zasugerowała wszystkim mocniejsze bicie serca po zdjęciu pokrywy opakowania. Nie będę wydawać sądów przed wypróbowaniem produktów, tym bardziej, że... A tam! Same zobaczcie! :-)



Shinybox, 
GIRLS ON FIRE || marzec 2015





W zestawie marcowej edycji znalazłam 5 produktów pełnowymiarowych i jedną próbkę o pojemności 20 ml. Poza kosmetykami - jak to zwykle bywa - znajdowały się również ulotki i kupony rabatowe. Na samym dole podam Wam hasła, które należy wpisać, aby otrzymać zniżkę w sklepie Obsessive i Skincode.

Wróćmy do kosmetycznej zawartości Shinyboxa. Zapraszam do przyjrzenia się każdemu produktowi z bliska. 




Delawell, Czysty olej awokado 100%
produkt pełnowymiarowy sugerowana cena: 22 zł / 30 ml 

 "Działa na skórę zmiękczająco, nawilżająco i regenerująco. Słynie m.in. z bogatej zawartości witamin takich jak: A, B1, B2, D, E. Idealny do pielęgnacji skóry twarzy, ciała oraz włosów".




Mokosh, Biała glinka - kaolin
produkt pełnowymiarowy sugerowana cena: 23 zł / 200 ml

"Łagodna dla skóry, usuwa zanieczyszczenia, wygładza i uelastycznia. Cechuje ją lekka i jedwabista konsystencja. Można stosować do masek i kąpieli. Produkt 100% naturalny z najlepszej jakości surowca z certyfikatem Ecocert".




Świt pharma, Skarpetki SPA dla stóp
produkt pełnowymiarowy sugerowana cena: 15 zł / op.

"Innowacyjny produkt do profesjonalnej pielęgnacji stóp. Dzięki kompleksowi składników aktywnych, regeneruje i dobrze odżywia skórę stóp. Posiada właściwości dezodorujące i odświeżające. Wygładza, zmiękcza i nawilża suchy naskórek oraz działa antybakteryjnie".




Goldwell, Krem do stylizacji włosów
otrzymałyśmy 20 ml sugerowana cena: 57 zł / 75 ml

"Wielozadaniowy krem do stylizacji włosów. Optycznie zwiększa ich objętość, nadaje im elastyczności i sprężystości. Dzięki składnikowi "SuperEgo" fryzurę w każdej chwili można poddać zabiegowi re-stylizacji. Kosmetyk należy nakładać na lekko wilgotne albo suche włosy".




Etre Belle, Wodoodporna kredka do oczu
produkt pełnowymiarowy sugerowana cena: 38 zł / szt.

"Długo utrzymująca się, miękka kredka tylu eyeliner o kremowej konsystencji umożliwia idealne obrysowanie oczu od rana do wieczora".




Dove, Kostka myjąca Beauty Cream Bar
gratis sugerowana cena: 6 zł / 100 g




Tak prezentuje się to, co znalazłam we wnętrzu pudełka. Na plus kosmetyki naturalne, fajnie, że Shinybox w ostatnich edycjach stawia na tego typu produkty. Olej z awokado z chęcią wypróbuję, ale z pewnością nie na skórę twarzy gdyż z tego co się orientuję, należy on do gamy produktów nieschnących,  a co za tym idzie, bardzo prawdopodobnym jest, że doprowadzi do pojawienia się zaskórników. Zużyję go w innych celach. Glinek nigdy dość, choć wolałabym aby do pudełka trafiła jakaś w innym kolorze. W Shinyboxie miałyśmy już do czynienia z białą glinką (marki Organique). Niemniej jednak i tę zużyję. Skarpetki z chęcią wypróbuję, natomiast kredkę i krem do stylizacji obiecałam młodszej siostrze. Od jakiegoś czasu częściej sięgam po eyeliner w płynie, a kremów do stylizacji używam od wielkiego dzwonu, więc szkoda aby marnowały się na dnie szuflady.

Na koniec podaję kody rabatowe, o których wspomniałam w początkowej części postu: 

  • Obsessive.com: rabat 20 zł przy zakupie za min. 50 zł -> hasło ZABAWAWEDWOJE
  • Skincode.pl: rabat -30% na cały koszyk -> hasło SHINYBOX01 




Jeśli macie ochotę na takiego boxa, to kosztuje on niezmiennie 49 zł (subskrypcja) lub 59 zł (pojedyncze pudełko) i dostępne jest na stronie Shinyboxa.




