środa, 19 marca 2014

ShinyBox - marzec 2014 The Style Experience by Domodi & ShinyBox

Zawartość tej edycja pudełka jest rewelacyjna! :-) Bez dwóch zdań - według mojej oceny - to najlepiej skonstruowane pudełko ShinyBox jakie dotychczas mi się trafiło. Sam fakt, że zostało wyprzedane już w przedsprzedaży świadczy o tym, że podpowiedzi dotyczące kosmetyków umieszczane przez zespół SB na ich funpage'u skusiły wiele Dziewczyn! Jesteście ciekawe co znalazłam w środku?

The Style Experience by 
Domodi & ShinyBox









Tym razem i ja - jako Ambasadorka marki - otrzymałam produkty, które trafiają do Subskrybentek. Dzięki temu, możecie za pośrednictwem mojego bloga dowiedzieć się, jaki produkt znalazłby się w Waszym boxie, gdybyście wykupiły subskrypcję (czyli z góry opłacony pakiet pudełek). Więcej informacji dotyczących korzyści z takiego zakupu znajduje się tutaj.


W marcowym pudełku ukryto 2 pełnowymiarowe produkty i trzy mniejsze, ale uwaga uwaga! Nie są to drobne miniaturki, a sporej pojemności kosmetyki, zobaczcie same!


Balneokosmetyki Malinowy Zdrój
Żel do twarzy
produkt pełnowymiarowy
28 zł / 200 ml


Original Source
Żel pod prysznic
produkt pełnowymiarowy
9 zł / 250 ml


Bioderma
Sebium Pore Refiner Krem
Opakowanie 15 ml (pełnowymiarowe ma 30)
60 zł / 30 ml


Organique
Biała glinka
Opakowanie 100 ml (pełnowymiarowe opakowanie ma 200ml)
30 zł / 200 ml


Delawell
Zmysłowy Srcrub solny
Opakowanie 100 ml (pełnowymiarowe opakowanie ma 260 ml)
39 zł / 260 ml



Subskrybentki dodatkowo otrzymały:

Pakiet próbek kosmetyków marki  Chlochee 
(100% naturalnych składników, surowce posiadają certyfikaty Ecocert) 


Żel eksfoliujący z 8 % kwasem glikolowym marki Paula's Choice (lub Płyn eksfoliujący z 2 % kwasem salicylowym (BHA) ) 
lub BB Cream marki SYIS.




Dodatkowo 200 Użytkowniczek otrzymało tarbę od Domodi.




Nie mogłam doczekać się swojego pudełka dlatego - przyznaję - już wczoraj zajrzałam na oficjalny FunPage ShinyBoxa aby dowiedzieć się co dokładnie skrywa marcowa edycja. Wszystkie kosmetyki bardzo mi się podobają, na tle konkurencji, która wypadła w tym miesiącu duuużo słabiej, ShinyBox - błyszczy. :-)

Wszystkie produkty z wielką chęcią przetestuję, moja Siostra, z którą często dzielę się kosmetykami, będzie musiała obejść się smakiem. :-) ShinyBox w tym miesiącu nas rozpieścił. :-) Samo opakowanie prezentuje się pięknie i stanowi świetną ozdobę. Chętnie wrzucę do niego moje drobiazgi i postawię na toaletce. Pudełko jest wypełnione po brzegi. Sama nie wiem z czego cieszę się najbardziej. :-)

Bardzo ciekawi mnie żel do twarzy marki Balneokosmetyki, czytałam w internecie, że dziewczyny sobie chwalą ten produkt. Idealnie pasuje do mojej cery (mieszana) dlatego już dzisiaj żel będzie miał swoją premierę.
Żel pod prysznic od Original Source ma bardzo świeży i soczysty zapach dojrzałego ananasa, to edycja sezonowa, jeszcze jej nie miałam, a z chęcią wypróbuję.
Organique dorzuciło od siebie czystą glinkę. Jestem glinkomaniaczką, i uważam, że tego typu proszku nigdy dość. :-) Głównie sięgam po zieloną bądź ghassoul, ale białej też zdarzyło mi się używać. Super, że po raz kolejny ta marka pojawia się w SB.
Tyle wspaniałości opisałam, a to jeszcze nie koniec. :-) Dalej mamy scrub solny do dłoni, stóp i ciała od Delawell. Prezentuje się bardzo fajnie, jest zbity, posiada mnóstwo małych kryształków soli, podejrzewam, że może być bardzo skuteczny.
Cenię sobie kosmetyki marki Bioderma - cieszę się, że jeden z nich pojawił się w tym zestawie. Mowa o kremie korygującym, który poprawia wygląd skóry, oczyszcza i zwęża pory.
Przetestuję również żel z kwasem glikolowym 8% (wolałabym wersję z k.salicylowym BHA ale trafiła mi się AHA, nie otworzyłam jeszcze pudełeczka, może któraś z Was chciałaby się wymienić?) od Paula's Choice (bardzo się cieszę tylko trochę żałuję, że taki produkt nie pojawił się w okresie jesień/zima) i próbki marki Clochee - opis kosmetyków bardzo mnie zaciekawił i chętnie sprawdzę ich działanie.

