sobota, 7 lutego 2015

KOBO: Colour Trends (lakiery do paznokci)

Dawno nie pokazywałam Wam na blogu lakierów do paznokci. Nadrabiam zaległości i spieszę z opublikowaniem posta, w którym przedstawię Wam moje dwie nowości z Kobo. :-)


KOBO,
Colour Trends (lakiery do paznokci)







Opis Producenta:

Trwały lakier nadający wysoki połysk. Tworzy na paznokciu elastyczną i odporną na pękanie powłokę. Dodatek składnika Eusolex sprawia, że kolor nie blaknie. Nie zawiera toluenu i formaldehydu.


Serię produktów Colour Trends umieszczono w poręcznych opakowaniach o pojemności 7,5 ml. W moim posiadaniu są dwa odcienie widoczne na załączonych obrazkach, dwudziestka to Mexico, a pięćdziesiątka dwójka - Arctic Sky.



Oba lakiery mają kremową konsystencję, którą łatwo rozprowadzić na paznokciach za pomocą załączonych pędzelków. Są umieszczone na dość długich ogonkach, co umożliwia sprawne manewrowanie. Jeżeli chodzi o krycie, to nie jest ono zachwycające gdyż dwie warstwy to minimum jakie musimy nałożyć na płytkę. Zdarza się, że koniecznym staję się dołożenie trzeciej. Przy aplikowaniu cieńszych warstw, lakier wysycha równomiernie, raczej szybko, nie tworzą się zacieki. Przy zmywaniu emalia nie barwi skórek ani paznokci. Trwałość można uznać za zadowalającą, wynosi około 3-4 dni.


20 Mexico

Na pierwszy ogień pokażę Wam pastelową brzoskwinkę, która zdecydowanie bardziej przykuła moją uwagę. Niestety, w opakowaniu wygląda lepiej niż na paznokciach, gdyż (o dziwo!) podczas wysychania nieco ciemnieje. Ciężko też uchwycić rzeczywisty kolor, tak na prawdę nie jest aż tak pomarańczowy. Kolor w buteleczce na powyższym zdjęciu idealnie odzwierciedla to, co widzimy w opakowaniu. Po pomalowaniu musimy liczyć się z tym, że ujrzymy o ton ciemniejszy odcień. Wykończenie kremowe, z połyskiem. 




52 Arctic Asky

Zdecydowanie częściej po wszelkie odcienie niebieskiego sięga moja siostra aniżeli ja, ale od czasu do czasu zdarza mi się pomalować nimi paznokcie. Kolor, który chciałam Wam pokazać nie jest typowy i muszę przyznać, że prezentuje się całkiem fajnie. Podobnie jak poprzednik - ma wykończenie kremowe, z połyskiem i nie zawiera drobinek. Nieco lepiej też kryje niż wspomniany egzemplarz.




Dostępność: Drogerie Natura
Cena: 9,99 zł / 7,5 ml




Który kolor bardziej przypadł Wam do gustu? :-)

środa, 4 lutego 2015

My Secret: Natural Beauty, Eye Shadow Palette (Night Out)

Znalazłam trochę wolnego czasu, dlatego zdecydowałam się, przypomnieć o sobie na blogu, pisząc nową recenzję. :-) Pewnie pamiętacie, że jakiś czas temu pokazywałam Wam w poście parę nowości kosmetycznych, była to kolorówka, którą można nabyć w sieci sklepów Drogeria Natura. Produkty są już przetestowane dlatego będę systematycznie dodawać kolejne wpisy.



My Secret,
Natural Beauty, Eye Shadow Palette







Pod pokrywką plastikowego opakowania odnajdziemy cztery cienie, każdy o wielkości 2,3 cm x 2 cm i podwójny aplikator. Posiadana przeze mnie wersja kolorystyczna nosi nazwę "Night Out", której barwy są najbardziej wyraziste, jeżeli brać pod uwagę pozostałe odcienie z serii Natural Beauty. Dominują tutaj fiolety, którymi możemy wykonać zarówno mocniejszy makijaż jak i zwykły, dzienny. Świetnie będą sprawdzać się również pojedynczo, w roli kresek na górnej powiece.
Seria "Natural Beauty" to wyłącznie matowe cienie, nie znajdziecie w nich ani krzty iskrzących drobinek. Dobrze rozcierają się na skórze, jestem też zadowolona z pigmentacji - jest całkiem niezła,  początkowo sądziłam, że będzie słabsza. Nie wchodzą w załamanie powieki, nie ścierają się, ale w miarę upływu dnia kolory nieco bledną. Polecam stosowanie pod nią odpowiedniej bazy. Podczas aplikacji nie zauważyłam problemu z osypywaniem się cieni mimo, że są dość suche.

