środa, 11 stycznia 2012

Essence: Eyeshadow Mono (Pojedynczy cień do powiek)

Pamiętacie letni szał na kolor koralowy? Dosięgnął wtedy i mnie, choć muszę przyznać, że do tej pory jest jednym z moich ulubionych odcieni. Gdzieś w sieci znalazłam kreskę na powiece malowaną właśnie koralowym eyelinerem - wyglądała świetnie, długo takiego szukałam - niestety - nie znalazłam.
Aż w Naturze spostrzegłam ten cień z Essence. Myślałam, że będzie idealny...







Obietnice producenta:

Nowe cienie pojedyncze z większą ilością pigmentu gwarantują kolorowy początek jesiennego sezonu. Delikatnie mieniące się, matowe, z metaliczną poświatą lub nawet holograficzne: wyczarują fascynujące efekty na twoich oczach i dodadzą twojemu makijażowi aksamitne wykończenie. Pełna gama – 36 kolorów. 


Cień zamknięty jest w plastikowe opakowanie z wieczkiem. Nie jest wytrzymałe, a napisy z górnej części szybko się ścierają. Raczej bezzapachowy. Gramatura cienia to 2,5g. Posiadam kolor 44 it's up to you.




Niestety, pigmentacja tego cienia pozostawia wiele do życzenia, a szkoda. Aby osiągnąć kolor podobny do tego który widzimy w opakowaniu musiałam nałożyć pędzelkiem KILKA WARSTW kosmetyku!!
Cień dobrze współgra z bazą HEAN (pisałam o niej tu: klik!) i długo się na niej trzyma. Bez bazy szybko się ściera, blaknie. 
Przy aplikacji cień nie osypuje się. O mojej wymarzonej koralowej kresce mogę pomarzyć - wyobrażacie sobie malować kreskę cieniem co najmniej 4 razy w jednym miejscu? :-(
Czytałam, że niektóre cienie z tej serii są warte przetestowania i że pigmentacja zależy od konkretnego koloru. Szkoda, że koral wyszedł im taki felerny. Cień jest wydajny, ale nie spełnił moich oczekiwań.

Zastanawiam się czy sprawdziłby się jako delikatny róż do policzków oszczędnie nałożony dużym pędzlem, wtedy mogłoby to wyglądać podobnie jak tutaj:



Dostępność: Natura, Douglas
Cena: około 7 zł / 2.5g 



(wspomniane 4 warstwy cienia nałożone pędzelkiem, bez bazy)


Znacie cienie z tej serii? Jak się u Was sprawują?

43 komentarze:

  1. Ja z Essence miałam dwa kolory- to było dawno temu, bo tłoczenie mam inne- koszmarki.

    OdpowiedzUsuń
  2. kolor ma piękny, szkoda że się nie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądając pierwsze zdjęcia byłam pewna, że cień jest mocno napigmentowany, ale się pomyliłam. Myślę, że faktycznie możesz spróbować nakładać go jako róż.

    OdpowiedzUsuń
  4. w pudełeczko tak, na dłoni niestety-a szkoda :/ wydawać by sie mogło, że pigmentacja będzie mega :D a tu taki klops

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie są to moi faworyci - mam kilka w swojej kolekcji, niektóre są całkiem przyzwoite, inne zaś beznadziejne...

    OdpowiedzUsuń
  6. jeszcze nie próbowałam cieni z essence- jedynie te z paletek limitowanych

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolor jest bardzo interesujący, ale co z tego jak pigmentacja do kitu... Mam 4 cienie z tej kolekcji, w tym dwa 35 i 14 lubię najbardziej :) Pokazywałam je dawno temu TU: http://idaalia.blogspot.com/2011/03/nowa-kolekcja-cieni-essence-i-moj-mocny.html

    OdpowiedzUsuń
  8. za czerwony jak dla mnie na cień:(
    choć ten kolor uwielbiam to na oczach nie znoszę

    OdpowiedzUsuń
  9. w opakowaniu wygląda bardzo fajnie. szkoda że pigmentacja kiepska.

    OdpowiedzUsuń
  10. kolor jest genialny... a na zdjęciu ten cień nie wygląda właśnie tak blado jak wychodzi. masakra!

    OdpowiedzUsuń
  11. W opakowaniu szałowy ale na ręce kiepski i domyślam się że na oku też tak by było na pewno nie kupię:))

    OdpowiedzUsuń
  12. po pierwszę dziekuję za komentarz który u mnie zostawiłas o kosmetykach mineralnych. A co do cienia to jeżeli nie jest mocno napigmentowany to faktycznie kreski nim nie zrobisz, dobrze, że nie był bardzo drogi!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam szary cień z Essence, też w opakowaniu ma bardziej intensywny kolor, a na powiece prawie go nie widać. I do tego się osypuję :(.