W boxie znalazłam kupon rabatowy na kosmetyki Clochee, którym chciałabym się z Wami podzielić, bo wydaje mi się, że jest uniwersalny dla wszystkich ShinyGirls:


Bon wartościowy na kwotę 30 zł do zrealizowania w sklepie www.clochee.com za zakupy powyżej 150 zł. Kod rabatowy: 30za150 (ważny do 30.04.2014.

Jest też coś od Balneokosmetyki:
30 zł zniżki przy zakupie za minimum 100 zł. Zniżkę odbierz na www.balneokosmetyki.pl, podczas składania zamówienia wpisz hasło: shinybox



Testy przede mną, ale pierwsze wrażenie: REWELACJA! Ekipa ShinyBoxa spisała się fantastycznie, jestem bardzo zadowolona z zawartości tego pudełka. :-) Moja Siostra już żałuje, że nie zdecydowała się na zakup marcowej zawartości.


To jeszcze nie wszystko. :-) Ambasadorki w tym miesiącu dostały również możliwość przetestowania i zrecenzowania zestawu do kąpieli marki Anatomicals. :-)





Tym razem nie mogę Was zaprosić do zakupu tego pudełka, gdyż zostało bardzo szybko wyprzedane.
Jeśli natomiast interesują Was archiwalne edycje to są jeszcze dostępne: tutaj
Śledźcie ich FunPage aby nie przegapić informacji o kwietniowej ofercie SB. :-)

ShinyBox obecnie ma promocję na grudniowe pudełko za 39 zł, więcej info tutaj: 
pudelko z peelingiem Organique: klik!, pudełko z tonikiem Organique: klik!





Którego produktu jesteście najbardziej ciekawe? ;-)

wtorek, 18 marca 2014

BingoSpa: Peeling Salt Dead Sea Salt & cotton extract (peeling z solą z Morza Martwego)

Tym razem przychodzę do Was z recenzją peelingu marki BingoSpa. Pochodzi z serii "zabieg SPA" i zawiera sól z Morza Martwego i ekstrakt z bawełny.


BingoSpa, 
Peeling Salt Dead Sea Salt & cotton extract



Opis producenta:

 Peeling BingoSpa pomaga pozbyć się z powierzchni skóry martwych komórek naskórka, odsłaniając jaśniejszą i zdrowszą skórę. Poprawia również mikrokrążenie - po jego użyciu skóra ma natychmiast ładniejszy koloryt i jest gładsza. Ponieważ peeling oczyszcza ją głębiej niż zwykłe mycie, jest dzięki temu lepiej przygotowana na wchłanianie substancji aktywnych zawartych w preparatach BingoSpa. Ekstrakt z bawełny regeneruje, wzmacnia i i odbudowuje naturalną barierę lipidową naskórka. Działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia i
 likwiduje uczucie
 nieprzyjemnego napięcia skóry.


Peeling mieści się w dość dużej, miękkiej butelce ze srebrną nakrętką. 
Konsystencja sucha, sypka, zmielona. Pojemność: 580g.




Nie ukrywam, ten produkt zaskoczył mnie swoim wyglądem. Nigdy wcześniej nie miałam peelingu, który byłby całkowicie wyzbyty żelowej czy kremowej konsystencji. Po otwarciu wieczka butelki moim oczom ukazało się coś na wzór suchego piasku o bardzo małych, drobnych, białych ziarenkach. Nie są one ostre, ale nie są też delikatne, poziom ścierania określiłabym jako: średni (może nawet trochę niżej). Zapach jest delikatny, nieduszący, ale... Przypomina mi trochę proszek do prania.
Nie za bardzo wiem jak go używać. W kontakcie z wodą ziarenka kosmetyku po chwili rozpuszczają się, więc nie ma mowy o dłuższym masażu skóry. Zdarzało mi się zmoczyć ciało pod prysznicem po czym nasypać porcję peelingu na gąbkę i to z jej pomocą wykonywałam okrężne ruchy masujące. Peeling wygładza i zmiękcza skórę, jednak nie jest to działanie spektakularne. Nie zauważyłam podrażnienia czy wysuszenia naskórka.
Sól zdecydowanie bardziej sprawdziła się przy kąpieli w wannie bądź podczas moczenia nóg. Nadaje wodzie pachnący aromat, zmiękcza (na drugim miejscu w składzie znajduje się mocznik), myje, delikatnie wygładza, odświeża. Przygotowuje skórę na przyjęcie kolejnych kosmetyków pielęgnacyjnych. W tej roli oceniłabym kosmetyk jako zadowalający. 
Ale jako peeling... Sama nie wiem. Może źle go używam?





Dostępność: markety (szukajcie np. w Tesco, Auchan) internet, sklep BingoSpa: klik!
Cena: 12 zł / 560g



Używałyście peelingu o podobnej strukturze? Byłyście zadowolone? Jak go używacie?

poniedziałek, 17 marca 2014

MUA: Blusher - SHADE 3 (róż do policzków)

Róż do policzków jest idealnym wykończeniem makijażu twarzy. Potrafi ożywić koloryt cery, rozświetlić, podkreślać kości policzkowe, sprawdzi się również przy korygowaniu kształtu.


MUA, 
Blusher - SHADE 3




Opis producenta:


Mua Blusher – roże są mocno napigmentowane, uniwersalne, wielofunkcyjne. Mogą być stosowane  bezpośrednio na skórę jak i na podkład. 
Używaj ich, aby udoskonalić swój makijaż i podkreślić kości policzkowe, które nadadzą Twojej twarzy wspaniały kształt i charakter. Dostępne są odcienie różu od jasnoróżowych do złotobrązowych.