Czwóreczka powyższych cieni okazała się całkiem przyzwoitym produktem. Mogę polecić je również osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z tworzeniem makijaży, gdyż sądzę, że nałożenie i rozcieranie ich nie będzie sprawiało dużych kłopotów (szczególnie przy wyborze wersji kolorystycznej nude).


Night Out, cienie nałożone palcem, na sucho, jedna warstwa.




Dostępność: Drogerie Natura
Cena: 11,99 zł / 7 g


Stosujecie cienie w odcieniach fioletowych? :-)

niedziela, 25 stycznia 2015

Shinybox - Winter in the City, styczeń 2015

Styczniowa edycja pudelek Shinybox została opatrzona nazwą Winter in the City. Jak zwykle, opakowanie przykuwa oko i zachęca aby zajrzeć do środka. :-)



Shinybox
Winter in the city, styczeń 2015




Tym razem mamy do czynienia z pięcioma kosmetykami i jedną saszetką. Trzy z nich są pełnowymiarowe, pozostałe dwa opakowania to miniaturki. Pełne opisy poszczególnych pozycji znajdziecie tutaj: klik!



1. SYLVECO Oczyszczający peeling do twarzy (produkt pełnowymiarowy)
                     Sugerowana cena: 20 zł / 75 ml 



Marka Sylveco nie jest mi obca, ale muszę przyznać, że z tym peelingiem nie miałam jeszcze do czynienia. Cieszę się z jego obecności, bo właśnie przymierzałam się do zakupu tego typu produktu do twarzy. Słoiczek widoczny na zdjęciu zawiera korund, który od dawna chciałam wypróbować.



2. SYLVECO Szampon lub Balsam do włosów (produkt pełnowymiarowy)
                   Sugerowana cena: 28 zł / 300 ml








To jedyny kosmetyk w tym boxie, który nie jest dla mnie nowością. Miałam już okazję wypróbować zarówno powyższy szampon pszeniczno-owsiany jak i jego alternatywę - balsam z betuiną. Oba mają bardzo dobre składy i nie zawierają sls-ów, są delikatne, ale pienią się umiarkowanie. Z tego co pamiętam bardziej byłam zadowolona z szamponu dlatego cieszę się, że to on mi się trafił (chociaż bardziej ucieszyłabym się z możliwości wypróbowania ich żelu do twarzy).


3. BEAUTYFACE Innowacyjne serum do twarzy (produkt pełnowymiarowy)
                     Sugerowana cena: 29 zł / 10 ml






Jeżeli chodzi o to serum, to w pudełkach panowała różnorodność, można było trafić na jedną z czterech wersji tego kosmetyku. Ja dostałam możliwość przetestowania produktu o działaniu dotleniającym, które ma wspomagać usuwanie toksyn i oczyszczać cerę.



4. GLAZEL Perełki rozświetlające skórę
          Sugerowana cena: 45 zł / 17g





Marka Glazel pojawiła się już w pudełkach Shinybox. Tym razem możemy sprawdzić jak zachowują się na skórze perełki rozświetlające. Ciekawa jestem jak sprawdzą się w swojej roli. Widzę że są dobrze napigmentowane. Nie sprawdzałam jeszcze jak przebiega aplikacja, wszystko przede mną.



5. VEDARA Balsam do ust z 24 karatowym złotem
                    Sugerowana cena: 24 zł / 14 ml







Ostatnio na brak balsamów do ust nie mogę narzekać, ale i ten z Vedara się nie zmarnuje. Ma bardzo przyjemny zapach, zobaczymy jak poradzi sobie z pielęgnacją w okresie zimowym. Producent obiecuje, że balsam zapobiegnie pękaniu i łuszczeniu się delikatnej skóry ust.



6. SYLVECO, próbka balsamu z betuiną do włosów




Jestem zadowolona z obecności trzech produktów pełnowymiarowych, kosmetyki o mniejszych pojemnościach również okazały się dość spore i wystarczą na dłuższy okres użytkowania. Najbardziej zainteresował mnie peeling Sylveco dlatego już teraz gonię do łazienki nałożyć go na skórę. :-)


 Jeśli macie ochotę na takiego boxa, to kosztuje on niezmiennie 49 zł (subskrypcja) lub  59 zł (pojedyncze pudełko) i dostępne jest na stronie Shinyboxa.

Podsyłam też kody rabatowe






Podoba Wam się styczniowa zawartość?

wtorek, 20 stycznia 2015

Shinybox - Stop nietrafionym prezentom, grudzień 2014 - recenzja

Kolejny miesiąc za nami. Zanim otrzymam styczniowe pudełko Shinybox, chciałabym pokusić się o podsumowanie świątecznego. Pamiętacie jego zawartość? Ja przetestowałam kosmetyki i dzisiaj pokrótce je tutaj opiszę.