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha, jak zobaczyłam swatche, to pomyślałam, ze to róz do policzków. :) Koniecznie sprawdź jak się sprawuje. Wielka szkoda, ze tak słabo napigmentowany.

    OdpowiedzUsuń
  15. No kolor nie należy do najmocniejszych, więc może i jako cień się sprawdzi, ale jednak kreska... Nie wyobrażam sobie tego.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym zaprosić Cię do udziału w dwóch konkursach, które aktualnie przeprowadzam na swoim blogu :)
    Zapraszam: http://przystankowa-ballada.blogspot.com

    :)

    OdpowiedzUsuń
  17. On to prędzej jako róż się sprawdzi... Szkoda, bo kolor w opakowaniu piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. z sensique mam podobny kolor, ale pigmentacja jest świetna:) ten widac lekko :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Agnieszka,
    z sensique? możesz podać mi nazwę, numerek - cokolwiek abym mogła go sobie odnaleźć? :)

    OdpowiedzUsuń
  20. jak ma słabą pigmentację to faktycznie spróbuj na policzki nie powinien być zbyt mocny :)
    miałam granatowy kolor i również był słabiutki

    OdpowiedzUsuń
  21. kiepsko z ta pigmentacja. Tez marzy mi sie eyeliner w takim odcieniu :) Kocham róże, korale i fiolety :)

    OdpowiedzUsuń
  22. no to kiepsko... ale jak róż, czemu nie? tylk ostrożnie :D

    OdpowiedzUsuń
  23. w opakowaniu kolor jest śliczny, szkoda, że tylko w opakowaniu :/

    OdpowiedzUsuń
  24. szkoda, zamierzałam go kupić.

    OdpowiedzUsuń
  25. juz chyba wszystko widzoczne :) dodaje do obserwowanych!

    OdpowiedzUsuń
  26. A próbowałaś go nałożyć na mokro?
    Ja szukałam eyelinera w takim kolorze, ale nie znalazłam, znalazłam tylko w takim neonowo różowym kolorze z firmy w7 i można go kupić na allegro, tylko nigdzie nie mogę znaleźć swatcha, więc się obawiam, że będzie kiepski.

    OdpowiedzUsuń
  27. oczywiście ;) numer 231 PARADISE ISLAND, nie wiem czy jest jeszcze w obiegu, gdzieś podczas rozdania wpadł mi w łapy ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Agnieszka,
    właśnie zobaczyłam swatch, faktycznie dobrze się prezentuje, choć wydaje mi się, że jest bardziej czerwonawy. :) dziękuję!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja swoje kupuję w osiedlowym markecie, szukaj raczej w jakiś małych drogeriach, niestety w większych ich nie znajdziesz;)

    OdpowiedzUsuń
  30. No niestety te cienie mają to do siebie - też się już na nic nieźle przejechałam i więcej nie mam zamiaru :/

    OdpowiedzUsuń
  31. w opakowaniu kolor bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  32. ja po kilku próbach kupowania pojedynczych cieni dałam sobie spokój... mam paletki sleeka i jeśli zamarzy mi się jakiś kolor to chyba zacznę od inglota.

    OdpowiedzUsuń
  33. to prawda, wszystkie cienie essence zachowują się inaczej :( oliwkowy ma pigmentację bardzo przyjemną, choć na powiece wygląda odrobinę inaczej niż w opakowaniu, ale za to fiolet, który w opakowaniu wygląda na piękny i intensywny, na powiece daje efekt podbitego oka ;) także niestety, różnie to z tym Essence bywa

    OdpowiedzUsuń
  34. Zobaczyłam zdjęcia cienia w opakowaniu zrobiłam wielkie wow bo jest śliczny! Gdy przeczytałam notkę to nasuwa się myśl oj szkoda bo taki piękny. Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  35. Jeśli interesuje Cię koralowa kreska, to Inglot obecnie ma w swojej ofercie eyelinery w tym kolorze:)

    OdpowiedzUsuń
  36. szczerze powiedziawszy mnie nigdy ten szal nie dotknal, zazwycaj uzywam tylko eylinera :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Cieni z Essence jeszcze nie miałam okazji uzywać.
    Ale baze pod cienie Hean, o której wspomniałaś, mam i jestem z niej zadowolona.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...