Kosmetyk mieści się w prostokątnym, plastikowym, lekkim opakowaniu. Konsystencja dość sucha, delikatna, łatwo rozprowadza się na skórze. Pojemność: 2,4g. Termin przydatności: 12 mc od dnia otwarcia.




Opakowanie produktu wygląda na dość liche, spory czas przesiedziało w pudełku na kosmetyki zanim po nie sięgnęłam, mimo to nie zdążyło się rozlecieć. Bardzo łatwo o porysowanie górnej klapki, a to nie dodaje uroku, patrząc na kosmetyk od strony wizualnej. Jednak nie pudełko będę dzisiaj oceniać. :-)
Róż ma delikatną strukturę i miękko sunie po skórze. Pigmentacja jest bardzo zadowalająca, choć wymaga użycia odpowiedniego pędzla. Przy aplikacji potrafi troszkę się osypywać, jest to jednak do opanowania. Nakłada się równomiernie bez plam czy placków.
Posiadam kolor nr 3, który umożliwia bardzo ładne ożywienie skóry, nałożony w odpowiedniej ilości tworzy naturalny, nieprzesadzony efekt zdrowych rumieńców. Zanurzono w nim sporą ilość delikatnych drobinek, nie są jednak nachalne, nie rzucają się w oczy, nie psują uroku.
Trwałość oceniam dobrze, troszkę ściera się w ciągu dnia, wymaga delikatnej poprawki.
Z tego co mi wiadomo wersja "shade" posiada w kolekcji 6 kolorów, więc jest szansa, że znajdziecie coś dla siebie. Tego różu można używać bezpośrednio na gołą skórę, bądź na podkład.
Ogólnie jestem zadowolona.







Dostępność: internet
Cena: ok. 8 zł / 2,4 g.



Znacie MUA? :) Używacie?

piątek, 14 marca 2014

Peggy Sage Divinicils: mascara wydłużająca i zagęszczająca rzęsy

Od dawien dawna moimi ulubionymi maskarami są te od Max Factora, zawsze do nich wracam. Zdarza mi się jednak używać także innych marek, z niższej półki cenowej chętnie sięgam po Lovely, z trochę droższej - polubiłam się z Grashką i Loreal'em.
Do grona moich ulubieńców trafił ostatnio także poniższy tusz marki Peggy Sage.


Peggy Sage,
mascara wydłużająca i zagęszczająca rzęsy





Opis producenta:


Jeszcze precyzyjniejsze nakładanie tuszu. Maskara wydłużająca i pogrubiająca Peggy Sage Divini'cils wyposażona została w specjalną szczoteczkę w kształcie grzebienia. Szczoteczka z jednej strony jest cieńsza, jej zadaniem jest wydłużenie rzęs, a z drugiej strony jest grubsza, ta z kolei ma za zadanie pogrubić rzęsy. Ponadto Twoje rzęsy nie będą już posklejane i nieestetyczne. Maskara Peggy Sage zapewni Ci głębokie spojrzenia!


Maskara mieści się w podłużnej, czarnej tubce. Aplikator w postaci dwustronnej szczoteczki, producent obiecuje uzyskanie efektu wydłużenia, pogrubienia i  zagęszczenia rzęs. Pojemność: 9 ml. Kolor: czarny.




Peggy Sage to renomowana marka znana w ponad 30 krajach na pięciu kontynentach, a mimo to, dla mnie jest nowością. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, ale dzięki HairStore.pl mogłam na sobie wypróbować jakość jednego z ich produktu. Jeśli jesteście ciekawe efektu jaki można nim wyczarować, zostańcie ze mną do końca notki. :-)

Miałam już kiedyś do czynienia z tuszem, który posiadał aplikator w formie grzebyka, byłam z niego bardzo zadowolona. To była jednorazowa przygoda, dopiero teraz przyszedł czas na wypróbowanie podobnego produktu.

Maskara Peggy Sage jest intensywnie czarna, taka jak lubię. Można stopniować przy jej użyciu efekt na rzęsach zaczynając od delikatnego, a kończąc na bardziej spektakularnym.
Maskara jest mokra, używam już ją od dłuższego czasu, a cały czas sporo nabiera się jej na szczoteczkę. Jest to u tyle uciążliwe, że koniecznym jest aby nadmiar za każdym razem dokładnie usunąć - w przeciwnym razie gwarantowanym jest, że nieładnie skleimy sobie rzęsy. Tusz wymaga swego rodzaju oswojenia, początkowo malowanie nim może nie wydawać się zadowalające, jednak jeśli dojdziemy już do wprawy, możemy oczekiwać bardzo fajnie podkreślonych, rozdzielonych i wydłużonych rzęs.
Szczoteczka z jednej strony jest cieńsza- za jej pomocą wydłużmy i idealnie rozdzielimy rzęsy, z drugiej strony natomiast jest grubsza- pomaga pogrubić włoski. Tusz aplikuję za radą producenta w następujący sposób: najpierw szczotkuję rzęsy stroną cieńszą, następnie grubszą.
Powyższy produkt nie jest wodoodporny, łatwo zmywa się podczas wieczornego demakijażu.