Shinybox - 
Stop nietrafionym prezentom, grudzień 2014








1.  POSE, Luksusowy krem pielęgnacyjny        
Cena sugerowana: ok. 100 zł / szt

To krem, którego jestem bardzo ciekawa, jednak musi zaczekać na swoją kolej gdyż obecnie używam czegoś innego. Wiem, że wiele z Was jest zadowolonych z możliwości przetestowania produktów Pose. Wspomnę tylko, że wariant, który otrzymałam, to rewitalizujący krem na dzień, który posiada w składzie bezpieczne składniki i roślinne receptury.


2.  LIERAC, płyn micelarny do demakijażu        
Cena sugerowana: 65 zł / 200 ml

Powiem tak - liczyłam na więcej. To moje pierwsze spotkanie z marką Lierac i muszę przyznać, że średnio udane. Płyn ma swoje wady i zalety. Nie przypadł mi do gustu jego zapach i to, że jak dostanie się do oczu, powoduje ich szczypanie. Z mocniejszym makijażem powiek i rzęs nie radzi sobie najlepiej. A do tego wysoka cena... Znam lepsze płyny micelarne.


3. VASELINE, Balsam do ciała
Cena sugerowana: 14,50 zł / 200g

Mam nadpoczęte dwa tego typu produkty do ciała jednak ciekawość działania Vaseline sprawiła, że i ten balsam poszedł w ruch. Pierwsze spostrzeżenia są jak najbardziej na plus. Ocenię go po dłuższej chwili testowania, gdyż obecnie moja recenzja nie byłaby miarodajna.


4. PUT&RUB, Rozgrzewający krem do rąk          
Cena sugerowana: 39 zł/ 100 ml

Miłe, świąteczne skojarzenia przywołuje zapach tego kremu. Czuć wyraźnie cynamon, imbir i pomarańczę. Produkt został zaopatrzony w wygodną pompkę. Konsystencja jest treściwa, dobrze się wchłania, nie pozostawia otoczki na skórze. Z pielęgnacją dłoni radzi sobie należycie. Jestem bardzo zadowolona i z chęcią wypróbuję innych produktów tej marki.


5. ORGANIQUE, Cynamonowe mydło glicerynowe
Cena sugerowana: 14,90 zł / 100g

Glicerynowe mydełko o zapachu cynamonu pachnie obłędnie, zapach jest trwały i rozpościera się wokół. Bardzo dobrze się pieni, myje, nie podrażnia, a do tego odpowiednio nawilża skórę. Świetnie sprawdzi się również jako zapachowa kostka do szafy czy szuflady. Chętnie poznam pozostałe warianty.


6. APC, Zestaw sypkich cieni + brokat
Cena sugerowana: 41,50 zł / 3 szt

Jeżeli chodzi o wieżyczkę z cieniami do powiek, to u mnie zastosowanie znalazł jedynie złoty brokat, który stosuję jako dodatek do zdobienia paznokci. Odsypałam go sobie do woreczka strunowego, a reszta powędrowała do kosmetyczki mojej siostry. Dlaczego? Nie podobają mi się kolory tych pigmentów. Dodatkowo kwota jaką należy zapłacić za ten kosmetyk, to jakieś nieporozumienie. ;-)


7. VASELINE, Wazelina kosmetyczna  
Cena sugerowana: 6,50 zł / 50ml

Produkt o bardzo wszechstronnym działaniu. Wspomaga regenerację skóry, jest pomocny przy skaleczeniach, drobnych rankach. Zabezpiecza delikatną skórę ust przed niską temperaturą. Nawilża skórki, łokcie, kolana, pięty. Warto mieć tego typu specyfik pod ręką.


8.  LOVE ME GREEN, Olejek do masażu i kąpieli          
Cena sugerowana: 39,90 zł / 100 ml

To mój drugi olejek tej marki. Dobrze sprawdza się jako odżywiająco-nawilżający dodatek do kąpieli jak i również użyty w celach masażu. Jego bazą jest olejek z sezamu i moreli ekologicznych. Nie jest tłusty, sprawa, że skóra jest miękka i przyjemna w dotyku. Trochę drogi, znam tańsze i równie skuteczne.


9. SIGNAL, White Now, pasta do zębów    
Cena sugerowana: 13,50 zł / 50 ml

To dodatek do pudełka, który wzbudził nieco kontrowersji, wśród Klientek Shinyboxa. Nie spodziewały się otrzymać w boxie urodowym tego rodzaju produktu. Ja z chęcią spożytkowałam pastę i uważam, że sprawdza się całkiem dobrze, nie wykluczam ponownego zakupu.