Skusiłyście się na to pudełko?

czwartek, 12 marca 2015

JELID: Chusteczki zmywające lakier z paznokci

Szał, który dotyczył częstotliwości pojawiania się wpisów odnoście tych chusteczek minął już jakiś czas temu. Coś nie mogłam zabrać się za napisanie tej recenzji i nie rozumiałam niektórych pochlebnych opinii krążących w sieci. W zasadzie - do tej pory nie rozumiem. W moim odczuciu chusteczki są bardzo kiepskie. Jako, że mam dzisiaj ochotę ponarzekać, to wybrałam do opisania właśnie ten produkt. :-)



JELID,
Chusteczki zmywające lakier z paznokci







Opis Producenta:


JELID chusteczka zmywająca lakier z paznokci, bez acetonu. Chusteczka szybko i bezpiecznie zmywa lakier z 10 paznokci, 
pozostawiając miły zapach. 
SPOSÓB UŻYCIA
rozerwać opakowanie i po wyjęciu chusteczki delikatnie usuwać lakier z paznokci.



W niewielkim kartoniku umieszczono 50 chusteczek, każda zapakowana oddzielnie w saszetce. Produkt koloru białego, zapach wyczuwalny. Nie zawierają acetonu. 





Mogłabym napisać tę recenzję dosłownie w paru zdaniach i już na samym początku odradzić Wam zakup, ale zdecydowałam, że opiszę je nieco szerzej aby rzucić światło na poszczególne mankamenty produktu. Uprzedzam, że chyba do każdego aspektu, który dotyczy tego wynalazku będę musiała się przyczepić.

Opakowanie chusteczek pozostawia wiele do życzenia. Kartonik jest słaby i nietrwały, bardzo szybko ulega zniszczeniu. Jestem osobą, która zwraca na takie rzeczy uwagę, dlatego już po pierwszym zapoznaniu się z produktem, miałam mieszane uczucia. Na szczęście każda chusteczka została ulokowana w osobnej saszetce, którą należy rozciąć aby się do niej dostać. Chusteczki są niewielkich rozmiarów (po rozłożeniu wymiar pojedynczej wynosi 6 x 6 cm) i mają nieprzyjemny, męczący zapach, który co prawda utrzymuje się dość krótko, ale dla mnie był na tyle uciążliwy, że po każdym teście musiałam umyć ręce mydłem w płynie pod bieżącą wodą. Producent zapewnia, że jedną chusteczką (ej, jaki jest synonim dla słowa chusteczka? :D) będziemy w stanie zmyć emalię z 10 paznokci. Nie jest to prawdą, chyba, że używacie bezbarwnych, bądź o bardzo delikatnym kolorze lakierów. W przeciwnym wypadku koniecznym jest otwarcie drugiej saszetki. Chusteczki nie są w stanie poradzić sobie z brokatowym lakierem, ale na to nawet nie liczyłam, bo wiem, że taki wymaga szczególnej uwagi. Z resztą z klasycznymi lakierami, jakich używam na co dzień również nie radzi sobie w ekspresowym tempie. Przysłowiowym gwoździem do trumny dla tego wynalazku jest to, że potrafi rozmazywać zamiast usuwać, brudząc przy tym płytkę dookoła.

Zawiodłam się na marce Jelid. Zdecydowanie bardziej wolę standardowe rozwiązanie w postaci typowego zmywacza w płynie, który okazuje się niebywale bardziej skuteczny. Wydaje mi się, że chusteczki zmywające miały na celu rozwiązać problem zabierania tego typu produktu w podróż. Pomysł może i dobry chociaż prawdę mówiąc, jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się rozlać zmywacz w torbie czy walizce. Jeżeli jeszcze nie zdołałam Was zniechęcić, to czas na ostatnią próbę - krótko - powyższy gadżet kosztuje 26 zł.


Skład:
Isopropyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Coco Oil, Propanediol, Acetyl Cellulose, Witamina E, Zapach



Dostępność: Internet
Cena: 26 zł / 50 szt



Czym usuwacie lakier do paznokci? Klasycznie czy wynalazkami typu chusteczki zmywające?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...