 Miałam duży problem aby uwiecznić przy użyciu mojego aparatu ładne zdjęcie makijażu. To zdjęcie wygląda całkiem dobrze, jednak jak widzicie pominęłam pomalowanie dolnych rzęs (brwi z resztą też), nie wygląda to ciekawie gdyż są rozjaśnione przez korektor który nakładałam pod oczy - wybaczcie.

Poniższa prezentacja to dwukrotne nałożenie tuszu cienką końcówką. Jeśli zależy Wam na dodatkowym pogrubieniu należy na poniższy efekt nałożyć jeszcze tusz używając grubszej strony grzebyka.





Dostępność: sklepy z renomowanymi markami, internet
Cena: ok. 45 zł / 9 ml


Obecnie na HairStore trwa promocja na ten produkt, 
możecie go kupić w cenie 29,99 zł : klik!



Podoba się Wam efekt wydłużenia jaki daje ta maskara? Znacie Peggy Sage? :)

środa, 12 marca 2014

ShinyBox - recenzja lutowego pudełka

Tym razem o ShinyBoxie, opowiem Wam o lutowej edycji. Kiedy 17 lutego pokazywałam Wam na blogu zawartość pudełka, miałam dość mieszane uczucia, gdyż kosmetyki poza nazwą LoveBox zdawały się nie nawiązywać w żaden sposób do popularnego święta zakochanych, które przypada właśnie w tamtym okresie. Poniżej umieszczam krótkie opisy poszczególnych produktów, po przetestowaniu.

ShinyBox - LoveBox
luty 2014





Od lewej:

WHITE FLOWER'S EXPERIENCE - Maseczki błotne
W skład zestawu wchodzą 3 maseczki, każda jest przeznaczona do innego typu cery. Mi w udziale przypadła ta do cery problemowej, pozostałe dwie podarowałam Mamie (do cery suchej i anti-age). Maseczka starczyła mi na dwa użycia (pojemność 20 ml). Skóra po zmyciu produktu była miękka, gładka, miła w dotyku, ukojona i zmatowiona. Plus za krótki skład i 100% błota z Morza Martwego.


JOKO - Maskara Queen Size
Do tego produktu podeszłam dość sceptycznie gdyż słyszałam, że daje mizerny efekt. Jestem zwolenniczką wyraźnie podkreślonych rzęs, przywykłam do maskar Max Factora, a ostatnio Peggy Sage.
Joko nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia, maskara jest bardzo przeciętna, cena nie jest adekwatna do jakości. Zdecydowanie bardziej polecam tusze Lovely, są tańsze, a można stworzyć przy ich użyciu coś ładniejszego.


AROMATHERAPYBAR - Olejek do masażu i kąpieli
Lubię takie bajery dlatego szkoda, że w pudełku znalazła się tak mała buteleczka. Mój olejek (pomarańczowo-grejpfrutowy) pachnie bardzo przyjemnie, nie ma zbyt intensywnego aromatu, ale utrzymuje się on na skórze. Nadaje się zarówno do masażu (nie lepi się, łatwo się rozprowadza), jak i do kąpieli (uprzyjemnia pobyt w wannie). Delikatnie natłuszcza skórę, sprawia, że jest miękka. Minusem jest fakt, że nigdzie nie mogę znaleźć składu tego produktu.


GOLDWELL - Spray do włosów Big Finish
Marka jest mi znana, lubię ją, testowałam różne ich produkty i jest kilka, które zapadły mi w pamięć. ShinyBox oferował podobny produkt tej marki w jednym z wcześniejszych boxów (majowa edycja, StyleSign Gloss Magic Finish) i muszę przyznać, że z tamtego byłam bardziej zadowolona. Pamiętam, że lepiej utrwalał fryzurę. Mimo to, cieszę się, że go mam, lubię takie małe opakowania, mieszczą się w torebce, w każdej chwili można poprawić wygląd włosów. Kosmetyk nie obciąża, nie pozostawia osadu.


BIELENDA - Multifunkcyjny krem CC 10w1
Nigdy nie miałam takiego multifunkcyjnego kremu do ciała, dlatego byłam ciekawa jak się sprawdzi. Opakowanie właściwe jest spore i całkiem fajnie się prezentuje. Kolor na pierwszy rzut oka zdecydowanie dla mnie za ciemny, ale po rozsmarowaniu na skórze jego pigment gdzieś znika i pozostawia delikatny efekt opalenizny. Produkt przetestowałam dość pobieżnie, gdyż teraz nie jest mi potrzebny, zostawię go sobie na czas, kiedy będę nosić krótkie spodenki i spódniczki. Wypróbowałam go na skórze nóg i rąk, na skórę twarzy nie odważę się go nałożyć (moja buzia nie lubi takiego doboru składników). Ładnie pachnie, posiada lekką konsystencję, szybko się wchłania, dodaje blasku skórze, wyrównuje jej koloryt. Nie podrażnia, wydaje się być wydajny.




Pudełka są jeszcze dostępne,
znajdziecie je na stronie ShinyBox
w cenie 49 zł (kurier gratis)!




Jak oceniacie pudełko LoveBox?

wtorek, 11 marca 2014

Farmona: Aromatyczna sól do kąpieli, liczi & rambutan

W grudniu otrzymałam od siostry paczkę z kosmetykami Farmony jako prezent mikołajowy. Bardzo lubię produkty tej marki, mają fenomenalne zapachy i choć nie są to żadne specjalistycznie działające specyfiki to lubię ich używać. Było już o masełku szarlotkowym, a dzisiaj recenzja soli do kąpieli.