Podsumowując: pudełko wypełnione po brzegi, bogate w różnorodne kosmetyki. Najlepiej miały jak zwykle Subskrybentki - tym razem otrzymały dodatkowo dwa pełnowymiarowe produkty, były nimi: krem do rąk Put&Rub i olejek Love Me Green. Według mnie pudełko ma kilka mocnych akcentów. Pojawiły się nowe marki, ochoczo podeszłam do testowania. Po raz drugi zawiodłam się na kosmetykach APC dlatego mam nadzieję, że nie będę już umieszczane w Shinybox'ach.
A, i muszę również pochwalić opakowanie - kolory żywe i świąteczne, stanowiły świetny akcent, który cieszył oko.  Jestem ogromnie ciekawa co przyniesie styczniowy Shinybox. Wy też? :-)




Nakład tej edycji pudełek został całkowicie wyczerpany. Jeżeli jesteście zainteresowane, którymś z archiwalnych boxów, bądź najnowszym - styczniowym, zajrzyjcie na stronę Shinybox.



Który kosmetyk najbardziej Was zaciekawił? :-)

niedziela, 18 stycznia 2015

Green Pharmacy, Balsam do ciała "Aloes i mleko ryżowe"

W skład serii Body Care, produktów marki Green Pharmacy, wchodzi pięć rodzajów balsamów do ciała. Przedstawiam Wam jeden z nich - wersję łączącą właściwości pielęgnujące aloesu i mleka ryżowego.



Green Pharmacy, 
Balsam do ciała "Aloes i mleko ryżowe" 







Opis Producenta:

Aromatyczna przyjemność i pielęgnacja lekką, nietłustą emulsją, która długotrwale nawilża, regeneruje, wygładza i zmiękcza. Ulga dla skóry suchej, łuszczącej się, wrażliwej, pozbawionej miękkości i elastyczności. Wchłania się szybko i delikatnie otula zmysłowym zapachem. Przywraca równowagę i komfort, odbudowuje warstwę lipidową. 

 - Ekstrakt z aloesu regeneruje i ujędrnia, łagodzi podrażnienia.  
- Mleko ryżowe i witamina E poprawiają wygląd i kondycję skóry.  
- Kwas hialuronowy i pantenol są siłą nawilżania.  
- Olej z australijskich orzechów macadamia odżywia i regeneruje, gdyż zawiera kwas omega 7, składnik młodej skóry. 







Duża butelka z atomizerem w formie zamykanej pompki mieści 500 ml produktu. Opakowanie jest wygodne i trwałe, etykieta nie niszczy się pod wpływem wody czy wytworzonej podczas ciepłej kąpieli w łazience i unoszącej się w powietrzu pary. Balsam posiada wyczuwalny zapach, jest raczej delikatny, nienachalny i mało trwały.
Kosmetyk jest koloru białego, posiada zwartą konsystencję, ale śliską, niektórym z Was może przypominać niegdyś popularne mleczka do demakijażu (no, może jest nieco gęstszy). Łatwo sunie po skórze, wchłania się już po chwili, a to jest dla mnie sporym atutem. Sprawdza się również w roli kremu do rąk gdyż konsystencja nie jest tłusta ani lepka.
Jeżeli chodzi o działanie, to produkt spełnia obietnice producenta w kwestii nawilżania skóry. Zauważalnie poprawia wygląd i komfort suchej skóry, wspomaga pielęgnację moich dłoni w czasie obecnie przeprowadzanego remontu w mieszkaniu (malowanie, fugi itp). Przy regularnym użytkowaniu możemy cieszyć się miękką skórą. Nie podrażnia, nawet wtedy, gdy zaaplikujemy go na chwilę wcześniej wydepilowaną powierzchnię. Powiem więcej - łagodzi i chroni naskórek. W składzie znajdziemy m.in. ekstrakt z aloesu, mleko ryżowe, olej z orzechów macadamia, kwas hialuronowy, pantenol, witaminę E, glicerynę. Niestety, szereg dobrych składników poprzedza obecność parafiny, która w niektórych przypadkach potrafi zapychać pory skórne. Wolałabym aby produkt był jej wyzbyty. Na szczęście zrezygnowano z dodawania parabenów i barwników.







Dostępność: drogerie, internet, supermarkety z produktami GP
Cena: ok 13 zł / 500 ml




Co sądzicie o produktach nawilżających Green Pharmacy?

