poniedziałek, 25 lipca 2016

Shinybox: Beach, please! || Lipiec 2016

Nie będę przedłużać wstępu ani owijać w bawełnę -  zachwytów nie będzie. Dzisiaj trafiło do mnie pudełko od Shinybox, z którego nie jestem zadowolona. Nie przypominam sobie aby któreś z ostatnich pudełek było w moim odczuciu tak słabe. Zawsze ratował je choć jeden mocny punkt w postaci ciekawego kosmetyku bądź gadżetu. Tym razem na próżno takiego szukać. Szkoda, po zapowiedziach liczyłam zdecydowanie na więcej!


Shinybox: Beach, please! 
|| Lipiec 2016






W skład lipcowej edycji wchodzi 9 produktów, 5 z nich jest pełnowymiarowa. Kilka kosmetyków występowało zamiennie i tak można było trafić na: różny kolor pomadki, różną wersję tuszu do rzęs, bądź inną miniaturę produktu pielęgnacyjnego (serum do włosów, krem do stóp, krem do rąk).
Marki, które znalazły się w moim boxie: Stenders, Dove, Delia, Rexona, Gliss Kur, Pierre Rene, Famona.


Na zdjęciach widzicie kosmetyki, które trafiły do mojego pudełka. Niestety, tuż po zdjęciu pokrywy i zapoznaniu się z produktami, zauważyłam, że mój box jest niepełnowartościowy i brakuje w nim najdroższego produktu jakim miała być henna do włosów marki Bombay Bazaar. Co prawda nie zależy mi na niej, bo od jakiegoś czasu nie farbuję włosów, ale swego rodzaju niesmak niestety pozostanie.
"Beach, please" to kosmetyki drogeryjne, tanie, bardzo łatwo dostępne. Mamy tutaj popularny antyperspirant w kulce Rexony i klasyczne mydło do ciała Dove, coś, czego Użytkowniczki Shinyboxa nie oczekują od pudełek urodowych. Z szamponu Gliss Kur mogłabym być zadowolona gdyby trafił do nas w pełnym wymiarze, taka miniatura to słaby pomysł. Podobnie jest w przypadku kremu do rąk marki Farmona. Tusz do rzęs od Pierre Rene wypróbuję, pomadkę od Delii również, ale to mało! Pudełko z pewnością ratowałyby produkty Stenders. Peeling różany z poprzedniej edycji podbił moje serce i miałam ochotę poznać więcej perełek. Niestety, tym razem otrzymałyśmy kulę do kąpieli o bardzo męczącym, ciężkim zapachu oraz morską gąbkę, która byłaby fajną opcją, gdyby nie to, że dostałyśmy jej tylko kawałek.

Nie ma w tym boxie kosmetyku, który mogłabym pochwalić. Recenzja poszczególnych pozycji pojawi się na blogu, może tusz i pomadka zdołają nieco zmienić mój pogląd na lipcową zawartość, ale na pewno nie na tyle, abym mogła z czystym sumieniem polecić ten zestaw...


Jeśli kogoś zainteresowała taka zawartość, to informuję, że seria 
"Beach, please"
jest jeszcze dostępna, do kupienia tutaj: klik!

Zastanawiam się co wejdzie w skład sierpniowej edycji. Podpowiedzi odnośnie zawartości będą pojawiać się na fb Shinyboxa, o tutaj: klik! 
Jeżeli chcecie kupić boxa w ciemno, to można już to zrobić, podaję link: klik!




A Wy jakie macie zdanie odnośnie tego zestawu?

11 komentarzy:

  1. Uważam że ten box to totalne nieporozumienie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. :( Myślałam, że będzie dużo lepiej. Kosmetyki nawet nie nawiązują do tematu pudełka.

      Usuń
  2. bardzo lubię gliss kur, cieszę sie z produktów Stenders. mogło być lepiej, jestem ciekawa jaki wariant mnie się trafił. pudełko już czeka na mnie w domu

    OdpowiedzUsuń
  3. a mnie się właśnie podoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to przynajmniej jesteś zadowolona. :-)

      Usuń
  4. Słabiutko, większość dostaniemy w drogeriach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam to pudełko i hennę w kolorze czerni... (ja mam jasne włosy). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam jasne włosy, więc ciemny odcień na nic by się zdał, ale pewnie podarowałabym taką hennę mamie bądź siostrze - może zrobiłyby z niej użytek.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...