Farmona, 
aromatyczna sól do kąpieli, liczi & rambutan





Opis producenta:


Niezwykle słodkie liczi, uprawiane w Państwie środka od 2000 lat, to symbol i ulubiony owoc chińskich cesarzy z dynastii Ming. Połączone z soczystym, rześkim rambutanem z Malezji 
nadaje skórze niespotykany, 
fascynujący aromat upojnej, letniej zabawy. 
Kąpiel w aromatycznej soli Tutti Frutti wprowadza w doskonały nastrój, stymuluje pozytywną energię i radość. Otaczając niepowtarzalnym, tropikalnym zapachem wibrującej słodkości liczi z intrygującą nutą rambutanu uwodzi, relaksuje i pozwala oddać się błogiemu lenistwu. 
Sól doskonale myje i pielęgnuje, a dzięki bogactwu 
zawartych w niej  minerałów doskonale regeneruje, odżywia i nawilża skórę. 
Ciało pozostaje świeże, jedwabiście gładkie i 
aksamitne w dotyku


Sól mieści się w charakterystycznej dla marki plastikowej buteleczce. Jest dość ciężka, mieści 600 g produktu. W środku znajdują się sporej wielkości kawałki soli.
Produkt przeznaczony do każdego rodzaju skóry.




Wersja liczi & rambutan zachwyciła mnie od razu, już w momencie otwierania wieczka kolorowego i przyjemnego dla oka opakowania. Ma bardzo fajny, soczysty, owocowy zapach, który umila i działa relaksująco podczas rytuałów kąpielowych. Sól dość mozolnie rozpuszcza się w wodzie, nie barwi jej na żaden kolor. Do jednorazowej kąpieli wsypuję około dwóch - trzech pojemności powyżej czarnej nakrętki. Już po chwili w łazience rozpościera się ciekawy aromat, który bardzo dobrze mi się kojarzy, jakby z wakacjami. Po tego typu produktach nie spodziewam się jakiegoś szczególnego działania, gdyż sól do kąpieli ma mi ją jedynie uprzyjemniać - i z tego wywiązuje się należycie. Producent wspomina, że produkt ten myje, nawilża, regeneruje i pielęgnuje skórę. Na co dzień używam balsamu, często też sięgam po peeling bądź drapiącą gąbkę, używam także specjalistycznego mydełka dlatego nie określę pielęgnacyjnego działania soli. Jeśli jednak miałabym się wypowiedzieć na temat wygładzenia czy nawilżenia, to u siebie takiego nie zaobserwowałam.
Zdarzało mi się także wsypać nakrętkę soli do masażera do stóp - w takiej roli sprawdza się jako fajny, pachnący dodatek podczas relaksującego moczenia nóg.




Dostępność: internet, drogerie
Cena: ok. 9 zł / 600 g



Sięgacie po sole do kąpieli? Traktujecie je jako gadżet i stosujecie raz na jakiś czas (tak jak ja) czy może częściej? 

piątek, 7 marca 2014

BingoSpa: Kolagen do mycia i pielęgnacji włosów i Szampon minerały z Morza Martwego z odżywką

Dzisiaj upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu. Przedstawię Wam dwa produkty do włosów jakie w ostatnim czasie testowałam.


Szampon Minerały z Morza Martwego
 i 
Kolagen do mycia i pielęgnacji włosów





Opis producenta:

Kolagen: 
Regularne stosowanie Kolagenu do mycia włosów BingoSpa nadaje włosom elastyczność i blask, wzmacnia je
a skórze głowy przywraca naturalną równowagę. 
Włosy stają podatne na układanie i miękko się układają. I uwodzicielsko pachną.


Szampon: 


Szampon BingoSpa sprawia, że włosy są zdrowe, bez śladów łupieżu i 
mniej się przetłuszczają. Stają się
 puszyste, lśniące i miękkie w dotyku.




Oba produkty przeznaczone są do mycia włosów, jako, że używałam ich w tym samym okresie, to chciałabym napisać na ich temat jedną notkę. Nie są to jednak produkty, które działają tak samo, posiadają różnice, dlatego opiszę poniżej.


KOLAGEN

Zacznę od kolagenu gdyż bardziej przypadł mi do gustu, powiem więcej - jestem z niego bardzo zadowolona. Ma płynną, nieco żelową konsystencję, odpowiednio rozprowadza się na włosach. Używałam już kiedyś tego typu produktu i byłam zadowolona; podobnie jest w tym przypadku. Ma delikatny, jakby mydlany zapach. Bardzo dobrze się pieni (co przekłada się na dobrą wydajność), ze zmyciem nie ma najmniejszych problemów, nie powoduje plątania się włosów. Myje, oczyszcza, włosy po umyciu są miękkie, gładkie, nieobciążone. Produkt nie wywołał u mnie łupieżu, ani nie podrażnił skóry głowy.  Butelka jest duża, ale odpowiedni otwór w wieczku sprawia, że możemy dozować płyn wg własnego uznania. Cena przemawia na korzyść produktu zaś dużym minusem wg mojej oceny jest słaba dostępność stacjonarna.