środa, 14 stycznia 2015

Organique, Eternal Gold, Golden Sugar Peeling (Złoty peeling cukrowy)

Poniższy kosmetyk wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie i choć wspominałam już o nim na blogu, postanowiłam poświęcić mu osobny wpis. Produkt Organique znalazłam w listopadowym ShinyBoxie. Zdecydowanie - był najmocniejszym punktem pudelka.



Organique, Eternal Gold, Golden Sugar Peeling 
(Złoty peeling cukrowy) 





Opis Producenta:


Wyjątkowy peeling o perfumowanym zapachu, z kryształkami cukru zatopionymi w olejku sojowym i maśle Shea, które delikatnie masują i złuszczają zrogowaciały naskórek. Po użyciu peelingu skóra odzyskuje blask i promienny wygląd, jest miękka, gładka, pachnąca i delikatnie rozświetlona. Produkt ten pochodzi z ekskluzywnej linii Eternal Gold.
 Peeling należy nałożyć na skórę i masować wilgotnymi dłońmi, a następnie spłukać prysznicem. 



Opakowanie w formie słoika z nakrętką, pojemność 200 ml. Kosmetyk koloru kremowego o zwartej konsystencji z cukrowymi drobinkami. Perfumowany.


Peeling, o którym chcę Wam dzisiaj opowiedzieć, pochodzi z linii 'Eternal Gold', ma bardzo przyjemnie wyglądające opakowanie, trwałe i dobrze zaprojektowane.
Pierwsze co nasuwa mi się na myśl, recenzując ten kosmetyk, to jego fantastyczny zapach. Słodko - mleczny, z nutką wanilii. Nie jest mdły ani przesadzony.
Konsystencja jest lekka, jakby puszysta, ale zwarta. Zanurzono tu dużą ilość drobinek cukru, które odpowiednio spełniają swoją rolę. Nie zrobimy sobie nim krzywdy, ale i tak poczujemy działanie. Poza dobrym złuszczaniem i pobudzaniem ukrwienia podczas masażu skóry, peeling ładnie natłuszcza ciało i działa ochronnie. Dzieje się tak za sprawą bardzo dobrego i bogatego składu, w którym znajdziemy m.in. maslo shea, olej sojowy, emolienty, skwalen, witaminę E.
Skóra po zastosowaniu tego specyfiku jest przyjemnie gładka i pachnąca. Wady produktu? Mała wydajność i wysoka cena - aby cieszyć się z posiadania tego peelingu, musimy zapłacić 68 zł.


Skład: Sucrose, Glicyne Soya (Soybeen) Oil, Ethylhexyl Cocoate, Cetearyl Alcohol, Cera Alba, Parfum, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Tocopheryl Acetate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Syntethic Fluorphlogopite, Titanum Dioxide, Iron Oxide, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate.



Dostępność: Sklepy firmowe Organique, Internet.
Cena: 68 zł / 200 ml




Stosowałyście go? Jakiego peelingu obecnie używacie?

sobota, 10 stycznia 2015

Nowości Drogerii Natura#1 i Joanna Oleje Świata


Do moich rąk trafiło parę produktów, które od niedawna można spotkać na półkach Drogerii Natura. Z pewnością kojarzycie marki Kobo professional, My Secret i Sensique. Jeżeli macie ochotę przyjrzeć się poszczególnym kosmetykom z bliska, to zapraszam na poniższy wpis.


Nowości Drogerii Natura i Joanna Oleje Świata 






KOBO Profesional






W skład nowości Kobo wchodzi m.in. Make Up Fixer w sprayu do utrwalania makijażu. Jeszcze nie miałam okazji go używać, ale pokładam w nim spore nadzieje. Już kiedyś planowałam kupić jakiś fixer, ale do tej pory tego nie uczyniłam. W ofercie znajdziemy również cienie w zgrabnych słoiczkach (mój róż nosi nazwę 107 rosy coral), w formie wkładów (zielony - 136 turquoise, beż - 145 sandy beach) i lakiery colour trends (brzoskwiniowy - 20 mexico, morski - 52 arctic sky).




My Secret


Ciekawą propozycją są czwóreczki matowych cieni z serii Natural Beauty, na których pigmentację również nie można narzekać, kolory ładnie łączą się ze sobą i pokrywają powiekę. Zdjęcie poniżej obrazuje jedną warstwę produktu, nałożoną na sucho. Wersja z fioletami nosi nazwę "night out". Obok cieni widzicie czarny eyeliner w pisaku.








Sensique





Marka wypuściła nową linię cieni do powiek Diamond Shine i lakierów do paznokci Strong & Trendy. Pierwsza próba użycia cienia (kolor 102) skończyła się rozczarowaniem (efekt na swatchu z cieniami KOBO), liczyłam na lepszy produkt. Lakier (nr 143) prezentuje się całkiem ładnie. Produktem, który może Was zaciekawić, jest CC krem. Mam jasny odcień (302), który powinien nadać się dla bladej cery, zapewne powędruje do mojej siostry, ona lubi takie wynalazki. Ta czerwona buteleczka to błyszczyk Colourful Dream nr 304. Ostatnim kosmetykiem jest tusz do rzęs o nazwie LashExtension.