Dostępność: markety (szukajcie np. w Tesco, Auchan) internet, sklep BingoSpa: klik!
Cena: 10 zł / 500 ml




SZAMPON Z MINERAŁAMI I ODŻYWKĄ 


Kosmetyk skusił mnie niską ceną i dużą pojemnością, chciałam wypróbować jak będzie sprawował się na moich włosach. Szampon ma płynną, lejącą się konsystencję, posiada dość duży otwór przez co zdarza się, że wydobywam naraz zbyt dużo produktu. Zapach również nie przypadł mi do gustu, nie wiem za bardzo z czym go porównać, jest jednak ulotny i nie utrzymuje się na moich włosach. Jest to produkt, który dobrze oczyszcza włosy, nie wymaga dwukrotnego użycia, pieni się raczej umiarkowanie, łatwo się spłukuje. Mimo, że jest to produkt 2 w 1 i poza szamponem posiada w sobie odżywkę - nie ułatwia rozczesywania moich włosów. Działa delikatnie, nie podrażnia skóry głowy, nie wywołuje łupieżu czy swędzenia. W składzie znajdziemy SLS, jest też sporo ekstraktów - za to ostatnie duży plus. Wydajność określiłabym jako słabą ze względu na jego konsystencję. Sama nie wiem jaką postawić mu ocenę - jak widzicie ma wady i zalety.


Dostępność: markety (szukajcie np. w Tesco, Auchan) internet, sklep BingoSpa: klik!
Cena: 8 zł / 1000 ml





Ceny i pojemności obu produktów przemawiają na ich korzyść. Niewątpliwie bardziej sprawdził się u mnie kolagen aniżeli szampon z minerałami, jednakże i w tym drugim doszukałam się kilku zalet (następnym razem rozejrzę się za inną wersją).
Szkoda, że produkty BingoSpa są słabo dostępne stacjonarnie. 



Co sądzicie o tych produktach?

środa, 5 marca 2014

EcoSpa: Olejek z drzewa herbacianego

Olejek z drzewa herbacianego pozyskiwany jest głównie z liści i małych gałązek. Zawiera ponad 90 związków o działaniu bakteriobójczym dlatego jest uznawany za olejek eteryczny o najsilniejszym działaniu antyseptycznym i przeciwzapalnym.



EcoSpa,
Olejek z drzewa herbacianego





Opis (pochodzi ze strony e-naturalne.pl):


W aromaterapii to jeden z najsilniejszych składników przeciwwirusowych i przeciwbakteryjnych. Ma bardzo silne właściwości bakteriobójcze, grzybobójcze i wirusobójcze. Wskazany jest do stosowania przy trądziku, łojotoku, łupieżu. 
Usuwa brodawki.  Polecany do sporządzania preparatów oczyszczających skórę. Ogranicza powstawanie nowych wykwitów poprzez normalizację pracy gruczołów łojowych. Pomocny także na odleżyny i odmrożenia.  Olejek działa także przeciwbólowo, przeciwświądowo, ściągająco na pory skóry i ogólnie regenerująco. Polecany podobnie jak olejek eukaliptusowy do leczenia ran. Zapobiega zakażeniom i równocześnie przyśpiesza proces regeneracji.  Olejek ten jest używany również do produkcji bardzo drogich perfum. 


Olejek mieści się w szklanej buteleczce z kroplomierzem. Zakrętka wykonana z plastiku. Produkt jest wodnisty, ma bardzo intensywny zapach i nie jest lepki. Pojemność: 10 ml.




Olejek z drzewa herbacianego działa wszechstronnie, dzięki czemu ma bogate zastosowanie, ja sama używam go na różne sposoby i dolegliwości. Od dawna wiem, że ten produkt świetnie sprawdza się przy cerze problemowej dlatego początkowo właśnie w tym celu go zakupiłam. Obecnie zdarza mi się także dodawać go do mojej sauny parowej do twarzy, bądź jako środek do inhalacji.

Na początku wspomnę, że najlepszy olejek herbaciany to taki, który nie zawiera żadnych dodatków. Upewnijcie się przed zakupem, czy w składzie znajduje się 100% olejku!

Olejek z drzewa herbacianego jest dość silny dlatego nie zalecane jest aby stosować go w postaci nierozcieńczonej. Mi zdarzyła się kiedyś taka aplikacja i zaobserwowałam, że w miejscu nałożeniu produktu, skóra stała się podrażniona i czerwieniona (szybko jednak doszła do siebie). Jeżeli chodzi o aplikację na skórę twarzy, to mieszam go najczęściej z kwasem hialuronowym, bądź innym olejkiem tworzącym bazę dla stworzonego nazwijmy to - serum (można też mieszać z odrobiną czystej wody). Nakładam go jedynie punktowo na ewentualne zmiany trądzikowe. Olejek przyspiesza gojenie, działa bakteriobójczo, wspomaga leczenie trądziku, zmniejsza ryzyko rozwoju pryszczy. Można dodać go w niewielkiej ilości do glinek, bądź maseczek, osiągnięcie wtedy lepsze rezultaty.
Przy użyciu go we wspomnianej saunie parowej daje uczucie oczyszczenia i odświeżenia skóry. Ten produkt dobrze działa również przy przeziębieniach. Można używać go do zwalczania kataru i kaszlu (inhalacje), przy bólach gardła (płukanie roztworem olejek+woda). Nie używałam, ale wyczytałam, że również świetnie radzi sobie z opryszczką wargową (2-3 razy dziennie smarować bezpośrednio na skórę) czy łupieżem (należy dodać kilka kropel do szamponu). 
Stworzono wiele kosmetyków, w których składzie znajduje się The Tree Oil, znajdziemy go począwszy w mydłach w płynie, pastach do zębów, szamponach,, nawet w kosmetykach do ciała i twarzy.


Super łatwy przepis na skuteczny tonik dla cery trądzikowej:

- saszetka zielonej herbaty, rumianku bądź bratka
- 10 kropel olejku z drzewa herbacianego
- 30 ml przegotowanej wody


Zagotować 30 ml wody, następnie zaparzyć w niej saszetkę wybranego zioła lub zielonej herbaty (nie zalewamy wrzątkiem!) dodajemy olejek z drzewa herbacianego (wg uznania, na początek lepiej mniej, w każdej chwili można dodać dodatkowe krople). Całość przelewamy do niewielkiej buteleczki, najlepiej z atomizerem aby ułatwić sobie aplikację. Toniku używamy tak samo jak innych tego typu produktów drogeryjnych: przecieramy skórę przy użyciu wacika kosmetycznego. Gotowy produkt trzymamy w lodówce, max 5 dni.

Działanie:
otrzymany tonik wspomaga leczenie trądziku, leczy powstałe zmiany skórne, zmniejsza ilość nowych niespodzianek, działa odświeżająco i oczyszczająco. Sprawia, że skóra jest miękka i wygładzona. 
Uwaga: proporcje najlepiej dodać wg własnego uznania, jeśli preparat okaże się za silny, należy zredukować ilość olejku, jeśli zaś za słaby można jeszcze dodać 5-10 kropel. Wszystko zależy od Waszej skóry i jej preferencji. Dozwolone jest oczywiście dodanie innych ulubionych składników.





Dostępność: mój pochodzi z EcoSpa, ale znajdziecie tego typu olejek również w aptekach, sklepach zielarskich, internecie
Cena: bardzo różnorodna, w zależności od marki i sklepu, 10 ml to ok. 10 zł



Podsumowując, główne zastosowania:

- redukcja trądziku i pryszczy
- wspomaga leczenie opryszczki wargowej, grzybicy, łupieżu, stanów zapalnych dziąseł
- pomocny w przeziębieniach, do inhalacji i płukania gardła
- usuwa brodawki
- odświeża i oczyszcza skórę
- łagodzi ukąszenia owadów
- jako dodatek do kremów, balsamów, szamponów, toników itp.



* Pamiętajcie, że olejek z drzewa herbacianego najbezpieczniej jest rozcieńczyć z wodą, innym olejem bądź kwasem hialuronowym. Używamy go w niewielkiej ilości, jest intensywny i silnie działający, niewielka ilość kropel naprawdę wystarcza! Jeżeli chcecie zastosować go bezpośrednio na skórę to starajcie się to robić tylko i wyłącznie punktowo.






Stosujecie olejek z drzewa herbacianego?

wtorek, 4 marca 2014

Farmona: Sweet Secret, Szarlotkowe masło do ciała

Domyślam się, że wiele z Was zna bohatera mojej dzisiejszej notki. Owe masło do ciała opanowało blogosferę już jakiś czas temu. W moje ręce trafiło dopiero w grudniu zeszłego roku, a to za sprawą paczki mikołajkowej od mojej siostry.


Farmona, 
Sweet Secret, szarlotkowe masło do ciała




Opis producenta:


Wyjątkowy kosmetyk do pielęgnacji ciała o przyjemnej, aksamitnej konsystencji i apetycznym zapachu został stworzony z myślą o tym, by rozpieszczać zmysły i ciało.
Powstał na bazie ekstraktu z jabłka, olejku cynamonowego i protein mlecznych, dzięki czemu skutecznie pielęgnuje skórę, a do tego obłędnie pachnie, na długo pozostawiając kuszący zapach rajskiego deseru. Regularne stosowanie Szarlotkowego masła do ciała daje uczucie wypielęgnowanej, 
jedwabiście gładkiej i pachnącej skóry. 
Bogata receptura zapewnia intensywne i długotrwałe nawilżenie, łagodzi nieprzyjemne uczucie szorstkości oraz doskonale odżywia i regeneruje skórę, a niepowtarzalny, 
wyjątkowo aromatyczny zapach pobudza zmysły oraz zapewnia uczucie niezmąconej błogości i szczęścia, wprowadzając w doskonały nastrój. 



Produkt znajduje się w sporej wielkości, zakręcanym słoiku, który dodatkowo zabezpieczony jest sreberkiem. Szata graficzna typowa dla serii Sweet Secret - chwyta za oko. Masło ma zbitą, treściwą konsystencję, jest koloru brzoskwiniowego. Produkt nietestowany na zwierzętach.