Joanna





Na koniec chciałabym pokazać Wam nowości marki Joanna (która z resztą również jest dostępna w Naturze) - nosi nazwę Oleje Świata. Kojarzycie już ją ze sklepowych pólek i fotek znalezionych w sieci? :) Do mojej kosmetyczki trafiły trzy balsamy w słoiczkach, do suchych miejsc (mam wszystkie dostępne wersje: kokos, pomarańcza, oliwka) i olej do twarzy/ciała z dodatkiem olejku migdałowego. Więcej opowiem po przetestowaniu.






Której nowości jesteście najbardziej ciekawe? :)

wtorek, 23 grudnia 2014

Pharmaceris: Nawilżający fluid antyoksydacyjny SPF 20

Miałam już do czynienia z fluidem marki Pharmaceris. Była to wersja kryjąca i miło ją wspominam. Tym razem chcąc wypróbować serię nawilżającą, przeżyłam niemałe zdziwienie, gdyż najjaśniejszy odcień z tej gamy kolorystycznej (Ivory) okazał się być dla mnie o kilka tonów za ciemny. To nie to samo co jedynka w wersji kryjącej, nie nadaje się dla bladych cer. Doszłam do wniosku, że pozostawienie go do lata nie jest dobrym pomysłem, więc podarowałam go siostrze.


Pharmaceris: 
Nawilżający fluid antyoksydacyjny SPF 20







Opis Producenta:

Fluid intensywnie nawilża głębsze warstwy naskórka i zapewnia trwały 10-godzinny makijaż. Unikalna kompozycja pigmentów doskonale wyrównuje koloryt skóry, maskuje niedoskonałości cery nie powodując efektu maski. Specjalistyczna formuła antyoksydacyjna na bazie sylimaryny intensywnie neutralizuje wolne rodniki i zabezpiecza skórę przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych. Sprawia, że skóra jest odstresowana i mniej podatna na 
podrażnienia i przesuszenia. Lekka konsystencja fluidu opartego na technologii SoFTBase nie obciąża skóry oraz nie zatyka porów pozwalając jej oddychać. Zawartość fotostabilnych filtrów UVA i UVB zapewnia ochronę przed szkodliwymi skutkami promieniowania słonecznego


Kosmetyk zapakowano w plastikowy pojemniczek o pojemności 30 ml z dozownikiem w formie pompki. Chodzi ona bez problemu choć wg mnie podaje jednorazowo zbyt dużo produktu. Warto więc nie dociskać jej do opor




Kosmetyk ma lekką, przyjemną w nakładaniu konsystencję. Występuje w trzech wariantach kolorystycznych, a to okazuje się być kwestią dość uciążliwą w momencie kiedy chcemy dobrać dla siebie odpowiedni odcień. Pośród tej gamy na próżno szukać dla mnie idealnego odcienia gdyż mam jasną, bladą cerę. Z kolei moja siostra, która ma nieco ciemniejszą karnację, musi dodatkowo delikatnie rozjaśniać swój egzemplarz.
Jej cera jest młoda, a niedoskonałości są niewielkie, występują jedynie miejscowo. Podkład radzi sobie z ich ukryciem, ale obie zgodnie uważamy, że przy cerze trądzikowej bez korektora nie zdałby egzaminu. Fluid nie obciąża skóry, jest lekki i faktycznie nawilżający, nie podkreśla suchych skórek, które szczególnie zimą lubią się odznaczać na twarzy. Cera dość szybko świeci się po jego użyciu, dlatego warto zainwestować w dobry puder matujący, nie dość że zapanuje nad nieefektownym błyskiem to sprawi, że podkład nie będzie się ścierał w ciągu dnia.
Jako, że powyższy kosmetyk dobrze rozprowadza się na skórze i równomiernie ją pokrywa, to można uznać, ze jest on łatwy w obsłudze i wydajny.
Bardzo dobrą wiadomością, o której muszę koniecznie wspomnieć jest zawartość filtra i to nie byle jakiego. Na polskim rynku brakuje dobrych kosmetyków kolorowych, które chroniłyby skórę za sprawą wysokiego filtra, a tutaj mamy do czynienia z 20-tką. Występują tu fotostabilne filtry UVA i UVB, które zapewniają ochronę przed szkodliwymi skutkami promieniowania słonecznego.





Skład: 



Podsumowując: Minusem niewątpliwie jest uboga paleta kolorów i szybko pojawiający się błysk na twarzy (u siostry po około dwóch-trzech godzinach od nałożenia), mógłby być też bardziej trwały, ale przy użyciu pudru matującego problem jest zniwelowany. Do plusów należy zaliczyć lekką, niezapychającą konsystencję, zauważalne nawilżenie skóry, ochronę przeciwsłoneczną i przyjemny, naturalny efekt.



Dostępność: Internet, Apteki
Cena: ok. 29 zł / 30 ml



Co sądzicie o fluidach Pharmaceris? :-)

sobota, 20 grudnia 2014

Shinybox - Stop nietrafionym prezentom, grudzień 2014


Shinybox trafil w moje ręce już we wtorek, ale brak możliwości wykonania zdjęć do notki opóźnił jej opublikowanie. Czym prędzej biorę się za zaległości i prezentuje Wam świąteczną zawartość pudelka. Jest rewelacyjna! :-)


Shinybox
grudzień 2014







Grudniowe pudełko składa się z 9 produktów (w tym 4 pełnowymiarowe) a klientki VIP dodatkowo ucieszyły się tym razem z dwóch nadprogramowych kosmetyków (również pełnowymiarowych) - Put&Rub i Love Me Green.


Poniżej zbliżenie na poszczególne kosmetyki.





LIERAC, płyn micelarny do demakijażu
          Cena sugerowana: 65 zł / 200 ml




Marka intrygowała mnie od dawna, już wcześniej miałam chęć na ich produkty. Płyn pachnie bafrdzo intensywnie, jestem ciekawa jak poradzi sobie z demakijażem. Opakowanie to miniatura, nie zawiera żadnego dozownika, szkoda, bo może wydobywać się jednorazowo zbyt dużo produktu, będzie trzeba uważać.


POSE, Luksusowy krem pielęgnacyjny
         Cena sugerowana: ok. 100 zł / szt




BRAK ZDJĘCIA, WKLEJĘ JUTRO. :-)
KOSMETYK JEST WIDOCZNY NA ZDJĘCIU ZBIORCZYM, TO TA ZIELONA BUTELECZKA.


Opisy kremów marki Pose brzmią niezwykle ciekawie, są to kosmetyki posiadające w składzie bezpieczne składniki i roślinne receptury. W pudełkach panował mix wariantów (w granicy 100 zł / sztuka), więc każdy mógł trafić na coś innego. Ja otrzymałam rewitalizujący krem na dzień.


ORGANIQUE, Cynamonowe mydło glicerynowe 
         Cena sugerowana: 14,90 zł / 100g




Zapach wypełnił całe pudełko, jest niewątpliwie świąteczny, bo cynamonowy, podoba mi się! :-) Lubię mydełka z Organique, ufam tej marce. W pudełku znajduje się miniatura produktu, ale  tak jest to 50 g z pełnowymiarowych 100, więc mydełko nie jest wcale takie małe.


APC, zestaw sypkich cieni + brokat





Cienie w kulkach z poprzedniego pudełka nie zrobiły na mnie wrażenia i chyba podobnie będzie z tymi pigmentami. Całkiem nieźle prezentują się w pudełkach (choć to nie moje kolory), ale roztarte na skórze tracą swoją intensywność. Może lepiej sprawdzą się nałożone na mokro?


Vaseline, balsam do ciała
Cena sugerowana: 14,50 zł / 200g




W opisie można wyczytać, że powyższy balsam zawiera mikro kropelki wazeliny, które wynikają głęboko w skórę, aby nawilżać i regenerować ją od wewnątrz. Brzmi fajnie, zobaczymy jak będzie w rzeczywistości. Producent dużo obiecuje - nawilżenie skóry przez 3 tyg... Zobaczymy. ;)


Vaseline, wazelina kosmetyczna
   Cena sugerowana: 6,50 zł / 50ml



Te wazelinę mam już w posiadaniu, dlatego jedną podaruję mamie. Jest to produkt wszechstronny dlatego myślę, że warto mieć ją w swojej kosmetyczce.




Signal, White Now, pasta do zębów
     Cena sugerowana: 13,50 zł / 50 ml





Zdziwiłabym się gdyby ten produkt trafił do pudełka jako jedna z jego składowych, gdyż jest to pasta do zębów, a w boxach oczekuję jednak innego rodzaju preparatów kosmetycznych. Shinybox umieścił pastę jako gratis dlatego w tym kontekście uważam, że to fajna sprawa, tej akurat nie używałam, więc wypróbuję.


Grudniowe pudełka wzbogacone zostały o dwa prezenty dla Członkiń klubu Vip.