Farmona słynie z kosmetyków o rewelacyjnych zapachach i za to właśnie ją uwielbiam. Podobnie jest w przypadku opisywanego przeze mnie dzisiaj produktu - masło szarlotkowe pachnie fenomenalnie, nie uważam aby był to zapach zbyt intensywny czy przesadzony. Zapach rozpościera się podczas aplikacji w pokoju i jest wyczuwalny przez osoby przebywające w pobliżu, już nie pierwszy raz zdarzyło mi się usłyszeć "a co tak ładnie pachnie?". :-) No tak, pachnie bardzo apetycznie, są jabłka i cynamon, chętnie po nie sięgam.
Opakowanie kosmetyku jest solidne i praktyczne, ze względu na format słoika, wybieranie produktu nie stanowi żadnego problemu. Masło jest gęste, zbite, treściwe, ale łatwo rozprowadza się na skórze.

Kosmetyki z Farmony nie zawsze zachwycają składem, w niektórych można znaleźć bardzo wysoko w składzie parafinę (tutaj też się znajduje, ale na 7 miejscu), wtedy działanie nie jest długotrwałe, czasami wręcz znikome. Masło Shea umiejscowiono tutaj na drugim miejscu, tuż za wodą i to się ceni. Poza tym niestety duuużo chemii, a i silikony i parabeny też się znajdą. Mimo to, kosmetyk zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, bo naprawdę świetnie radzi sobie z nawilżaniem skóry. Dość szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej, klejącej się powłoki, jednak stosuję go tylko na noc ponieważ delikatny film na skórze jest wyczuwalny. Radzi sobie nawet z przesuszonymi piętami. Masło pozostawia skórę miękką i gładką, nie podrażnia jej, nie powoduje pieczenia jeżeli użyjemy go tuż po depilacji.
Uważam, że jest to produkt wydajny, cena do przyjęcia, tylko ten długaśny skład pozostawia wiele do życzenia.




Skład:
Aqua (Water), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Glyceryl Stearate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Cera Alba (Beeswax), Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Dimethicone, Parfum (Fragrance), Propylene Glycol, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Hydrolyzed Milk Protein, Lactose, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bark Oil, Inulin Lauryl Carbamate, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane- 1,3-Diol, BHA, E150C, CI 16255, Cinnamal.


Dostępność: internet, drogerie, markety
Cena: ok. 13 zł / 225 ml




Lubicie takie szarlotkowe aromaty? :-)

niedziela, 2 marca 2014

Schwarzkopf: BC Volume Boost Detangler, odżywka ułatwiająca rozczesywanie do włosow cienkich

Dzisiaj chciałabym zrecenzować Wam produkt do włosów, który ostatnimi czasy jest w moim posiadaniu. Marka Schwarzkopf jest Wam raczej znana, dostępna jest zarówno w drogeriach, sklepach z profesjonalnymi kosmetykami, a także salonach fryzjerskich.

Schwarzkopf,
BC Volume Boost Detangler, odżywka ułatwiająca rozczesywanie do włosow cienkich



Opis producenta:


Lekka odżywka ułatwiająca rozczesywanie włosów cienkich, delikatnych i plączących się Volume Boost Detangler ułatwia rozczesywanie, zamyka łuski i końcówki włosa oraz nadaje objętość włosom 
cienkim, delikatnym i kruchym. Jego lekka formuła znacznie zwiększa objętość włosów, jednocześnie je pielęgnując oraz nadając im lekkość i sprężystość. Efektem zastosowania są mocne włosy o zwiększonej objętości i 
zdrowym połysku. Seria do włosów cienkich i delikatnych BC Volume Boost została wzbogacona o Bamboo Lift Complex wyraźnie dodaje włosom objętości i zapewnia niezbędną pielęgnację bez obciążania.




Bardzo solidne opakowanie mieści 200 ml produktu. Dozownik na "klik". Konsystencja odżywki dość płynna, kolor pół-przezroczysty.


 Nie jestem posiadaczką cienkich włosów, jednak poszukiwałam produktu, który ułatwiałby po kąpielowe rozczesywanie bez obciążenia. Opis tego kosmetyku wydał się być interesujący dlatego postanowiłam spróbować. Marka Schwarzkopf jest mi znana i nie pamiętam aby kiedykolwiek jakoś szczególnie mnie zawiodła, do testów przystałam ochoczo.
Opakowanie odżywki jest bardzo poręczne, aplikacja nie stanowi problemu. Na umyte i lekko osuszone ręcznikiem włosy, nakładam produkt, odczekuję około 5 minut po czym zmywam go wodą. Zapach według mnie jest taki sobie, ale nie utrzymuje się na moich włosach, więc nie stanowi to żadnego problemu.
Odżywka sprawia, że włosy (zarówno w przypadku grubych i gęstych jak i cienkich i zniszczonych) po kąpieli bardzo dobrze się rozczesują. Są miękkie i wygładzone, sprężyste, delikatnie nabłyszczone. Kosmetyk jest lekki, działa delikatnie, nie obciąża moich włosów, a także nie powoduje puszenia. Jeśli natomiast chodzi o objętość to w moim przypadku jej nie zaobserwowałam, ale za sprawą struktury moich włosów i tak uzyskania tego efektu nie oczekiwałam. Produkt spełnia moje oczekiwania i mogę Wam go polecić. 




Dostępność: salony z kosmetykami fryzjerskimi np. HairStore
Cena: ok. 40 zł / 200 ml


Obecnie na stronie sklepu HairStore ta odżywka jest przeceniona i kosztuje 29,99 zł zamiast 46,49 zł.
Dostępna tutaj.



Macie swoje ulubione odżywki ułatwiające rozczesywanie włosów? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...