PUT&RUB, Rozgrzewający krem do rąk
            Cena sugerowana: 39 zł/ 100 ml


Miłe, świąteczne skojarzenia przywołuje zapach tego kremu. Czuć wyraźnie cynamon, imbir i pomarańczę. Produkt został zaopatrzony w wygodną pompkę. Nie miałam wcześniej do czynienia z Put&Rub, ale coś czuję, że się polubimy. :-)


Love Me Green, olejek do masażu i kąpieli
            Cena sugerowana: 39,90 zł / 100 ml




Miałam już okazję używać tego produktu, olejek sprawdza się w swojej roli, stosowałam go do masażu ciała, a właściwie nie ja, tylko mój Chłopak. :-) Jest to produkt naturalny, na bazie olejku sezamu ekologicznego. Fajnie, że trafiła do mnie kolejna buteleczka, z pewnością zostanie wykorzystana.




Pudełko pełne niespodzianek, wszystko mi się podoba, no jedynie do cieni mam zastrzeżenie, ale im również dam szansę. Zawsze na koniec notki podaję link do strony gdzie można zakupić danego Shinyboxa, tym razem nie mogę tego zrobić, gdyż jest już niedostępne, cała pula została w pełni wyprzedana. Nie dziwię się, taka zawartość to świetny pomysł na prezent. :-)

Jeżeli jednak macie ochotę na któryś z archiwalnych boxów, to zapraszam na stronę Shinybox'a. :-)
Pojedyncze pudełko to wydatek rzędu 59 zł (już z wliczoną przesyłką kurierem) bądź 49 zł przy wyborze subskrypcji.





Jak Wam się podoba świąteczna edycja Shinyboxa? :-)

sobota, 13 grudnia 2014

Evree: Max Repair krem do rąk i balsam do ciała

Max Repair to linia regenerująca, w której skład wchodzi pięć kosmetyków docelowo przeznaczonych do skóry suchej, szorstkiej i podrażnionej. Zostały wyróżnione prestiżową nagrodą Produkt Roku Wybór Konsumentów Innowacja Roku 2014.
W moim posiadaniu są dwa z nich: balsam do ciała i krem do rąk. Poniżej ich recenzja.


Evree, 
Max Repair krem do rąk i balsam do ciała





Kosmetyki umieszczono w charakterystycznych, czerwonych opakowaniach. Balsam znajduje się w stojącej, butelce z dozownikiem, natomiast krem w miękkiej tubce. Oba produkty są koloru białego, mają lekki, przyjemny ale nietrwały zapach.
Różnią się konsystencją, choć niediametralnie. Balsam ma lżejszą, natomiast krem nieco bogatszą (choć spodziewałam się, że będzie konkretniejsza). Obie dobrze rozprowadzają się na skórze i nie mają problemu z wchłanianiem.




Cechą wspólną obu kosmetyków jest zawartość oleju arganowego i naturalnych emolientów. W balsamie znajdziemy ponadto między innymi ceramidy, kompleks witaminowy, a w kremie olejek migdałowy, mocznik i d-pantenol. Oba produkty przynoszą ukojenie suchej, podrażnionej, ściągniętej skórze. Pozytywnie wpływają na pielęgnację i regenerację. Balsam stosuję głównie na nogi, także po depilacji, nie szczypie, wręcz łagodzi skórę. Nawilżenie jest odczuwalne i zauważalne. Skóra jest miękka i gładka. Wielki plus za brak parafiny w składzie. Balsam nie pozostawia tłustej otoczki dlatego po niedługim czasie można założyć na siebie ubranie.

Moje dłonie nie potrzebują jakiejś szczególnej uwagi, nie borykam się z przesuszoną skórą. Krem do rąk jest produktem, którego nie stosuję codziennie, po prostu nie czuję takiej potrzeby. Aplikuję go wtedy gdy mi się przypomni, albo po kąpieli, kiedy czuję, że skóra jest lekko ściągnięta. Czas zimowy sprzyja zaczerwienieniom dlatego właśnie wtedy staram się włączać go do regularnej pielęgnacji. Krem szybko się wchłania, nie jest lepki ani tłusty. Jestem z niego bardzo zadowolona, bo dba o moje dłonie w sposób właściwy, poziom nawilżenia i wygładzenia jest odpowiedni. Nie wiem jak sprawdziłby się na bardziej problematycznej skórze, ale podejrzewam, że przyniósłby ukojenie. Można spróbować gdyż cena obu produktów nie jest wysoka.




Balsam, 400 ml, cena ok. 18 zł
Krem do rąk, 100 ml, cena ok. 8 zł


Dostępność: Rossmann, Natura, Hebe, Superpharm.




Miałyście już coś z Evree? :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...